lukrecja34
07.11.08, 22:19
mój syn zachowuje się tak jakby miał dwie różne osobowości.to fajny i
inteligentny chłopiec,zawsze miałam z nim bardzo dobry kontakt ( w
przeciwieństwie do męża)jednak od jakiegoś czasu zupełnie nie daje sobie z nim
rady.ja rozumiem,że dojrzewanie ale kurcze-tak wcześnie i gwałtownie?? z
jednej strony to miły i wesoły chłopak,który się przytula,mówi,że
kocha,pomaga,fantastycznie zajmuje się młodszą siostrą-no do rany przyłóż..z
drugiej zaś strony bywa arogancki,żeby nie powiedzieć chamski,na moją
uwagę,żeby sprzątnął zdarza się,że mówi-jak zdążę to sprzątnę i robi to z
takim lekceważącym uśmieszkiem,potrafi zwyzywać psa,wścieka się naprawdę o
byle co i kopie wtedy w drzwi,meble,rzuca plecakiem-staje się agresywny.uczyć
mu się nie chce choć jest zdolny.nie wymagamy od niego cudów ale niech choć te
czwórki przynosi (stać go na szóstki bez wysiłku).nie odrabia lekcji i
okłamuje w tym temacie nas i nauczycieli.na bajzel w jego pokoju przymykam oko
ale do czasu-prośba o sprzątnięcie raz na jakiś czas prowadzi w linii prostej
do awantury z krzykami,płaczem i agresja.bywa,że w takich atakach szału muszę
mu dać coś łagodnego na uspokojenie.
cholera-czy ja muszę z nim iść do psychiatry?..zawsze szanowałam syna i
wymagałam tego szacunku wobec niego od innych ,dla mnie to dziecko ale przede
wszystkim człowiek,daję mu prawo do złego humoru,bólu głowy czy zmęczenia ale
nie mogę pozwalać na wybuchy agresji,coraz częstsze chamskie odzywki i
lekceważenie..może jakby był starszy to łatwiej przyszłoby nam uznać,że takie
są prawa dojrzewania-ja też aniołem nie byłam ale w wieku 11 lat to jeszcze
byłam słodkim dzieckiem..
nie wiem co robić..szczerze mówiąc jestem przerażona czekającą nas
przyszłością i tym właściwym dojrzewaniem.
poradźcie coś,błagam