rok, odstawianie - co ja zrobiłam?

IP: *.router.finemedia.pl 13.11.08, 09:57
Witam,
Boję się, że zrobiłam coś bardzo złego :( Chciałam odstawić od piersi moją
13-miesięczną Misię, więc zostawiłam ją z jej tatą i wyjechałam na 4 dni.
Wcześniej Misia dobrze znosiła moje wyjścia do pracy, ale kiedy byłam z nią w
domu, cały czas domagała się piersi, więc zdecydowaliśmy się na taki sposób
odstawienia.
Tak się nieszczęśliwie złożyło, że mała w czasie mojej nieobecności
zachorowała na trzydniówkę - wiadomo, wysoka gorączka i brak apetytu. Do tego
zaczęły jej rosnąć czwórki. Misia przez 4 dni bez przerwy płakała i wołała
mamę, serce mi się krajało, kiedy mąż mówił mi przez telefon co się dzieje,
ale stwierdził, że sobie poradzi i żebym nie wracała (co zresztą byłoby sporym
problemem).
Po moim powrocie Misia cały czas płacze, wydaje mi się że schudła i nie chce
jeść nawet tego, co wcześniej lubiła. Odstawianie zakończyło się porażką -
kiedy poprosiła mnie o pierś smutnym, słabiutkim głosem, od razu wymiękłam.
Boję się, że zrobiłam jej psychiczną krzywdę, a odstawianie i tak się nie
udało. Co zrobić teraz? Daję jej pierś na żądanie - a sporo mam tych żądań - i
łamię się między ogromnym pragnieniem odstawienia jej, a poczuciem winy i
chęcią wynagrodzenia tego, co przeżyła przeze mnie.
    • ruta.dl Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? 13.11.08, 10:14
      chyba wieksza krzywde zrobilas jej lamiac sie.
      To jest dla dziecka trudne, dla matki tez, ale trzeba przez to
      przejsc. Pech chcial, ze nalozyla sie na to choroba. Ale roczne
      dziecko jest juz w stanie zrozumiec, ze mleczka nie ma, bo sie mamie
      poposulo (czy jakas inna bajke). W zamian zawsze mozna przytulic,
      zabawic itd.

      Wydaje mi sie, ze latwiej jest odstawiac od piersi stopniowo, a nie
      tak z dnia na dzien, bo dziecko jest zdezorientowane - jak to?
      wczoraj bylo, a dzis nie ma? Mi sie udalo odstawic stopniowo jak
      miala 8-9 miesiecy. Ograniczylam jej piers do 1-2 dziennie,
      pozostale posilki byly juz mieszane, potem raz dziennie, potem (niby
      przez zapomnienie) co drugi dzien, az w koncu stop. I mala nawet nie
      zauwazyla praktycznie.
      • jola_ep Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? 13.11.08, 10:26
        > chyba wieksza krzywde zrobilas jej lamiac sie.

        Nie masz absolutnie, najmniejszej nawet racji.

        > To jest dla dziecka trudne, dla matki tez, ale trzeba przez to
        > przejsc.

        Trzeba? No właśnie, czy w tym przypadku trzeba?
        Bo tak normalnie to można po prostu pozwolić dziecku dorosnąć do rozstania z
        piersią. I wtedy nie będzie to trudne ani dla matki, ani dla dziecka.

        > jest juz w stanie zrozumiec, ze mleczka nie ma, bo sie mamie
        > poposulo

        Przesadzasz.

        > Wydaje mi sie, ze latwiej jest odstawiac od piersi stopniowo

        Z tym się zgadzam.

        Pozdrawiam
        Jola
    • jola_ep Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? 13.11.08, 10:38
      Trudno, stało się. W życiu czasem robimy coś nie do końca przemyślanego, ale
      przecież zawsze można uczyć się na własnych błędach.

      > Co zrobić teraz? Daję jej pierś na żądanie

      Moim zdaniem zareagowałaś bardzo dobrze. Teraz spróbuj wyluzować, pozwolić jej
      nacieszyć się Tobą. W ten sposób szybko wróci jej poczucie bezpieczeństwa. Daj
      sobie czas.

      > ogromnym pragnieniem odstawienia jej

      Przede wszystkim zastanów się, dlaczego tak ogromnie pragniesz odstawienia? Może
      jesteś zmęczona (zupełnie naturalne) i pomogłoby częściowe ograniczenie?

      Zajrzyj na forum Długie karmienie piersią:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21000
      Pozdrawiam
      Jola
    • Gość: asia_i_p Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.08, 08:01
      Spokojnie. Odreagowuje chorobę i twoją nieobecność, wątpię, żeby to
      mogło zostawić trwałe ślady w psychice, skoro wróciłaś, jesteś przy
      niej, itd.
      A co się dzieje z tym odstawieniem? Masz dość? Uważasz, że powinnaś
      z jakichś powodów zdrowotnych (twoich lub dziecka, nie wiem co by to
      mogło być)? Rodzina naciska? Ginekolog naciska (niestety nie
      żartuję, u mnie naciskał)? Niekoniecznie trzeba roczne dzieci
      odstawiać, jeśli obu stronom to leży, można karmić dalej. I to nie
      jest tak, że im dalej, tym trudniej odstawić - u mnie przy roku
      byłoby trudno, ale ja jeszcze chciałam karmić, przy półtora, dwóch a
      nawet dwóch i pół sprawa byłaby trudna i nie obyłoby się bez
      gruuubej awantury, a przy trzech latach obyło się bez płaczu prawie
      w ogóle, a i tego płaczu można było uniknąć.
      Nie zrobiłaś jej żadnej trwałej krzywdy. Kiedy się już tobą nasyci,
      spróbuj ustalić jakieś pory karmienia (tak mniej więcej). Aha, i u
      mnie pierwszym krokiem do odstawienia była rezygnacja z karmień
      dziennych - małej było łatwiej rezygnować, jak wiedziała, że
      wieczorem dostanie, a kiedy zaczęła spędzać dnie bez piersi,
      zainteresowanie spadło.
      • kankoka76 Dziewczyny, to jak to zrobic... 14.11.08, 13:28
        Dziewczyny, to jak to zrobic jak najmniej bolesnie dla maluszka ?
        Ja juz karmię 18 m-cy i powoli dochodze do wniosku, że trzeba
        przerwać. Pomijam juz te noce nieprzespane -bo mały budzi sie 3-4
        razy - ale sam fakt, że później będzie jszcze trudniej.
        Pomózcie
        • jola_ep Re: Dziewczyny, to jak to zrobic... 14.11.08, 19:17
          > ale sam fakt, że później będzie jszcze trudniej.

          Mam podobne doświadczenia jak Asia_i_p - im dalej, tym łatwiej.

          Tak na teraz, to możesz od czasu do czasu zaproponować zamiast
          ssania picie, jedzenie, czułości. Ale jak ma być pierś, to niech
          będzie. Czasem dzieci jak czują, że się je odstawia, tym mocniej się
          tego trzymają. Więc spokojnie, na luzie. Łatwiej rezygnuje się z
          karmień dziennych. Zostaw na razie te około-spaniowe. Potem możesz
          spróbować zrezygnować z tych przed drzemką. Jeszcze trochę i możesz
          bardzo się zdziwić: bo okaże się, że choć dotąd byłaś niezastąpiona,
          to wieczorne czytanie bajki będzie atrakcyjniejsze ;)

          Generalnie - daj sobie i dziecku czas. Nie martw się, tylko obserwuj
          dziecko i podążaj za jego potrzebami. Twoje mleko nadal jest dla
          niego bardzo cenne :)

          Pozdrawiam
          Jola
          • kankoka76 Re: Dziewczyny, to jak to zrobic... 15.11.08, 10:05
            Dziekuje za rade.
            W dzien jest OK. Jak Go czyms zajme to zapomina o cycusiu. Ale
            najgorsza jest noc. Od polnocy do rana co godzine sie dopomina. Na
            zastepstwo w roli niekapka nie ma mowy.
            Poczekam, moze mu sie znudzi :D
      • Gość: Kasia Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? IP: *.router.finemedia.pl 14.11.08, 13:50
        Próbowałam odstawić stopniowo - jestem za słaba, a czasem po prostu zmęczona
        ciągłym płaczem małej :( A Misia najchętniej ssałaby pierś kilkanaście razy
        dziennie, dzisiaj naliczyłam już 7, do wieczora będzie pewnie jeszcze 3-5! Od
        karmień nocnych ją odzwyczaiłam z pomocą męża, były dla mnie strasznie uciążliwe
        (było bardzo trudno, ale w końcu udało się).
        Nikt mnie nie naciska, po prostu mam dość. Po każdy karmieniu mam na sutkach
        odciśnięte ślady zębów, karmienie to dla mnie ból - niezbyt mocny, ale przykry.
        Poza tym mam kilka spraw zdrowotnych, które czekają odkąd zaszłam w ciążę; żadne
        operacje ratujące życie, ale jednak sprawy, które muszę wreszcie zakończyć.
        Przełożyłam już jeden zabieg na styczeń, lekarz powiedział, żeby do tego czasu
        spokojnie zakończyć karmienie, a ja nie wiem, czy mi się uda. Drugi zabieg
        "wisi" nade mną już od roku...
        Uważam, że spełniłam już swój obowiązek wobec dziecka z nawiązką i nie mam
        ochoty dalej karmić.
        Czy w tym wieku można zastosować metodę "pierś się popsuła" i posmarować czymś
        paskudnym w smaku?

        Oprócz karmienia, problemem jest to, że Misia w ogóle dużo płacze - dużo więcej
        niż inne dzieci w jej wieku. Zastanawiam się, czy to ja ją tego nieświadomie
        nauczyłam?! Zawsze przybiegałam szybko, kiedy płakała, bo chciałam, żeby czuła
        się bezpiecznie. Przez rok nie pracowałam, opiekowałam się nią. Czasem w dzień,
        kiedy nie jestem w pracy, przez parę godzin czekam, aż zaśnie, żeby załatwić
        jakąś drobną sprawę (która zajęłaby kilka minut), bo kiedy nie śpi, oczekuje, że
        będę się nią zajmować cały czas. Zdarza się, że nie mogę jej nawet przygotować
        posiłku, bo łapie mnie za nogę i chce na ręce. Jak mogę ją bardziej usamodzielnić?
        • jola_ep Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? 15.11.08, 10:27
          > Próbowałam odstawić stopniowo - jestem za słaba, a czasem po prostu zmęczona
          > ciągłym płaczem małej :(

          Stopniowe odstawianie (w moim pojęciu) oznacza takie, przy którym dziecko nie
          płacze. Jesteś za słaba? A może po prostu jesteś bardzo dobrą matką?

          > A Misia najchętniej ssałaby pierś kilkanaście razy
          > dziennie

          Zawsze taka była, czy dopiero po tym wyjeździe? Może jeszcze dochodzi do siebie
          po chorobie? (nie wiem ile czasu minęło).
          Moje ssały w tym wieku około 12 razy na dobę i ja myślałam, że to normalne.

          Jeśli wcześniej ssała rzadziej, to może to teraz to taka reakcja na próbę
          odstawiania i przede wszystkim na rozstanie? Nie było Ciebie parę dni, na pewno
          jej Ciebie brakowało. Teraz częściej upewnia się, że jesteś. Spróbuj jej
          pozwolić nasycić się sobą. Daj sobie czas: parę tygodni, gdy nie będziesz się
          martwić przyszłością. Czas przeznaczony na karmienie niech będzie czasem dla
          Ciebie: pora na dobry film, muzykę, książkę, gazety, czy zwykłą drzemkę.

          >Po każdy karmieniu mam na sutkach
          > odciśnięte ślady zębów, karmienie to dla mnie ból - niezbyt mocny, ale przykry.

          Czy jesteś pewna, że dobrze się przystawia? Szczególnie dzieci, które znają
          smoczka miewają tendencję do zbyt płytkiego chwytania. Upewnij się. Może też być
          tak, że zębate dzieciaki nie do końca jeszcze kontrolują te swoje nowe zębiska i
          mają tendencje do gryzienia, zaciskania itp. W takim wypadku trzeba je odessać
          (palec w kącik ust dziecka - trochę brutalne) poinformować, że tak nie można i
          znowu przystawić i do skutku...
          Innymi słowy, coś z tym bólem warto byłoby zrobić. I może się uda.

          > Przełożyłam już jeden zabieg na styczeń, lekarz powiedział, żeby do tego czasu
          > spokojnie zakończyć karmienie, a ja nie wiem, czy mi się uda.

          Myślę, że nie tylko karmienie jest tu problemem. Zresztą są matki, którym
          szpital nie przerwał karmienia. Jeśli już, to większym problemem byłby dla mnie
          sam fakt rozstania.

          > Uważam, że spełniłam już swój obowiązek wobec dziecka z nawiązką i nie mam
          > ochoty dalej karmić.

          Ba, gdybyż tak naprawdę było, to czy podałabyś jej pierś po powrocie? Może tak
          trochę miotasz się? Masz gdzieś tam w środku wątpliwości?
          Troszeczkę? Bo jakby nie bolało, a ona ssała rzadziej - czy nie zdecydowałabyś
          się na dłuższe karmienie? A jeśli to dla Ciebie tylko obowiązek, to rzeczywiście
          ciężko...

          > Czy w tym wieku można zastosować metodę "pierś się popsuła" i posmarować czymś
          > paskudnym w smaku?

          Nie znam się, nigdy się do tego nie uciekałam...

          > Zastanawiam się, czy to ja ją tego nieświadomie
          > nauczyłam?! Zawsze przybiegałam szybko, kiedy płakała, bo chciałam, żeby czuła
          > się bezpiecznie.

          Nie. Ty po prostu masz takie dziecko :) Postępowałaś bardzo dobrze :) Dawałaś
          jej poczucie bezpieczeństwa. Rób tak dalej :)

          Teraz przez jakiś czas będzie Ciebie pilnować. A potem możesz spróbować
          delikatnie zainteresować ją światem u Twoich stóp. Usamodzielniasz delikatnie
          popychając, gdy dziecko jest na to gotowe.
          Czasem zostawisz na chwilkę, gdy musisz coś zrobić. Może trochę pomarudzić, ale
          jeśli będziesz w jej zasięgu i przekona się, że to tylko chwilka, to z czasem
          przywyknie.

          Mam wrażenie, że są dzieciaki, które potrzebują więcej od innych fizycznej
          bliskości matki. Szczególnie gdy znika w pracy. Jakby ładowały swoje
          akumulatorki. Wiem, że niektórzy próbują chusty - łatwiej nosi się dziecko i
          można coś zrobić. Ja po prostu brałam na ręce, a potem odstawiałam mówiąc, że
          muszę coś tam zrobić (zupę zamieszać), a młode w tym czasie dostawało łyżkę albo
          inną fajną zabawkę ;) Stopniowo, małymi kroczkami do celu. Tylko pamiętaj, że
          dzieciaki czasem mają takie okresy "uwstecznienia". Spokojnie je przetrwaj...

          Generalnie u mnie najlepiej działała taktyka: daj się nasycić, a potem małymi
          kroczkami. Jeśli usamodzielniałam na siłę, to skutek było odwrotny.

          Pozdrawiam
          Jola
          • Gość: Kasia Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? IP: *.router.finemedia.pl 15.11.08, 20:44
            > Jesteś za słaba? A może po prostu jesteś bardzo dobrą matką?

            Mam nieco inną filozofię macierzyństwa, ale nie potrafię żyć w zgodzie z nią -
            jestem słaba.
            Czytałam już parę dyskusji mam karmiących i długokarmiących kontra mamy
            butelkowe itp., więc nie chcę wywoływać kolejnej. Choć widzę pewne plusy
            długiego karmienia, to te plusy nie przesłaniają mi minusów ;) - ja już dziękuję
            i proszę, nie przekonujcie mnie, żebym pozwoliła dziecku się odstawić, bo nie
            mogę tak długo czekać. Poza tym, to chyba rodzic podejmuje decyzje i wyznaczając
            granice daje dziecku poczucie bezpieczeństwa? Tak przynajmniej czytałam w
            mądrych książkach :)

            > Zawsze taka była, czy dopiero po tym wyjeździe? Może jeszcze dochodzi do siebie
            > po chorobie? (nie wiem ile czasu minęło).
            > Czy jesteś pewna, że dobrze się przystawia? Szczególnie dzieci, które znają
            > smoczka miewają tendencję do zbyt płytkiego chwytania.

            Zawsze ssała bardzo dużo. Uwielbia pierś i nigdy nie chciała butelki, smoczka
            używała tylko przez pierwsze 3 miesiące. Nie gryzie mocno, właściwie w ogóle nie
            gryzie - wiem, bo kiedy wyszły jej pierwsze jedynki, poznałam co to gryzienie.

            Widzę po trzech dniach, że Misia się uspokoiła - choć ssie straszliwie dużo i
            długo, to znowu się śmieje, mówi i nie trzyma się mnie tak kurczowo. Za to ja
            jestem wykończona. Daję pierś na żądanie i policzyłam, że spędzam na karmieniu
            jakieś 3-4 godziny dziennie. Proszę o pomoc, muszę wreszcie odstawić tego
            opornego ssaka, albo zwariuję!

            > Ba, gdybyż tak naprawdę było, to czy podałabyś jej pierś po powrocie? Może tak
            > trochę miotasz się? Masz gdzieś tam w środku wątpliwości?

            No jasne, że mam wątpliwości! Ale nie dotyczą one tego czy już odstawić (tak!
            tak! tak!), ale jak to zrobić, żeby nie skrzywdzić córki i przy okazji nie
            zdenerwować za bardzo samej siebie.
            • Gość: asia_i_p Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.08, 09:52
              To spróbuj stopniowo wyrzucać dzienne, zaczynając od tej pory dnia,
              kiedy mała jest w najlepszym humorze i najłatwiej je zastąpić czym
              innym. Wieczorne zostaw na koniec - moja, kiedy zostało już tylko to
              jedno, nie była zbytnio zaintereisowana.
            • jola_ep Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? 16.11.08, 21:22
              > Mam nieco inną filozofię macierzyństwa, ale nie potrafię żyć w
              zgodzie z nią -
              > jestem słaba.

              Hmm.... A dobrze Ci tak z poczuciem własnej słabości, nawet z
              poczuciem winy? Nie lepiej uwierzyć w swój instykt, zaufać mu,
              poczuć się dobrą matką? To, co dla mnie jest oznaką Twojej siły i
              macierzyńskiej mądrości, dla Ciebie jest słabością... Moim zdaniem
              nie chodzi o to, aby ściśle urzeczywistniać jakieś tam swoje wizje,
              ale aby umieć je dopasować do siebie i przede wszystkim do dziecka.
              Bo dzieciaki, nawet gdy mają tych samych rodziców, są różne. Ucz się
              od swojego dziecka i uwierz w siebie. To chyba jedyne, co mogę Ci
              poradzić :)


              > nie przekonujcie mnie, żebym pozwoliła dziecku się odstawić

              Nie chcę Ciebie przekonywać. Chcę Ci tylko zapropnować czas, parę
              tygodni, gdy będziesz blisko dziecka i dla dziecka. Bez miotania się.
              Jeśli nerwowo chcesz odstawić dziecko, to ono to często czuje i tym
              mocnej się przysysa. Jeśli zrobisz to na spokojnie, masz większą
              szansę na sukces.

              Dzieciaki dość szybko dorastają i to, co wydaje się nieskończenie
              trudne teraz, za jakiś czas może być łatwiejsze.

              Proponowałam odstawiać stopniowo, zaczynając od karmień dziennych.
              Zapropnować coś innego, zabawić, przytulić, nakarmić. Gdy moje
              dziecko koniecznie chciało ssać, to pozwalałam mu na to. A mimo to
              po jakimś czasie nagle okazało się, że przychodzi do mnie tylko po
              to, aby zwyczajnie się przytulić.

              Jeśli chcesz odstawiać, musisz być pewna siebie i spokojna. Tak
              naprawdę, także wewnętrznie.

              > Zawsze ssała bardzo dużo.

              To coś w stylu mojej córy :) Prawdę mówiąc ja miałam z nią tak
              ciężki pierwszy rok, że do głowy mi nie przyszło, aby karmić ją
              długo. Na szczęście wyluzowała w drugim roku życia i dopiero wtedy
              przestał być to dla mnie męczący obowiązek.

              >ale jak to zrobić, żeby nie skrzywdzić córki i przy okazji nie
              > zdenerwować za bardzo samej siebie.

              Ba, nie oczekujesz czasem niemożliwiego? Te dwa warunki dają się
              spełnić, ale wtedy wymagają czasu...

              Pozdrawiam
              Jola
        • asia_i_p Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? 15.11.08, 18:57
          A może ona ma trochę opóźniony lęk separacyjny - zazwyczaj to jest
          10-11 miesięcy, ale jeśli rzeczywiście byłaś dużo przy niej, to może
          się pojawił później? Jeśli tak, to czepianie się nogi powinno minąć
          w przeciągu kilku tygodni.
          • pas.ja Re: rok, odstawianie - co ja zrobiłam? 16.11.08, 23:10
            odstawiasz dziecko od piersi ekstremalnymi metodami, więc nie dziw się, że
            dziecko reaguje ekstremalnie.
            ty zadecydowałaś o zastosowaniu takich metod, więc ponoś ich konsekwencje.
Pełna wersja