nie mam juz pomysłów,proszę o radę.

14.11.08, 09:59
witam,
jestem mamą dwuletniej (26msc) dziewczynki. do drugiego roku życia
byłysmy razem w domu, w październiku poszłam do pracy na pół etatu
(nie ma mnie w domu 6 godzin). Na początku córeczka chodzila do
prywatnego złobka dla pięciorga dzieci, bardzo jej się podobało na
początku, ale potem zaczęły się schody, Łucja była tak absorbująca,
że musiały się nią zajmować 2 panie :( Jesli nie byla w centrum
uwagi uządzała histerie, uważam, że to też trochę wina pań ze
pozwolily wejść sobie na głowę. No, ale stało się, były bardzo miłe
i opiekuńcze, ale doszło do tego, ze jak odprowadzałam córkę ona
wpadala w szał i powodowala wymioty :(( Zabrałam ją po miesiącu ze
żłobka i zaczęłam szukać niani.
Obecnie (od 2 tyg.) córka jest w domu z nianią i jej synkiem
(miesiąc starszym od Ł.). Jestem zachwycona nianią i jej stosunkiem
do dzieci, zapałem i stanwczością. Córka też była na początku
zadowolona i nie mogła się doczekać przyjścia cioci rano. Ale znów
zaczyna się horror :(( Ona musi być w centrum, musi skupia na sobie
uwagę i za wszelką cenę chce wyelimonować syna niani (każe mu iść
spać, albo iść do drugiego pokoju). Rozmawiałam z nią o tym, że to
nie jest właściwe zachowanie, o tym, ze fajnie się bawić razem, że
to syn cioci i ciocia zajmuje się dwójką dzieci itd.

dziś od rana jest szloch i wołanie mamy, wielki protest i coś ,co
mnie bardzo irytuje, a czego nauczyła się w przedszkolu- krzyczy, że
ma katar i trzeba jej NATYCHMIAST wytrzeć nos (oczywiście jak płacze
to coś tam ma w nosku), ale zazwyczaj krzyczy na sucho i nos jest
zupełnie w porządku. Niania dzwoniła przed chwilą, że juz nie wie,
co robić, bo tym wrzaskiem i mówieniem, że ma katar Łucja własnie
skupia na sobie uwagę. Z drugiej strony ignorowanie potęguje jeszcze
histerię (i to mocno, córka się nie uspokaja, tylko nakręca mocniej
i potrafi tak dłuuugo).
Jak rozwiązać tę sytuację? Dodam, że przeprowadziłam chyba z milion
rozmów, że bawimy się z córką, poświecamy jej dużo czasu, nie
kłócimy się z mężem, bardzo kochamy córkę i siebie nawzajem :)
    • mskaiq Re: nie mam juz pomysłów,proszę o radę. 14.11.08, 13:03
      Mysle ze u dziecka pojawia sie strach ze inne dziecko moze zajac jej
      miejsce, ze moze stracic ta osobe, albo ze ta osoba moze przestac ja
      kochac. Boi sie ze jesli nie jest pierwsza to przestaje sie liczyc.
      Nie wiem co probujesz jej tlumaczyc ale powinnas sie skoncentrowac
      na tym strachu. Jej zachowanie jest wymuszane przez strach, bez
      wyeliminowania tego strachu nie zmienisz jej zachowania. Kiedy
      zabierasz ten strach wtedy znika histeria. Im wiecej jest milosci w
      dziecku, im wiecej jej przekazujemy wtedy ten strach jest slabszy.
      Wspomialas o wymiotach, mysle ze to byly oznaki nerwicy, strach bywa
      tak silny ze wywoluje takie odczucia somatyczne.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • manna_poranna Re: nie mam juz pomysłów,proszę o radę. 14.11.08, 14:46
        Strach? Przed tym, że nie jest najważniejsza, czy przed tym, że ją opuszczę?
        Zdecydowałam się na jedno dziecko, żeby miało ono pewność że jest najważniejsze.
        Dajemy jej swój czas, uwagę, miłość, co możemy jeszcze zrobić? Co do
        opuszczenia- zabrałam ją do swojej pracy, pokazałam, co robię, opowiedziałam jak
        jeżdże do pracy, jak wracam, że bardzo tęsknię za nią. Wydaje mi się, że to nie
        strach przed opuszczeniem, tym bardziej, że do dziś wszystko było ok. Wydaje mi
        się, że moja córka za wszelką cenę chce być zauważona i chce być "gwiazdą",
        szybko się nudzi, sporo kaprysi, ale to normalne w jej wieku.
        Nie wiem tak naprawdę, co mam zrobić, żeby zrozumiała, że jest ważna, wyjątkowa
        i cudowna, ale nie jedyna na świecie. Że są inni ludzie, i są czasem ważniejsze
        sprawy.
        Co do nerwicy- nie wiem, może to były objawy nerwicy, ale w takim razie
        wszystko, co robię, robię niewłaściwie, wpędzam dziecko w nerwicę i ponoszę
        ciągle porażki. Może ? chociaż nie wydawało mi się, że jest aż tak źle.
        Pozdrawiam.
        • mskaiq Re: nie mam juz pomysłów,proszę o radę. 15.11.08, 02:57
          Mysle ze tutaj nie chodzi o Ciebie. Dziecko nie boi sie o Ciebie, ze
          Ty odejdziesz, a przynajmniej nie piszesz o tym. Ona nie boi sie o
          Ciebie dlatego ze jej pokazalas prace, co w niej robisz i ze
          wrocisz. W taki sposob pomoglas jej bardzo wiele, nauczylas ja nie
          bac sie ze mozesz nie wrocic.
          Moim zdaniem dziecko boi sie ze straci akceptacje innej osoby,
          niani, pan w zlobku.
          Dziecko nie chce byc gwiazda, dziecko probuje byc gwiazda aby wygrac
          uwage innych ludzi. Kiedy widzi ze pomimo jej wysilkow niania czy
          panie w zlobku zwracaja uwage na drugie dziecko wtedy pojawia sie
          strach i histeria.
          Musisz ja nauczyc ze kiedy ktos zajmuje sie drugim dzieckiem to nie
          ma powodu do strachu ze ona straci akceptacje, ona musi rozumiec ze
          bedzie akceptowana i to nawet bardziej kiedy zaakceptuje inne
          dziecko.
          Kiedy w rodzinie jest wiecej dzieci niz jedno jest latwiej bo
          dziecko uczy sie akceptacji drugiego dziecka przez milosc, przez
          nieustanne obcowanie. Nie mniej na poczatku reakcja na brata czy
          siostre bywa bardzo gwaltowna i jest zwiazana z zagrozeniem,
          strachem ze straci uwage mamy czy taty.
          Napisalas ze wszystko co robisz niewlasciwie. To nie jest prawda,
          kochasz dziecko, jestes dla niej niezwykle wazna i ono kocha ciebie
          rowniez. Zrobilas dla niej bardzo wiele.
          Bardzo czesto dziecko samo wpedza sie w nerwice bo nie radzi sobie
          ze strachem, zalem czy zloscia.
          Pomoz jej, przekonaj ja ze nie musi sie bac drugiego dziecka, ze nie
          musi wspolzawodniczyc o uczucia innych ludzi a takze twoje.
          Serdeczne pozdrowienia.
      • ivy15 Re: nie mam juz pomysłów,proszę o radę. 14.11.08, 19:24
        Ja bym natomiast powiedziała, że jest to typowa histeria na wymuszenie np. uwagi. Tak długo jak metoda będzie skuteczna tak długo będzie stosowana. Ja z dzieckiem przerabiałam różne fazy buntu od walenia głową w śnianę po ostentacyjne rzucanie sięna podłogę. I zawsze tak długo jak długo te zachowania wywoływały we mnie emoce - a w sumie truno o zimną krew gdy dziecko wali głową w ścianę i zwyczajnie może sobie zrobić krzywdę - tak długo były praktykowane. Ignorancja danego spsobu wymuszania powodowała zaprzeastanie tego typu działań - no bo i po co jk nic sięnie zyskuje - i mały wymyśłał coś nowego. Z czasaem zauważył, że tego typu zachowania nic nie dają i teraz jest bardzo grzecznym dzieckiem. Tak więc moja rada to ignorancja plus po fakcie tłumaczenie.
      • gacusia1 Mskaiq 15.11.08, 00:08
        Czytajac Twoje posty odnosze wrazenie,ze skupiasz sie jedynie na
        strachu u dziecka. Czy w/g ciebie strach jest jedynym uczuciem,jakie
        w stanie jest dziecko odczuwac? Czy wszelkie problemy wychowawcze
        dzieci sprowadzaja sie do odczuwania przez nie strachu?
        • mskaiq Re: Mskaiq 15.11.08, 03:02
          U dzieka, podobnie jak u doroslego czlowieka pojawiaja sie dwa
          rodzaje uczuc, pozytywne albo negatywne.
          Kiedy dominuja negatywne, strach zlosc zal dorosly czlowiek nie
          radzi sobie ze soba ptrafi byc agresywny, narzekac na wszystko,
          okazywac niezadowolenie.
          Kiedy jest w pozytywnym nastroju wtedy pracuje, jest usmiechniety,
          wyrozumialy, itp.
          Podobnie dzieje sie z dzieckiem tyle ze dziecko negatywne emocje
          sygnalizuje histeria, placzem a pozytywne smiechem zabawa,
          przytuleniem.
          Serdeczne pozdrowieniua.
          • gacusia1 Re: Mskaiq 15.11.08, 15:24
            To ma sens ale poprzednia towja wypowiedz... ,-)
Pełna wersja