co mysliscie??

22.11.08, 19:05
nie uwazacie, ze lakerze psychiatrzy zbyt czesto przepisuja leki dla
dzieci? jestem strsznie anty nastawiona do podawnaia lekow dziecom
bo mysle ze duzo mozna zyskac terapia. a leki to chemia niszczy
organizm dziecko sie uodparnia.jakie jest wasze zdanie?
    • milana7 Myślę tak: 22.11.08, 23:06
      Myślę, że w Polsce wyjątkowo może się zdarzyć, że lek będzie przepisany
      pochopnie, ale tylko wtedy, kiedy rodzice udadzą się z dzieckiem do zwykłego
      psychiatry dla dorosłych, zamiast do psychiatry dziecięcego, najlepiej
      specjalizującego się w ADHD. Na temat sytuacji w innych krajach nie będę się
      wypowiadać bo "znam" ją jedynie z doniesień prasowych, a te uważam za dość mało
      wiarygodne.

      Symptomy ADHD w nasileniu wymagającym pomocy ma około 3-10% dzieci. W większości
      chłopcy. To oznacza, że być może nawet co piąty chłopiec ma te objawy w stopniu
      utrudniającym mu uczenie się na miarę jego możliwości intelektualnych,
      zdobywanie i utrzymanie przyjaźni z rówieśnikami, poprawne zachowanie się pomimo
      dobrych intencji. Idealnie byłoby gdyby wszystkie te dzieci otrzymały pomoc
      polegającą na diagnozie i odpowiednim do niej postępowaniu.

      Gdy rozmawiałam z psychiatrą dziecięcym, specjalistą w tej dziedzinie,
      poruszyłam właśnie sprawę leków. Dowiedziałam się, że w Polsce lekarze stoją na
      stanowisku, że zaledwie około 1-3% dzieci z ADHD wymaga leczenia wspomaganego
      lekami. Mojemu dziecku do tego bardzo daleko, a sprawę można ewentualnie
      przemyśleć ponownie za kilka lat, jeśli objawy związane z koncentracją nie będą
      z wiekiem przemijać a ten będzie miał przed sobą ważne egzaminy życiowe.
      Szczęśliwie powoli z tych objawów wyrasta, a stres egzaminacyjny działa na niego
      hamująco a nie paraliżująco - jest się wtedy w stanie skupić bardziej niż zwykle.

      Nie wygląda mi to na nadużywanie leków... Szczególnie w świetle problemów ze
      zdobyciem odpowiednich leków dla dzieci, które naprawdę ich potrzebują. Trzeba
      je sprowadzać, podawać szkodliwe leki zastępcze działające tylko częściowo,
      takie jak antydepresanty i przeciwpadaczkowe... A wszystko to dlatego, że kilka
      artykułów w kolorowych czasopismach przedstawia (przejaskrawiając) sytuację w
      Ameryce, w swej ignorancji nazywając te leki narkotykami (bo chemicznie podobne,
      a nieważne że działają zupełnie inaczej).

      Jeśli nie pozwolimy nauczycielom i rodzicom innych dzieci na zbytnie wtrącanie
      się w zdrowie naszych dzieci w imię ich (nauczycieli) wygody, a pod pretekstem
      (w istocie pomijając) dobra dziecka, to nadużywania leków u nas nie będzie.
      Wystarczy te kwestie zostawić w rękach specjalistów, tj. lekarzy. Wtedy będą
      leki dla potrzebujących i nie będzie zmuszania do przyjmowania leków tych
      dzieci, które ich nie potrzebują.
      • makurokurosek Re: Myślę tak: 25.11.08, 18:11
        morfina podawana jest np ludzią chorym na raka by uśmierzyć ból, ale czy to
        oznacza że nie jest narkotykiem? Swoją wypowiedzią sie ośmieszyłaś i okazałaś
        swoją totalną ignorancję w stosunku do nauki, a ściślej chemii.
    • agao35 Re: co mysliscie?? 22.11.08, 23:11
      To co piszesz to prawda-wielu lekarzy nie tylko psychiatrów przesadza z
      farmakoterapią.Podam nasz przykład-mieliśmy psychiatrę która faszerowała syna
      lekami do tego często je zmieniała co prawda mój syn ma tez inne problemy
      psychiatryczne ale obecna Pani doktor z wieloletnim doświadczeniem klinicznym
      unika chemii jak tylko jest to możliwe i neguje jakakolwiek potrzebę
      hospitalizacji do czego poprzednia lekarka nieustannie Mnie namawiała.Chemia u
      ADHdowców to powinna być ostateczność jest wiele innych metod które przynoszą
      skutki.Jak w każdym zawodzie-jest lekarz i lekarz....
      • elfu Re: co mysliscie?? 23.11.08, 12:42
        Problem z pochopnymi decyzjami dotyczącymi adhdowców nie dotyczy tylko lekarzy.
        Na pobyt Młodego w szpitalu psychiatrycznym nalegały panie z PPP, mimo,że
        psychiatra prowadząca i ja nie wyrażałyśmy zgody. Mocno zaskoczyła mnie
        wypowiedź p.dyrektor- skoro psychiatra nie zgadza się na pobyt w Garwolinie to
        my jako poradnia wystawimy skierowanie.
        Myślę, że co do nadużywania leków winę też ponoszą niektórzy rodzice idąc "na
        skróty"- dostanie leki, będzie grzeczny bo ja już mam dość a będę miała święty
        spokój. I nie będę musiała tracić czasu na bieganie do szkoły, na terapie i
        zajmowanie się tym niegrzecznym bachorem(!)
        • agao35 Re: co mysliscie?? 23.11.08, 15:42
          Elfu droga!totalnie Mnie zaskoczyłaś-jak PPP może decydować o hospitalizacji
          dziecka???Oni są od badań i wydawania opinii pomocy dzieciom na płaszczyźnie
          psych-pedag. i od współpracy ze szkołą oraz pomocy dzieciom w problemach
          edukacyjnych.Skierowanie wystawia lekarz, on o tym decyduje a my jako rodzice
          godzimy się na hospitalizacje lub mamy pełne prawo się nie zgodzić.To prawda że
          za dużo ludzi chce decydować o naszych ADHDowcach udając elokwentnych i dobrze
          zorientowanych.Często nieświadomi rodzice takim ludziom ulegają bo są przekonani
          że to dla dobra dziecka.Mi osobiście psychiatra zarzuciła że jestem histeryczną
          matką i chce uniezależnić syna od siebie bo nie położyłam go do niej na oddział,
          który doskonale wiedziałam jaki jest bo pracowałam w tym szpitalu tylko na innym
          oddziale.Do dziś szkoda mi wszystkich rodziców którym prowadzi dzieci ponieważ
          wszyscy są dla niej toksycznymi rodzicami, dzieci faszeruje lekami i liczy się
          dla niej zapełnienie swojego oddziału na maksa.Niestety psychiatrów dziecięcych
          nie jest dużo a tych dobrych jeszcze mniej.Taka rzeczywistość.
          • elfu Re: co mysliscie?? 23.11.08, 16:24
            Też byłam zaskoczona ale znając układy w tutejszej PPP nie powinno mnie to mocno
            dziwić. Zarzucano mi, że nie powinnam się wypowiadać, bo nie jestem fachowcem
            tzn. nie znam się a później, w tej samej rozmowie p.dyrektor pouczała mnie, że
            powinnam z dzieckiem rozmawiać, mieć z nim kontakt, gdy p. psycholog z PPP nie
            potrafiła tego.
            Na szczęście trafiłam na wspaniałą psychiatrę (państwowo!!!) w poradni w
            Siedlcach. Pani doktor ostrożnie podchodzi do leczenia farmakologicznego kładąc
            nacisk na pracę z dzieckiem i dziecka. Dzięki niej Mały jest w tej chwili w
            gimnazjum prowadzonym przez księży Salezjanów.
            agao35- nam jest chyba trochę łatwiej orientować się w lekach, leczeniu i
            lekarzach bo ja, podobnie jak Ty jestem pielęgniarką
            • bj32 Re: co mysliscie?? 23.11.08, 19:25
              Ja w ogóle jestem zdziwiona ilością "fachowców" od dzieci. Moja
              internistka jest zachwycajaca, bo i na dziecka i na mój temat przede
              wszystkim *słucha* zanim zacznie wystawiać jakiekolwiek leki i nawet
              antybiotyku nie każe wykupować, jeśli nie ma potrzeby. Owszem,
              wypisze, ale zaznacza, zeby poczekać ze dwa dni i jeśli sie nie
              polepszy to wtedy podać.
              Chociaż faktem jest, że u nas ADHD urosło do rozmiarów legendy o
              smoku wawelskim i każde dziecko, które nie jest spokojniejsze od
              żółwia "na pewno ma ADHD". Sama mam taki przypadek koło siebie:
              dziewięciolatek częściowo na prochach, nauczanie indywidualne itd.
              Jak przychodzi do mojej córy, to złoto nie dzieciak. Ale słyszałam
              jak sie odnosi do rodziców. Bo mu pozwolili wejść sobie na łeb i
              nawet tyłka mu sprac nie mogą, jak sie po nocy szwenda po dzielnicy
              z "kolegami" [takimi po 14 - 16 lat], bo jakby oberwał, to sie moze
              poskarżyć nauczycielce i rodziców biorą za tyłki. Bo "on ma ADHD".
              Takie, jak i ja...

              A co do:
              "nam jest chyba trochę łatwiej orientować się w lekach, leczeniu i
              lekarzach bo ja, podobnie jak Ty jestem pielęgniarką"
              Różnie to bywa... Miałam w rodzinie pielęgniarkę [chirurgia,
              anestezjologia, szeregowy pracownik od podawania pigułek na
              dyżurze], która wynajdowała u mojej córki wszystko, począwszy od
              nadwagi [13 miesięcy, ok. 10 kilogramów, wzrost takoż plasujący sie
              na 93 centylu], a skończywszy na porażeniu mózgowym, bo dziecko
              pasjami lubiło oglądać lampy, nie lubiło być na rękach, a i tak mnie
              teście chyba ze cztery razy słali do rozmaitych neurologów, bo "D.
              mówi, że coś jest nie tak, a ona jest dyplomowaną pielęgniarką"
              [była po liceum, gwoli ścisłości... W liceum się chyba nie robi
              dyplomów?;)]
              Swojego syna w pierwszym roku zycia przyprawiła o trzy zapalenia
              płuc...
              Mojemu mężowi zapodała ketonal w dawce podawanej wyłącznie w
              szpitalu [3 tabletki dziennie].

              Nie poddaję w wątpliwość Waszej znajomości tematu, niemniej będę się
              upierać, ze nie każda pielęgniarka zna sie na lekach i leczeniu.
              Tamta zdecydowanie nie miała zbyt dużego pojęcia, a szczególnie o
              dzieciach.
              • agao35 Re: co mysliscie?? 23.11.08, 22:36
                Pewnie że są pielęgniarki i pielęgniarki sama znam i takie które nie nadają się
                do zawodu.Mądra pielęgniarka nie stawia diagnoz bo nie ma do tego
                kwalifikacji,nie zleca również leków które powinien zlecić wyłącznie lekarz(no
                chyba że czasem sobie).A w ramach wyjaśnienia po liceum medycznym jest się
                pielęgniarką dyplomowaną ponieważ otrzymujemy dyplom ukończenia szkoły.
                • bj32 Re: co mysliscie?? 24.11.08, 12:13
                  Dzięki:) Nie znam się. Z zajęć pielęgniarskich umiem sobie zastrzyk
                  domięśniowy zrobić. Reszta to czarna magia;)
                  Też znam różne pielęgniarki, ale na tamtą jestem uczulona. Szczściem
                  zazwyczaj trafiam jednak na przytomne, wiec generalnie nie mogę się
                  skarżyć;)
                  • nika_6 Re: co mysliscie?? 24.11.08, 19:54
                    znam pielegniarki i pielegniarki w rodzinie mam sporo i jedne sa z
                    powolania inne chyba za kare (to tak z moich obserwacji wynika) a co
                    do lekow moj maly jest nadpobudliwy i w zyciu nie pozowlilabym dac
                    mu lekow...za to chetnie zgodzilam sie na terapie, na ktora
                    uczeszczamy...nie mowie ze nie mialam propzycji dania lekow malemu
                    na wyciszenie, ale nie tedy droga...co niektorym lekarzom naprwde
                    latwiej przycmic niektore zachowania dzieci niz kierowac do
                    psychologa na terapie szukac srodka i metody dla dziecka.
                    mam tez pytanie pisalyscie cos o szpitalach psychatrycznych dla
                    dzieci jak dobrze zrozumialam nie spotkalam sie z tym u mnie nie ma
                    takiego oddzialu?ale na czym polega tam leczenie?jak to wyglada?
Pełna wersja