tym08
27.11.08, 00:01
Witam, nie bardzo wiem do kogo moge sie zwrocic, wiec pisze TU. Otoz
mam prawie polroczna coreczke i od kilku tygodni nie potrafie sobie
juz z nia radzic. Mloda wstaje rano i najczesciej juz wtedy zaczyna
sie jej "koncert", tzn. zaczyna krzyczec wnieboglosy, jakby jakas
wielka krzywda jej sie dziala. Potem ucichaja krzyki i nawet polezy
troche w lozeczku i sama sie zabawi, kolo poludnia (chwile przed
znow marudzenie)karmienie i krotka drzemka (20-30min), probuje ja
zwykle jeszcze uspic ale nie da rady- znow krzyczy jak w jakims
napadzie szalu, lzy prawie nie leca, nie potrafie niczym odwrocic
jej uwagi wiec trwa to niekiedy nawet do godziny. gdy ucichnie to
chwileczke polezy- pewnie zeby odpoczac; troche sie pobawimy, bo po
chwili znowu marudzi, jeczy i krzyczy.Kolo 3-4 znowu krotka drzemka
i spowrotem to samo. Bywa juz tak, ze jak ona zaczyna ten swoj
krzyk, to ja tez zaczynam plakac. Doszlo do tego ze przestala
wydawac z siebie inne dzwieki (gruchania, gluzenia) jakie jeszcze do
niedawna dalo sie slyszec, no i zaczela sie regularnie budzic w nocy
nawet i na 2h! Tylko wieczor jest spokojny:)
Sama juz nie wiem co robie zle; czy moze to taki wiek???
Pozdrawiam