optymist1
28.11.08, 10:48
mam dwóch synków 14 miesięcznych i problem z ich jedzeniem :-(
od jakiegos miesiaca dzielnie dzierżą w raczkach łyżeczki i jedzą ...
teoretycznie, bo rzeczywiscie zaczęło sie dobrze, mieli zapał do jedzenia,
wychodziło im różnie, wiadomo ;-) ale sie starali,
niestety szybko odkryli, ze jeszcze wieksza frajda to robienie chlewu :-(
czyli babraja łyzeczkami w miseczce, wywalają zawartośc na podłoge, na siebie itd.
po miesiącu prób nie widze postępów :-( mało tego, widze, ze jest nawet gorzej
niz w piwerszych dniach ! opadam z sił, brak mi cierpliwosci, ich jest dwóch a
ja jedna, nie daje rady ich okiełznać, kiedy jednemu pomagam trafic łyżką do
buzi a nie w stół, to drugi podrzuca kaszke pod sufit , trace panowanie nad
sytuacja i nad sobą, dzisiaj na nich nakrzyczałam - wiem, ze to bardzo żle !
co zrobic w tej sytuacji ? chciałabym, zeby chłopcy jak najszybciej sami
jedli, juz sie przyzwyczaili, ze dostaja łyzeczki, czy odebrac im łyzki,
poddac sie i karmic je na razie samemu, czy zacisnąc zęby, wziąć kilka
głębokich oddechów i próbowac dalej ? obawiam sie, ze jesli zabiore im te
łyżki i nie pozwole samodzielnie jesc, stracą wiare w siebie, w swoją
"dorosłość" , ze to bedzie krok do tyłu w ich rozwoju i nauce samodzielnosci,
nie moge pozwolic sobie na taką zasadę, ze jak zaczynają babrac jedzenie, to
konczą jesc, bo oni są jeszcze głodni, a poza tym mają bardzo niską masę ciała
- w dolnej granicy normy, nie chce, zeby spadli z wagą,
prosze o radę :-)