idka77
07.12.08, 20:58
Moj 4roletni syn od dłuźszego czasu wymyśla sobie przyjaciół. Początkowo były to postacie z bajek ogladanych w telewizji, ostatnio sa to w pełni wymyślone przez niego osoby z ktorymi obcujemy na codzien, mieszkaja tu z nami,jedza, spia pod łozkiem, syn rozmawia z nimi (mowi wtedy na dwa glosy), otwiera im drzwi itd idzie z nimi na spacer. Syn ma mlodszego 8miomiesiecznego brata - poczatkowo byl zazdrosny, odmawial wykonywania polecen, nie jadl, pil ponownie z butelki i uzywal smoczka ale poniewaz nie oponowalam to szybko mu to przeszlo. Obecnie od czasu do czasu odmawia bratu jakiejs zabawki jesli jest jego- sprytnie mowiac "nie dawaj mu tego bo sie skaleczy", ewentuanie niby przez przypadek nadepnie mu na reke, a otwarta zazdrosc pokazuje jedynie w obecnosci mojej i meza. Chyba przyzwyczail sie do brata,ale bardzo ciezko jest mi uzyskac od niego jakies informacje na ten temat, wogole z nim porozmawiac o czyms innym niz jego niby-przyjaciel Daniel.Jest skryty i nie lubi (nie umie?) rozmawiac o emocjach. Jesli odpowiedz na jakies pytanie jest dla niego klopotliwa, chetnie i szybko zmienia temat.
Chce dodac ze starszy syn potrafi sie bardzo skupiac na zabawie,do tego stopnia ze nic do niego nie dociera. Moge wielokrotnie zadawac to samo pytanie a on tak jakby mnie wogole nie slyszal, nawet gdy odwroce go w swoja strone, unika mojego wzroku, patrzy jakby przeze mnie, za mnie byle by mnie nie uslyszec. Takie odnosze wrazenie. Nawet pani w przedszkolu zwrocila uwage ze nie slucha polecen, w zabawie jest calkowicie pochloniety i oderwany od rzeczywistosci.
Syn potrafi sie jednak szalenczo bawic, smiac, rozrabiac, lubi byc w ruchu. Nie wiem czy mam sie przejmowac tymi jego niby przyjaciółmi czy jest to normalne. Moze powinnismy pojsc do psychologa? Moze poswiecam mu za malo uwagi? Wiem ze ma bujna wyobraznie,zawsze mial, ale nigdy ci niby przyjaciele nie towarzyszyli mu 24 godziny na dobe.
Dodam jeszcze ze ostatni miesiac nalezal do nerwowych- czekalismy na operacje nerki u mlodzszego syna,a ostatni tydzien spedzilam z mlodszym w szpitalu. Ale na codzien staram sie jak najwiecej czasu poswiecac starszemu synowi, bawic sie z nim, rozmawiac. Od polowy pazdziernika musialam wrocic do pracy, przy czym mlodszy syn zniosl to lepiej niz starszy. pracujemy z mezem oboje w systemie zmianowym ( noce i dniowki) i zajmujemy sie dziecmi tez na zmiane. Nie jest to jednak nowosc dla starszego,system pracy jest ten sam od 5lat.
Prosze o pomoc i porade jak dalej postepowac z synem. Czy udac sie do specjalisty? Jesli tak to czy moze Pani polecic kogos w Krakowie? Serdecznie pozdrawiam Ida