Nie daje już rady.

08.12.08, 11:52
Pani Ewo błagam o pomoc. Nie mam czasu nawet czytać innych postów bo moje dziecko mi nie da i nie wiem czy ten temat był poruszany.Mam córeczke 11 miesięczną ,jest przez nas adoptowana i jest z nami od trzech miesięcy (ale to pewnie nic nie zmienia ,bo wiem że inne matki też mają taki problem ) Moja kruszynka "przyrosła do mnie " chce cały czas na ręce ,albo musze się znią bawic ,nie moge od niej odejśc nawet na krok ,a nie mówiąc już do innego pokoju ,nie pomaga to że biore jej zabawki do kuchni jak chce ugotowac obiad , nie bawi się tylko raczkuje za mną i płacze bo chce na ręce ,Nie daje rady już psychicznie ,deberwuje się krzycze na nią a nawet potrząsam nią ,potem oczywiście płacze i żałuje tego,ale nie daje już rady ,wieczny płacz jak coś robie , do łazienki to lece w biegu .Kręgosłup mam chory a teraz to już daje mocno znac o sobie przez to noszenie jej.Szykuje szybkie obiady itd ,ale ile tak będzie że będe z nią siedziec i się bawic albo nosić ,chodzi mi też o nią boje się że gdy będzie miała pare lat to będzie tak samo .Widze że ona nauczyła się już nerwów odemnie .Gdy mąż wraca z pracy to cały czas ktoś z nią się bawi .Jak mam to zrobic aby "odciąc pempowine "Bardzo ją kocham i chce dla niej jak najlepiej .Prosze o szybką pomoc.
    • Gość: reninka72 Re: Nie daje już rady. IP: 140.192.110.* 08.12.08, 16:46
      > iec i się bawic albo nosić ,chodzi mi też o nią boje się że gdy będzie miała pa
      > re lat to będzie tak samo .Widze że ona nauczyła się już nerwów odemnie .Gdy m
      > ąż wraca z pracy to cały czas ktoś z nią się bawi .Jak mam to zrobic aby "od
      > ciąc pempowine

      Twoje dziecko jest jeszcze za male na odcinanie pepowiny. Kazdy maluch ma
      indywidualne zapotrzebowanie na bliskosc, a pewnie w przypadku adopotowanego
      dziecka ta potrzeba jest jeszcze wieksza. To dla Ciebie trudny okres ale
      zapewniam Cie, ze minie. Moja corka tez byla taka przylepa. Byla noszona bardzo
      duzo i widzialam, ze tego potrzebowala. Tak jak dla Ciebie, dla mnie to tez byl
      bardzo ciezki okres, duzo nerwow. Teraz corcia ma 22 miesiace, juz bardzo rzadko
      chce byc na rekach, chetnie sama odkrywa otaczajacy swiat. Owszem, trzeba sie
      nia zajac ale taki maluch sam soba sie po prostu nie zajmie dluzej niz 15-20
      minut.
      Dodatkowo twoje dziecko przechodzi pewnie teraz przez szczytowa faze leku
      separacyjnego. Nic sie nie da na to poradzic. Samo przejdzie z czasem. Mozesz
      tylko byc przy niej. Masz jakies kolezanki z dziecmi? Moze zorganizowac
      cotygodniowe spotkania? Moze zapisz sie na jakas grupe muzyczna/taneczna itp.
      Wyjdz z domu.
      Zycze Ci duuzo cierpliwosci.
      • bahrajka Re: Nie daje już rady. 09.12.08, 09:27
        hmm,zdecydowanie nie mozesz robic jednej rzeczy-potrzasac dzieckiem!
        Twoje dziecko chlonie Twoje emocje jak gabka.Gdy Ty jestes nerwowa
        mala takze.To juz lepiej wyjdz z pokoju i poplacz sobie.Niech mala
        troche sobie poplacze.Moja corka tez byla bluszczem ale nie
        przeszkadzalo mi to robic obiadu i zajmowac sie synkiem.Oczywiscie
        placz dziecka musi byc kontrolowany,nie doprowadzaj do histerii.Moze
        powinnas ja troche oduczyc od noszenia na rekach,Chce sie przytulic
        nie bierz na rece ale nachyl sie i przykucnij.Niestety z dzieckiem
        trezba sie bawic ,pomagac odkrywac swiat a to sa dopiero
        poczatki.Sprobuj zaangazowac babcie bys mogla wyrwac sie z domu.I
        staraj sie robic cos dla siebie.Koniecznie poszukaj innych matek z
        dziecmi.
        Powodzenia
        • julla0 Re: Nie daje już rady. 09.12.08, 13:23
          bahrajka napisała:



          > mala takze.To juz lepiej wyjdz z pokoju i poplacz sobie.Niech mala
          > troche sobie poplacze.Moja corka tez byla bluszczem ale nie
          > przeszkadzalo mi to robic obiadu i zajmowac sie synkiem.Oczywiscie
          > poczatki.Sprobuj zaangazowac babcie bys mogla wyrwac sie z domu.I
          > Powodzenia

          Gdy wychodze z pokoju ninia biegnie na czworaczkach za mną z płaczem.
          Gdy coś robie niunia płacze strasznie i musze brac ją na ręce ,a wtedy nic nie moge zrobić.
          Babci niestety nie ma ani cioci która mogła by się nią zaopiekowac ,jesteśmy sami z mężem i tu jest problem że jestem z nią 24 h na dobe :(
    • dagger01 Re: Nie daje już rady. 09.12.08, 19:27
      A moze zamiast zostawiac ja sama w pokoju wez ze soba do kuchni? Moje dzieci do
      tej pory siedza ze mna jak cos gotuje. Jasko (prawie 3 lata) 'pomaga', tzn
      obiera pieczarki, skrobie marchewki albo w ostatecznosci bawi sie garnkami, a
      Hanka (8 miesiecy) siedzi w swoim krzeselku bawi i bawi sie kubeczkami albo
      wcina chlebek. I tym sposobem obiad ugotowany, a dzieci zadowolone. Co do
      noszenia to polecam chuste, rewelacja i plecy nie bola.
      11 miesiecy to bardzo malo, poza tym dziecko jest adoptowane i wydaje mi sie ze
      potrzebuje ogromnie duzo milosci, a to jej zachowanie to po prostu krzyk o
      milosc i uwage.
    • egon26 Re: Nie daje już rady. 10.12.08, 09:44
      Chyba jesteś trochę w gorszej sytuacji niż biologiczni rodzice którzy mają
      doping w postaci hormonów- choć na 11 miesięcy to już może po hormonach.
      Warto jest uczyć dziecko małymi krokami wszystkiego, samodzielności również. My
      uczyliśmy naszego syna przy kawie, obiedzie itd. Po prostu siadaliśmy by wypić
      kawę i mówiliśmy synowi że potrzebujemy trochę czasu dla siebie na wypicie kawy.
      Z początku płakał ale nie reagowaliśmy gdy byłą jaszcze kawa w kubkach. Miał
      przy sobie zabawki i z czasem gdy widział że ryk nic mu nie daje zaczął zajmować
      się zabawą. Na początku kawę piliśmy szybko by dać mu też sygnał że zajmiemy się
      nim gdy kawa będzie skończona. Później można już było kawę pić spokojnie, a
      czasem też po jej wypiciu nawet nas nie zauważył bo zajął się sobą. Z czasem
      przerw "na kawę" było coraz więcej. I teraz on to rozumie. Od płaczu jeszcze
      żadne dziecko nie umarło;) A przeciwstawienie się woli dziecka to podstawowa
      zasada przy wychowaniu. 11 miesięczny szkrab to aniołek w porównaniu do 2-3
      latka. Starsze dzieci bardziej starają się postawić na swoim i jeśli nie
      wyrobisz sobie solidnych podstaw będziesz miała później jeszcze większy problem.
      Radził bym też byś poprosiła męża by zajął się dzieckiem gdy wraca z pracy-
      niech je weźmie na spacer, do sklepu. Łatwiej się kocha dziecko gdy się go nie
      ma 24h/dobę.
    • marzec7 Re: Nie daje już rady. 10.12.08, 18:48
      Witaj,

      Bardzo chciałabym Ci pomóc. Jestem mamą trójki dzieci i chętnie bym
      z Tobą porozmawiała na temat Twojej córeczki. Jeżeli masz chęć,
      odezwij się do mnie mailowo (marzec7@gazeta.pl), to porozmawiamy.

      Kasia
    • leepka Re: Nie daje już rady. 11.12.08, 14:47
      To trudny okres ale zapewniam cie ze minie :) Sprobuj nosic mala w chuscie,
      rowniez w domu, bedzie blisko ciebie i bedzie czula sie bezpiecznie. Sama tak
      robilam. W domowej krzataninie nie przeszkadza to wcale, przy odrobinie uwagi
      mozesz ugotowac obiad czy posprzatac. A kregoslup znosi to bez problemu, ciezar
      rozklada sie zupelnie inaczej. Moj tez nie jest w najlepszej formie a przestalam
      nosic corke kiedy doszla do 10 kg, wysiadly mi kolana :) Zajrzyj na forum o
      chustach forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603
      Pozdrawiam
      • moyyra Re: Nie daje już rady. 17.12.08, 21:36
        tez o tym samaym pomyslam :0)
        moze chusta byłąby rozwiazaneim

        a dla mamusi adoptusia zycze duuuzo cierpliwosci,
        sama na rekach robilam wszystko ze starszakiem,
        teraz z drugim w chuscie - to juz sama przyjemnosc :)
    • ewa.ulrich-zaleska Re: Nie daje już rady. 17.12.08, 19:58
      Witaj
      Na początek ustalcie z mężem momenty w których możesz wyjść z domu
      i – złapać oddech. To bardzo pomaga następnego ranka od nowa mierzyć
      się z rodzicielskimi wyzwaniami  Wiem, że to troszkę „dobra rada
      cioci” jednak ta dobra rada Pomaga. Mama musi mieć czas dla siebie!!
      Naturalne jest, że dziecko potrzebuje bliskości Mamy – niektóre
      dzieci bardziej od innych upominają się o to. Pocieszające jest, że
      taki okres mija i to, że mała w tym momencie ‘przyczepiona jest do
      spódnicy” wcale nie oznacza, że tak będzie na zawsze. Wręcz
      przeciwnie badania pokazują, że dzieci które miały możliwości być
      blisko Mamy zawsze kiedy tylko chciała są w przyszłości bardziej
      otwartymi, ciekawymi świata ,odważnymi i lepiej radzącymi sobie w
      kontaktach z innymi ludźmi.
      Więc pomyśl sobie ile dobrego dajesz swojej córce :) i zadbaj o
      wolny czas dla siebie.
      Lada moment gdy maleństwo będzie bardziej mobilne dać Ci chwile
      odetchnąć.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      E u-Z
    • betrix33 Re: Nie daje już rady. 17.12.08, 22:03
      jula0 ona jest jeszcze maleńka. Mój syn ma 16 miesięcy i z nim na rękach obiad
      gotuję. Chodzę na prywatne masaże bo mam chory kregosłup, ale wolę to niż
      słuchać jak on płacze.
      Też mam już dość ale to moje trzecie dziecko i wiem że niebawem skończy się to
      wiszenie na mnie.
      Prysznic robiłam z nim na ręku, teraz sadzam go w łazience, toaleta z nim. Brr
      ale wiem, że to się skończy jak do przedszkola pójdzie. Twoja mała córeczka boi
      się i boi się bardziej gdy Ty tak emocjonalnie reagujesz. Dlatego musisz za
      wszelką cenę wyciszyć się.
      Stan ten masz od niedawna więc może jest to dla Ciebie szok i potrzebujesz
      więcej czasu. Twoja córka jak pójdize do przedszkola to wtedy za nią zatęsknisz.
      Olej te obiady, ja muszę gotowac bo jest nas pięcioro ale naleśników, pierogów
      nie robiłam już bardzo dawno, bo Bartek by mi na to nei pozwolił. Mąka byłaby
      wszędzie tylko nie w pierogach.
      Nie potrząsaj swojej córeczki, bo wywołujesz w niej lęk i pogarszasz sprawę a
      poczytaj w necie o zespole potrząśnieniowym. Tak profilaktycznie. Można naprawdę
      dziecko uszkodzić.
      Wiem co to emocje, bo moja druga córka też była pępowiną. A teraz ma 3 latka i
      chodzi do przedszkola a gdy przychodzi to szczebiocze że hej i wówczas mam
      wyrzuty sumienia, że się na nią denerwowałam, gdy płakała wiecznie potrzebowała
      mojej czułości, wsparcia a ja na nią krzyczałam.
      Moja córka pępowina jest bardzo ciekawa świata bardzo kontaktowa i uwielbiana
      przez dzieci i przedszkolanki. Coś w tym jest co Pani Ewa pisze.
      Pozdrawiam i juiia0 weź se na luz i baw się z małą, bo to krótki czas a one
      zaraz wyrastają i tylko wspomnienia pozostają po wieku niemowlęcym i oby były
      jak najpiekniejsze, bez cieni.
      Pozdrawiam i ucałuj szkrabka ode mnie. Ona będzie super, zobaczysz.
      • egon26 Re: Nie daje już rady. 18.12.08, 10:25
        betrix33 napisała:
        > Mój syn ma 16 miesięcy i z nim na rękach obiad
        > gotuję. Chodzę na prywatne masaże bo mam chory kregosłup, ale wolę to niż
        > słuchać jak on płacze.
        > Też mam już dość ale to moje trzecie dziecko i wiem że niebawem skończy się to
        > wiszenie na mnie.
        > Prysznic robiłam z nim na ręku, teraz sadzam go w łazience, toaleta z nim. Brr
        > ale wiem, że to się skończy jak do przedszkola pójdzie.

        Błagam przeczytaj to co napisałaś - nie wydaje ci się że to lekkie szaleństwo?!
        Pomyślałaś choć raz o dziecku, o uczeniu go samodzielności, o tym co będzie jak
        ten kręgosłup rozwali ci się do końca?! Do przedszkola pójdzie najwcześniej za 2
        lata - wytrzymasz tyle?? Nie ucz dziecka że jego zdanie jest najważniejsze, jak
        będzie starsze i będzie jadło słodycze zamiast obiadu, siedziało godzinami przed
        telewizorem, nie myło zębów- bo tak będzie chciało, a inaczej bedzie płakać też
        mu na to pozwolisz ? Robisz mu ogromną krzywdę. Nie licz że przedszkole szkoła
        wychowa za ciebie twoje dziecko, to jest wasze zadanie.

        > Twoja córka jak pójdzie do przedszkola to wtedy za nią zatęsknisz
        Jak ma iść do przedszkola jak jest przyklejona do mamy?! Nie bedzie wtedy
        płakać, rzucać się na podłogę. Dziecko lepiej jest stopniowo przyzwyczajać niż
        rzucić od razu na głęboką wodę
        • jola_ep Re: Nie daje już rady. 18.12.08, 13:02
          > Błagam przeczytaj to co napisałaś - nie wydaje ci się że to lekkie szaleństwo?!
          > Pomyślałaś choć raz o dziecku, o uczeniu go samodzielności, o tym co będzie jak
          > ten kręgosłup rozwali ci się do końca?!

          Mi nie wydaje się :)
          Sama miałam "przylepę". Chodzenie w wieku ok. roczku razem wszędzie, nawet do
          toalety, to był u nas standard.

          Tak małego dziecka uczy się samodzielności poprzez utrwalenie w nim poczucia
          bezpieczeństwa. A robimy to zapewniając mu siebie :)

          Samodzielność przychodzi stopniowo - trzeba tylko obserwować dziecko i podążać
          za nim. Nie popychać za szybko, nie hamować.

          Też miałam wątpliwości. Koleżanki śmiały się, że będę ją nosić na rękach do
          18-tki ;) Ale postanowiłam zaufać swojemu instynktowi i nie usamodzielniać na
          siłę. Ostatecznie sprawdziło się u mnie to, o czym pisze pani Ewa :) Dziewczyna
          śmiała, bez problemu nawiązuje kontakty z innymi ludźmi. Zaskoczyła mnie, bo
          sądziłam, że będzie nieśmiała.

          Jeśli chodzi o kręgosłup, to po pierwsze warto nauczyć się nosić i przede
          wszystkim podnosić dziecko prawidłowo (może więc rzeczywiście chusta?) Jeśli
          męczyło mnie noszenie (reagowałam na każdy sygnał z kręgosłupa), to siadałam z
          córą na kolanach.
          Masaże - oczywiście tzw. lecznicze? u wykwalifikowanego fizjoterapeuty. A
          profilaktycznie odpowiednie ćwiczenia wzmacniające mięśnie odpowiedzialne za
          podtrzymywanie kręgosłupa (poprzeczny miednicy, drobne mięśnie przykręgosłupowe
          itp.). Podobno dobry jest pilates, ja chwalę sobie tai chi. Inni polecają jogę.
          Czasem wystarczy kilkanaście minut dziennie. Oczywiście, jeśli chodzi się do
          fizjoterapeuty to właśnie on powinien dobrać ćwiczenia. Tak samo w przypadku
          bólu kręgosłupa - lepiej najpierw upewnić się, co można ćwiczyć.

          Pozdrawiam
          Jola
    • izabeladrozd Re: Nie daje już rady. 18.12.08, 20:40
      hej wydaje mi sie to naturalne ze ona ciagle chce byc przy tobie
      moze nie jest pewna tego ze juz zawsze z nia bedziesz ja robie tak
      jak jestem w kuchni sadzam malego na blacie obok i no obserwuje co
      robie dobra rada to to co napisala pani ekspert zeby robic wypady
      bez malej tylko nigdy nie uciekaj przytul powiedz ze wychodzisz
      nawet jesli placze wyjdz u nas syn tak plakal za tata i na poczatku
      uciekal a potem zaczelismy pomalu od tego ze szedl wyrzucic smieci z
      pozegnaniem i przywitaniem potem bo sklepiku obok bloku po bulki i
      tak pomalu syn zobaczyl ze tata caluje wychodzi a potem wraca
      pozdrawiam
      • a_s82 Re: julla0! 12.01.09, 13:24
        Hej,
        Moja córka zaraz skończy roczek. Od dwóch miesięcy "wisi" na mnie i
        tylko na mnie;) Na początku też ją cały czas nosiłam ale kręgosłup
        szybko dał się we znaki. Teraz robię inaczej - jak tylko wyciąga do
        mnie ręce, albo zaczyna płakać z bezradną miną - siadam obok na
        podłodze i mówię żeby się przyszła przytulić. Czasem wchodzi na mnie
        i przytula się mocno (wtedy wiem, że naprawdę tego potrzebowała),
        ale często jest tak, że podchodzi, chwilkę postoi przy mnie i już
        pędzi dalej. Czytałam gdzieś, że to zupełnie normalne, że dzieci w
        tym wieku się tak zachowują - jednocześnie chcą być blisko mamy i
        odkrywać świat. Ponieważ dopiero zaczęły mieć możliwość
        przemieszczania się (raczkowanie, chodzenie), jednocześnie cieszy je
        to i przeraża (że tak szybko można się oddalić, tzn. że mama też tak
        szybko może zniknąc!).
        Myślę, że najlepszym sposobem jest wyluzowanie, skupienie się na
        Małej, pomaganie jej w odkrywaniu świata i jak najczęstsze
        schodzenie "do parteru" żeby się wspólnie bawić:). Bedzie coraz
        lepiej. U nas już jest różnica, córcia coraz dłużej zajmuje się sama
        sobą. Ale nadal bardzo lubi uczestniczyć we wszystkim i tego jej nie
        zabraniamy: razem do łazienki, razem myjemy zęby, razem sprzątamy,
        rozwieszamy pranie.
        Uczenie szanowania mojego czasu i prywatności już zaczęłam, ale
        planuję ją przeprowadzić w miarę bezboleśnie:)
        I nie potrząsaj proszę Małą, przecież bardzo ją kochasz i ona Ciebie
        jak widzisz już też:) Ta "udręka" zaraz się skończy, a Wasza miłość
        zostaje najważniejszą na całe życie!
        Pozdr.
Pełna wersja