Gość: Mammamia2511
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.12.08, 00:56
Czytałam już kilkakrotnie o małych łobuziakach i złośnikach. Ponieważ również
mam takie dziecko pozwoliłam sobie na podzielenie się swoimi obserwacjami.
Moja 3 letnia córka potrafi być super grzecznym dzieckiem, bardzo mądrym jak
na swój wiek. Czasami jej uwagi i komentarze są tak zaskakujące, że nie wiem
co mam na nie odpowiedzieć. Ale z mądrego dziecka potrafi zmienić się w ciągu
sekundy we wrzeszczącego rozhisteryzowanego dzieciaka. Często nie umiem dojść
co mogło ją tak wytrącić z równowagi. Atak złości może trwać czasami około 20
minut z wrzaskiem, szlochem, biciem i demolką wszystkiego wokół. Mówienie do
niej i próby uspakajania nie zdają egzaminu. Po prostu nas nie słyszy. Jest
tak zacietrzewiona i "wsłuchana" w swój krzyk, że nic na nią nie działa.
Jedynym sposobem jest przetrzymanie dopóki się nie uspokoi i wtedy próby
ustalenia o co tak na prawdę chodzi. Czasami jest mi bardzo ciężko być
cierpliwą i spokojnie czekać aż złość minie. Mam ochotę potrząsnąć córkę i po
prostu przylać jej klapa. Wiem, że agresja rodzi agresję, ale moja
wytrzymałość czasami też jest nadwątlona. Lekceważenie złego zachowania jest
bardzo dobrym sposobem. Popieram go w 100%. Nie pozwala małej niszczyć rzeczy;
jeśli coś rozwali ( a potrafi sporo rzeczy rozrzucić )musi to wszystko
posprzątać. Zapluła ze złości podłogę to musiała ją wytrzeć. To była
konsekwencja złęgo zachowania: uprzedziłam ją o tym: jeżeli będzie pluła na
podłogę - musi to posprzątać. Martwię się bardzo sobą. Moją niecierpliwością i
rezygnacją, gdy mała udaje, że mnie nie słyszy; gdy nie udaje mi się
wyegzekwować od niej pewnych rzeczy. Pracuję, mała od 2,5 roku jest z babcią
ja wracając z pracy jestem czasami zmęczona i rozdrażniona. Dziecko oczekuje
ode mnie 100% zainteresowania, a ja nie jestem w stanie jej tego czasu dać
tyle ile go potrzebuje. Ogarnia mnie frustracja bardzo destrukcyjna.A wiadomo
dziecko przejmuje również nasze humory.