gabsiella
19.12.08, 13:20
Moja córka ma 5i pół roku, chodzi do przedszkola, nie ma rodzeństwa.
Mamy z nią rózne przeboje, ale jestem zdruzgotana jej ignorancją. Łagodnie mówiac- nie robi sobie dokładnie nic z naszych próśb, poleceń dotyczących codziennych działań, samoobsługi itd. Czasem z wyrzutem poczęstuje nas hasełkiem: czy jestem wasza służącą? ( np, kiedy powiem, żeby ubierała buciki- kiedy wychodzimy z domu) Zasadniczo jest grzeczną dziwczynką, nawe skrytą- jak mówią panie w przedszkolu. Potrafi docenic nasze wysiłki dla niej, czasem pochwalii za pyszny obiad, albo podziękuje za wycieczkę.
Najgorsze jednak jest too, ze kiedy sie wścieknie- to nie ma litości. Tupie, krzyczy, trzeska drzwiami...i to wszystko pod moim adresem. Nie rozumiem. Nie biję, czasem krzyczę, ale staram się jej tłumaczyc sporne kwestie. To ja zajmuję się akcjami typu wyjscie do lekarza, szczepienie, wyprawienie na wycieczkę, zebranie w przedszkolu, zaprowadzanie i odbieranie z przedszkola, aranżowanie wyjśc "na miasto", na adekwatne do wieku imprezy... ... ... Dlaczego w takim razie całą złośc kieruje na mnie?