dsz27
26.12.08, 20:39
Mam cudownego synka, ma 2 latka i 7 miesięcy. Jest wspaniałym i mądrym
chłopcem. Ale ostatnio dzieje się z nim coś niedobrego, mam nadzieję, że tutaj
uzyskam jakieś wskazówki.
Sytuacja trawa mniej więcej od miesiąca, może troszkę dłużnej, nasila się
zdecydowanie a dzisiaj mam wrażenie osiągnęła apogeum...
Synek zrobił się płaczliwy, bardziej marudny, jęczący, wszystko jest u niego
na "NIE" - nie ważne o co go poproszę i tak z góry znam odpowiedź. Często
krzyczy i wymusza płaczem mimo, iż co chcę podkreślić, takie wymuszanie mu nic
nie daje. Staram się być konsekwentna. Potrafi wpaść w taką histerię, że aż
trudno to opisać, nakręca się tak mocno, ze czasami mnie przeraża. Do tego
bije, kopie, zaczął pluć. Wiem, że rozumie, ze tego robić nie wolno bo jak już
rozmawiamy na spokojnie to mówi, ze wie dlaczego siedział w kacie, że zrobił
bach mamie itd. Wiec jestem pewna, że komunikat ma jasny, tak robić nie wolno.
Ale spokojne tłumaczenia na nic się nie zdają. Szczerze móiąć tarce panowanie
nad sobą. Jestem bezradna. Dodam, ze mam świadomosć co mniej więcej się dzieje
z moim dzieckiem ale czekam też na fachową pomoc. Wiem, ze w życiu mojego syna
wiele się ostatnio wydarzyło ale szukam pomocy, jak pomóc mu to przetrwać.
Mniej więcej rok temu zostawił nas jego ojciec, synek od listopada chodzi do
przedszkola, we wrześniu urodziałm córkę a od mniej więcej 1,5 miesiąca
wróciłem do pracy, bo musiałam (wcześniej przez kilka miesięcy byłam z synem w
domu). Wiem, ze to wszystko wpłynęło na moje dziecko ale na większość tych
spraw nie miałam wpływu, tak jest i inaczej na razie nie będzie.
Wiem, że jest zazdrosny troszkę o siostrę, bo mama jest jedna a ich dwoje.
Wiem, ze nie podoba mu się, że wychodzę do pracy (reaguje płaczem i histerią
na babcię czy dziadka, ale robi to tylko i wyłącznie przy mnie. Jak wychodzę,
a on zostaje sam z babcią, po minutce jest zadowolony i grzeczny, tak samo
zachowuje się przy dziadku, mam wrażenie, ze tylko przy mnie wstępuje w niego
diabełek.
Coś chyba robię źle, staram się z nim rozmawiać, tłumaczyć, ze mamusia musi
zarabiać pieniążki, a on musi chodzić do przedszkola, ze mama bardzo mocno go
kocha, ale to chyba nie wystarcza. Syn buntuje się to na pewno ale te atakia
furii i histerii to chyba za dużo.
Proszę o jakieś rady, bardzo za nie dziękuję