Gość: agi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.12.08, 21:01
Witam. Mam pewnien problem. Jestem mamą 33miesięcznego chłopaczka,
na codzień rozkosznego, ale odświęta utrudniającego nam życie.
Chodzi o to, że synek nie lubi odwiedzin u znajomych lub rodziny.
Zawsze ten sam scenaiusz. Już na klatce komunikuje, ze on nie chce
tam iść. Nie pomagają jakies przekupstwa typu,ze tam są fajni
koledzy albo maja ciekawe zabawki, zje coś dobrego itp. Po wejściu
do mieszkania zaczyna strasznie płakać i nie jesteśmy go w stanie
uspokoić. Synek powtarza tylko jedno "Ja nie chcę tu być" i tak w
kółko. Nazwałbym to nawet histerią. Przytualmy go , tłumaczymy,
zachęcamy ale to nic nie daje. Czasem po pół godzinie zaczyna się w
miarę spokojnie bawić, czasem dajemy za wygraną i wychodzimy. Nie
ma znaczenia czy idziemy do kogoś kogo syn zna czy nie. Akceptuje
tylko dwa domy dziadków, w jednym przebywa , gdy jestem w pracy.
Muszę dodać, że synek nie ma dużego kontaktu z innymi dziećmi,
jedynak,ktorym opiekuje sie babcia. Dodatkowo teraz nie ma
mozliwości spotkań z rówieśnikami, bo po takich sytuacjach do nich
spycjalnie nie dążymy,ale przyszły świeta i chcielismy sie z kimś
spotkać. Czy ktos może miał podobny problem, jak reagować, jak sie
zachować, żeby nie zrobić nikomu krzywdy