jajko54
28.12.08, 13:14
mam 2 synów w tym wieku. dzieciaki zdrowe, mądre, kochane ale... cos chyba
robie zle bo starszy dokucza młodemu. typowe sytuacje: młody po dobranocce
wyłącza tv nie tym guzikiem co trzeba, starszy pochodzi i łup go w brzuch,
albo szczypie. młodszy chce przejsc gdzie nie powinien, dostaje po głowie itp.
oczywiscie czasem to jest "zawinione" np bierze bez pytania zabawkę starszego.
młody dostaje i w ryk. my nie bijemy dzieci. poza tym starszy, który jest b.
inteligentny, podjudza młodego tak że konczy się to jego płaczem. na przykład
mowi mu szeptem ze wyrzuciłam jego zabawkę do smieci. dla pełni obrazu dodam
ze młodszy nie jest wcieleniem pokrzywdzonego aniołka i wcale go tak nie
traktujemy. potrafi rozrabiac okropnie i ponosi za to konsekwencje. momentami
jest okropnie irytujący - np na spacerze kładzie sie na ziemi i nie chce isc,
traci na tym starszy bo nie moge (ja czy mąż) robic ze starszym ciekawych
rzeczy. starszy narzeka ze ma dosyc młodszego, ciągle są razem, nawet w
przedszkolu mają sale obok siebie i młodszy przychodzi do starszego (mimo
bicia jest bardzo do niego przywiązany). do kina i na podobne atrakcje tez
chodzą razem bo młodszy juz jest w tym wieku ze byłby pokrzywdzony gdyby go
nie zabrac. interesują ich podobne rzeczy więc trudno wziąć gdzies jednego a
drugiego nie... jak są osobno i ktos dorosły przeznacza im całą uwagę to
zachowują się bardzo dobrze, szczególnie starszy. mam wtedy wątpliwosci ze
moze zrobiłam mu krzywdę rodząc drugie dziecko, ze starszy cos na tym traci...
dodam jednak ze coraz dłuzej potrafią się razem dobrze bawic. przywiązanie
widac jednak duzo wyrazniej ze strony młodszego a starszy marzy zeby pobyc
trochę sam. nie wiem jak rozwiązac sytuację. moglibysmy z mężem ich rozdzielac
tak ze kazde z nas by wzięło jednego syna ale bardzo mozliwe ze np młodszy
chciałby robic to co starszy. traktujemy ich dosyc podobnie, miedzy nimi jest
roznica 2,5 roku, mają podobne obowiązki w domu i podobne prawa z minimalną
różnicą na korzysc starszego. moze powinnismy ich bardziej roznicowac? ale
wtedy młody w ryk bo on nie moze robic tego co starszy...