Gość: taka_mara
IP: *.aduro.pl
05.01.09, 14:38
Moja córka już od maleńkości przejawiała skłonności do zadumy i melancholi. Potrafiła się zamyślić zapatzreć w ściane, na ulicy nie uśmiechnęła sie do nikogo. Teraz wiecznie jest smutna, naburmuszona, zapłakana. Nie zauważyłam żeby coś ją cieszyło wszytsko jest nie tak. Poza tym jest inteligentną dziewczynka, bardzo dużo już umie jak na swój wiek ale martwie się tym brakiem radości życia w niej. Rośnie mi mała smutna choć pyskata dziewczynka. Co można z tym zrobić? Czy poprostu ten typ tak ma?