Nie radzę sobie 4 i 2 lata

08.01.09, 10:00
Mam dwóch synów.
Starszy chodzi do przedszkola. Jak wraca do domu, to "wyzrywa się"
na młodszym. Myśleliśmy z mężem,że spowodowane jest to tym,że nie
śpi na leżakowaniu i jest poprostu zmęczony.
Niestety chyba nie jest to powód.
Od Świąt siedzą obaj w domu, ponieważ sa chorzy.
Starszy ciagle mówi,że nie lubi swojego brata,że jest
brzydki!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ciągle kłóca się o zabawki. Starszy szarpie, szczypie i ciagnie
młodszego na każdym kroku.
Nie pomagają ani tłumaczenia, ani kary typu"nie oglądasz dzisiaj
bajki".
Dzisiaj rano jak siedzieli obaj na wersalce i oglądali bajkę, to
nagle nie wiadom dlaczego starszy popchnął młodszego tak,że spadł z
łóżka.

Bawili się samochodami - jedne drugiemu wchodził ciągle w drogę;
jeden drugiemu wjeżdżał na raczki i wtedy dopiero zaczynała sie
bójka - szarpanie, ciganie za uszy (starszy młodszego)...
Młodszy juz tez potrafi oddać starszemu.
Zabrałam im te samochody - powiedziałam,że zabieram dlatego iż nie
potrafia sie razme ładnie bawić.

Nie wiem co ja mam zrobić,żeby te złe zachowania nie potęgowały
tylko żeby je zlikwidować?

Bywa też tak,że krzyknę na nich, bo juz jestem bezsilna:(


Dodam jeszcze,że Mateusz (starszy) CIĄGLE MUSI być we wszystkim
PIERWSZY
pierwszy musi myć ręce,pierwszy brac lekarstwa itd.

Mateusz często też źle odnosi się do mnie i do męża.
Poprostu "pyskuje" strasznie.

Pomóżcie mi.
Może ja powinnam zasięgnąc jakiejśc fachowej literatury? A może
wizyta u psychologa?



Mateuszek ma

Łukaszek ma
    • marzena604 Re: Nie radzę sobie 4 i 2 lata 08.01.09, 23:36
      Może w miarę możliwości organizuj ich tak by nie przebywali w tych samych
      pomieszczeniach? Albo wychodź z jednym, drugi niech z tatą w domu siedzi i potem
      zmiana?
      Powiem Ci tak ogólnie rzecz biorąc, że skumulowały Ci się u obu chłopców trudne
      okresy w rozwoju. Zarówno drugi jak i czwarty rok życia to niezłe wyzwanie dla
      rodziców, a Ty masz to podwójnie.
      Poczytaj sobie to:

      www.babyboom.pl/dzieci_1_2/rozwoj/rozwoj_psychofizyczny_dwulatka.html
      www.babyboom.pl/dzieci_3_5/rozwoj/rozwoj_psychofizyczny_czterolatka.html
      Pocieszające jest to, że to kiedyś minie, ale musicie być cierpliwi. Okazujcie
      miłość, bardziej nagradzajcie, niż narajcie, poświęcajcie dużo czasu obu synom.
      Mam w domu 4-latka i do niedawna mieliśmy z nim straszne problemy. W domu było w
      miarę ok, ale w przedszkolu...szok. Okazało się, że do tego, że jest żywym
      4-latkiem doszło to, że z mężem dużo pracujemy. Syn sobie z tym nie radził i
      odreagowywał w przedszkolu. Przez Święta poświęciliśmy mu dużo czasu i jest dużo
      lepiej. Na każdego malucha trzeba znaleźć jakiś sposób. Albo przeczekać ;)
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • mamaigiiemilki Re: Nie radzę sobie 4 i 2 lata 10.01.09, 21:53
      dla mnie straszne jest to, co piszesz; jakoś trudno wyobrazic mi sobie takie
      sytuacje...
      ja bym postawila na wzmocnienie dobrego kontaktu między braćmi; postaraj się tak
      zaaranżować zabawy, żeby chłopcy razem fajnie spędzili czas; oni powinni
      dostrzec, że brat to fajny kompam do zabawy, a nie osoba, którą można atakować;

      ponad 4latek powinien już rozumieć, że nie wolno robić nikomu krzywdy; bo to
      boli;dlaczego więc tak postępuje?

      przyszła mi do głowy taka myśl- że faworyzujecie młodszego, więc starszy
      "odgrywa" się na nim za to...tak naprawdę to masz w domu dwójkę małych dzieci-
      owszem jedno starsze względem drugiego, ale też potrzebuje uwagi, zainteresowania;

      przeanalizuj też wasz stosunek do dzieci- jeżeli okazujecie im uczucie,
      przytulacie je bardzo często, mówicie, że są dla was najważniejsze, itp. to
      dzieci powinny zachowywać się podobnie; jakoś tak mysle, że jeżeli w domu jest
      atmosfera miłości, wzajemnego poszanowania, bez krzyków to dzieci przejmą te
      wzorce;

      wiadomo, że dzieci mają prawo się ze sobą nie zgadzać, że wystąpią
      nieporozumienia między nimi, itp. możliwa wydaje mi się sytuacja, że np. jedno
      drugiego odepchnie podczas kłótni o jakąś zabawkę; ale tłumaczenie powinno
      przynieść skutek- krótkie "nie wolno, to boli";

      > Ciągle kłóca się o zabawki. Starszy szarpie, szczypie i ciagnie
      > młodszego na każdym kroku.
      > Nie pomagają ani tłumaczenia, ani kary typu"nie oglądasz dzisiaj
      > bajki".

      to moze kupujcie im takie same?;)a kara nieoglądania bajki za kłótnie o zabawkę
      jest dla mnie zupełnie bez związku z całym tym zdarzeniem;

      życzę wyjaśnienia sytuacji i wspólnych radosnych chwil z synkami:)
    • aniamorsa Re: Nie radzę sobie 4 i 2 lata 13.01.09, 09:08
      Witam,
      ja mam bardzo podobną sytuację do Twojej, tylko chłopcy są młodsi
      (niecałe 3 i roczek). Na razie nie dochodzi do taklich scysji bo
      mały jest jeszcze "za mały", ale starszy czesto mu dokucza, wyrywa
      zabawki i nas i młodszego synka "nie lubi". Rozmawiałam z
      koleżankami (mamami w żłobku które również mają dzieciaki w podobnym
      wieku) i niestety okazuje się ze jest to częsty problem.
      Pocieszające jest to że predzej czy później mija. U nas skutkuje
      poświęcenie jak najwiekszej ilości czasu starszemu (czasem kosztem
      obowiązków domowych). Wydaje mi się że to że starszy ciagle chce być
      pierwszy jest spowodowane zazdrością o młodszego brata.
      Staraj się też zachowywać spokój bo najcześciej jest tak że jak sie
      na dzieciaczka krzyknie, to on później robi to samo.
      A jak długo straszy chodzi do przedszkola? Może jeszcze nie całkiem
      się przyzwyczał i stąd "wyżywanie się" na młodszym rodzeństwie
Pełna wersja