magdemo
09.01.09, 13:25
Synek ma 2,5 roczku. Nie chce juz od kilku miesięcy spac w małym łóżeczku. Mamy 1 pokoj (jesteśmy w trakcie przeprowadzki do mieszkania 3 pokojowego, wprowadzka w marcu)
i synek śpi z nami w łóżku.
Usypianie wygląda tak - ja go kapie i czytam mu bajeczkę, gaszę lampke i opowiadamy sobie jeszcze chwilke, synek nie chce zasnąć i zaczyna się rzucac po łóżku i wychodzic z niego,
Ja mówię mu "wejdz do łóżeczka i przytul miśki"
On że nie chce, biorę go wsadzam ale wyłazi i tak bez końca.
Ja mówię że jak nie wejdzie to mama idzie sobie i nie będe czekać aż zaśnie! a on że mam iśc, wychodze, on się wydziera pod drzwiami, ja wchodzę i znow bez końca.....
zaczyna w końcu wołać tatę...
mój mąż wchodzi , a moj syn krzyzczy że "mama BEEEE"
Przy czym mąż kazał mi powiedzięc synkowi że -pojechał na zakupy i że go nie ma! Ja wychodze na kłamczucha.
Jest nerwowa atmosfera ale tylko ja krzyczę, że mąż nie jest konsekwentny! Umawialiśmy się że jak mu powiem że go nie ma to nie zmieniamy zdania.
W końcu mąż usypia synka z sukcesem - wydaje mu się że raruje sytuacje i że robi nam przysługę....a ja wściekła za niekonsekwencje!
Jak zarazdzić tej sytacji?
Dlaczego moje dziecko nie umie przy mnie zasnąć.
Czy to ok że pozwalamy 2 letniemy dziecku decydować z kim ma spać
On krzyczy - Tata , mama beee i ja mam wyjść ....?
Prosze o Wasze opinie i Pani Psycholog