znowuniedziela
11.01.09, 19:30
Otóż-czesm nie mam słów do mojego Synka. Mam wrażenie, ze czasem on
nie ma na nic ochoty,ale musze go przymusic(oczywiscie nic nagle-
zawsze mówie, za chwile bedziesz musiał odrobic lekcje, zachecam go
od początku), bo jesli np jutro ma
sprawdzian, a na tym sprawdzianie bedzie pytanie ile cm ma łamana, a
on nie potrafi tego obliczyc-mnie zalewa fala obrzydliwej złości-bo
wielokrotnie mu to tłumaczyłam, zawsze bez skutku-a uczy sie
rewelacyjnie , ma same 5 i 6,
ale tłumię w sobie złośc, tłumacze mu, jak to moze sobie prosto
obliczyc(spokojnie, rzeczowo, na przykładzie),
on nie rozumie/nie chce pojac/ nie potrafi/ z dzikim uporem robi
zle/...-mnie zalewa jeszcze wieksza fala zlosci...
KOlejne sprawy-np dzis-odmiana czasowników-ja ty on, my, wy oni ...-
pisze przykłady-ale nie ma ochoty i wyje (nie-lacze, tylko bez łez
wyjhe, z enei bedzie tego robił, a musi)-i nie robi ;[
Potem-cóż-trzeba jeszcze opanowac słówka z angielskiefgo-ale po co-
pyta mnie on, mnie to nie interesuje, nie chce mi sie ... itp...
Nie jest tak zawsze, ale w tym tygodniu mam dosyc, schowałam mu
wszystkie LEGO za kare-tak wrzeszczał, że aż sasiedzi zadzwonili i
spytali-co robi??-KOSZMAR!!!
Mąż sie denerwuje( z pracy)oczywiscie -jako ja-moze i zle robie, ale
zadzwonilam do meza, bo samej nie dawalam juz roday ;((-bo gdy w
domu jest mąż, to syn nasz robi
lekcje wzorowo-a mąż go w życiu nie straszyl ani nie bil -nie wiem
czemu przy mnie zachowuje sie tak okroponie ??
Czy moze dlatego, ze mnie zalezy, zeby on mial dobre stopnie, a nie
jemu samemu ??
Inna sprawa ma sie z lekcjami zadanymi przez Pania ze szkoły te robi
szybko o doskonale. Mnie chodzi o zadania dodartkowe, np o lekcje ,
które wiem, ze musi sobie przyswoic, bo ich jeszcze nie potrafi, lub
właśnie o angielski, z którego jest swietny, al eokupujemy zawsze
każde słówko okropną awantura ;((