prolem z 5 latkiem- czy potrzebny specjalista?

14.01.09, 17:41
mój synek 3 rok chodzi do przedszkola. Najlepiej czuł się w
pierwszym roku, miał kolegów wracał zadowolony. W roku ubiegłym
zaczęły sie problemy, mały płakał nie chciał chodzic do przedszkola,
codziennie rano były problemy. Mały nie mógł znalezc kolegi, czesto
sam siedział na ławeczce, rówiesnicy nie chcieli się z nim bawic, a
on sam przestał próbowac nawiązac z nimi znajomosc, wejsc do
zabawy. Pani powiedziała, że jest bardzo niesmiały i bierny, nie
lubi dużej grupy dzieci, ma problemy z odnalezieniem się wśród
większej ilości dzieci. Lubi raczej zabawy z jednym kolegą. w koncu
znalazł kolegę, jak są razem to jest ok, chociaż bawią się tylko ze
sobą. Jak nie ma kolegi zaczyna sie płacz, syn nie chce isc do
przedszkola. Tak prawede powiedziawszy to nie chce wogóle chodzic do
przedszkola, prawie codziennie rano jest płacz, pomimo, iż chodzi
już 3 rok. Mówi mi, że nie chce chodzic do przedszkola, bo boi sie,
ze nie bedzie miał sie z kim bawic. Syn jest mało przebojowy, nie
potrafi sie przepychac, jak mu ktos powie- nie mozesz bawic sie ze
mną- to odchodzi i nie próbuje dalej. martwie sie strasznie o niego,
jak poradzi sobie w szkole, ze jest taki samotny - chociaz bardzo
chciałby miec kolegów. Oboje z mężem staramy się postępowac zgodnie
ze wskazówkami poradników tj. chwalimy jego wszelkie postępy, nie
ponaglamy, jestesmy wyrozumiali ale serce się kraje. Syn nie chce
chodzic na plac zabaw bo tam sa dzieci a on boi sie podejsc i
zagadac. Chodzi na zapasy i bardzo mu sie te zajecia podobają, ale
nie ma tam kolegów, jest na uboczu. POMIMO CZęstego chwalenia go,
doceniania mocnych stron ma problem z poczuciem własnej wartości,
potrafi mówić, że jest głupkiem - chociaz nikt tak do niego nie
mówi. Jak napotyka na najmniejszy problem to sie poddaje i nie chce
próbowac dalej. Do niedawna był jedynakiem, rozpieszczonym i
chwalonym, nie widział
potrzeby rywalizacji, był w centrum uwagi. Jak poszedł do
przedszkola koledzy okazali się silniejsi , bardziej przebojowi, a
on przestał byc w centrum. No i sie wycofał.
Muszę, dodac, że mały miał bardzo mało kontaktu z dziecmi- mieszkamy
w okolicy, w której nie ma dzieci w jego wieku, dzieci moich
koleżanek sa dużo starsze. Pomimo to staramy sie zapraszac do nas
jego kolegę ( ma tylko jednego), czasami przeyjeżdza znajoma z
synkiem w jego wieku. Bawi sie wtedy bardzo ładnie, próbuje nawet
rzadzic. Ale w większej grupie porażka. Co moge jeszcze zrobic. Czy
potrzebny jest tutaj psycholog?
    • niebieski-koralik Re: prolem z 5 latkiem- czy potrzebny specjalista 16.01.09, 12:34
      Spróbuj spojrzeć na niego oczami małego dziecka i odpowiedz sobie
      dlaczego można nie chcieć się z nim bawić. Może jest małym
      ponurakiem i zabawa z nim jest za cicha i nudna, może od razu
      zabiera zabawki i nie chce się dzielić, może porusza się gapowato,
      nie potrafi wykonać ćwiczeń, jakie potrafią inne dzieci w jego
      wieku, może mówi nie wyraźnie albo specyficznie, może się szybko
      obraża, może nie umie przegrywać? Dużo może być przyczyn a Ty je
      musisz dostrzec i pomóc mu je skorygować. Na przykład jeśli jest
      nudziarzem to wprowadź trochę szaleństwa do Waszego stylu zycia i
      pokaż mu jak może być fajnie - róbcie razem coś niestandardowego,
      nauczcie się gwizdać razem, robić śmieszne miny, wymyśl jakieś
      przerywniki do dziecięcych zabaw, którymi mógłby zachwycic
      rówieśników. Jeżeli zabiera zabawki to ucz go dzielić się różnymi
      rzeczami. Jeżeli ma problemy z koordynacją ruchową i dzieci sie z
      niego śmieją, to pójdź do terapeuty integracji sensorycznej i
      skorygujcie je zawczasu. Może też tak być, że inne dzieci wydają mu
      się za ruchliwe, za głośne, może go drażnią. To mogłoby oznaczać, że
      jest nieco nadwrażliwy (słuchowo, dotykowo) i taka terapia też w tym
      pomoże i z czasem będzie się dobrze czuł z innymi. To samo z mową.
      Wsłuchaj się w to jak mówi i w razie czego idź do specjalisty na
      zabawowe ćwiczenia. Teraz jest własnie dobry czas na kształtowanie
      jego osobowości i wizerunku. I nie chodzi mi o to, że trzeba zrobić
      z synka jakąś nową osobę wbrew jego "naturze", ale pomóc mu po
      prostu byc bardziej atrakcyjnym dla innych. Bycie odsuwanym przez
      rówieśników jest bardzo bolesne. Jeżeli utrwali mu sie taki obraz
      jego osoby to będzie mu bardzo trudno jeszcze przez wiele lat. Wiem,
      że może być trudno, ale spróbuj zrobić z niego trochę bardziej
      przebojowego chłopaka. Naucz go sztuczek małego magika (są książki),
      naucz go dziecinnych żartów, dbaj, by wyglądał fajnie, naucz go
      kilku ruchowych trików - z rąk, z palcy, różnie - po prostu niech
      umie cos, czego inni nie i niech się dzieli swoimi umiejętnościami.
      I niech się uśmiecha. Napisz coś więcej o nim, to może będzie
      łatwiej doradzić.
    • Gość: MKcaffe Re: prolem z 5 latkiem- czy potrzebny specjalista IP: 82.139.39.* 22.02.09, 22:20
      Czytając miałam wrażenie, że czytam własną historię. Pogodny, pewny
      siebie jedynak, mający kontakt głównie z dorosłymi (nie szukałam
      przed przedszkolem na siłę równolatków - nie zdawałam sobie sprawy,
      że to może być takie ważne), po pójściu do przedszkola (chodzi już
      drugi rok) okazał się osóbką zupełnie nie mogącą się zaadaptować.
      Pierwszy rok był koszmarem tym większym, że dodatkowo bardzo
      chorował. Miałam nadzieję, że drugi rok okaże się lepszy, jednak ból
      brzuszka jest co rano, a kolega jest tylko jeden, i gdy się
      rozchoruje mój syn bawi się sam. Wiem, że nie umie się dzielić
      zabawkami, nie umie na przykład zrozumieć dlaczego "jego" budowla z
      klocków, z której jast bardzo dumny, zostaje "zepsuta" a klocki
      wrzucone są do pudełka. Nie umiem mu pomóc, tłumaczenie nic nie
      daje, Nie widzę też w nim póki co jakiegoś specjalnego talentu,
      który można by rozwijać by mu dać szansę zaimponowania grupie, bo
      być może bycie w czymś lepszym od innych jest mu potrzebne by w
      grupie zaistnieć. Zdecydowałam się skorzystać z pomocy psychologa,
      jednak czas oczekiwania na wizytę jest długi, może dopiero w
      marcu... Bardzo mnie przeraża perspektywa zerówki, jeśli sytuacja
      przedszkolna się powtórzy, to czekają nas koszmarne lata... Przykro
      mi, że nie jestem w stanie dać konkretnych rad tak jak moja
      przedmówczyni. Wiedz jednak, że nie jesteś jedyną, którą dotyka taki
      problem...
Pełna wersja