agajez31
14.01.09, 17:41
mój synek 3 rok chodzi do przedszkola. Najlepiej czuł się w
pierwszym roku, miał kolegów wracał zadowolony. W roku ubiegłym
zaczęły sie problemy, mały płakał nie chciał chodzic do przedszkola,
codziennie rano były problemy. Mały nie mógł znalezc kolegi, czesto
sam siedział na ławeczce, rówiesnicy nie chcieli się z nim bawic, a
on sam przestał próbowac nawiązac z nimi znajomosc, wejsc do
zabawy. Pani powiedziała, że jest bardzo niesmiały i bierny, nie
lubi dużej grupy dzieci, ma problemy z odnalezieniem się wśród
większej ilości dzieci. Lubi raczej zabawy z jednym kolegą. w koncu
znalazł kolegę, jak są razem to jest ok, chociaż bawią się tylko ze
sobą. Jak nie ma kolegi zaczyna sie płacz, syn nie chce isc do
przedszkola. Tak prawede powiedziawszy to nie chce wogóle chodzic do
przedszkola, prawie codziennie rano jest płacz, pomimo, iż chodzi
już 3 rok. Mówi mi, że nie chce chodzic do przedszkola, bo boi sie,
ze nie bedzie miał sie z kim bawic. Syn jest mało przebojowy, nie
potrafi sie przepychac, jak mu ktos powie- nie mozesz bawic sie ze
mną- to odchodzi i nie próbuje dalej. martwie sie strasznie o niego,
jak poradzi sobie w szkole, ze jest taki samotny - chociaz bardzo
chciałby miec kolegów. Oboje z mężem staramy się postępowac zgodnie
ze wskazówkami poradników tj. chwalimy jego wszelkie postępy, nie
ponaglamy, jestesmy wyrozumiali ale serce się kraje. Syn nie chce
chodzic na plac zabaw bo tam sa dzieci a on boi sie podejsc i
zagadac. Chodzi na zapasy i bardzo mu sie te zajecia podobają, ale
nie ma tam kolegów, jest na uboczu. POMIMO CZęstego chwalenia go,
doceniania mocnych stron ma problem z poczuciem własnej wartości,
potrafi mówić, że jest głupkiem - chociaz nikt tak do niego nie
mówi. Jak napotyka na najmniejszy problem to sie poddaje i nie chce
próbowac dalej. Do niedawna był jedynakiem, rozpieszczonym i
chwalonym, nie widział
potrzeby rywalizacji, był w centrum uwagi. Jak poszedł do
przedszkola koledzy okazali się silniejsi , bardziej przebojowi, a
on przestał byc w centrum. No i sie wycofał.
Muszę, dodac, że mały miał bardzo mało kontaktu z dziecmi- mieszkamy
w okolicy, w której nie ma dzieci w jego wieku, dzieci moich
koleżanek sa dużo starsze. Pomimo to staramy sie zapraszac do nas
jego kolegę ( ma tylko jednego), czasami przeyjeżdza znajoma z
synkiem w jego wieku. Bawi sie wtedy bardzo ładnie, próbuje nawet
rzadzic. Ale w większej grupie porażka. Co moge jeszcze zrobic. Czy
potrzebny jest tutaj psycholog?