Bunt dwulatka - zasypianie

27.01.09, 15:16
Wiem, ze ten temat pojawia sie tu ciagle w roznych "przejawach" ale
moze pomozecie jeszcze raz. Mam synka (2 lata i 8 m) ktory buntuje
sie umiarkowanie i raczej sobie z tym radzimy, jestesmy jednak
bezradni wobec jego co wieczornych histerii przed pojsciem do lozka.
Od malego byl przyzwyczajony do zasypiania samemu i dlugo nie bylo
problemu, ale od niedawna jest koszmar... niezaleznie od tego czy
jest mocno zmeczony, czy nie potrafi walczyc z nami przez 2 godziny:
my kladziemy go (po kapieli, kakao, myciu zebow, czytaniu) a on
wychodzi z lozka, z pokoju i mowi ze nie bedzie spal- my wiec znow
go kladziemy, i tak w kolko, na poczatku go to cieszy, potem
denerwuje i placze (bo "za kare" np. zabieramy mu zabawki z pokoju)
na koncu zmeczony zasypia. Czy ktos ma pomysl jak mu pomoc?
    • Gość: aga_mama_antosia Re: Bunt dwulatka - zasypianie IP: *.acn.waw.pl 30.01.09, 13:44
      podbijam watek! mam ten sam problem
      moj synek(obecnie 20m-cy) od poczatku byl nauczony zasypiania samemu
      wszystko sie zmienilo po wspolnym wyjezdzie miesiac temu na narty
      mieszkalismy w gorach z mezem i synem w jednym pokoju, spal wiec z nami (chociaz
      na osobnym lozku)
      po powrocie do domu codziennie jest awantura, histeria i bunt przeciwko
      zasypianiu samemu
      ostatnio przez godzine kladlam go, tlumaczylam spokojnym glosem ze trzeba spac,
      wychodzilam i tak w kolko...nic nie podzialalo
      final byl taki ze zaczal dusic sie z placzu a jak juz zlapal mnie za syje (jak
      sie nachylilam zeby go polozyc) za nic w swiecie nie chcial puscic (pierwszy raz
      w zyciu tak mocno mnie trzymal)
      co robic?
    • umcia-pumcia Re: Bunt dwulatka - zasypianie 02.02.09, 22:51
      U nas działa wymęczenie dzieci naszym towarzystwem (dokładnie
      głównie moim, gdyż siedzę w domu) i wieczorem mam wrażenie, że tak
      mają dość, że sami chcą odpocząć w samotności. Ja dużo się z nimi
      wygłupiam na dywanie, robię kilka razy dziennie takie mini sesje
      mocniejszych uścisków - siadam z dzieciakiem na podłodze (ja za nim
      lub za nią), bujamy się razem i kilkakrotnie mocno go/ją obejmuję.
      Najpierw jest śmiech, a potem uciekanie od mamy. Widzę, że moje
      dzieci lubią mieć dużo bliskości w ciągu dnia, ale wieczorem już
      mają dość. Poza tym w okolicach godziny 17-tej mamy "zajęcia
      ruchowe" - różnie - gonienie sie wokół kominka, tańce, mama pcha
      jeździki a bąki próbują utrzymać równowagę, wspianie i zeskakiwanie,
      chodzenie po schodach góra - doł itp. Potem wieczorny spacer w
      strojach jak na Syberię. Następnie kapiel, kolacja i padają z nóg.
      Często nawet bajki nie chcą oglądać :)
Pełna wersja