epreis
28.01.09, 23:48
mój mąż jest marynarzem, są zżyci z synkiem.
do tej pory rozłąka mijala w miarę bezboleśnie dl amałego, ale ostatnio jest okropnie.
cały dzień chodzi za mną i płacze tęskniąc z ojcem, prosi by do niego dzwonić i kazać mu wrócić, bo już wystarczy pracy.
..gdy nie mam dla niego czasu,niemogę przyjść gdy mnie woła to mówi, że "dobrze tatuś zaraz wróci",
albo nagle w środku dnia siada i mówi, ze tatuś już wraca i zaraz będzie...
przed świętami miał kalendarz adwentowy, pokazałam mu, że tato wróci jak zje czekoladkę (pokazałam tą któa wypadała w tym dniu), pomyślałam, że skoro wtedy się sprawdziło, było mu łatwiej to to wykorzystam.
dostał od teściowej kalendarz, podobał mu się bo z robakami/zwierzątkami...zaznaczyliśy dzień powrotu M wielką literą "T", i wytłumaczyłam, ze codziennie rano będziemy robić "x" i odliczać ile dni zostało..ale on nie chce, nie interesuje się tym...
dzisiaj znalazł zdjęcie paszportowe męża i chodził cały czas "z tatą', mówił do zdjęcia jak go kocha, tęsknie, kazał mi przynieść je sobie do wanny...myślałam, że mając chociaż "tyle" taty przy sobie będzie mu łatwiej ale on ciągle jak nakręcony" mamo smutno mi bez tatusia, tęsknie..kocham go"
czasem mówi, że nie kocha mnie, ze kocha tylko tatę, i że to nic jakby mnie nie było, bo tatuś jak wróci to się nim zajmie..
nie złości mnie to ani nie smuci bo go rozumiem..
wiem co chce mi powiedzieć..
ale nie wiem jak mu pomóc, ulżyć trochę..jak mu wytłumaczyć..
bo gdy mówię, ze go rozumiem, że ja też tęsknię i tatuś tęskni to on zaprzecza mówiąc, że nieprawda, ze tylko on tęskni..
gdy mówię, ze tatuś go kocha ibardzo chciałby znim być to on mówi, ze nieprawda, ze go nie kocha..że tylko on kocha tatusia..
proszę o jakieś rady.