3-latek "a co mi dasz?"

IP: 80.51.92.* 11.02.09, 09:36
Drogie mamy,
mój 3 letni synek zrobił sie bardzo roszczeniowy. Faktycznie zawsze
dostawał dużo prezentów. Nie były to jakieś szczególnie drogie
rzeczy - ale okazji było wiele. Od momentu kiedy na świat przyszła
jego siostrzyczka, każdy kto do nas przychodził z prezentem dla niej
miał również coś dla niego. Żelki, czekoladki, lizaczki, kiążeczki,
czasem jakiś samochodzik... Jeśli chcialabym ocenić tą sytuację pod
kątem zazdrości - to działało i nigdy ale to przenigdy nie mieliśmy
z tym problemu i widzę, że moje dzieci bardzo się kochają, pomagają
sobie, nie robią sobie krzywdy i są zżyte (chociaż to zasługa
również innych działań). Ale nawyk obdarowywania pozostał i u babć,
i u tatusia, który rzadko pojawia się w domu ale też zawsze z
drobnym prezentem, i u wszystkich naszych znajomych, którzy zawsze
coś tym moim dzieciom przynszoszą pomimo moich protestów.

Z tego powodu mój syn nie jest bezinteresowny. Kiedy proszę go, żeby
wyrzucił papier do kosza - on pyta -"a jak wyrzuce to co mi dasz?".
Kiedy ktoś do nas przychodzi - on już od progu pyta "a co dla mnie
masz?"
Ja z mężem nic już mu nie dajemy, tłumaczymy, że tak pytać jest
nieładnie. Ale on kolejny miesiąc robi swoje. Kiedy okazuje się, że
nic nie dostanie nie ma histerii. Jest tylko obrażona i rozczarowana
mina ale za parę sekund zapomina i więcej się nie boczy.

Wiem, że to nasza wina - ale powiedzcie jak tłumaczyć i jaki sposób
będzie skuteczny, żeby z tym skończyć. I choć mój altruizm nie raz
dał mi w pięty to nie chcę, żeby mój syn był tak interesowny.
    • mskaiq Re: 3-latek "a co mi dasz?" 11.02.09, 12:01
      Naucz dziecko dawac i dzielic sie. Mysle ze to pomoze pozbyc sie
      jego interesownosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • verdana Re: 3-latek "a co mi dasz?" 11.02.09, 14:28
        Nie, nie pomoze.
        Natomiast możesz sprobować pokazać mu, jakie to jest nieprzyjemne.
        Gdy prosi abys mu poczytała, pobawila się, dala pic itd - mozesz
        mowic - tylko, jeśli mi dasz swoja ulubioną zabawkę. A gdy dziecko
        zaprotestuje lub sie zdziwi - powiedzieć "I co, nie jest Ci
        przyjemnie? Widzisz, innym tez nie jest, jak nie chcesz nic dla nich
        zrobić bez zapłaty".
        Jesli kazesz wyrzucić do kosza, a nie wyrzuca , tylko
        niegocjuje "wyrzucę, jak mi dasz", weź papierek, sama wyrzuć i
        powiedz: Jestem zła - musze robić za ciebie coś, czego tobie sie nie
        chciało. Wobec tego nie licz dziś na zabawe ze mna.
        No i najwazniejsze - uprzedź rodzine i znajomych, ze pod zadnym
        pozorem maja nie dawać dzieciom prezentów.
    • Gość: coco Re: 3-latek "a co mi dasz?" IP: 80.51.92.* 16.02.09, 17:00
      Dziękuję, będę próbować zachowywać się podobnie (to takie proste)...
      Bo problem nie leży w tym, że on niechętnie się dzieli. Wręcz
      przeciwnie. Nie należy do dzieci, które w ukryciu przed innymi pod
      poduszką zjadają ostatnią kostkę czekolady :) Chętnie dzieli się
      wszystkim z siostrą i w przedszkolu tez nie ma problemu. W zasadzie
      problem "a co mi dasz" albo "a co dla mnie masz" nie występuje przy
      wymianie rzeczy czy zabawek tylko w dwóch sytuacjach - wizyty
      znajomych i moje prośby.
      Wizyty znajomych - bo zawsze coś dla niego mają. Moje prośby - bo go
      przyzwyczaiłam - "Myszko - a przyniesiesz mi pieluchę dla siostry?
      Dostaniesz żelka" "Kochanie bardzo ładnie zjadłeś, masz tu w nagrodę
      ciasteczko". Wolałam zawsze nagradzać i podkreślać dobre zachowania
      niż karać - ale dochodzi do tego, że on teraz nawet nie chce
      ulubionego dania zjeść jeśli się nie zobowiążę, że coś po nim mu się
      dostanie. Ja już mu nie daję - ale wolałabym, żeby on to w pełni
      rozumiał.
      O ja głupia !
      Przypomniała mi się pewna dziewczynka, która chodziła z moim
      młodszym rodzeństwem do klasy. Wypieszczona, wychuchana - całe życie
      nagradzana i za wszystko chwalona. I pamiętam jak swobodnie i bez
      krępacji puszczała głośne bąki. I patrzyła na wszystkich zdziwiona,
      że jej przy tym nie przyklaskują.
      O ja głupia !
Pełna wersja