mama.wojtusia
11.03.09, 11:57
Wojtuś ma 3 latka i od około dwóch miesięcy mamy duży problem z
zasypianiem w dzień. Wiem, że wiele dzieci w tym wieku rezygnuje z
drzemek na korzyść snu nocnego, ale Wojtuś śpi w nocy 9-10 godzin i
ewidentnie mu to nie wystarcza. Jest bardzo przemęczony i ziewający
lub pobudzony, bije mnie, rzuca zabawkami, jednym słowem nie radzi
sobie sam ze sobą. Martwię się, że odbije się to na choćby
odporności.
Wiem, że to rodzaj gry, ale jak ją przerwać, jeśli wypróbowałam już
wszystkich reakcji? Schemat wygląda tak: po spacerze je obiad w
południe, przy którym już ziewa, potem idziemy do jego pokoju
(sprzątniętego, zaciemnionego, cichego) i czasem się na chwilę
kładzie, a czasem zaczyna już po drodze wierzgać i zapowiadać, że
nie chce spać. Zaczyna się wychodzenie z łóżka, kopanie nogami,
kombinowanie "kupa-siusiu-pić". Próbowałam już wszystkiego -
ignorowania, tłumaczenia cichym głosem, że wszystkie dzieci śpią, bo
wtedy rosną i ładują bateryjki itd., wychodzenia z pokoju i wracania
pod warunkiem, że leży - działało na bardzo krótką metę.
Skończyły mi się pomysły. Wieczory są bardzo ciężkie, kładziemy
Wojtka coraz wcześniej, zdarza się że o 19.30 zasypia w trakcie
mycia zębów (i wstaje przed 6.00), po południu nie możemy jeździć
samochodem, bo zasypia bardzo mocnym snem w drodze. Czasami nawet
nie próbuję go kłaść, bo po godzinnym poligonie z usypianiem
godzinami nie mogę psychicznie dojść do siebie, wtedy co chwilę
pyta, czy spaliśmy. Próbowałam to pytanie wykorzystać i znowu go
położyć - nic z tego.
Mam uparte dziecko z podkrążonymi oczami - da się coś z tym zrobić?