kamelia17
14.03.09, 00:10
Ze względów finansowych za kilka miesięcy – w czerwcu wrócę do pracy.
Podjęliśmy decyzję, że córeczka od marca zacznie chodzić do przedszkola – w
pierwszym miesiącu na pół dnia, w maju i kwietniu stopniowo czas pobytu ma się
wydłużać. Zaczęło się nieźle, najpierw byłyśmy na Balu księżniczek, później
zostawiałam ją na 1 godzinkę w celu adaptacji, szła chętnie. Aż do pierwszego
dnia marca, gdy miała zostać tam od rana. Zaczęły się płacze, odmówiła
jedzenia, spłakana spała u pani na rękach a po dwóch dniach dostała kataru i
została na 3 dni w domu, a następnym tygodniu podobnie – 2 dni pobytu, 5
kataru w domu. W poniedziałek ma pójść znowu i już od dzisiaj chodzi za mną i
mówi „mama nie pracuj, ja nie pójdę do przedszkola, nie będę jadła w
przedszkolu (faktycznie odmawia jedzenia i picia). Jak rozumiem sytuacja Ją
przerosła, tym bardziej, że w związku z przedszkolnym debiutem pogorszyło się
bardzo Jej zachowanie, wpada w histerię i niewiele Jej pasuje. Tylko jak mam
pomóc swojemu dziecku – wielokrotnie wyjaśniałam dlaczego muszę iść do pracy,
zapewniałam, że zawsze po nią przyjdę, że kocham, że jest najważniejsza na
świecie. Rozmawiać o przedszkolu nie chce, nowych zabawek nie chce bo ja
powiada „mamusiu bardzo za Tobą tęsknię” – zapewniam ją, że ja też i że to
normalne uczucie choć nieprzyjemne ale mija.
Jak ja mam się zachować, czy podejmować próby tłumaczenia konieczności pobytu
w przedszkolu i jak często? Czy też może temat przedszkola w domu omijać?
Czy zostawiać ją na początku na 2, 5 – 3 godziny? Czy pozwalać Jej nie jeść
(potrafi jeść sama ale woli jak ja Ją karmię)?
No i wreszcie, jak reagować na poranne awanturki w dniach przedszkolnych, gdy
nie chce wstać zwózka, umyć się, zjeść – wszystkiego co prowadzi do wyjścia do
przedszkola? Przeczekać – będę czekała do południowej drzemki, która nastąpi
wcześniej bo będzie wyczerpana płaczem? Odwracać uwagę – czasami się udaje,
czasami… Działanie siłowe nie powinno mieć miejsca.