Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu :(

24.03.09, 13:05
Moja Córka ma 2,5 roku. W zeszłym tygodniu w szpitalu przeszła
operację. Była na to przygotowana, wiedziała co ją czeka, szła tam z
radością, że pani doktor ją wyleczy i nic ją już nie będzie bolało.
Ogólnie jest bardzo grzecznym i spokojnym dzieckiem, krótko przed
operacją dostała wymarzonego kotka, którego kocha nad życie,
opiekuje się nim, karmi itp.

W szpitalu niestety obie przeżyłyśmy koszmar, leki ogłupiające nie
zadziałały i pielęgniarka wyrywała mi dziecko na siłę z rąk, żeby
zabrać na operację, wywożąc ją z sali operacyjnej Córka siedziała
roztrzęsiona na łóżku, była zapuchnięta od płaczu, pielęgniarka
powiedziała jej, że jak nie przestanie się ruszać to spadnie z łózka
i znów będzie miała operację, potem na sali pooperacyjnej, gdzie już
mogłam być z dzieckiem, ta sama pielęgniarka kilka razy powiedziała
do mojego dziecka, że jest bardzo niegrzeczne i jeżeli nie
przestanie płakać to mamusia sobie pójdzie i ją zostawi tutaj samą.
Oczywiście zwróciłam pielęgniarce uwagę a Córkę uspokajałam, że
nigdy jej nie zostawię, że ma się nie bać itp.

Wróciłyśmy do domu i nie poznaję własnego dziecka. O wszystko
urzadza dziekie histerie, potrafi wyć godzinę tylko dlatego, że
siedzę nie na tym fotelu na którym powinnam, krzyczy i płacze, że
złym kolorem pomalowałam rysunek itp. Biega ciągle za kotkiem, kopie
go, ciągnie za ogon, zrzuca z łóżka itp. Bez powodu podbiega do
ściany i z całej siły uderzą w nią pięściami. W nocy śpi nerwowo,
budzi się kilka razy, czesto w ciągu dnia powtarza, że nie chce być
sama :(

wiem, że strasznie to przeżyła, ja sama nie umiem o tym myśleć
spokojnie, cały dzień poświęcam Córeczce, zapewniam ją o miłości, o
tym, że nigdy jej nie zostawię, wymyślam różne zajęcia, żeby nie
myślała o tym co ją spotkało, chociaż Ona nie wspomina szpitala to
jestem pewna, że to o to chodzi.

Próbowałam z nią rozmawiać o tym co się stało, wytłumaczyć wszystko,
ale niechętnie o tym mówi, ciągle tylko powtarza, że bardzo się bała
i płakała. Teraz nie rozmawiamy już o tym, może z czasem zapomni.
Bardzo się boję o Córkę, bo zawsze była typem ogromnego wrażliwca,
jest bardzo strachliwa, potrafi narysować dużego kotka i uciec nagle
z krzykiem, bo sama się go przestraszy.

Jak mam postępować, żeby Jej pomóc?? bardzo proszę o poradę!
    • marzena604 Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 24.03.09, 13:18
      Myślę, że musisz jej dać dużo czasu ,aby doszła do siebie. Okazuj jej miłość i
      zrozumienie. Nie mów jej, że nie ma się już czego bać, bo negujesz jej uczucia.
      Raczej jej mów, że ją rozumiesz, że postarasz się, aby już taka sytuacja się nie
      powtórzyła. To faktycznie musiała być duża trauma dla niej. Nagle jest bez mamy
      z jakąś obcą baba, która na dodatek ma zero podejścia do dziecka i jeszcze ją
      straszy, że ją zostawisz. Nic ci nie zostaje, tylko cierpliwość i miłość. A
      jeśli bardzo Cię to niepokoi, to idź z mała do psychologa.
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    • Gość: anna Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu IP: 212.244.68.* 24.03.09, 13:37
      tak na marginesie - ta pielęgniarka to jakaś idiotka.
      A wracajac do sedna sprawy; mój synek też ma niemiłe wspomienia po
      szpitalu. Bardzo płakał ale z czasem tez zapomniał. Myslę, że jesli
      objawy się nasilą albo nie miną to poszłabym z dzieckiem do dobrego
      psychologa. Tak żeby też siebie uspokoić. Ewidentnie Twoja córcia
      odreagowuje stres związany z pobytem w szpitalu i pewnie będzie to
      jeszce trwało jakiś czas ale zapewniam że zapomni. Mój synek też
      miał 2,5 roku kiedy przebywaliśmy w szpitalu, teraz ma 5 i zapomniał
      o tej traumie.
      Trzeba też powiedzieć że w niektórych szpitalach a na pewno w tym w
      którym ja byłam personel nie ma przygotowania do opieki na dziećmi;
      nie ma tłumaczenia dziecku co go czeka; pilęgniarka po prostu
      zabiera dziecko i już i jeszce narzeka że dziecko płacze.
      Nigdy nie zapomnę jak leżałam z dzieckiem po porodzie i przyszła
      pielęgniarka zabrać dziecko na badanie - ja nie mogłam się ruszyć a
      ona złapała dziecko za węzeł którym był przewiązany ( jak psa) i
      poszła. "Rodzić po ludzku" to kpina. Pozdrawiam.
      • kotwtrampkach Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 30.03.09, 16:15
        Gość portalu: anna napisał(a):

        > tak na marginesie - ta pielęgniarka to jakaś idiotka.

        brrr aż mnie ciarki przeszły
    • zarzycka.anna Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 24.03.09, 14:50
      Witam,
      Pisze Pani o bardzo trudnym dla Pani i Pani córeczki doświadczeniu pobytu w
      szpitalu i może na początku warto dla siebie samej zastanowić się co się tam
      stało i jak Pani to przeżyła.
      Pisze Pani "wiem, że strasznie to przeżyła, ja sama nie umiem o tym myśleć
      > spokojnie, cały dzień poświęcam Córeczce, zapewniam ją o miłości, o
      > tym, że nigdy jej nie zostawię, wymyślam różne zajęcia, żeby nie
      > myślała o tym co ją spotkało, chociaż Ona nie wspomina szpitala to
      > jestem pewna, że to o to chodzi" i jest to pewnie wyraz Pani lęku, niechęci do
      powrotu myślami do tego wydarzenia i bezradności wobec córeczki teraz i wtedy w
      szpitalu.
      Pisze Pani "Próbowałam z nią rozmawiać o tym co się stało, wytłumaczyć wszystko,
      > ale niechętnie o tym mówi, ciągle tylko powtarza, że bardzo się bała
      > i płakała" I to co Pani może zrobić teraz to przyjąć te jej uczucia zrozumieć
      jej lęk, ból i ... swój. Nie odwracać na siłę jej uwagi organizując jakieś
      zajęcia, żeby córka nie myślała o szpitalu, ale też nie tłumaczyć wszystkiego co
      się stało - bo część tego co wydarzyło się w szpitalu Pani samej trudno
      zrozumieć (zresztą innym matkom też), pozwolić mówić że się bała i cały czas
      płakała i być, słuchać tak jak Pani słucha i jest przy córeczce. Podążyć za nią
      - wysłuchać tego co chce powiedzieć i zobaczyć to, co chce pokazać.
      Dzieci często tak właśnie reagują po szpitalu nawet wtedy, gdy nie wydarza się
      podczas pobytu "nic dramatycznego", bo można powiedzieć, że z punktu widzenia
      dziecka wszelkie doświadczenia szpitalne mogą i zazwyczaj są dramatyczne. I
      nawet wcześniej rozumiejące i godzące się na wszystko dziecko nagle orientuje
      się "że to nie tak miało być". Tak jak Pani napisała na początku "Była na to
      przygotowana, wiedziała co ją czeka, szła tam z
      > radością, że pani doktor ją wyleczy i nic ją już nie będzie bolało" na to
      córeczka i Pani byłyście przygotowane jednak nie wyglądało to tak w realnym
      doświadczeniu.
      Także powrót do równowagi i bezpieczeństwa wymaga czasu, cierpliwości,
      pogodzenia się na razie z wymaganiem i realną potrzebą córeczki żeby zawsze być
      z Panią, zazwyczaj trwa to przynajmniej kilka tygodni.
      W tym czasie warto jednak nie rezygnować z delikatnej ale stanowczej obrony kota
      (rozumiejąc, że to pewnie jest wyraz tego jak córeczka sama czuła się traktowana
      w szpitalu)czy samej córeczki jak uderza pięścią w ścianę.
      P.S. Dzieciom zazwyczaj trudno jest wyrazić swoje uczucia mówiąc o tym, łatwiej
      bawiąc się n.p. w doktora - wtedy łatwiej też nam dorosłym zrozumieć uczucia
      dziecka i pomóc jemu je zrozumieć.
      Życzę cierpliwości, proszę napisać jak sobie Pani radzi i córeczka.
      Pozdrawiam A.Z.
      • morelka80 Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 24.03.09, 15:10
        Bardzo Pani dziękuję za rady. Proszę mi jeszcze tylko napisać, jak
        mam reagować na te histerie? Pozwolić, żeby krzyczała i
        histeryzowała, udając, że nic się nie dzieje? Wychodzić z pokoju?
        Próbowałam ją przytulać i wyciszać, ale staje się wtedy jeszcze
        bardziej agresywna :(
        • verdana Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 24.03.09, 15:24
          Dziecko po szpitalu ma prawo zachowywać sie tak nawet, jesli w
          szpitalu bylo mu dobrze. Po prostu dlatego, ze w tym wieku dziecko o
          ten pobyt i operacje obwinia rodzicow - to oni, zdaniem dziecka sa
          wszysttkiemu winni. Moja mama opowiadała mi, jak okropnie
          zachowywałam się wobec nich po powrocie ze szpitala, byla
          przerazona, póki psycholog nie powiedział, ze to jest absolutnie
          normalnie i jedynym lekarstwem jest czas.
          Myslę, ze akurat teraz dziecko nalezy rozpieszczać, a nie
          wychowywac...
          • morelka80 Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 24.03.09, 15:53
            Pewnie masz rację - tak zrobię.
            Dziękuję :)
            • asienka95 Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 10.04.13, 11:59
              Jak mnie to wkur...! Czy ludzie pracujący w szpitalach są zupełnie pozbawieni uczuć, empatii?
              Ciągle zadaję sobie to pytanie. Też kiedyś byliśmy w szpitalu (synek miał 1,5 roku) i też spotkałam się z podobnymi, na szczęście mniej traumatycznymi, odzywkami personelu.
              Ludzie! Czy sami chcielibyście być tak traktowani? Jak tak w ogóle można???
              Życzę Wam, by czas zaleczył wszystko, co boli...
              3maj się ciepło!
    • mskaiq Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 25.03.09, 08:41
      morelka80 napisała:
      >Pozwolić, żeby krzyczała i histeryzowała, udając, że nic się nie ,
      >dzieje? Wychodzić z pokoju?
      >Próbowałam ją przytulać i wyciszać, ale staje się wtedy jeszcze
      >bardziej agresywna :(
      Zmieniaj jej nastroj, odwracaj uwage od tego co wywoluje histerie,
      staraj sie jej ustepowac aby nie wywolywac zzlosci, niepokoju. W tej
      chwili negatywne emocje kontrolujaa jej zachowanie, pod ich wplywem
      dziecko podobnie jak dorosly staje sie przeciwienstwem siebie.
      Kiedy jest pod wplywem negatywnych emocji dziecko nie slucha co sie
      do niego mowi, ignoruje tlumaczenie, odrzuca przytulenie i kazdy
      objaw milosci.
      Staraj sie rowniez nie obwiniac szpitala, lekarzy, pielegniarek bo
      mozesz nauczyc dziecko na cale zycie bac sie lekarza czy szpitala.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • nika_6 Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 25.03.09, 11:54
        co za pielegniarka ... do pewnych zawodow trzeba miec powowlanie ona
        sie z nim minela...jej nazwisko nadaje sie do skargi badz
        opublikowania i oby kiedys trafila na rodzica co jej nie
        popousci...ale szpital w ktorym z dziecmi pracuja takie panie tez by
        sie nadawal gdzies do opisania. uwazam ze kazdy pobyt w szpitalu
        jest dla dziecka jakims przezyciem a jak jeszcze trafia na takich
        ludzi to juz wogole...
        mysle je jedyne co moge poradzic to pokazuj swojej coreczce ze ja
        kochasz milosc to chyba najlepsze lekarstwo obserwuj swoje dziecko
        pamietaj ze jak cie przerosnie sprawa sa specjalisci ktorzy chetnie
        ci doradza
    • kachape Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 25.03.09, 11:55
      okropne to co piszesz,
      teraz córa potrzebuje dużo miłości i czułości na pewno
      ale nie wiem, czy należy zrezygnować z jakichkolwiek grabnic i jak
      sugeruje poprzedniczka, totalnie zrezygnować z wychowania, tylko
      rozpieszczać. Moim zdaniem powrót do normalnosci ułatwią własnie
      zasady, które obowiązywały dotychczas, Dzięki nim dziecko się
      zorientuje, że jest wszytsko ok, świat się nie zmieił po szpitalu,
      jest to ten sam dom, ta sama mama i tata, te same zasady czyli ten
      sam świat
      moim skromnym zdaniem...
    • asia_i_p Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 02.04.09, 10:30
      Dziecko rzeczywiście przeżyło traumę. Ty też. Będzie odreagowywać
      przez jakiś czas. Może - ja wiem, że to brzmi idiotycznie -
      poświęcaj je trochę mniej czasu, mniej zapewniaj o miłości, że nigdy
      nie zostawisz, itd. Może wróćcie do zachowań sprzed zabiegu - bo
      twoja wzmożona troskliwość może być dla małej sygnałem, że coś jest
      nie tak.
      Spróbuj opowiadać jej bajki o kotku, którego spotkało coś
      nieprzyjemnego w szpitalu i jak sobie z tym poradził. Może sama
      zacznie wtedy opowiadać jak kotek się czuł, itp.
      I zastanów się czy nie złożyć skargi na zachowanie pielęgniarki.
      Kobieta może być świetnym fachowcem technicznie rzecz biorąc, ale do
      pracy z małymi dziećmi najwyraźniej się nie nadaje.
    • twojabogini Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 10.04.13, 13:48
      Przyłączam się do ogólnych życzeń "wszystkiego najlpeszego" dla pielęgniarki-idiotki.

      Z twojej wypowiedzi wynika, że ty chciałabyś zapomnieć i chciałabyś, żeby córeczka zapomniała. Zapomnieć się nie da. Da się zrozumieć, lub przynajmniej pogodzić się z tym, że było nieprzyjemnie, trudno, że czułaś się bezradna - i pozwolić pogodzić się córeczce. A także odreagować - a nie stłumić złe emocje.
      Z drugiej strony - warto teraz dla odmiany po takim trudnym doświadczeniu zapewnić przeciwwagę - miłe wydarzenia, sytuacje, przyjemnostki - i tobie i córeczce. Nie żeby zapomnieć, ale po to żeby wyrównać szale.
      Warto też omówić z córeczką korzyści - że jest już zdrowa (o ile to prawda). I zmienić nastawienie - zamiast ustawiać ją w pozycji ofiary (choć rzeczywiście jest ofiarą bezdusznego systemu i głupiej pielęgniarki), lepiej dać jej do zrozumienia że była dzielna, że wszystko przetrwała (na pewno był moment kiedy musiała się przełamać - wstać po zabiegu, po raz pierwszy zjeść, uśmiechnąć się, przestała płakać - no cokolwiek). Lepiej dla dziecka gdy podkreślisz te pozytywne aspekty. Płakałaś - ale przestało. Bolało cię - ale wytrzymałaś.

      Warto żeby córeczka usłyszała taką "pozytywną" relację opowiedzianą komuś innemu. Tylko musi trzymać się faktów - dziecko wie co się działo i kiedy zaczniesz np. mówić, że nie płakała - to skłamiesz i ona to będzie wiedzieć. Ułóż tą historię na nowo z pozytywnymi punktami krytycznymi - może jakaś pielęgniarka się uśmiechnęła, albo zdarzyło się coś śmiesznego, a jaka była radość, gdy ubierałyście się do domu?

      Dla przykładu podam ci dwie relacje tego samego weekendu:
      Padało od samego początku. W pokoju śmierdziało. Wydaliśmy więcej niż przewidzieliśmy.

      Padało od samego początku. Fantastycznie, droga była o wiele pustsza i szybko dojechaliśmy na miejsce. W pokoju śmierdziało. Znaleźliśmy nową kwaterę, nieco mniejszą, ale bardziej komfortową. Nie zajęło to dużo czasu, a i tak jeszcze lało, więc i tak nie poszlibyśmy na plaże. przy okazji odkryliśmy fantastyczną pizzernię. Lało cały weekend - więc spędziliśmy tam sporo czasu, a resztę na basenie. Wydaliśmy więcej niż przewidzieliśmy, ale było warto. Odpoczęlismy.

      Padało od samego początku. Masakra, fatalny początek. W pokoju śmierdziało. Kolejny pech. Znaleźliśmy nową kwaterą. Musieliśmy się włóczyć z bagażami i w deszczu. O plaży można było zapomnieć. Musieliśmy przeczekać ulewę w pizzerni - kolejny nieprzewidziany koszt, a obsługa dziwnie na nas patrzyła, i potem nawet jak już przyszliśmy elegancko ubrani to kelner nie miał do nas szacunku. Lało cały weekend - więc spędziliśmy tam sporo czasu, masakra. A resztę na basenie. Rozumiecie? Nad morzem - na basenie!!! Wydaliśmy więcej niż przewidzieliśmy i ani razu nie opalaliśmy się na plaży, a morze wiedzielismy 15 minut. Porażka.

      Historia jedna, ale jak rożne narracje. Stwórz dobrą narrację. A pielęgniarka idiotka - może zostać wyśmiana - i wiesz była tam taka głupia pielęgniarka, która lubiła straszyć dzieci. Widziałam jak się potknęła i dzieci z sąsiedniej sali się z niej śmiały (szukamy prawdziwego faktu, może głupio wyglądała, śmiesznie mówiła?).

      Co do histerii - nie ma czegoś takiego jak pozwolenia na histerię. dziecko albo histeryzuje, albo nie - niezależnie od twojej woli. Pytanie co robić gdy wpada w histerię. Ja uważam, ze towarzyszyć. Być obok, nie pozwolić dziecku żeby samo się skrzywdziło, powiedzieć jestem tu - w każdej chwili możesz się przytulic. Nie wzywać do przestania, nie wychodzić, nie odsyłać. Nie słyszałam jeszcze o dziecku, które wyło nieprzerwanie powyżej trzech dni (a zwykłe okazy raczej wyją godzinami niż dobami), więc wystarczy cierpliwość.
    • baszysta Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 10.04.13, 18:07
      po kiego uja sprawilas rozchwianej dwulatce kotka? masz ty rozum i umysl czlowieka? I odseparuj kotka bo moze wg ciebie kopanie i sprawianie cierpienia zwierzetom to nic takiego ale napewno znajda sie osoby ktore tak nie uwazaja

      strasznie wszystko przezywasz jak mrowka okres dziecko majac rozchwiana matke przejmuje jej nastroj, takze sastanow sie nad soba i znajdz madra osobe, ktora cie wesprze w zyciu codzinnym i wychowaniu corki, o przepraszam: Coreczkiiii <3 bo widac wyraznie, ze potrzebujesz wsparcia doroslej i rozwaznej osoby

      straszna z ciebie mamalyga, nie pogonic pielegniary tak zeby jej ciary przeszly? gdzie twoj maz skoro sama sobie nie radzisz?
      • twojabogini Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 11.04.13, 12:49
        baszysta napisała:

        > po kiego uja sprawilas rozchwianej dwulatce kotka?
        itp.itd..

        I po co ta wulgarność i agresywny ton?Rozumiem, że można mieć zły dzień, ale jakąś klasę wypadałoby zachować. Tym bardziej, że wyrażona w sposób kulturalny twoja opinia miałaby sens - o ile sprowadza się do zachęcenia autorki tytułowego postu do bardziej asertywnego zachowania.

        Rzecz w tym, że nie każdy jest asertywną osobą. Większość matek i ojców jeśli nie nabyło tej cechy zanim zostali rodzicami - nabywa jej gdy nimi zostaną - bo z czasem uczą się dawać odpór nieprzyjemnym pielęgniarkom, załatwiać niemożliwą wizytę u specjalisty. Co ciekawe najlepszym polem treningów jest chyba publiczna służba zdrowia, a zaraz za tym plasują się publiczne placówki edukacyjne.

        Pytanie "gdzie twój mąż?" jest bardzo nie na miejscu. Nie wiem dlaczego zakładasz, że każda matka ma męża, i że każdy mąż jest zaangażowany. No chyba, że miała być to klasyczna szpila - ale to niezbyt dobrze świadczyłoby o tobie jako o osobie? .
        Oczywiście przekładając twoją uwagę na poziom cywilizowany - znów można domyślać się, że być może sugerujesz próbę zwiększenia zaangażowania lub zaangażowania ojca dziewczynki lub innej osoby z otoczenia godnej zaufania i o stabilnej osobowości, asertywności. Uwaga jak najbardziej cenna.
      • twojabogini Re: kotek 11.04.13, 13:01
        baszysta napisała:

        Co do twojego żalu - nad kotkiem. Kot to akurat takie zwierzę, które jest w stanie sobie poradzić nawet z dwu i trzylatkiem. Wyjątkiem jest kiedy ten kotek sam jest jeszcze bardzo mały. Wtedy kotka trzeba izolować, do czasu aż podrośnie - a to następuje w ciągu paru miesięcy. Po paru miesiącach kot bardzo dobrze radzi sobie z agresywnymi zapędami malucha, a parę zadrapnięć jest najlepsza lekcją szanowania zwierząt i empatii.
        Z tych względów kot jest jednym z najlepszych z domowników ze świata zwierząt. Jest jednym z nielicznych, które sobie poradzą, w przeciwieństwie do myszek, chomiczków, żółwików, a także psów - które bardzo często znoszą nawet katowanie.
        Poza tym autorka nie napisała, ze toleruje takie zachowania dzieci, tylko, że je obserwuje.

        Twoja reakcja przypomina mi reportaż, którym byłam kiedyś bardzo zszokowana. Dotyczył dwóch braci którzy drastycznie katowali psa, nagrywali to i umieścili w internecie. sprawa dość głośna. Pies został umieszczony w schronisku, gdzie zapewniono mu pomoc psychologiczną. Nie neguję tego - być może jej potrzebował. Zaszokowały mnie jednak dalsze losy dzieci - rodzice zadeklarowali, że to się więcej nie powtórzy - zastanawiano się też jak chłopcy powinni być ukarani, epitety jakie kierowano pod adresem dzieci - zarówno w reportażu jak i w internecie epatowały agresją. I tak obrońcy psa pisali jakby powiesili, spalili itp.
        Nie wiem czy pies potrzebował psychologa, ale dzieci potrzebowały go na pewno. I tak jak uznano, że środowisko domowe zagraża psu i lepiej go zabrać - powinno się zbadać czy środowisko rodzinne sprzyja dzieciom, czy są w nim bezpieczne, a może rodzina potrzebowała wsparcia w wychowaniu, lub rozwiązania problemów.
        Wpisujesz mi się w grupę agresywnych obrońców zwierząt. Broniąc kotka - epatujesz agresją.

      • Gość: domza2 Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.04.13, 19:36
        Bardzo trudno jest pogonić pielęgniarkę, jeśli wiesz, że ona jest sprawcą być albo nie być dziecka w szpitalu. Takie prymitywne jednostki jak takie pielęgniary właśnie dlatego tak się zachowują, bo wiedzą, że są panami życia i śmierci. Tak to wygląda. A mama jest normalna i wrażliwa.
    • guderianka Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 13.04.13, 07:41
      Kup córce zestaw do zabawy w lekarza i baw się z nią w szpital-raz ona będzie pacjentem raz Ty. Ma być spokojnie, miło, bezboleśnie-córka powinna odreagować tamte przejścia
      Bardzo mi przykro, ze Was to spotkało :(
      • zielonatosia Re: Jak mam pomóc Córeczce? ;( Trauma po szpitalu 13.04.13, 13:47
        morelko L. pomogły bajki terapeutyczne i praca z psychologiem
        • mruwa9 odgrzewany kotlet 14.04.13, 01:04
          podniecacie sie i odpowiadacie na watek sprzed 4 lat. Samo dziecko pewnie juz w ogole nie pamieta, ze kiedykolwiek bylo w szpitalu, a wy sie goraczkujecie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja