trudne początki

02.04.09, 20:52
Witam,
Jestem "świeżo upieczoną" mamą 7 tygodniowej Ninki. I niestety moje życie
zaczyna wymykać mi się z pod kontroli, a chyba córeczka też nie jest zbyt
szczęśliwa. Po pierwsze od początku córka śpi ze mną i z mężem w łóżku.Karmię
piersią i wydawało mi się to wygodniejsze ( miałam ciężki połóg i było mi
ciężko też wstawać początkowo). Próby odkładania jej do jej łóżeczka w ciągu
dnia kończą się godzinnym płaczem-histerią i nawet jeśli zaśnie to nie trwa to
dłużej niż 20 minut. Próbowałam metody Tracy Hogg z szuszaniem do uszka,
poklepywaniem - Mała i tak za każdym razem ma histerię. Nie wyobrażam sobie
jak mogłabym teraz ją przenieść do łóżeczka. Czy jak skończy np. 3 miesiące
będzie łatwiej? Słyszę różne opinie na temat wspólnego spania i sama nie wiem
czy ją krzywdzę czy właśnie daję jej bliskość, której przede wszystkim teraz
potrzebuje.

Po drugie córeczka nawet w naszym łóżku zasypia tylko przy mnie i najlepiej z
cyckiem w buzi. Widzę, że z dnia na dzień ma coraz większe problemy ze
spaniem, zasypia na krótko, budzi się rozdrażniona i płacze. I tak tworzy się
błędne koło.
Macha nożkami i rączkami, domaga się cycka - nie jje tylko ssie, zasypia na 1
minutę, budzi się i tak w kółko.
W nocy nie przesypia dłużej niż 2,5h. Dodam, że nie chce smoczka -
próbowaliśmy ok 7 rodzajów, ma silny odruch wymiotny i ...płacze.
Mam wrażenie, że z dnia na dzień jest coraz gorzej. Ani na chwilę nie mogę jej
zostawić samej, bo kończy się to płaczem.

Czy jestem złą matką? chciałam żeby moje dziecko było szczęśliwe, a jest
niewyspane i marudne ;*(
Czuję, że się gdzieś pogubiłam, ale wiem, że to początek i nie jest za późno
na zmiany. Proszę o pomoc jak mamy się dotrzeć żeby Mała była szczęśliwa a ja
trochę mniej sterroryzowana.
    • na_forum_na Re: trudne początki 02.04.09, 21:35
      ja początki też wspominam jako bardzo trudne. po 3 miesiącu, gdy
      kontakt z dzieckiem 'polepsza sie' skokowo, jest rzeczywiście
      łatwiej :) tak wiec głowa do góry. w książce 'pierwszy rok w życiu
      dziecka. poradnik bez kantów.' przeczytalam, że przez pierwsze
      miesiące (chyba właśnie 3) wszystko co działa, żeby danego wieczora
      dziecko usnęło, jest dobrą metodą na ten czas. dopiero uczyć
      zasypiać można w późniejszym niemowlęctwie. u nas sie to sprawdziło.
      aczkolwiek warto dziecko jednak odkładać do własnego łóżeczka. może
      spróbujcie jeszcze, mimo wszystko, wcielić smoka. osobiście nie
      wyobrażam sobie życia z dzieciem żującym pierś non-stop. nic
      dziwnego, że jesteś wyczerpana.
      życzę Ci powodzenia i dużo siły. zobaczysz, jeszcze trochę i opieka
      nad dzieckiem bedzie prostsza :)
      • na_forum_na Re: trudne początki 02.04.09, 21:59
        tak sobie jeszcze myśle, ze z praktycznych porad:
        - probowalas usypiac mała w wózku, DELIKATNIE jeżdżac w przód i w
        tył. mój synek zawsze odlatywał na spacerach i wózek w domu czasem
        dzialał. tylko pamiętaj, że nie wolno mocno bujać wózkiem. można
        uszkodzić mózg maluszka!
        - pamiętam (jak przez mgłę), że na mojego synka działało usypiająco
        głaskanie po głowie oraz czesanie włosków miękką szczoteczką dla
        niemowląt (taką z włosia naturalnego)
        - czasem działały kołysanki puszczane z płyty a częściej moje
        mruczenie/śpiewanie
        - co do smoka to moj syn nie miał odruchu wymiotnego natomiast tak
        silnie 'pompował' smoka, że co chwilę trzeba mu było go podawać.
        inaczej się frustrowal. oj, napracowałam sie z tym smokiem (teraz za
        to sam sobie smoka wkłada do buzi, nawet w nocy, po ciemku idzie w
        łóżeczku do miejsca gdzie 'śpią' smoczki i wkłada sobie jednego - ma
        10 miesięcy)
        - no i noszenie. dzieć się uspokajał, gdy był na rękach. zwłaszcza w
        pozycji 'brzuszkiem w stronę podłogi, opartym na przedramieniu,
        głowa leżała na ręku). męczące było to noszenie ale w tej chwili
        jest juz wspomnieniem :)
        - a może spróbuj położyć córeczkę do łóżeczka i położyć blisko jej
        buzi pieluszkę z Twoim zapachem (np. noszoną przez Ciebie przez
        jakiś czas przy piersiach)

        może cos pomoże
        jeszcze raz życzę Ci siły. będzie dobrze :)
    • nat.wroclaw Re: trudne początki 02.04.09, 22:56
      :) Witaj,

      nasze poczatki z Hania byly bardzo podobne - nie tyle odnosnie karmienia, ale
      krotkich drzemek i sporej ilosci placzu i lekkiego, jak to nazwalas "terroru". I
      podobnie jak Ty wszystko mi sie rypalo na glowe, bylam zmeczona, sfrustrowana,
      czesto czulam sie bezradna, ze mnie to przerasta, kombinowalam jak kon pod gore,
      Tracy Hogg znalam na pamiec cale fragmenty, echh to byly czasy nielatwe :)

      Z perspektywy napisze Ci jak to widze dzis:

      1. Po pierwsze spokój grabarza. każde dziecko ma swój rytm i czas na dochodzenie
      do róznych rzeczy. Nie ma chyba nic gorszego niz zdania: Dziecko w 2 mcu zycia
      przesyia w lozeczku cala noc. Grrrr!! Albo: Dziecko w ktoryms tam miesiacu je
      iles tam razy na dobe. Kazde dziecko ma inaczej i imo - dzieci na ogol
      potrzebuja wiecej czasu, niz nam sie wydaje, by sobie zycie po tej stronie
      brzucha poukladac.

      A w pierwszym polroczu mniej wiecej to jest tez tak, ze co sie polepszy to sie
      popieprzy - juz juz dziecko jadlo sensownie i spalo wiecej i trach, znowu ryk,
      pobudki bo zęby, bo skok wzrostowy, bo zmiana diety, bo cos tam.

      Takze niestety, ale moze tez stety, nie ma zlotej rady, ale tez nie ma sztywnych
      norm, trzeba to, co sie dzieje teraz przyjac na klate z maksymalnym spokojem i
      podejsciem ze ok - widocznie tak ma byc.

      Wiem, ze sa rozne szkoly, ale gdybym miala drugie dziecko to bym szla zgodnie z
      jego rytmem. Hania byla niedokarmiona, bo pilnowalam zegarka stosujac sztywno
      metode Tracy Hogg. Gdtbym byka w Twojej sytuacji - trzymalabym sie stalego rytmu
      dnia i kolenosci: posilku, aktywnosci i drzemki, ale wyluzowalabym zupelnie ile
      to ma trwac. Jak mała chce ssac i spac - ja (pisze to po doswiadczeniac z corka)
      - lezalabym, niech malutka ssie i czuje sie cieplo dobrze i bezpiecznie. Moze
      wolniej sie adaptuje do swiata i jestes jej po prostu jeszcze mocno potrzebna.

      Wieczorem po kapieli kladlismy Hanie do lozeczka w jej pokoju i spala kilka
      godzin sama, to bylo fajne i zostalo do dzis, ale w nocy, bralam ja do siebie i
      podkarmialam co pare godzin do rana.

      Jak nie chce smoka, to wyluzuj, nic na sile, tylko spokojnie i powolutku, 7
      tygodni to baaaardzo baaardzo wczesnie. Upewnij sie, ze nie ma kolek, moze
      lekarz wspomoze was troche debridatem, czy czym tam innym.

      Dajcie sobie nawzajem czas. Z mojego puntu widzenia podporzadkowanie sie na te
      pare miesiecy potrzebom maluszka (spanie przy mamie, ciumcianie piersi),
      noszenie - jest ok i krzywdy zadnej maluszkowi nie zrobi.

      Podczytaj forum Niemowle, tam takie sytuacje walkowane sa na okrągło :)

      Życze sił, spokoju i cierpliwości, to naprawde nie trwa wiecznie, pare miesiecy
      i po bolu, bedzie dobrze i coraz fajniej, zobaczysz, z teraz spokojnie i nie na
      sile :)
      Serdecznosci
      Natalia
      • jola_ep Re: trudne początki 03.04.09, 09:13
        > trzymalabym sie stalego rytm
        > u
        > dnia i kolenosci: posilku, aktywnosci i drzemki, ale wyluzowalabym zupelnie ile
        > to ma trwac. Jak mała chce ssac i spac - ja (pisze to po doswiadczeniac z corka
        > )
        > - lezalabym, niech malutka ssie i czuje sie cieplo dobrze i bezpiecznie.

        Popieram.
        Napisałaś bardzo mądry post :)

        Dodam, że ja zdcydowałam się iść z rytmem mojego dziecka - może dlatego, że Tracy Hogg jeszcze nie wydali ;) Mogę jeszcze doradzić, aby starać się maksymalnie wykorzystać czas dla siebie, wyluzować z domowymi obowiązkami (mój mąż zdesperowany tym, że ja tylko zupę byłam w stanie wyprodukować, nauczył się sam gotować i do dziś robi przepyszne obiady :) )

        Czas karmienia był moim czasem na książki. Nosiłam (chyba miała kolki...) tańcząc w rtym MTV ;) Kołysałam na moich kolanach i oglądałam filmy (nagrywarka). Jadłam, gdy ona jadła ;) itd. Zauważyłam, że jeśli ja się uspokoiłam, ona była spokojniesza. (miałam taką samodzielnie wymyśloną pozycję do karmienia, która uspokajała nas obie)

        Pozdrawiam
        Jola
        • ullena2 Re: trudne początki 03.04.09, 09:57
          mam dwoje dzieci i wiecie co, z perspektywy czasu widze ze bardzo
          krzywdzące są dla mlodych matek te wszystkie cholerne poradniki.
          czlowiek jest obolały, przemęczony, zestresowany placzem dziecka i
          ciagle ma wrazenie ze robi cos nie tak jak powinno byc.

          polecam wyciszenie i nic na sile. odpoczywaj ile sie da, relaksuj
          sie ile sie da. spij z dzieckiem kiedy ono spi, regeneruj sily
          zawsze kiedy tylko sie da.

          jestem fanka Tracy Hogg przede wszystkim dlatego ze zaznacza ze
          dziecia sa rózne i w zaleznosci od usposobienia roznie trzeba z nimi
          postepowac.
          • nat.wroclaw a ja jestem jej fanką też, bo 03.04.09, 10:02
            .. podkreśla szacunek do dziecka. Szacunek dla jego cielesności, mowienie do
            dzieci z wiara ze rozumieja, informowanie o tym, co bedzie sie z dzieckiem
            robiło, pytanie o zgode. No podmiotowość niemowlęcia pełna.

            Ale reszta Tracy - warta na pewno przeczytania a potem osobistej modyfikacji. Ja
            po kapieli przed usnieciem jeszcze troche dokarmiałam Hanie (wg Tracy - nie
            wolno) ;)

            Serdecznosci
            N
            • gacusia1 O to chodzi 05.04.09, 05:26
              "Ale reszta Tracy - warta na pewno przeczytania a potem osobistej
              modyfikacji."
              Zeby potrafic dostosowac porady doswiadczonej osoby do potrzeb,
              charakteru, osobowosci wlasnego dziecka.
    • maadga Re: trudne początki 03.04.09, 10:09
      Polecam Ci chustę do noszenia dziecka. Może ona rzeczywiście
      potrzebuje Cię teraz. Może ma kolki.
      Gdy urodziłam drugie dziecko starsze miało niecałe 3 lata i bardzo
      potrzebował mnie nie byłam w stanie się rozerwać. Chusta bardzo mi
      pomogła. Nosiłam córkę brzuszek do brzuszka, pomagało nam to na
      kolki, oraz pozwalało mi zrobić coś w domu. Spacery z dwójką też
      były możliwe. Ja byłam spokojniejsza bo mogłam coś zrobić dookoła
      siebie i starszak nie czuł się odrzucony, a niemowlak miał tą
      bliskość której tak bardzo potrzebował :). Mam chustę hoppediz
      wiązaną długą 5m.
      Na początek zorientuj się gdzie robią spotkania chustowe w twoim
      mieście zobacz czy ci pasuje może pożycz od znajomej na dzień lub
      dwa i dopiero potem ewentualnie kup.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44603
      • nozen888 cd 03.04.09, 20:28
        Dzięki. Mam chustę. Noszę ją od początku po domu, dzisiaj wyszłyśmy na dwór.
        Fakt, że w chuście śpi tysiąc razy lepiej niż w wózku, ale i tak po godzinie
        zaczęła płakać - chciała cycka. W wózku śpi jak zając pod miotłą. Dzisiaj nawet
        teściowa, która pierwszy raz wzięła ją na spacer widziała, że jedno oko cały
        czas czuwa. Serio, ona nie może wyluzować, non stop czuwa. Teściowa poszła, a ja
        zostałam z wymęczonym dzieckiem z mega histerią. No i spacer zamiast ją
        regenerować to ją męczy :( Usnęła po 2 h płaczu, jak w końcu włączyłam jej
        suszarkę. Jestem z nią na okrągło sama, bo mąż ma taką pracę, że po 16h go nie
        ma w domu i czuję się jak zombie. Czy ona zacznie spać ?
        • gagatek78 Re: cd 03.04.09, 21:08
          > Czy ona zacznie spać ?

          kiedyś zacznie... współczuję Ci, ja etap bycia na zmianę mleczarnią i nosidłem
          wspominam jako wyjątkowo męczący, dobrze, że on jednak jest przejściowy, bo by
          się człowiek na kolejne dzieci nie zdecydował;)
          spaniem w jednym łóżku nie zrobisz dziecku krzywdy, jeżeli dla Ciebie jest to
          wygodne rozwiązanie, to się w ogóle nie zastanawiaj. ja po nocy z dzieckiem w
          łóżku nie nadawałam się do egzystencji, więc u nas nie wchodziło w rachubę, ale
          wiele dziewczyn jest zadowolonych z takiej opcji. jeśli chodzi o samodzielne
          spanie w łóżku, to polecam opatulanie w rożki, dzieci ponoć czują się wtedy
          bezpiecznie.
          odnośnie karmienia przypadkiem nie stosuj się do rad Tracy Hogg, ona na
          karmieniu piersią to się zna jak kura na pieprzu. dziecko ma jadać na żądanie,
          to że się zrobiła głodna po godzinie spaceru to całkowicie normalne, każde
          dziecko ma swój indywidualny rytm. a jeszcze teraz jest w takim wieku, że może
          mieć skok rozwojowy, potrzebuje więcej mleka, więc ssie dużo, żeby pobudzić
          laktację, to fizjologia. jak jej będziesz ograniczać, to za chwilę będzie
          problem, że masz za mało pokarmu...
          • gacusia1 .-))))) karmienie na zadanie 04.04.09, 17:04
            to utopia i wlasnie traktowanie matki,jak mleczrni-jak sama
            napisalas.
            Dziecko musi nauczyc sie rozrozniania por. Jest pora na posilek,na
            spanie,na kapiel,na zabawe. Wszystko musi miec swoj czas i miejsce.
            W przeciwnym razie matka jest udreczona ciaglym wiszeniem niemowlaka
            przy piersi. Boi sie wyjsc,bo wie ze za sek. dziecko rozedrze japke
            bo bedzie chcialo "cyca".
            Jestem zdecydowana przeciwniczka "karmienia na zadanie". Tak
            karmilam pierwsze dziecko i malo nie wyladowalam w psychiatryku.
            Drugie dziecko po urodzeniu w pierwszej dobie tez dostawalo co
            godzine.Potem maz przyniosl smoka a pielegniarka wrecz "zabronila"
            podawac piers czesciej niz co 2,potem co 3h. .-DDD Jakze czulam sie
            odprezona! Moglam sie wysikac!!!! Moglam sie wykapac!!!! Moglam
            zjesc sniadanie!!! Hurrraaaa!!! Karmienie to nie wszystko!!! .-DDD
            • gagatek78 Re: .-))))) karmienie na zadanie 04.04.09, 23:25
              gacusia1 napisała:

              > to utopia i wlasnie traktowanie matki,jak mleczrni-jak sama
              > napisalas.
              > Dziecko musi nauczyc sie rozrozniania por. Jest pora na posilek,na
              > spanie,na kapiel,na zabawe. Wszystko musi miec swoj czas i miejsce.
              > W przeciwnym razie matka jest udreczona ciaglym wiszeniem niemowlaka
              > przy piersi. Boi sie wyjsc,bo wie ze za sek. dziecko rozedrze japke
              > bo bedzie chcialo "cyca".
              > Jestem zdecydowana przeciwniczka "karmienia na zadanie".

              jak długo udało Ci się utrzymać karmienie piersią przy takim założeniu? bo to
              też jest pytanie, które należy sobie zadać: czy zależy mi na karmieniu
              naturalnym, czy mi ono wisi i powiewa, jak zależy, to niestety, ale do rytmu
              dziecka trzeba się przystosować na początku, bo inaczej może się za chwilę
              okazać, że "nie wiem jak to się stało, ale straciłam pokarm po 2 miesiącach". co
              3 h to można dziecku podać flaszkę mieszanki, wtedy faktycznie nie będzie
              głodne, po mleku matki dziecko może być spokojnie głodne i za półtorej godziny i
              przetrzymywanie go na głodniaka przez następne tyle czasu jest jak dla mnie
              trochę mało humanitarne.
              a wyjść z domu można, laktatory istnieją, babcie/tatusiowie i inne kochające
              osoby też istnieją, daje się to zorganizować. ja dzięki mojej Mamie od 3-go
              tygodnia życia mojego dziecka regularnie raz-dwa w tygodniu wychodziłam sobie na
              miasto na godzinę-dwie i to mi zaspokajało potrzebę odrobiny wolności.
              nie twierdzę, że to mój ulubiony etap życia dziecka, właśnie za chwilę będę
              musiała to po raz drugi przerabiać i nastawiam się na bardzo męczące parę
              miesięcy. ale teraz wiem, że to jest przejściowe i kiedyś naprawdę się skończy,
              no i skoro doszłam do małpiej wprawy w robieniu herbaty z dzieckiem pod pachą,
              to w chuście, którą zamierzam sobie nabyć powinno mi być sporo łatwiej.
              • gacusia1 Dokladnie,co do dnia 5 i pol miesiaca u obojga 05.04.09, 05:23
                Satysfakcjonujacy wynik? Czy moze zabraklo 2 tyg?
                > przetrzymywanie go na głodniaka przez następne tyle czasu jest jak
                dla mnie
                > trochę mało humanitarne.

                Ale skad Ci przyszlo do glowy,ze na glodniaka? Dziecko zjada tyle
                ile moze i pozniej juz tylko "cycka" i to doskonale sie czuje i
                sprawdzic tez sie da. Skoro dziecko zjadlo WSZYSTKO z obu piersi i
                spi slodko a za godzine sie budzi z rykiem,to WCALE nie oznacza,ze
                jest glodne!!! Bo wtedy podajesz piers a ono 3min possie i KONIEC.
                Dziecko nie ma zapotrzebowania na najadanie sie za kazdym razem gdy
                placze. Jesli prawidlowo przybiera,rosnie,karmione co 3h to po jaki
                gwint udreczac siebie

                > nie twierdzę, że to mój ulubiony etap życia dziecka, właśnie za
                chwilę będę
                > musiała to po raz drugi przerabiać i nastawiam się na bardzo
                męczące parę
                > miesięcy.

                i to jeszcze przez PARE MIESIECY?????
                • jola_ep Re: Dokladnie,co do dnia 5 i pol miesiaca u obojg 05.04.09, 15:57
                  > Ale skad Ci przyszlo do glowy,ze na glodniaka?

                  Bo moje byłoby głodne. Podobnie jak ja byłam głodna po 2 godzinach, więc moja matka karmiła mnie co 2 zamiast przepisowych trzech.

                  > Dziecko zjada tyle
                  > ile moze i pozniej juz tylko "cycka"

                  OK. Zjadło. Mleko kobiece jest znacznie lepiej trawione od krowiego (ze zrozumiałych względów), więc ma prawo być głodne wcześniej.

                  > Skoro dziecko zjadlo WSZYSTKO z obu piersi

                  Mam niejasne wrażenie, że masz niewielkie pojęcie o karmieniu piersią :) Nie da się zjeść wszystkiego z obu piersi, bo produkcja odbywa się na bieżąco.

                  > spi slodko a za godzine sie budzi z rykiem

                  Przyczyny ryku mogą być rzeczywiście różne.

                  > Bo wtedy podajesz piers a ono 3min possie i KONIEC.

                  Na początku karmienia mleko jest tak rzadkie, że raczej zaspokaja pragnienie. Może zwyczajnie mu się pić chciało? Po drugie przez 3 minuty można się całkiem nieźle najeść. Mój synek ssał nie więcej niż 5 minut, a sądząc po przyrostach wagi najdał się całkiem nieźle.

                  > Dziecko nie ma zapotrzebowania na najadanie sie za kazdym razem gdy
                  > placze.

                  Całkowicie się zgadzam. Sądzę też, że jeśli dziecko ma bardzo dobrze opanowaną technikę ssania, to spokojnie można spróbować podać smoczek. Zbyt wczesne jego podanie jest jednak bardzo dużym błędem (na smoczku podanym w szpitalu przez "życzliwą" położną przejechała się moja kuzynka :/ )

                  > gwint udreczac siebie

                  Być może tak to Ty odbierałaś. Ale niekoniecznie tak odbierają ten okres w życiu dziecka inni. Ja byłam przgotowana na to, że moje maleństwo nie będzie słodkim maluszkiem z reklam i seriali. Nie zaskoczyło mnie to, że chciała ssać na okrągło, chciała mojej bliskości (co nie oznacza, że ją dużo nosiłam). Dawałam jej siebie, bo tak się nastawiłam na ten okres. To nie było dla mnie poświęcenie, tylko wyraz mojej miłości. Zaskoczyło mnie tylko to, że macierzyństwo może dać mi tak wiele. Owszem, bywało potwornie trudno. Ale to jak ze zdobywaniem szczytów. Wyprawa jest trudna, ale satysfakcja z tego, że mogę, potrafię, zdobyłam, wielka :)

                  Pozdrawiam
                  Jola
                • gagatek78 Re: Dokladnie,co do dnia 5 i pol miesiaca u obojg 05.04.09, 22:26

                  > Ale skad Ci przyszlo do glowy,ze na glodniaka? ..... Skoro dziecko zjadlo
                  WSZYSTKO z obu piersi i
                  > spi slodko a za godzine sie budzi z rykiem,to WCALE nie oznacza,ze
                  > jest glodne!!!

                  z racji zawodu jestem dość dobrze obeznana z fizjologią noworodka i niemowlaka
                  oraz z tematem karmienia tychże. i ja nie byłabym tak znowu pewna, że głodne nie
                  jest. albo spragnione.

                  > Dziecko nie ma zapotrzebowania na najadanie sie za kazdym razem gdy
                  > placze.

                  niewątpliwie. w związku z tym można po kolei sprawdzić, czy ma sucho, nie za
                  ciepło, nie za zimno, wygodnie itd, niemniej jeśli to nic nie daje, to może
                  jednak znaczy, że by coś zjadło albo przynajmniej się napiło. albo by się
                  chciało przytulić. to są dwie podstawowe potrzeby takiego małego człowieka i nie
                  należy się im specjalnie dziwić. a pierś zaspokaja je obie.
                  jak się uda najedzone dziecko uspokoić smoczkiem, dobra, masz 10 minut na
                  kąpiel, ja wiem, że to szalenie cenne 10 minut i nie uważam smoczka za najgorsze
                  zło tego świata, jak nie ma problemów z karmieniem, przybieraniem na wadze, to
                  można go sobie używać. można włączyć dziecku grającą karuzelkę - myśmy mieli
                  taką pożyczoną, co grała 20 minut bez przerwy - mój wówczas dwumiesięczniak
                  potrafił leżeć i się w to gapić, a ja mogłam się wykąpać albo przygotować sobie
                  jakieś jedzenie, super sprawa.

                  ale karmienie na godziny to zupełnie inna bajka. nie wiem czy wiesz np. że
                  zawartość tłuszczu w pokarmie, a co za tym idzie jego kaloryczność jest zależna
                  od poziomu prolaktyny u matki. ten poziom fizjologicznie jest najwyższy w nocy,
                  najniższy popołudniu. są dzieci mniej i bardziej na to wrażliwe, ale nie jest
                  niczym nienormalnym, że dziecko, które rano jada co 2,5 godziny, popołudniu
                  potrzebuje co godzinę, bo rzeczywiście jest wtedy głodne. dla mnie to było
                  epokowe odkrycie, że to dziecko naprawdę nie domaga się piersi z racji
                  "rozwydrzenia" czy jak to określasz chęci "pocyckania", tylko najnormalniej w
                  świecie z głodu. od tej pory tym bardziej ustalone godziny karmień uważam za coś
                  w rodzaju sadyzmu...
        • gacusia1 Re: cd 04.04.09, 16:59
          Mozesz probowac roznych metod i ktoras z nich na pewno okaze sie
          skuteczna.
          Po pierwsze,z Twojego opisu wynika,ze corka ma ogromna potrzebe
          ssania a Ty do tego celu udostepniasz jej wlasna piers. Sprobuj
          smoczka.Kup kilka rodzajow i wielkosci,corka sama wybierze
          odpowiedni. Ja nie jestem przeciwnikiem smoczkow,bo jak to ktos
          madrze napisal "smoczka zawsze mozna odciac a palec nie."-to w
          przypadku gdy dziecko znajduje sobie "ssaczek" zastepczy.
          Jesli corka zasypia tylko przy suszarce/odkurzaczu itp. to wlaczaj
          jej albo sprobuj radio nastawic przy lozeczku.
          Jeszcze jedna wazna sprawa-coreczka czuje Twoje napiecie i to takie
          bledne kolo.Ty jestes wyczerpana i ona tez. Obie oddzialujecie na
          siebie negatywnymi fluidami.
          Postaraj sie jednego dnia od rana odprezyc.Wypij sobie mala kawe
          (np.bezkofeinowa) i pomysl,co innego,nowego zaproponowac
          coreczce,zeby zmienila swoje placzliwe nawyki.
          Z moich doswiadczen-
          1.Moje dzieci musialy byc ciasno zawijane w kocyk/becik,zeby spac
          2.Musialy miec naprawede cieplo.
          3.Karmilam co 3h,gdy wyly w miedzyczasie dostawaly smoka-nie byly
          glodne!
          4.Stala rutyn adnia to podstawa mojego i dzieci funkcjonowania. Bez
          niej po porodzie drugiego dziecka,na poczatku mialam wrazenie,ze
          oszaleje z bezsilnosci i wyczerpania.
          Zycze Ci duzo,duzo sily.
        • mama_pisarka Re: cd 05.04.09, 14:49
          Kochana ja mam to samo z moją córką. Jestem zmęczona, niewyspana, nic w domu nie
          mogę zrobić, wieczny bałagan, bo stale chodzę z nią na rękach. Najedzona,
          wyspana, przewinięta a ona płacze, że mam ją nosić, tulić. Przy piersi 24 godz
          na dobę chce być. Nie lubi pozycji leżącej, chce być noszona.
Pełna wersja