Gość: magnolia
IP: *.gprs.plus.pl
14.04.09, 19:57
Witam,
chciałabym poprosic o porady, z doswiadczenia lub nie :), CO zrobic
w sytuacji, z jaka mam do czynienia w mojej rodzinie. Sama nie
jestem rodzicem, rzecz dotyczy mojej 5-letniej bratanicy. Problem
polega na tym, ze dziecko jest... krnąbrne. Do granic możliwosci.
Jest to jedyne dziecko mojego brata i jego zony (jak na razie
jedyne). Niestety zupelnie nie "wychowywane" - a raczej wychowywane
w sposob, ktore nie uczy go niczego wlasciwego. Mala jest małą
kłamczuchą, szantażystką, wrzaskunem, zawsze musi byc w centrum
uwagi, nie szanuje nikogo, traktujac zarowno rodzicow, jak i
dziadkow w sposob karygodny.
Matke uwaza za kolezanke - bo tak tez bratowa traktuje swoja corke -
kloca sie jak dwie przekupki.
Moj brat jest jedynym zarabiajacym w rodzinie, nie poswieca dziecko
uwagi w ogole - w jego przypadku nie mozna mowic o jakimkolwiek
systemie wycowywania - dziecko grzeczne jes przezroczyste,
niegrzeczne traktuje jak przykrego komara; ofuknie, krzyknie, czasem
da klapsa, ale na ogol jakby nie dostrzega.
Oboje nie maja zadnych ustalonych zasad wychowawczyc, brak im
konsekwencji, jednosci w dzialaniu. Nie sa ksiazkowym cudownym
malzenstwem co prawda, ale to nie tlumaczy ic podejscia do
wychowywania dziecka.
Przyklad: Mała wyraza ochote wziecia laptopa, pyta ojca, gdy ten sie
nie zgadza, pyta matki, gdy i ta sie nie zgadza, dziecko
histeryzuje, jednak oni nadal trwaja przy swoim. Mala odczekuje 10
minut, i gdy wszyscy zapomna o temacie, ona przynosi sobie tego
laptopa (5 letnie dziecko) i ... nikt nie zwraca na to uwagi. Matka
wlacza jej film na tym laptopie. I to wszystko...
Proszę, powiedzcie mi, w jaki sposob porozmawiac z rodzicami, zeby z
jednej strony nie zostac odebranym jako osoba wracajaca sie w nie
swoje sprawy? Jak ich przekonac, ze taki brak systemu krzywdzi
dzieciaka? Jak im uswiadomic, ze dziecko juz teraz jest trudne do
zniesienia, a za kilka lat nie da sie w ogole opanowac?
Albowiem jest to moja jedyna bratanica, kocham ja - ale nic nie moge
przeciez poradzic z daleka. Ani z bliska. Potrzeba tu konsekwencji i
uwagi - jak uswiadomic rodzicom, ktorzy sami nie sa konsekwentni i
uwazni, ze muszą SAMI się zmienic, zeby zmienic dziecko? Bratowa nie
dostrzega problemu, jak pisałam - sama mowi, ze corka jest niedobra
w domu, ALE w przedszkolu jest bardzo chwalona i to najwyrazniej jej
wystarcza... Nie wiem, czy jest w ogole sens wtracania się - nie
chcialabym popsuc stosunkow z rodzina. Z drugiej strony bezczynnosc
nie lezy w mojej naturze... :)
Proszę o porade ipozdrawiam.