próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!!

17.04.09, 16:12
Witam,
Mam pytanie odnośnie próby charakterów. 7 miesięczne niemowle
wymusza na mnie, aby wziąć na ręce. Na początku jest to skrzeczenie,
a później to już wielki ryk i płacz. Gdy biorę syna na ręce uspakaja
się w ciągu sekundy i uśmiecha. Nie mogę nawet wyjść już do toalety
bo mały zaczyna protestować. Wokół siebie ma mnóstwo zabawek: mata
edukacyjna,leżaczek bujaczek i wiele innych kolorówych a pomimo to
ciągle wymusza płaczem aby wziąć go na ręce. Pisząc ten post
postanowiłam się zaciąć i nie ulec;-( Rezultat jest taki że synek
leży na macie edukacyjnej i strasznie płacze a mi serce pęka. Czy
dobrze robię przeczekując w ten sposób jego zachowanie? Co robić w
takich sytuacjach? Proszę o pomoc
    • na_forum_na Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 17.04.09, 19:44
      tak robi większość niemowląt, takie mam poczucie
      wg. mnie przeczekiwanie nie ma sensu - dziecko sie uczy, ze rodzic
      olewa jego potrzebę bliskości. pewnego dnia może się samo 'zaciąć'.
      spełniwszy dziecku potrzebę bliskości poprzez wzięcie go na ręce
      zaspokaja ją i tym samym zmniejsza do 'normalnych' rozmiarów. poza
      tym za chwilę Twoje niemowlę zrobi sie zdecydowanie bardziej
      ruchliwe. wtedy będzie bardziej 'samodzielne' i nie będzie sie aż
      tak domagac noszenia.
      w 7 miesiacu też może pojawiac sie juz lęk separacyjny, ktory wzmaga
      potrzebę przytulenia.
      • annakate Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 17.04.09, 20:55
        nadaj rrzeczom własciwa miarę i miejsce.
        To że dziecko jak jest niezadowolone, to płacze - to norma, a co ma robić?
        rzucac talerzami? siarczyście kląć?
        To, że dziecko czasem jest niezadowolone - to tez nic nadzwyczajnego - a kto
        jest zawsze i ze wszystkiego zadowolony?
        mata edukacyjna nie rozwiążę żadnego Twojego problemu - a Ty, jak jestes
        wścekła, żła, rozżalona to czy Cię by uspokoiło zasypanie kolorowymi
        czasopismami i innymi skądinąd interesującymi rzeczami?
        dodoatkowo sprawe komplikuje lęk separacyjny. mam znika z oczu i jest chała na
        całej linii.
        Moja rada- jesli możesz, bądx blisko, co nie znaczy zawsze dziacko na rękach.
        Postaw go w foteliku żeby patrzył z bezpiecznego miejsca jak gotujesz,
        prasujesz, myjesz zęby itd. Śpiewaj, gadaj do niego, wtedy nawet jak Cię na
        chwile straci z oczu nie powinien wpadać w rozpacz od razu. A jesli musisz wyjśc
        do toalety czy zrobić cos innego bez niego - zostaw go w bezpiecznym miejscu
        (pamiętająć, że będzie z dnia na dzień coraz bardziej mobilny) i rób swoje.
        najwyżej chwile popłacze, nie miej wyrzutów sumienia. Takie zycie. nie rób z
        niego tyrana, a siebie bezwolnej ofiary. Im szybciej dziecko pojmie, że czasami
        trzeba znieść przez chwile jakąś zyciową niedogodność, ale potem jest znowu
        dobrze - tym lepiej dla niego samego i dla otoczenia
        • nazile Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 17.04.09, 21:43
          To nie jest tak, że ja go chcę zostawić samemu sobie i zniknąć np na
          godzinę. Zawszę jak wykonuję codzienne prace np gotowanie zabieram
          go ze sobą do kuchni. Sadzam w bujaku, zawsze mnie widzi cokolwiek
          bym nie robiła. Poświęcam synkowi dużo czasu,mimo to zawsze wymusza
          na mnie noszenie na rękach. Posadzę Go na bujaku -źle zaczyna się
          skrzeczenie, na matę źle, zabawka jedna, druga, dziesiąta na 5
          sekund później chce na ręce, na kolanach źle bo jest się w miejscu-
          trzeba nosić. Dziś zostawiłam go żeby się wypłakał bo nie miałam już
          siły. Krzyczał głośno choć łzy nie leciały, co chwilę przestawał i
          patrzył co ja robię-czy patrzę na niego. Pokrzyczał pół godziny po
          czym podeszłam do niego gdy już się uspokoił i było ok. Poszliśmy na
          spacer po powrocie nakarmiłam Małego położyłam na macie i leżał ok
          godziny, sam i bawił się nie jęcząc.
          • annakate Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 17.04.09, 22:42
            nie panikuj, nie rób sobie wyrzutów, nie daj się takiemu mysleniu, że synek
            "wymusza". ja rozumiem, że płacz dziecka jest irytujący, że wszystko wtedy leci
            z rąk, że każda normalna matka chciałaby dziecku nieba przychylić - ale nie
            zawsze mozna. Dla Twojego i jego dobra. Zaręczam Ci, że nie da rady tak zyć na
            dłuższą metę - albo sie trochę wyzwolisz z tej tyranii, będziesz robic tak, jak
            Ci rozum i instynkt podpowiadają - albo się zamęczysz próbując jednocześnie
            zabawiać synka i robic tysiąc innych koniecznych rzeczy - a na koniec kiedy
            jednak przyjdzie taki moment, że synak sam ruszy w świat i nie będzie chciał
            wszystkiego robic z mamą poczujesz sie odrzucona i pojawi się myśl "ja się tak
            poświęcałam, a tu...".
            Wyluzuj. Głowa do góry. Nie musisz byc perfekcyjna matką. Wystarczy, jesli
            będziesz wystarczająco dobrą.
          • ichtys Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 17.04.09, 23:07
            Mogę sie podpisać pod Twoim postem obiema rękami, mam dokładnie to
            samo, tylko mój mały ma 5,5 miesiaca> Najlepiej mu na rękach i nie
            można przestać chodzić, bo jak się matce zachce usiąść to zaczyna
            marudzić. Nawet do toalety go zabieram, stawiam w progu w
            spacerówce, ale i tak krzyczy.Plecy juz mi wysiadają, bo mały waży
            ponad 8 kilo, a poza tym nie można nic zrobić.Ja stosuje metodę
            wykonywania różnych czynności na raty, np.trochę pozmywam, mały
            marudzi, więc biorę go na ręce, za chwilę odkładam, kończę zmywanie
            i znowu biore na ręce itd.,itd.A np. w nastawianiu ekspresu doszłam
            do takiej wprawy, że robię to z małym na rękach:-) Przydaje się też
            chusta, chociaz też nie do końca się sprawdza, bo małemu nudzi sie
            po jakimś czasie przebywamnie w jednej pozycji. Takie to uroki
            macierzyństwa:-)Mój synek jest na razie z amały, żeby go zostawić
            krzyczącego, ale będę miała na uwadze Twoją metodę na przyszłość:-)
            • pierwsza-ciaza Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 22.04.09, 08:41
              Mam identycznie- tyle, że od samego poczatku. Mój syn skończył 7 miesięcy, ma już 6 zębów i waży 9,5 kg. Na początku nosiłam bo miał refluks i kolki - nie chciałam by płakał i by mu się ulewało, więc większosć pierwszych miesięcy spędził na moich rękach w pozycji prawie pionowej. Spanie, czuwanie - wszystko na rękach. Gdy skończył 4,5 miesiąca po kolce nie było już śładu, refluks trochę puścił, ale wyszły pierwsze zęby. Teraz cała góra - jedynki i dwójki szły na raz, więc tragedia i .... mama nosi. Kręgosłup mi wysiada już. Powyższe dolegliwości sama sobie wymieniam by mieć usprawiedliwienie dla syna, ale prawda jest taka, że te dolegliwości kończą się gdy jest na rękach. W dodatku mama musi chodzić, nie siedzieć bo inaczej jest nudno. Mama musi chodzić tam gdzie syn chce i pokazywać mu co chce, bo inaczej też marudzi. Budzi się ok 5-6 i od razu na ręce- chce zwiedzać mieszkanie. Jeśli nie- płacz. Spcery? Jeśli nie zaśnie, to niosę to 10 kg i pcham wózek. W dodatku nie znosi ubierania - płacze jakbym mu głowę urywała... Nie chodzę z nim na miasto, nie chodze nigdzie dalej, w aucie mimo, że to niebezpieczne musze go często wyciągać zfotelika, bo wpada w taką histerię, gdy już mu się znudzi siedzenie, że się krztusi. Nie próbuję przeczekać płączu, serce mi pęka i nie jestem tego zwolenniczką. Czekam na raczkowanie, pierwsze kroki.. Mam nadzieję, że nie będę musiała już go nosić- wiem za to, że będę musiała za nim biegać.
    • gagatek78 Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 17.04.09, 23:31
      możesz podzielić sobie sprawy na ważne i mniej ważne, jak robisz mniej ważną to
      przerywasz, bierzesz na chwilę na ręce, zajmujesz się dzieckiem, jak ważną typu
      wyjście do toalety, zrobienie sobie kanapki itp. to spokojnie tłumaczysz "idę
      siusiu, zaraz wrócę", zostawiasz w kojcu czy innym bezpiecznym miejscu i
      naprawdę nic mu nie będzie, nawet jeśli te 5 minut przekrzyczy.
      a swoją drogą to dzieci lubią się bawić zupełnie innymi rzeczami niż nam się
      wydaje. nie wiem czy Twój synek już dobrze sam siedzi, bo mój w tym wieku, jak
      coś robiłam w kuchni, to siedział w swoim krzesełku i albo wcinał chrupka
      patrząc co robię, albo dostawał jakąś łyżeczkę czy miseczkę do zabawy i był cały
      zachwycony. zabawki to sobie mogłam sama pooglądać...
      • nazile Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 18.04.09, 10:13
        Chustę posiadamy, ale sprawdza się tylko na spacery, bo mój synalek
        to taki dzieć że musi być non toper w ruchu. Gdy miał 4-5 miesięcy
        chusta służyła mu do spania i za diabła nie chciał drzemnąć w
        łóżeczku tylko w chuście więc ograniczyłam do minimum noszenie w
        domu. Co do rzeczy którymi mały się chce bawić: cóż, nie należą do
        najbezpieczniejszych, np: telefon drewniana łopatka itd. Myślę, że
        krzesełko takie jak do jedzenia rozwiązałoby sprawę, ale mały
        niestety jeszcze nie siedzi:-( Pozostaje mi chyba tylko przeczekać
        ten kryzys(mam nadzieję że chwilowy) Zastanawiam się tylko skąd
        takie zachowanie, o co chodzi? Jeszcze 2 tygodnie temu było zupełnie
        inaczej.A może to zaczynają wychodzić zęby? Ehh- ciężka rola matki:-)
    • kachape Re: próba charakterów- 7 miesięcy- POMOCY!!! 18.04.09, 23:06
      mam 12miesięcznego synka... surowo swojego oceniłaś pisząc o próbie
      sił itp. jemu jest po prostu leoiej z Tobą i przyjemniej niż z matą
      edukacyjną. A to chyba fajne?:)
      zamiast tysiąca zabawek wokół daj mu jedną
      mój syn uwielbia samochody, mieszkamy w małej wioseczce i chodzimy
      je oglądać do drogi. Za każdym wodzi oczami, cieszy się, jest
      frajda. JAk pojechaliśmy na Tarchomin (mega wielkie osiedle w
      Warszawie) gdzie samochodów w ciągu sekundy jeździło tyle ile u nas
      w ciągu dwóch godzin, to w ogóle na nie nie zwracał uwagi. za duzo
      bodźców wyłącza koncentrację

      co do płaczu - jeśli bierzesz na przetrzymanie ale w końcu bierzesz
      na ręce, to uczysz, że trzeba płakac długo i głośno bo to przynosi
      skutek.
      reagując na płacz od razu uczysz, że jesteś blisko, że słuchasz,
      zapewniasz bezpieczeństwo. on inaczej nie umie nic powiedzieć
      czytalam gdzieś, też, że w końcu być może płacz się skończy, ale że
      to zły sygnał - że dziecko się nauczyło, że jego zdanie, wołanie,
      głos, nie mają znaczenia i się nie liczą
      ale wiem, że taki płacz może męczyć - dlatego warto dbać o swój
      relaks, wypoczynek i czas dla samej siebie
      powodzenia!
Pełna wersja