Gość: monika
IP: *.17.102.111.tmi.telenormobil.no
18.04.09, 23:05
Mieszkam za granicą i sama wychowuję 2 letnią córkę,nie mam tutaj
żadnej rodziny,a ojciec mojego dziecka mieszka 600km od nas
(rozstaliśmy się 8 miesięcy temu).Niestety biuro ds rodziny
wyznaczyło dni kiedy ma ją zabierać i jest to co drugi weekend od
piątku do niedzieli,lecz ponieważ odległość jest za daleka,bierze ją
na cały tydzień np.1 na 2 miesiące.Dodam jeszcze,że pracuję(bo muszę)
i "mała" spędza prawie cały dzień w przedszkolu(od 7.15 do 16).Mimo
to bardzo jest do mnie przywiązana,nie odchodzi ode mnie dalej niż
na 1 metr, a ja nie mogę nic zrobić(obiad,pranie,sprzątanie muszę
robić wieczorem kiedy już śpi).Od pewnego czasu jednak(a po tygodniu
u ojca)sytuacja strasznie się pogorszyła i nie wiem czy to
faktycznie bunt dwulatka czy problem tkwi w wizytach
i "przerzucaniu"sobie dziecka z rąk do rąk.????Nie chce jeść,kąpać
się,chodzi w swoją stronę,nie słucha się absolutnie nikogo,na
spacerze idzie w stronę przeciwną nie oglądając się nawet,kiedy nie
ma mnie już w zasięgu wzroku itp.PROSZĘ O POMOC,gdyż jestem już u
kresu sił:-((((