akumpel
23.04.09, 15:21
mam problem ze snem mojej niespełna 3-letniej córeczki i z
prawdziwych rozmiarów tego problemu zdałam sobie sprawę dopiero
kilka tygodni temu, kiedy przestałam ją w nocy karmić piersią (za
obopólnym porozumieniem).
kłopoty ze snem zaczęły się pod koniec pierwszego roku życia, wtedy
dziecko zaczęło co którąś noc krzyczeć przez sen (dotychczas tylko
kręciła się niespokojnie, kiedy budziła się na karmienie), czasem
było to kilka nocy pod rząd, średnio 2-3 razy w tygodniu, różnie...
początkowo przypisywałam takie zachowania wyrzynającym się zębom,
ale problem nie minął ani w drugim ani w trzecim roku życia;
do czasu kiedy karmiłam ją w nocy, gdy krzyknęła, czy zaczynało się
coś dziać, od razu uspokajałam ją podaniem piersi; niektóre noce
były bardzo niespokojne, pobudki zdarzały się co 10-15 min, po
krótkim possaniu czy pogłaskaniu dziecko zasypiało i za chwilę
sytuacja się powtarzała; często wykrzykiwała coś przez sen, kłóciła
się jakby ze starszą siostrą;
jak napisałam, kilka tygodni temu umówiłam się z dzieckiem, że w
nocy już nie ssie, córeczka się zgodziła, pierwszej nocy troszkę
popłakiwała co prawda, ale nie domagała się ssania; niestety,
następna noc była z tych niespokojnych, dziecko obudziło się z
krzykiem, nie dawało się uspokoić, wierzgało nogami, po kilku
minutach zasnęło; i tak jest prawie każdej nocy, zwykle między 1;00
a 2:00, czasem coś krzyczy, wyskakuje z łóżka, zdziera z siebie
piżamkę, krzyczy, że chce się kąpać, że chce na plac zabaw, albo że
jakiś pluszak jej zginął, że siostra coś zabrała, po 5 minutach
uspokaja się i zasypia, na początku ataku jakby jeszcze spała, nie
daje się dotknąć ani przytulić, odpycha, pod koniec, jeżeli się nie
do końca rozbudzi, kładzie się, przykrywa kołdrką i zasypia i zwykle
już do rana śpi spokojnie; jeśli się bardziej rozbudzi, przytula się
ale wtedy ma trudności z zaśnięciem nawet przez 2 godziny; zdarzają
się niespokojne noce, kiedy rzuca się i jęczy przez dłuższy czas,
np. 3 godziny.
nie wiem, co robić? boję się, że sąsiedzi wezwą policję, bo
mieszkamy w bloku z dość cienkimi ścianami
dodam jeszcze, że dziecko ma dość uporządkowany tryb życia, jestem z
nią w domu, nie jest narażona na zbyt wiele bodźców, może poza
normalnymi konfliktami ze starszą siostrą (z reguły opiekuńczą, ale
wiadomo jak to jest między rodzeństwem, konflikty są nieuniknione);
bajki ogląda tylko wybrane, chociaż czasem mam wrażenie, że może za
dużo, my (dorośli) nie oglądamy telewizji więc nie jest narażona na
sceny, których nie powinna widzieć; zasadniczo jesteśmy spokojnymi
ludźmi i prowadzimy trochę nawet "nudny" tryb życia
dodam jeszcze, że córeczka jest osóbką dość stanowczą i czasem
potrafi urządzić histerię w ciągu dnia domagając się czegoś, ale to
też zależy od dnia - jak jest w gorszym nastroju, zmęczona czy chora
takie sytuacje zdarzają się częściej
to taki ogólny obraz sytuacji
w każdym razie jestem już wykończona psychicznie tymi nocami i nie
wiem, czy powinnam się z tym pogodzić, czy udać do psychologa?
proszę o jakieś rady panią ekspert i doświadczone mamy