problem z 5,5 latkiem, proszę o pradę...

29.04.09, 11:12
mam dwóch synków ten młodszy ma niecałe 1,5 roku. chodzi o
zachowanie starszego. żeby coś zrobił to trzeba mówic do niego 5
razy minimum. usłucha dopiero jak zacznę krzyczeć lub zrobię mu
karę. maluszka kocha bardzo ale uwielbia mu przeszkadzać. jak tamten
jest za długo spokojny to mu zawsze coś zrobi by przeszkodzić.
niecierpię siebie za te krzyki i kary ale jak go nagradzam to to i
tak nie zdaje egzaminu. juz rozmawiałam ze straszakiem, przytulam go
robimy razem dużo rzeczy ale niestety efektów nie ma. co robić by
nie zwariować i nie stać się okropną mamą. ostatnio powiedział, ze
się wyprowadzi bo na niego krzyczę i ze on tez chce mi mówic co mam
robić, bo ja ciągle tylko mu rozkazuję....
    • ullena2 Re: problem z 5,5 latkiem, proszę o pradę... 29.04.09, 12:07
      mam synka 6 lat i córkę 2,5 roku.
      moja rada to nie interweniowac za bardzo, niech ucza sie sami
      rozwiazywac konflikty. dzieci czesto powodujac klotnie walczac o
      wzgledy rodzicow, o to komu mama przyzna racje. trzeba byc bardzo
      ostroznym i sprawiedliwym.

      podstawowy problem to oczywiscie nasze przekonanie ze to starszy
      powinien ustepowac mlodszemu a to nieprawda. ja probowalam traktowac
      starszego jak doroslego ktory moze pomoc i np wlaczalam go
      delikatnie do wychowania malucha tłumaczac "musimy nauczyc sioste
      sie dzielic, bo ona jeszcze nie umie, chodz wytlumaczymy jej na czym
      to polega" itp.

      najwazniejsze sa reguly, obowiazuja kazdego bez wzgledu na wiek,
      ktore przypominam codziennie po sto razy: nie wolno wyrywac z reki
      zabawek, nie wolno krzyczec i bić itp

      jak chca bawic sie ta sama zabawka to pierwszenstwo ma ten kto sie
      pierwszy nią zainteresował, poniewaz drugie dziecko domaga sie
      oczywiscie tej samej zabawki natychmiast to pytam za ile minut
      zabawke moze oddac. dziecko oczywiscie nie ma poczucia czasu wiec
      mowi cokolwiek co tłumacze drugiemu ze za x minut bedzie sie bawil
      zabawką. musi czekać. u nas to działa, zazwyczaj po przyznaniu racji
      temu kto pierwszy wzial zabawke jest ona juz malo atrakcyjna.

      nie jestem zwolenniczka kar, raczej w ostateczności, a jak jest
      bardzo zle to idziemy "powaznie" rozmawiac, co oznacza przewanie
      zabawy, wyjscie do drugiego pokoju i kazanie ;)

      nie warto krzyczec, im wiecej sie krzyczy tym dzieci wiecej krzycza
      na siebie bo traktuja to jak przyklad komunikacji pomiedzy sobą.

      mysle ze klotni miedzy rodzenstwem nie da sie wyeliminowac, raczej
      trzeba sie przyzwyczaic :)


    • Gość: zatroskana matka Re: problem z 5,5 latkiem, proszę o pradę... IP: *.olsztyn.mm.pl 30.04.09, 21:32
      [b]izetta[b] jakbym czytała siebie... z tym że moje starsze dziecko ma 4,5 a drugie ma 6 miesięcy... Wydaje mi się że probowałam wszystkiego... rozmowy, wspólne zadania, "po groźbie i po prośbie" :( Mam wrażenie że grochem o ścianę! Trzeba po kilka razy powtarzać aż coś dotrze do tej małej główki.
      Jak krzycze to mam wyrzuty sumienia, ale nie wiem co robić jak dotrzeć do mojej córki żeby wkońcu słuchała, żeby robiła to o co się prosi...sama mam dosyć moich krzyków, nerwów... wyrodna matka:(

      Może ktoś pomoże? doradzi? gubię się, nie chcę być taka bo moja córeczka jest taka kochana...ale
    • zarzycka.anna Re: problem z 5,5 latkiem, proszę o pradę... 04.05.09, 16:03
      Witam,
      przede wszystkim nie warto nagrody czy pochwały traktować jako
      narzędzia, dzięki któremu wpłynie pani na posłuszeństwo synka. Bo
      takie instrumentalne traktowanie pochwały może odbierać jej siłę
      przekazu. Czasem działa to w taki sposób, źe ponieważ to nie działa
      to rodzice zaczynają mniej chwalić, lub w ogóle skupiają się na
      krytyce. Pochwała wymaga uwagi i szczerego zaangażowania. Buduje
      relację ale nie przeciwdziała temu, że czasem dziecko jest
      nieposłuszne. Jeśli synek nie wykonuje poleceń, przekazywanych
      przez Panią to warto zmienić ich formę - nie powtarzać wiele razy,
      sprawdzić czy on słyszy i zwraca na Panią uwagę zanim Pani powie
      czego Pani od niego oczekuje. Zwrócić uwagę czy może i umie spełnić
      polecenie, czy nie jest ono dla niego za trudne, czy nie jest pod
      wpływem emocji, które uniemożliwiają wykonanie zadania itd. Czasem
      trzeba też pomóc w wykonaniu zadania (albo jego części),
      uczestniczyć w nim lub asystować.
      Polecam też artykuł o relacji pomiędzy rodzeństwem. (podaję link)

      www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,4317431.html
      Pozdrawiam A.Z.
    • morelee Re: problem z 5,5 latkiem, proszę o pradę... 06.05.09, 07:46
      żeby coś zrobił to trzeba mówic do niego 5
      > razy minimum. usłucha dopiero jak zacznę krzyczeć lub zrobię mu
      > karę.
      To nie krzycz tylko egzekwuj polecenia po pierwszym powiedzeniu - weź za rękę i
      przypilnuj wykonania. Myślę że niestety dużo łatwiej jest Tobie krzyczeć pięć
      razy nie odrywając się od swojego zajęcia niż spokojnie wyegzekwować samej się
      angażując.
    • izetta Re: problem z 5,5 latkiem, proszę o pradę... 20.05.09, 21:26
      dziękuję za rady. postaram się je wprowadzic w życie chociaz dzisiaj
      to juz prawie się popłakałam. wczoraj starszy uderzył młodszego w
      głowę, oczywiście rozcieta ale nie mocno, bo mu przeszkadzał w
      ukłądaniu toru, a dzisiaj rozmazał gumę do rzucia na telewizorze.
      nie bardzo chciała zejść. są chwile tak jak dzisiaj popołudniu że
      pieknie się razem bawią w ogrodzie, ale to kropla w morzu.
Pełna wersja