Histeria dwulatki-co robic?

30.04.09, 23:16
Witam wszystkich i prosze o pomocne komentarze.Moim problemem jest 2-
letnia corcia,ktora coraz czesciej ma ataki histeri.Raczej
spowodowane sa checia wymuszenia czegos na najblizszych.Nikola staje
wtedy z wielkim rykiem,oczami mocno zacisnietymi,i krzyczy,krzyczy
az do bolu gardla,prawie wymuszajac kaszel czy wymioty.Probuje
niereagowac,czasem ktos radzi,zeby zamknac ja w pokoju az do
uspokojenia sie--ale to trwa zbyt dlugo/potrafi tak 30 min/...Co w
takiej sytuacji robic.?Jak zblize sie do niej muwiac cos to nie
obejdzie sie bez podrapania mnie,itd..Na dworze tez zdaza juz sie
histeryczny placz ,obkladanie mnie piesciami gdy akurat trzeba isc
do domu a dziecko sie swietnie bawi...A wlasnie niedawno gdy juz
Nikola zdazyla zasnac,nagle obudzila sie tez z takim krzykiem-i nic
wtedy do niej nie dociera.Zastanawiam sie co moge zrobic,naprawde
zdaza to sie coraz czesciej i to bez podstawnie.Czy moze zakupic
melisal i czy on pomoze?? Prosze o pomoc.Mam juz problem z
nadpobudliwym 7-latkiem,choc w jej wieku tak sie niezachowywal...Z
gory dziekuje i pozdrawiam.
    • Gość: Ańćka Re: Histeria dwulatki-co robic? IP: *.aster.pl 01.05.09, 10:38
      Witam,
      mam to samo z moim 15 miesięcznym synkiem. Polecam ten artykuł :
      www.edziecko.pl/male_dziecko/1,85614,4651374.html. Może Cię
      trochę uspokoi i podpowie co robić. Powodzenia
    • kasiaoj Re: Histeria dwulatki-co robic? 04.05.09, 00:27
      Ankavv pociesz Cię nie jesteś sama. Moja Julka ( aktualnie 4latka) też tak
      robiła ale zastosowałam metodę Niani i podziałało choć przyznam że kosztowało
      mnie to sporo nerwów. Julka gdy dostawała histerii starałam się odwracać tak aby
      widziała że nie robi to na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Nie pozwoliłam tez
      nikomu do niej podchodzić aby nie poczuła się "ważna". Zadziałało tzn "ataki"
      trwały coraz krócej :) nawet te w sklepie czy na podwórku. jak krzyczy w sklepie
      to nie ważne czy krzyczy 5 czy 15 min i tak jest obciach. Ja po prostu brałam
      zakupy i mówiłam do niej tak żeby widziała moją twarz że wychodzę ( zdecydowanym
      głosem). Czasem czekałam na nią przy drzwiach ale przychodziła. Teraz czasem
      Julce tez się coś dzieje ale daje rade :) Te pobudki nocne są koszmarne. Staram
      się wtedy obudzić dziecko. Biorę ja na ręce i pokazuje coś przez okno albo idę z
      nią do kuchni - odwracam uwagę. Potem łyk lub dwa wody i do łóżka :) Wczoraj
      budziła się co 30min x8 - nie wiem czemu bo dzień miała całkiem przyjemny i już
      od bardzo dawna tak nie było. Mam w domu jeszcze niesfornego pierwszoklasiste -
      załamka:(
Pełna wersja