Martwię się o syna. Pomóżcie.

06.05.09, 11:46
Mój 10 latek nie chce brać udziału w różnych grach zespołowych,
konkursach zespołowych itd. Kilka dni temu nauczycielka wychowania
fizycznego wytypowała Michała do reprezentowania szkoły w
rozgrywkach piłkarskich. Każde dziecko by się ucieszyło? Myślę, że
tak. Ale nie Michał. Michał jest zły na szkołę, wściekły na
nauczycielkę; „bo po co ona głupia mnie wytypowała ......”. Dla mnie
to było niejasne, bo syn uwieeeeeeeeeeeelbia grać w piłkę nożną na
WF w szkole. Często zostaje po lekcjach żeby pograć z chłopakami w
piłkę na boisku. Więc o co chodzi??
Rozmawiałam wczoraj z Michałem. Syn powiedział, że nie lubi takich
rozgrywek, bo ma tremę, a przede wszystkim boi się, że ZAWIEDZIE
kolegów.
I to Jego „zawiedzie” bardzo mnie zmartwiło. Bo od słowa do słowa i
dowiedziałam się, że na obozy też nie chce jeździć, bo tam są non
stop konkursy a On ich nie lubi, bo nie chce zawieźć kolegów.....
W konkursach, w których sam sobie jest sterem i okrętem (Np gra w
szachy, gra w warcaby) może brać udział i nie zależy mu podobno tak
bardzo na wygranej i nie przejmuje się przegraną.
Poradźcie mi, jak z Nim rozmawiać. Namawiać Go, do tego udziału w
rozgrywkach piłkarskich? Czy darować? I jak mu wytłumaczyć żeby nie
przejmował się tak bardzo tym, że kogoś ZAWIEDZIE!!!
Pomóżcie proszę. Martwię się bardzo.
    • zarzycka.anna Re: Martwię się o syna. Pomóżcie. 15.05.09, 14:22
      Witam,
      Myślę, że trudność leży w tym , że dla Pani zachowanie i myślenie
      syna jest niezrozumiałe, ale też że jest Pani bardziej skupiona na
      tym, aby go przekonać niż zrozumieć. Stawia Pani hipotezę że "Każde
      dziecko by się ucieszyło? Myślę, że
      > tak." Nie jestem tego tak pewna jak Pani. Myślę też że być może
      Pani się ucieszyła, że Pani syn został wytypowany, bo to napełniło
      Panią uczuciami dumy i radości. Ważne jest aby o tych Pani uczuciach
      i on się dowiedział od Pani. Ale też aby Pani usłyszała jego
      niepewność i lęk przed powierzonym mu zadaniem i poczucie
      odpowiedzialności, które go przytłacza. Stawia Pani pytanie o to czy
      darować, czy nakłaniać? Ja byłabym jednak przede wszystkim za tym,
      aby rozumieć wagę jego uczuć, kształtowanie się odpowiedzialności,
      rozmawiać i pozostawić wolność wyboru.
      Pozdrawiam A.Z.
      P.S. Być może jego myślenie Panią w jakiś sposób "zawodzi" warto się
      nad tym zastanowić, też w perspektywie jego odróżniania się i
      stawania się innym od Pani i Pani oczekiwań.
    • mskaiq Re: Martwię się o syna. Pomóżcie. 16.05.09, 14:47
      Mysle ze twoj syn boi sie zawiesc pokladanych w nim nadziei, unika
      wszystkiego co wiaze sie z odpowiedzialnoscia, boi sie ze nie
      poradzi sobie.
      Mysle ze decyzja nalezy do niego czy chce reprezentowac szkole ale
      zachecalbym go do tego aby to zrobil.
      On musi uwierzyc w siebie, jego samoocena jest niska. Staraj sie go
      zachecac do samodzielnosci, dawac mu zadania i pokazuj mu ze radzi
      sobie z nimi swietnie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • aleks06 Re: Martwię się o syna. Pomóżcie. 16.05.09, 16:16
      Hmmm....może ma fobię społeczną. Nauczycielka mojej siostry -to było w liceum; myślała, że jej to polepszy i wytypowała ją na jakiś konkurs o mieście, oczywiście siora wyszła na środek i ją totalnie zatkało, nic nie powiedziała i na dodatek juz więcej się w szkole nie pokazała.

      Myślę, że nie powinnaś go zmuszać, ani nakłaniać jak nie chce, bo możesz pogorszyć sprawę. Jak Ci mówi, że ma tremę to go posłuchaj. Nie wiem, czy juz kiedykolwiek brał w tego typu konkursach, ale jak mu nie wyjdzie to może być dla niego porażka. Dzieciaki też mogą mu potem coś niemiłego powiedzieć. Musi sam do tego się odważyć, a nie że ktoś za niego decyduje.

      A jak nie zależy mu na wygranej, czy przegranej to pewnie gra sobie tak rekreacyjnie.
Pełna wersja