nerwus-pieszczoch = jak postepowac??

IP: 87.105.243.* 07.05.09, 10:48
witam mam odwieczny problem z moim synem (21 m) maly to straszny
pieszczoch i cale dnie mozna jemu poswiecac a jemu i tak bedzie malo
ja pracuje wiec po powrocie z pracy rozumiem ze sie stesknil i
poswiecam mu czas ale ten czas u niego to wiecznie za malo do
lazienki wyjsc nie moge pozmywac nie moge jest placz i ryk lezenie
na podlodze lub jesli to nie pomaga"niechcacy " uderzy sie głowa o
cos, staralam mu sie tlumaczyc mowic spokojnie zeby poczekal
chcwilke ale to nie pomaga, jedyny sposob (ktorego nie chce robic-
pozniej mam wyrzuty) to krzyknac na niego i puscic mu wiazanke wtedy
pojdzie sie zajasc czyms.
ostatnio zaczelam myslec ze on oczekuje odemnie takiego
podniesionego tonu glosu? moze ja sie z nim za bardzo "niancze" jak
to twierdza znajomi?
nie wiem co mam juz myslec :(
    • a.nancy Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? 07.05.09, 12:02
      krzyczysz na dziecko i "puszczasz mu wiazanke" za to, ze sie za toba stesknilo???
    • amb25 Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? 07.05.09, 12:46
      Przeciez on jest malutki, ma tylko 21 mies.!!! On cie potrzebuje.
      Dzieci sa rozne, tak jak dorosli.
      Jak dobrze go wyszkolilas, skoro w wieku 21 miesiecy potrafi sie
      czyms zajac sam. Pewnie czuje sie wtedy odrzucony, bo mama, ktorej
      caly dzien nie widzi, go nie chce. Pogodz sie z tym, ze on cie
      potrzebuje i badz z nim jak mozesz najczesciej i najdluzej. Tak
      szybko wydorosleje. To tylko pare lat.
      On uderza glowa, bo chce zwrocic twoja uwage - zadaje sobie bol.
      Naprawde jest zdesperowany i ma duzy problem. Ja nie wiem, czy to
      nie powod do zasiegniecia opini psychologa dzieciecego. Przeciez
      kiedys moze sobie zrobic krzywde.
      Uwazam, ze powinnas byc dla niego bardziej wyrozumiala i ciepla.
      Najwyzej olac te naczynia. On jest za maly zeby zrozumiec co to
      znaczy za chwile. On nawet nie ma 2 lat.
      A czego ma oczekiwac, jak nie podniesionego glosu, skoro (jak mi sie
      wydaje) czesto to slyszal.
      Wydaje mi sie, ze jestes dla niego za zimna, sadzac z opisu. A ten
      moze byc oczywiscie mylacy.
      To jak ty go bedziesz traktowala teraz, bedzie mialo wplyw na cale
      jego przyszle zycie. Nie daj mu doswiadczyc poczucia odrzucenia i
      bycia niepotrzebna przeszkada. Prace domowe nie sa takie wazne.
      • Gość: palina22 Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? IP: 87.105.243.* 07.05.09, 13:12
        nie rozumiecie!!!!
        ja rozumiem ze jest maly ze sie steskni ze nie rozumie ze musze
        pracowac ale nawet jak mam wolne kilka 2-3 tygodnie nic sie nie
        zmienia wisi na mnie!! ja do lazienki od 21 miesiecy wyjsc nie moge
        na krotka chwile!! i nie oszukujmy sie ze on wszystkiego nie rozumie
        on duzo rozumie, a ja tez czlowiek nie robot on wazy swoje nosic go
        nie moge caly dzien w zachowaniu jest straszny od urodzenia byl
        maruda juz sie z tym pogodzila tylko chciala bym zeby dal mi
        dziennie chociasz 20 minut czy ja tak duzo pragne
        i nikt mi nie powie ze takie zachowanie jest normalne! bo nie zyje w
        klatce mam kolezanki z dziecmi w podobnym wieku tez pracuja i u nich
        jest innaczej
        niewiem moze ja gdzies pobelnilam ogromny blod mozliwe to moje
        pierwsze dziecko i wiadomo kocham go nad zycie ale nie raz juz sily
        nie mam nie mam lekkiej pracy nie siedze za biorkiem w domu tez
        obowiazki a maly na barana mi wisi nawet jak jest tatus czy tescie w
        domu
        najpier czekalam az skonczy 3 miesiace pozniej pol roku wszyscy
        mowili ze bedzie lzej pozniej do roku a teraz sie juz nie łodze ale
        nie mam juz sily
        poprosilam o rade a nie o to zeby mi wyrzucac ze zle robie wiem ze
        zle jak mnie poniesie(ale to sie za czesto nie zdarza na cale
        szczescie)
        spodziewalam sie innej odpowiedzi nie bede ukrywac raczej pomysłow
        zeby zajasc dziecko
        • mondovi Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? 13.05.09, 13:43
          mój syn ma prawie 3 lata i nigdy by mi nie przyszło do głowy krzyknąć na niego,
          bo chce się tulic/byc ze mną. Ma taki charakter, lubi robić ze mną wszystko
          razem. Tez nie jestem robotem, ale jestem matką i wiem, że jestem dla dziecka. I
          to małego dziecka. Jak bedzie miał 10 lat, to ja pewnie bedę tęskniła za
          bliskością a nie on. więc póki co cieszę się tym, co mam. A jesli mam pracę, to
          czekam z tym aż zaśnie. Praca to zawsze TYLKO praca, a jak wiadomo teraz właśnie
          kształtuje się charakter dziecka, więc dla swojej wygody nie będę mu "puszczać
          wiązanek" i wpedzać go w specjalne okaleczanie się.
    • jola_ep Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? 07.05.09, 13:35
      Miałam podobnego przylepca, choć na szczęście pracowałam tylko na 1/2 etatu.

      Jedne dzieci mają większą potrzebę przebywania z matką, inne mniejszą. A może
      tylko nie potrafią walczyć o swoje prawa ;)

      U mnie najlepiej sprawdziło się to, że ja się z tym lepieniem pogodziłam.
      Przyjęłam to za naturalną potrzebę mojego dziecka. Takie mi się trafiło i tyle...

      Ogólnie najlepiej sprawdziła się strategia zezwolenia na moją bliskość. Dla
      siebie miałam (jak nie spała) jakieś kilkanaście minut, gdy zamknięta w małej
      kuchni jadłam kolację. Mała wtedy wisiała parę metrów ode mnie na płotku
      przegradzającym kuchnię (bo przecież musiała mnie chociaż widzieć ;) ).
      Pamiętam, jak bardzo tego potrzebowałam...

      Im więcej pracujesz, tym bardziej Twój syn musi nadrabiać zaległości. Im
      bardziej buntujesz się przed tym przylepieniem, tym bardziej on się przykleja
      (bo może zaraz się zdenerwujesz, odejdziesz, wrzaśniesz, więc póki się da -
      korzystam...)

      Spróbuj spojrzeć na jego potrzeby jak na rzeczywiste potrzeby bardzo małego
      dziecka. Potrzebuje Twojej bliskości? Daj ją. Choćby kosztem prowadzenia domu.
      Nie oznacza to, że musisz go nosić. Jeśli Ciebie to męczy (podobno chusty
      pomagają...), to ponoś chwilkę i powiedz, że bolą Cię ręce i teraz np.
      posiedzicie razem. Nie musisz go zabawiać, raczej pozwól mu towarzyszyć Tobie w
      Twoim życiu. Wspólne wypady do łazienki? Proszę bardzo. Może uda Ci się coś
      zrobić razem z nim? Ktoś kiedyś pisał o odkurzaniu z dzieckiem jeżdżącym na
      odkurzaczu. Praca z takim maluchem jest bardzo trudna i samemu wszystko się
      zrobi szybciej. Ale to ważna inwestycja w przyszłość.

      Wiem, że inne dzieci są lepsze, spokojniejsze, mniej angażujące, grzeczniejsze
      itd. itp. Widzę, że takie są właśnie dwulatki w mojej rodzinie. Ale moje były inne.
      Nie porównuj go z innymi dziećmi. Może ma zalety, które teraz jeszcze się nie
      ujawniły? Poczekaj, aż dorośnie :)
      A teraz daj mu siebie. Może jest wrażliwym dzieciakiem i poczucie pewności,
      które wkodujesz mu zaspokajając jego większe niż innych potrzeby, sprawi, że
      będzie śmiały i odważny?

      Pozdrawiam
      Jola
      • Gość: ania Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? IP: *.dublin.corp.yahoo.com 13.05.09, 14:34
        Bez przesady, dziewczyna pyta o normalna porade a okazuje sie ze
        jest bezuczuciowa matka ktora niemal odrzcila swoje dziecko. To
        normalne ze po calym dniu pracy chcemy choc chwilke miec dla siebie,
        a nie wszystko w biegu i stresie bo dzieciak wyje i chce wisiec na
        mamie. Rozumiem,ze sie stesknil, trzeba poswiecic mu duzo czasu i
        uwagi ale samodzielnosci tez powinien sie uczyc i powinien umiec
        zajac sie sam soba na chwile. moja 3 letnia corka tez czasem urzadza
        takie sceny wycia i krzyku, rozwiazaniem czasem jest zrobienie
        czegos wspolnie- np ja gotuje obiad a ona kroi ze mna plasteline
        swoimi plastikowymi nozykami i udajemy ze razem gotujemy. Czasem
        jednak i takie rozwiazania nie wchodza w gre i owszem- wtedy
        zostawiam ja na dole wyjaca i krzyczaca a sama ide do toalety- nie
        dajmy sie zwariowac i sterroryzowac swoim dzieciom! Jak slysze takie
        komentarze ze dziecko z tego wyrosnie to zastanawiam sie czy te mamy
        w ogole potrafia wyobrazic sobie o co chodzi autorce postu. To co do
        toalety ma z dzieciakiem na plecach dziewczyna chodzic??
        • jola_ep Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? 13.05.09, 15:24
          > Jak slysze takie
          > komentarze ze dziecko z tego wyrosnie to zastanawiam sie czy te mamy > w ogole potrafia wyobrazic sobie o co chodzi autorce postu.

          Tak, potrafię

          > To co do
          > toalety ma z dzieciakiem na plecach dziewczyna chodzic??

          Czemu nie? Kiedyś przestanie ;)

          Moje wyrosło.
          W dodatku śmiałe z niej dziecko, bardzo samodzielne i opiekuńcze.
          W przeciwieństwie do jej brata, który jako małe dziecko był samodzielny i mało angżaujący.

          Jak pisałam - próbowałam różnych taktyk. U mniej najlepiej sprawdziło się to, co opisałam: pozwolenie dziecku na towarzyszenie, zgoda na to przylepianie (ile fizycznie byłam w stanie znieść). Choć nie nosiłam (zbyt wiele) i nie zabawiałam (jeśli już to pokazywałam, jak może to zrobić sama, choć przy mnie).

          Im bardziej desperacko usamodzielniałam, tym mocniej się przylepiała. Ale może po prostu trafił mi się taki wyjątkowo wybrakowany egzemplarz ;)

          Pozdrawiam
          Jola
          • Gość: ania Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? IP: *.dublin.corp.yahoo.com 13.05.09, 16:42
            No wlasnie- ile fizycznie wytrzymalas. Moze za to psychicznie bylo
            to dla Ciebie latwiejsze niz fizycznie. Poza tym zabieranie ze soba
            dzieciaka do toalety jest- jak dla mnie- poza dyskusja. Trudno- nie
            rozumie ze mama potrzebuje chwilki dla siebie- niech ryczy- kazdy ma
            swoje granice- az tak zdesperowana nie jestem. Nie uwazam zebym
            robila dziecku jakas wielka krzywde tym,ze pozwole jej chwile
            poplakac. Musi zrozumiec. Ostatecznie zfrustrowana i wykonczona
            ciaglym przylepieniem do dziecka bylabym jeszcze gorsza mama. Mama
            tez czlowiek i ma prawo do odrobiny wolnosci- nawet kosztem
            histeryzujacego dziecka, ktore- moge sie zalozyc- probuje byc po
            prostu madrzejsze i sprytniejsze od swojej mamy. No i jak widac w
            wielu przypadkach dizeciom sie to udaje ;)
            • Gość: noa Re: nerwus-pieszczoch = jak postepowac?? IP: 62.29.137.* 14.05.09, 08:32
              Zaangazowac meza, tesciow..
              A powaznie moje dziecko ma 5 lat i tez chodzi ze mna do lazienki..
              • Gość: bartkowa syty głodnego nie zrozumie IP: 62.29.137.* 14.05.09, 11:44
                Witaj ....doskonale Cie rozumiem (palina22) ... ponieważ mój 17
                miesięczny maluch zachowuje sie podobnie ale mam na niego sposób
                podobny jak zaprezentowała jola_ep:
                1. pogodzić sie z faktem wiszenia na sobie - ale stopniowo zamieniać
                wiszenie na bliskie siedzenie,zabawę w pobliżu;
                2. zezwalania na bliskość ale na pewnych warunkach (mozesz być w
                kuchnia ale nie uwieszony u nogi a bawiacy sie magnesami na lodowce)
                3.konsekewncja konsekwencja konsekwencja i jasne zasady - naturalnie
                wszystko w formie zabawy.
                Na dzień dzisiejszy Bartek nie wisi u nogi a siedzi w swoim
                krzesełku i np. rysuje, przekłada magnesy ... jak sie znudzi to go
                uwalniam i pomyka do swoich zabawek .... ale to nie zawsze działa bo
                zdarza sie tak że przychodzi co chwile i gdzieś mnie tam ciągnie...
                więc ide z nim poddaje sie jego oczekiwaniom - bawimy sie z pełnym
                zaangażowaniem z mojej strony - i po jakiejś chwili sam zmienia
                zabawę na mniej mnie angażującą - np. trzeba przejechać sie na
                jeździku - więc ja spokojnie sie oddalam do swoich obowiazków.. W
                moim przypadku zadziałała konsekwencja ... nie tygodniowa ale
                wielotygodniowa ... na dzień dzisiejszy mogę spokojnie pójśc do
                łazienki bez wielkiego szlocha ...ale to zostało wypracowane małymi
                kroczkami i konsekwentnie realizowane.
                Prawda też jest że jeżeli w tobie jest mniej negatywnych emocji i
                zdenerwowania to dziecko mniej cie będzie angażowało i będzie
                spokojniejsze....
                Zyczę wytrwalości i powodzenia
Pełna wersja