Gość: palina22
IP: 87.105.243.*
07.05.09, 10:48
witam mam odwieczny problem z moim synem (21 m) maly to straszny
pieszczoch i cale dnie mozna jemu poswiecac a jemu i tak bedzie malo
ja pracuje wiec po powrocie z pracy rozumiem ze sie stesknil i
poswiecam mu czas ale ten czas u niego to wiecznie za malo do
lazienki wyjsc nie moge pozmywac nie moge jest placz i ryk lezenie
na podlodze lub jesli to nie pomaga"niechcacy " uderzy sie głowa o
cos, staralam mu sie tlumaczyc mowic spokojnie zeby poczekal
chcwilke ale to nie pomaga, jedyny sposob (ktorego nie chce robic-
pozniej mam wyrzuty) to krzyknac na niego i puscic mu wiazanke wtedy
pojdzie sie zajasc czyms.
ostatnio zaczelam myslec ze on oczekuje odemnie takiego
podniesionego tonu glosu? moze ja sie z nim za bardzo "niancze" jak
to twierdza znajomi?
nie wiem co mam juz myslec :(