7 latek i koledzy

12.05.09, 21:46
Witam

Mój 7 letni syn nie potrafi zasymilować się z dziećmi z bloku
(podwórka), z jednej strony chce się z nimi bawić ale nie potrafi
się przemóc i podejść. W bloku jest dość dużo dzieci, wszystkie
bawią się razem - prócz niego. Jak oni się bawią on im wręcz dokucza
chcąc zwrócić ich uwagę na siebie, efekt tego jest oczywiście
odwrotny, wszyscy razem wymyślają zabawę przeciw niemu, co go
zniechęca. Dochodzi do tego, że na sam jedo widok pada hasło "O
idzie chowajmy się" itp. Nasze rozmowy i wskazówki nie pomagają,
coraz bardziej boi się tych dzieci (większość nie należy niestety do
tych dobrze wychowanych aniołków, to raczej dzieci bloku -
bezpańskie z dobrze sytuowanych rodzin)i przepaść robi się coraz
większa. Sytuacja trwa od 3 lat.
Dodam tylko, że jest dzieckiem wrażliwym, nieśmiałym ale w
przedszkolu nie ma problemu z rówieśnikami, bawi się z nimi.
Martwi nas sytuacja pod blokiem, wyjście na pole staje się dla niego
karą nie nagrodą. Już nie wiem jak mu pomóc i jak go wspierać.
Tym bardziej, że od września idzie do pierwsze klasy i boimy się,
aby sytuacja się nie powieliła mimo, że nie będzie tam kolegów z
podwórka a raczej z przedszkola.
    • Gość: JA Daj mu wolnosc i nie przelewaj na niego niecheci IP: 83.70.151.* 13.05.09, 11:37
      Tak, syn im dokucza i nie potrafi sie bawic z grupa dzieci jak
      wszystkie pozostale ale to te dzieci nie sa zbyt wychowane a wrecz
      sa bezpanskie.

      Nie chce byc zlosliwa i pisac ze twoj syn taki jest panski i
      wychowany itd. Ale kusi mnie.

      Zamiast tego zastanow sie jaka atmosfera nasiaka twoj syn odnosnie
      tych dzieci. Mam wrazenie ze bycmoze podswiadonie przekazalas mu
      niechec czy poczucie wyzszosci w stosunku do nich. A jezeli sie chce
      dolaczyc do grupy to niestety ale na poczatku nalezy zaliczyc okres
      probny. Twoje dziecko mialo na to 3 lata. To sporo. Powinien byc
      uznawany za ‘swojego’. Poza tym te dzieci nie koleguja sie z twoim
      dzieckiem wiec skad wiesz czy i jak sa wychowane, ktore sa fajne
      mile, ktore pyskate itp. a zapewniam cie ze w grupie sa rozne a mimo
      to portafia byc razem.

      Inna mozliwosc to bycmoze nawet z dobrej woli ale zabardzo wtracasz
      sie w jego podworkowe zycie, pouczasz, ostrzegasz, ciagle
      nadzorujesz co robia itp itd. Ani grupa nie moze przez chwile
      pobawic sie po swojemu, ani twoj syn nie stanal przed wyzwaniem aby
      byc samodzielnym. A dzieci nie obserwowane przez rodzicow bawia sie
      inaczej. I twoj syn mialby okazje na samodzielne dzialanie bez
      mamusi za plecami. To wazne.

      Podworko to fajna sprawa, pamietam z dziecinstwa i tez byly dzieci z
      roznych rodzin ale nikt nie wpoil mi poczucia wyzszosci w stosunku
      do kolegow a wrecz przeciwnie, bylismy zzyci, wspieralismy sie,
      broilismy, przepraszlismy, a rdzicow mielismy roznych, od bardzo
      dobrych do tragicznych. Generalnie w podworku chodzi o poczucie
      wolnosci i zycie w grupie. Stad moje wnioski. Daj mu wolnosc, i nie
      przekladaj na niego swoich odczuc w stosunku do grupy. Grupa jak
      grupa sa dzieci fajne, pyskate, wysportowane, rozrabiaki,
      inteligentne, przyglupy, bogatsi, biedniejsi itd wsrod nich twoje
      dziecko musi sie odnalesc i zdobyc jakas pozycje ale samodzielnie.

      Zastanow sie co moze czuc twoj syn w kontekscie tego ze nie idzie mu
      z grupa. Bycmoze mysli jestem taki wspanialy a te dzieciary z
      blokowiska tego nie widza, zrobie im psikusa.
      A bycmoze ma niskie poczucie wartosci (choc gdy grupa jest fajna i
      roznorodna czesto takie dzieci przygarnia rowniez).

      Mysle ze cos bylo nie tak 3 lata temu. Wtedy naprawde byl swietny
      moment na integracje. Zastanow sie dlaczego nie wyszlo wtedy. Teraz
      bedzie mu trudniej, bo juz ma jakas opinie, bycmoze dokuczliwca, i
      musi ja przelamac.

      Warto sprobowac. Sama piszesz wszystkie potrafia sie bawic razem. I
      wydaje mi sie ze te dzieci nie sa takie zle i chcialabys aby do nich
      dolaczyl.
      Zwroc uwage ze w przedszkolu zintegrowal sie, zastanow sie czy to
      aby nie dlatego ze przedszkolu moze byc naprawde soba bez twojego
      nadzoru, czujnego oka, komentarza, zwroku, i pewnosci ze zareagujesz
      jakby cos itp.

      Wiesz, ja pisze tu popatrz na siebie czy nie pilnujesz i robisz mu
      opinie maminsynka czy egoisty czy ciapy czy usprawiedliwiasz a dla
      nich on jest naprawde upirdliwy czy zlosliwy.
      Ale moze byc tez tak ze twoj syn jest z gatunku samotnikow, no ale
      skoro im dokucza to chyba chcialby ale nie wie jak.

      Zastanow sie i powodzenia.

      Dodam ze gdyby mu sie nie udalo, to nie mecz go i nie wyganiaj na
      podworko na sile, bo jak go nie zaakceptuja to bedzie mu
      nieprzyjemnie tam. Lepiej wtedy zapisac na jakies kolko czy do
      harcerzy czy cos takiego.
      • Gość: gość Re: Daj mu wolnosc i nie przelewaj na niego niech IP: *.tl.krakow.pl 13.05.09, 19:54
        A ja mówię - nic na siłę. Moje dzieci nie chodzą bawić się pod blok,
        bo są kliki, a one do nich nie należą i już. Inaczej czas
        zorganizować, nic na siłę. Bo wypychanie na siłę sprawi, że ciągle
        będzie się czuć źle. Mama wygania na pole, a tam go niechcą. byleby
        mu manta nie sprawili :(
    • Gość: abc Re: 7 latek i koledzy IP: *.adsl.netsonic.fi 14.05.09, 09:49
      Moj 6 latek jest w podobnej sytuacji, tylko dzieci sie z niego nie
      smieja. Po 3,5 roku problem zostl czesciowo rozwiazany, kiedy
      zrobilysmy sobie wspolna impreze z sasidkami a dzieci bawily sie
      razem podczas imprezy. I lody zostaly przelamane.
      Moje dziecko tez jest niesmiale. I na poczatku gdy zmienilismy
      mieszkanie, wcale nie chcial bawic sie z tamtymi dziecmi, choc one
      b. chcialy. Albo bawil sie z nimi niejako z "laski" przez kilka
      minut. A potem zabawe konczyl. Wiec po pewnym czasie one odpuscily.
      i zabawy nie inicjowaly. po prostu przestaly zwracac na niego uwage.
      W poradni rodzinnej powiedziano nam, ze dziecko ma znacznie wyzej
      rozwiniete zdolnosci intelektualne niz socjalne. Moze u Ciebie jest
      podobnie. Nasz jest jedynakiem.
      I zeby mu pomoc trzeba go wyprowadzac na dwor, zachecac do zabaw z
      dziecmi (nie musza to byc zabawy z dziecmi z podworka) i stwarzac mu
      jak najwiecej okazji do przebywania z dziecmi.
      Moj w przedszkolu czy na treningu tez nie ma problemu z kolegami.
    • zarzycka.anna Re: 7 latek i koledzy 15.05.09, 10:27
      Witam,
      Nie jest dla mnie jasne, czy Pani syn teraz jeszcze chce bawić się z
      dziećmi na podwórku, czy już nie, bo jest zniechęcony. Jeśli tak
      jest to zachęty z Państwa strony mogą być odbierane jako presja i
      trudno z taką motywacją Pani syna jak i niechęcią dzieci, wynikającą
      tak jak pani to opisuje z różych przyczyn (dokuczanie im przez Pani
      syna, jego nieśmiałość, wychowanie dzieci) zbudować jakąś relację.
      Warto być może zaakceptować to, że nie wszyscy ze wszystkimi tworzą
      dobrą grupę - Pani syn ma kolegów w przedszkolu i tam nie ma
      problemów z rówieśnikami. Także raczej byłabym za rozumieniem go w
      jego trudności czy niechęci a nie za wskazówkami i motywowaniem go
      do relacji z dziećmi (bo tak jak już Pani napisała wskazówki te nie
      działają). Jeśli chodzi natomiast w ogóle o nawiązywanie relacji to
      jednak grupa przedszkolna to całkiem co innego niż grupa dzieci na
      podwórku - bo tu nie ma Pani, a dzieci same ustalają reguły, co
      czasem może być trudne, ale jest też nauką odnalezienia się w takiej
      spontanicznej grupie, gdzie prawa dorosłych i ich rozumienie świata
      nie są obecne. I warto się zastanowić, czy Pani synek ma jakąś taką
      grupę - grupę dzieci znajomych, cioteczne rodzeństwo? Lub nawet
      kolegów i koleżanki z przedszkola ale spotykane na innym gruncie -
      na podwórku, w domu u kolegi - gdzie jest trochę więcej wolności i
      przestrzeni do własnej inicjatywy zarówno jeśli chodzi o
      rozwiązywanie konfliktów jak i nawiązywanie relacji.
      P.S. Czasem dzieci w grupie z perspektywy chłopca, który jest sam
      wyglądają groźnie, są pewne siebie, mają ustalone reguły
      postępowania, ale też hierarchię - nie wiadomo jak się do nich
      zbliżyć - jednak wtedy gdy pojedyncze osoby z grupy są jakoś poznane
      na innym gruncie - urodzin, czy wspólnego wyjazdu do kina, jest już
      inaczej, bo grupa przestaje być jednorodną wspólnotą "wrogich" czyli
      nieznanych dzieci. I tu zastanawiam się nad tym na ile dla Państwa
      inni ludzie mieszkający w tym bloku są parnerami rozmów, znajomymi,
      sąsiadmi, z którymi mają Państwo jakąś relację i których dzieci w
      naturalny sposób, mogą zostać zaproszone do Państwa do domu albo
      gdzieś na wspólną "wyprawę" na lody? Oczywiście tak jak w przypadku
      dzieci, tak być nie musi to jest Państwa wybór, ale jeśli tak nie
      jest tym bardziej zrozumiałe i naturalne jest zachowanie Pani synka
      (biorąc też pod uwagę jego nieśmiałość) i pozostaje pytanie -
      dlaczego samemu się nie integrując, tak bardzo chcecie Państwo
      integracji synka?
      Pozdrawiam A.Z.
Pełna wersja