2,5 latek na placu zabaw:(

13.05.09, 20:42
Witam! I proszę o radę...
Mój synek ma 2,5 roku. Ja nie pracuję więc jestem z nim w domu, wymyślam
zabawy(którymi się dość szybko nudzi:( Najlepeij jakbym mu włączała ciągle
bajki w tv...czasami ogląda czasami nie! Od zawsze jest "prędkuskiem" wszędzie
wejdzie wszystko dotknie wiadomo ciekawy świata. Na ogół jest kochanym
dzieckiem ale...no własnie to ale...staram się wychodzić z nim na plac zabaw!
I tu zaczyna się problem...a to obsypie inne dziecko piachem(fest:( a to znów
hustawką uderzy(jak dzisiaj!) Staram się tłumaczyc a on wtedy w smiech...jakby
był w innym świecie...
Jak mam do niego dotrzeć bo mam wrażenie że na placu zabaw niektóre mamy
zaczynają szeptać" o to ten co taki niegrzeczny" A mnie jest przykro!
    • marzena604 Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 13.05.09, 21:56
      Tym co szepczą, nie przejmuj się. A co do reagowania: nabroi,
      powiedz, że nie wolno, jeśli jeszcze raz coś takiego zrobi-wracacie
      do domu. Jak nabroi, zbierz zabawki i do domu. Zrobisz tak kilka
      razy, maluch bedzie wiedział, że jak mówisz coś to tak będzie.
      A poza tym z doświadczenia wiem, że dzieci wyrastają z takich
      zachowań.
      Pozdrawiam
      • ambrozja Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 13.05.09, 22:25
        nie myśl o babach innych tylko o dziecku
        zdecydowana postawa przede wszystkim
        to ty ustalasz zasady a on ma się stosować do nich
    • Gość: abc Re: 2,5 latek na placu zabaw:( IP: *.adsl.netsonic.fi 14.05.09, 09:42
      Alez mysl o babach i ich dzieciach! I slusznie jest Ci przykro. Bo
      to twoj synek robi im krzywde (zakladam ze zamierzona) np. uderzajac
      hustawka. Tylko mam wrazenie, ze tobie jest przykro bo zle mowia o
      twoim synku a nie dlatego, ze on zrobil komus krzywde.
      On jest maly i nie rozumie, ze czasem moze kogos powaznie zranic, ze
      tego kogos boli, szczegolnie jesli trafi na mlodsze dziecko.
      I tu jest towja rola. Pilnowac go i tlumaczyc, jednoznacznie
      pokazac, ze nie tolerujesz takiego zachowania. Bo moze on sprawdza
      co moze a co nie. Moze on po prostu nie rozumie jeszcze konskwencji
      takiego zachowania.
      Wg mnie jakas kara by sie przydala (tak jak pisala poprzedniczka np.
      natychmiastowy powrot do domu), jesli gadanie nie skutkuje.
      Ucz go tez empatii.
      Ja z kolei bylam mama takiego sypanego dziecka, ktore nie rozumialo
      dlaczego ten inny go sypie piaskiem, albo zabiera zabawki, albo
      przewraca. I dalej takie male dzieci-agresorzy mnie po prostu
      draznia. Choc bardziej chyba bezradnosci i postawa ich mamus
      (b.czesto byly dumne, ze ich synus taki zaradny) bo moze drugiemu
      wyrwac zabawke. Male dziecko moge jeszcze zrozumiec. Ale mam
      nadzieje, ze ty jestes inna bo mam wrazenie, ze chcesz cos zmienic.
      • mruwa9 Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 14.05.09, 11:13
        ..a dziecko wyrosnie z takicgh zachowan, albo i nie, jesli
        zachowanie wynika np. z ADHD. Wowczas i karanie odnosi zwykle marny
        skutek, bo dziecko w ogole nei rozumie, w czym problem.
        Skuteczniejsze jest nagradzanie (chocby pochwala, wlasna uwaga)
        zachowan pozytywnych, pozadanych, ktore chcemy wzmocnic (czyli - nie
        mowic dziecku, czego ma NIE robic, ale sugerowac, proponowac, co
        wolno mu robic), oraz bycie krok przed dzieckiem, tj. przewidywanie
        niepoprawnych zachowan i zapobieganie im. Lawka na placu zabaw to
        nie jest miejsce dla rodzica tak ruchliwego dziecka, miejsce rodzica
        jest przy dziecku, aktywne uczestniczenie w zabawie, nadzorowanie i
        prowadzenie zabawy w taki sposob, zeby unikac i zapobiegac sytuacjom
        niepozadanym (odwracanie uwagi dziecka w sytuacji, gdy widzimy, ze
        zaczyna sie nakrecac i za chwile zacznie sypac w innych piachem,
        zaproponowanie innej zabawy, w ostatecznosci- zabranie dziecka z
        placu zabaw, chocby na krotki spacer, zeby po jakims czasie powrocic
        do ponownej zabawy w piaskownicy). nie jest to moze latwe ani
        sprawiedliwe, ale nikt nie obiecywal, ze w zyciu bedzie latwo. I
        sprawiedliwie.
        • Gość: makurokurosek Re: 2,5 latek na placu zabaw:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.09, 18:15
          ".a dziecko wyrosnie z takicgh zachowan, albo i nie, jesli
          > zachowanie wynika np. z ADHD."

          Gdyby nie pozostała część twojej wypowiedzi, z którą się całkowicie zgadzam
          ostro bym cię skrytykowała. w wieku dwóch lat nie ma co myśleć o ADHD, tylko
          kontrolować sytuację tak by reagować przed atakiem na drugie dziecko.
      • anusia1912 Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 14.05.09, 13:43
        Nie masz racji ze jest mi przykro tylko z powodu mojego dziecka...jest mi też
        przykro nawet bardziej że moje dziecko tak sie zachowuje a ja w tym momencie nie
        moge tego zmienic. Młody nie raz też jest dzieckiem popchniętym, obsypanym itd.
        Nie nie bronie go absolutnie!
        Chce to zmienic i dlatego poprosiłam o rade. Dzieki
        • ambrozja Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 14.05.09, 15:39
          hej
          napisałam żebyś nie myślała o babach innych nie w tym sensie żeby uczucia ich
          olewać tylko na zasadzie skoncentrowania się na dziecku własnym i jego
          zachowaniu bo chyba to on jest najważniejszy a nie to co inni myślą czy mówią

          mój syn to urwis nad urwisy i też było czasem różnie
          wiem z doświadczenia że tylko jasne stawianie granic przynosi dobry skutek, brak
          reakcji na nieodpowiednie zachowania lub zła reakcja tylko problem odsuwa w
          czasie lub wzmacnia takie zachowania

          to jest to o czy piszą dziewczyny wyzej, ja jestem z dzieckiem na placu zabaw,
          jestem za niego odpowiedzialna i stale czuwam nad tym co robi a nie liczę na
          jego dobre maniery
          nie pozwalam na agresję wobec nikogo
          tak organizuję zabawę i czas wolny małemu żeby nie stanowił zagrożenia dla
          innych dzieci
          bezzwłocznie interweniuję przewidując jego zachowanie

          wiem ze jest ci przykro, znam to
          ale to moje dziecko, uczy się ciągle
          i to ja ma mu wskazać dobry kierunek :)

          Pozdrawiam :)
          • anusia1912 Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 14.05.09, 22:14
            Małe sprostowanie...
            po 1! Dziś rano pierwsze słowa jakie moje dziecko wypowiedziało do nas było"Nie
            wolno sipać piachem i bic hustafką..." czyli coś do niego dotarło a nawet wiecej...

            po 2. Moje dziecko kilka miesiecy temu zostało zepchnięte ze slizgawki,
            skonczylo sie pogotowiem i zdartą buzią...ale JA na nikogo nie krzyczałam! A
            wczoraj (i nie tylko wczoraj!) jedna mamusia nie dosc ze prawie Młodego zbiła,
            krzycząc jakby sie nie wiem co stalo!!! i jeszcze z pretensjami do mnie ze nie
            interweniuje. Mogłabym! I nawet chcaialm pod warunkiem zeby mi dala dojsc do
            mojego dziecka i do głosu!

            po 3. wprowadzilismy sie niedawno na nowe osiedle, na "starym" placu zabaw
            dziwne ale nie było takich sytuacji.

            po 4. Dzisiaj bylismy na placu zabaw typu kulki itp. Figloraj czy cos w tym
            stylu...Młody bawił się super! Byłam za nim krok w krok ale nie było zadnych
            "wpadek"

            Co zauważyłam?! że Młody jest taki niesforny do raczej młodszych dzieci i myśle
            ze On nie zdaje sobie do konca sprawy ze dziecku robi krzywde...i napewno jego
            złe zachowanie nie jest zamierzone!

            Może i go bronie bo jest moim dzieckiem! Wkurzył mnie starsznie i nie pozwole mu
            na takie zachowanie ale nie pozwole też zeby ktos obcy darł sie na moje dziecko!

            Dzięki raz jeszcze :) Pozdrawiam
            • mruwa9 Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 14.05.09, 22:35
              anusia1912 napisała:

              >>
              > Może i go bronie bo jest moim dzieckiem! Wkurzył mnie starsznie i
              nie pozwole m
              > u
              > na takie zachowanie ale nie pozwole też zeby ktos obcy darł sie na
              moje dziecko
              > !
              >

              I bardzo dobrze! Kto ma stanac w obronie, murem za dzieckiem, jesli
              nie rodzice? Sprawy zlych zachowan i innych wystepkow mozna
              zalatwiac z dzieckiem sam na sam, ale agresorom z zewnatrz wara od
              malucha!
              • anusia1912 Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 15.05.09, 22:27
                Kurcze uparłam sie na ten mój temat ale....
                Dzisiaj byliśmy na placu zabaw. Młody anioł!!!:) Bawił się super!:) Normalnie
                dumna jestem hehehehe:)
                Ale nie zaglądam tu żeby się chwalić tylko powiedziec co się dziś stało!
                Młody tak dostał łopatką w nos że krew się polała. Na bijącego ja nie krzyczałam
                a mamusia tez niewiele sobie z tego zrobiła!Zero reakcji!
                Jakoś nie usłyszałam dziś" jaki biedny jest ten chłopczyk a jaki niegrzeczny
                tamten..."
                Pozniej moje dziecko zostało kilkakrotnie popchnięte przez tego samego
                chłopca...Ech!
                Musiałam się chyba dziś wygadać...
                Pozdrawiam
                • Gość: makurokurosek Re: 2,5 latek na placu zabaw:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.09, 23:42
                  Czyli równo zlewasz agresję niezależnie czy kierowana jest w stronę twojego
                  dziecka , czy to twoje dziecko jest agresorem. Na prawdę masz się czym chwalić,
                  nie dość że nie potrafisz upilnować swojego dziecka i zapobiec jego agresji, to
                  dodatkowo nie potrafisz go obronić przed agresją innych.
                  • anusia1912 Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 16.05.09, 11:05
                    Każdy rozumie moje słowa jak mu pasuje!!!!!!
                    I nie masz racji!!!
                    Swoją frustracje proponuje wyładowac gdzies indziej! I kto tu mówi o agrsji??!!
                    Pozdrawiam
    • malgogaj Re: 2,5 latek na placu zabaw:( 29.05.09, 11:11
      To chyba wiek. Jestem tez mamą dwulatka i niestety u nas pobyt na placu zabaw to ciagłe pilnowanie. W piaskownicy musze go pilnować non stop. Jak jest juz za dużo dzieci to po prostu wychodzimy. To samo na zjeżdzalni. Olaf jest bardzo sprawny i szybki wiec denerwuje go jak inne dziecko jest wolniejsze. Czasem konczy sie na tym ze musze wejsc na zjezdzalnie i pilnowac aby nie popchnął. Do tego wszytsko jest teraz "moje". Oczywisci za każdym razem tłumacze ze zabawki sa wszytskich dzieci. Za każdym razem jak idzimy jest tłumaczenie ze będa dzieci i ze nie wolno bic i popychac. Jest też kara. Olaf musi przeprosic i sadzam go na ławce i tłumacze. Jest dużo lepiej teraz niz np dwa miesiace temu ale mam wrażenie ze kara mu spowszedniała bo czasem już sam na tą ławke siada. I podobnie jak u Ciebie jest agresja tylko do niektórych dzieci. Do starszych nie, do młodszych. Nie do takich cakiem malutkich. Zawsze tez odda jak zostanie uderzony. Wtedy tez podchodze i jesli tamta matka nie zareagowala to strofuje OBU chłopców, mówiąc ze tak nie wolno i ze maja sie przeprosić. Nie mam juz czasem siły na ciagłe powtarzanie ale myśle ze to jedyna metoda. Często wracam umęczona. Generalnie jesli na pacu zabaw jest za duzo dzieci to idziemy w inne miejsce. Mam nadzieje ze to minie....oby szybko w miare to przedszole tuz tuż.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja