jestem wredna

13.05.09, 21:10
Moja prawie 2-letnia córeczka jest małym nerwusem a przede wszystkim
uparciuchem. Od jakiegoś czasu bardzo sobie upodobała jedną z lalek i bez niej
nigdzie się nie rusza, z nią śpi, wychodzi na spacery, do lekarza itd. Jak
chyba większość dzieci w jej wieku ma swoje humorki i jest małą złośnicą oraz
nie słucha kiedy się ją upomina że jest niegrzeczna. Kiedyś gdy już nie mogłam
dać rady z nią zagroziłam że wyrzucę lalkę do kosza i okazało się że jest to
wspaniały "bat na nią" Często żadne argumenty, tłumaczenia i prośby nie
działają a gdy zagrożę że zabiorę lalkę dziecko uspokaja się. Kilka razy słowa
nie pomogły więc zabrałam lalkę i schowałam twierdząc że wyrzuciłam. Mała
wtedy strasznie zaczynała płakać przepraszać mnie i obiecywać że będzie
grzeczna więc wtedy oddawałam lalkę mówiąc że wyjęłam z kosza ale że jeśli
nadal będzie niegrzeczna to jeszcze raz wyrzucę i już nie wyjmę (na razie nie
musiałam nigdy zabierać lalki po raz drugi)
Czuję się podle z tym że doprowadzam własne dziecko do takiego płaczu ale już
nie mam pomysłów jak ją uspokajać (nic nie działa)boję się aby nie zaczęła z
tego powodu mieć jakiś lęków. Z drugiej strony boję się że w końcu ona domyśli
się że lalki nie wyrzucam i nie musi się bać utraty ukochanej zabawki (nie
chciałabym zabierać jej na stałe ponieważ bez lalki bardzo niespokojnie śpi)
Czy jestem naprawdę taka wredna i powinnam jednak próbować szukać innych
sposobów na dotarcie do dziecka?
    • hovawartka Re: jestem wredna 13.05.09, 23:28
      twoje zachowanie z lalką odbieram jako wredne. I czego uczy takie
      karanie?
    • Gość: abc Re: jestem wredna IP: *.adsl.netsonic.fi 14.05.09, 09:29
      Chyba raczej jestes bezradna i stad ten pomysl z lalka
      i "wyrzuceniem" jej do kosza.
      Rzeczywiscie nie jest to najlepszy pomysl, bo ona szybko nauczy sie,
      ze tylko tak mowisz. I ze w koncu ja odzyska.
      Jak dajesz jej jakas kare to musisz byc konsekwentna. Dzieci szybko
      sie ucza i ona blyskawicznie zauwazy brak konsekwencji i bedzie ci
      jeszcze trudniej.
      Odebranie tak waznej Zabawki bym raczej wylaczyla z panteonu kar.
      • verdana Re: jestem wredna 14.05.09, 09:47

        Dla dziecka wyrzucenie tej lalki to trochę tak, jak dla Ciebie
        grożba odebrania dziecka. Twoja córka te lalke kocha - odbierajac
        ją, niszczysz jej poczucie bezpieczeństwa. To taka sama dobra metoda
        jak lanie pasem - a IMO nawet bardziej okrutna.
        Moim zdaniem nigdy wiecej taka scena nie powinna się powtórzyć, o
        ile chcesz wychowac zdrowe psychicznie dziecko.
      • Gość: edit38 Re: jestem wredna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.09, 12:36
        Masz rację jestem bezradna i naprawdę nie wiem jak dotrzeć do
        własnego dziecka, co robić aby nas słuchała. Przyznaję że jest
        rozpuszczona jak dziadowski bicz ale nie mam na to za wielkiego
        wpływu. Mała większość czasu spędza z tatusiem (taki tryb pracy)
        który aby mieć spokój pozwala jej na bardzo wiele, 1-3 razy w
        tygodniu jest z babcią która również ją troszkę rozpieszcza. Ja
        również nie jestem bez winy ponieważ przez pierwsze 7 m-cy
        siedziałam z nią w domu i byłam wpatrzona w nią jak w obrazek. Wiem
        że straszenie dziecka nie jest dobrym wyjściem i czuję się z tym
        naprawdę bardzo podle ale gdy nic nie działa, żadne prośby to ja
        przestaję czasami panować nad emocjami (głupie tłumaczenie-jestem
        dorosła i powinnam)
        Naprawdę bardzo się staram być idealną i dobrą matką ale może nie
        jestem stworzona do posiadania dzieci skoro nie daję rady sobie z
        dwulatkiem.
        • verdana Re: jestem wredna 14.05.09, 13:02
          1. Nie ma nic gorszego dla dziecka niz idealna matka
          2 Z wiekszoscią dwulatkow nie radzi sobie nikt
          3 Znajdź jakąś inną karę - niemal kazda jest lepsza, niż ta.
        • edith31 Re: jestem wredna 14.05.09, 15:07
          Co za bzdura ze nie jestes stworzona dla posiadania dzieci, wszyscy
          sie wymądrzaja ale wierz mi ze nie ma idealnych rodzicow, wiec
          odpusc sobie proby stawania sie idealna matka, wystarczy ze bedziesz
          kochac swoje dziecko dbac o nie i w mądry sposob uczyc go zycia.
          Dzieci w wieku dwoch lat sa troszke zbuntowane co jest normalnym
          elementem ich rozwoju , byc moze udalo Ci sie oprocz tego
          naturalnego buntu sparwic ze dziecko jest troche rozpieszczone ale
          wierz mi to male dziecko i jeszzce wiele mozna zaradzic. Pamietaj ze
          maluch nie moze miec swiadomosci ze wszytko mu wolno i ze dostanie
          nawet przysłowiową gwiazdkę z nieba jesli sobie tego zazyczy. Trzeba
          uczyc dziecko ze nie wszytko mozemy miec, dostać bo w zyciu dorosłym
          zderzy sie z brutalną rzeczywistoscią a takze trzeba je uczyc
          panowania nad emocjami, wiem to niełatwe zadanie...
          Mozesz jednak zaopatrzyc sie w rozmaite poradniki psychologiczne
          oraz zerkac na programy typu " Super niania" bo sa tam zawarte
          ciekawe rady i rozwiazania. Pamietaj ze to tez jak Ty sie odnosisz
          do dziecko bedzie procentowalo w przyszlosci: jesli okazujesz mu
          milosc ono takze bedzie okazywalo milosc innym ludziom, jesli uczyc
          empatii bedzie odznaczalo sie nia w doroslosci, jesli jestes
          agresywna ,nerwowa dziecko moze powielac w doroslosci podobne
          schematy. Pozwalaj jednak dziecku popelniac bledy , nie oczekuj ze
          bedzie idealne.
          Zycze Ci duzo cierpliwosci, nie poddawaj sie i pamietaj ze
          wychowanie bez porazek to po czesci mit, nie ma idealnych
          rodzicow :) pozdrawiam
          • edit38 Re: jestem wredna 14.05.09, 17:21
            Dzięki za ciepłe słowa. Problem w tym chyba tkwi że ja ogólnie mam bardzo niską
            samoocenę co w pewnym sensie odbija się na moich stosunkach z ludźmi min z
            własnym dzieckiem.
            Naprawdę bardzo kocham swoje dziecko jest ona największym skarbem jaki mam ale
            czasami mam serdecznie dosyć. Po ośmiu godzinach spędzonych w pracy (dosyć
            nieciekawa atmosfera tam panuje) wieczór mija na słuchaniu ciągłych jęków i
            płaczu oraz na przekonywaniu dziecka że powinna być grzeczna i nie wszystko jej
            wolno.
            • verdana Re: jestem wredna 14.05.09, 18:16
              Oczywiscie, za masz dosyć. Niemal wszyscy maja, mało kto się
              przyznaje.
              Może trochę wyluzuj - czym mniej zakazów, tym grzeczniejsze dziecko -
              ja się przekonalam o tym przy kolejnych. Piewrsze to zwykle
              eksperyment:-)
            • jola_ep Re: jestem wredna 14.05.09, 19:29
              > Problem w tym chyba tkwi że ja ogólnie mam bardzo niską
              > samoocenę co w pewnym sensie odbija się na moich stosunkach z ludźmi min z własnym dzieckiem.

              Pokochaj siebie :) Uwierz w siebie. Potrafisz, możesz. Tylko być może brakuje Ci tego, co powinniśmy wynieść z domu rodzinnego: ogólnego obycia z małymi dzieckiem, dobrych wzroców, zrozumienia.
              Jeśli zrozumiesz motywy, które kierują Twoim dzieckiem, poznasz normy rozwojowe, będzie Ci łatwiej zachować cierpliwość.

              Polecam: "Jak mówić, aby dzieci słuchały, jak słuchać, aby dzieci mówiły..."
              (daruj sobie oglądanie Superniani, bo to program nastawiony na przyciąganie publiczości)

              Piszesz o swoim dziecku używając negatywnych określeń: złośliwa, uparciuch... Walcz z tym, nie pozwól sobie nawet na myślenie w ten sposób. Nawet jeśli zachowuje się niezgodnie z tym, czego oczekujesz - ono ma ku temu niezmiernie ważny DLA SIEBIE powód.

              > wieczór mija na słuchaniu ciągłych jęków i
              > płaczu

              W dniach, kiedy pracowałam dłużej, widziałam, że moje dzieci zachowują się "niestabilnie". Momentalnie odbijało się to na ich zachowaniu. One w ten sposób odreagowywały moją nieobecność. Potrzebowały mojej uwagi, więc walczyły o nią.

              Z czasem nauczyłam się, że jak wracam późno, to zamiast je uspokajać, uciszać, karać, czy w końcu wydzierać się, powinnam iść z nimi na spacer. Więc chodziliśmy - czasem tylko do sklepu, albo naokoło bloku, gdziekolwiek. Niech się ruszają i wybiegają. Potem było nieco lepiej. Ale biada mi, jeśli próbowałam robić cokolwiek, na czym się koncentrowałam. One momentalnie wyczuwały brak mojej uwagi i zaczynały o nią walczyć.

              > oraz na przekonywaniu dziecka że powinna być grzeczna i nie
              > wszystko jej wolno.

              Co to znaczy "grzeczna". Jak można do "grzeczności" przekonać dwulatka? Daruj sobie awykonalne zadania, bo tylko się zestresujesz.

              Ustal granice: czego NAPRAWDĘ jej nie wolno. U mnie to były sprawy związane z bezpieczeństwem. Tego pilnuj. A nad resztą zastanów się, może jednak wolno, tylko z jakiś powodów boisz się, że Ci dziecko wejdzie na głowę i będzie Tobą rządziło?

              Pozdrawiam
              Jola
              • edit38 Re: jestem wredna 14.05.09, 20:54
                jola_ep napisała:

                >
                > Pokochaj siebie :) Uwierz w siebie. Potrafisz, możesz. Tylko być może brakuje C
                > i tego, co powinniśmy wynieść z domu rodzinnego: ogólnego obycia z małymi dziec
                > kiem, dobrych wzroców, zrozumienia.

                Chyba najbardziej brakuje mi zrozumienia a także odrobiny egoizmu.
                Moje problemy emocjonalne zaczęły się po porodzie kiedy to cierpiałam na dosyć
                ciężką depresję i tylko leki pozwalały mi jakoś funkcjonować. Wtedy okazało się
                że teściowa którą uważałam za wspaniałą osobę jest podła i złośliwa, mój mąż nie
                chcąc ranić swojej matki trzymał się z boku i nie mieszał się między nas przez
                co poczułam się odrzucona i niekochana(do tej pory mam trochę żalu o to). Przez
                moją chorobę mam ciągłe poczucie winy że straciłam pierwsze dwa miesiące życia
                dziecka (byłam przy niej ale tak jakby mnie nie było)potem wróciłam do pracy i
                przez to spędzam z nią bardzo mało czasu (dużo mniej niż bym chciała) a muszę w
                tym czasie jeszcze posprzątać, ugotować itd. Czasami jestem zmęczona i
                chciałabym odpocząć fizycznie i psychicznie,wyjść z domu (sama bez dziecka) ale
                od razu dopadają mnie wyrzuty sumienia że ten czas mogłabym poświęcić córce.


                >
                > Ustal granice: czego NAPRAWDĘ jej nie wolno. U mnie to były sprawy związane z b
                > ezpieczeństwem. Tego pilnuj. A nad resztą zastanów się, może jednak wolno, tylk
                > o z jakiś powodów boisz się, że Ci dziecko wejdzie na głowę i będzie Tobą rządz
                > iło?
                >
                Może rzeczywiście trochę przesadzam ale większość zakazów dotyczy
                bezpieczeństwa lub rzeczy dla mnie dosyć istotnych jak np. nie podjadanie między
                posiłkami (mała nie lubi jeść konkretnych rzeczy ale opychałaby się ciastkami,
                chrupkami) Często zdarza się że nawet nie chce spojrzeć na obiad a za 10 minut
                na spacerze robi awanturę że chce ciastka, chrupki, paluszki itd.
                Z kilkoma rzeczami może rzeczywiście powinnam odpuścić.
                • jola_ep Re: jestem wredna 15.05.09, 09:09
                  Poczucie winy to bardzo zły doradzca w wychowywaniu dzieci.
                  Nikt z nas nie jest idealny. Dzieci są bardzo odporne na rodzicielskie błędy. W większości wypadków ich rozwój zmierza w dobrym kierunku, niezależnie od naszych działań. (oczywiście pomijam tu patologię)

                  Zapomnij o tym, co działo się prawie dwa lata temu. Wybacz (a to słowo oznacza: spróbuj zrozumieć) - wszystkim.

                  Zajmij się tu i teraz.

                  Jeśli czujesz, że musisz wyjść i odpocząć - zrób to. Proponuję jakieś zajęcia sportowe raz w tygodniu. Ruch bardzo poprawia samopoczucie :)
                  Ja odkryłam w tym czasie moje nowy hobby - czyli haft krzyżykowy. Ku mojemu zaskoczeniu moje dzieciaki bardzo szybko nauczyły się, że przez te kilkanście minut wieczorem mama odpoczywa, czyli wyszywa. Pociągało mnie w tej czynności to, że tworzyłam rzeczy ładne, trwałe i co najważniejsze: zupełnie niepraktycze ;)

                  > a muszę w
                  > tym czasie jeszcze posprzątać, ugotować itd.

                  Musisz?
                  W pewnym momencie opadły mi ręce i stwierdziłam, że nie jestem w stanie być idealną żoną, matką i gospodynią. Więc muszę z czegoś zrezygnować. Zrezygnowałam z tej ostatniej roli.
                  W moim domu był bałagan.
                  Obiady gotowałam wyjątkowo proste i szybkie. Mój mąż mi w tym pomagał.
                  A jak ktoś chciał nas odwiedzić, to miał uprzedzić :)
                  Trudno. Wiem, jak to boli i jaki to wstyd przyznać się, że nie jest się ideałem.
                  Ale albo to, albo - czułam to - zabraknie mi w końcu cierpliwości do dziecka i czasu dla męża :)

                  > rzeczy dla mnie dosyć istotnych jak np. nie podjadanie między
                  > posiłkami

                  Właśnie, zastanów się nad tymi "rzeczami istotnymi dla ciebie".
                  Na ile są rzeczywiście ważne?
                  Dlaczego nie może podjadać?
                  Moje podjadały (a są/były niejadkami).
                  Tylko trzeba zwrócić uwagę na to, co podjadają.
                  W miarę nieszkodliwe są owoce, warzywa, naturalne jogurty. Chrupki jeśli już - to nie słodzone i nie chipsy.

                  > Często zdarza się że nawet nie chce spojrzeć na obiad a za 10 minut
                  > na spacerze robi awanturę że chce ciastka, chrupki, paluszki itd.

                  Ja bym wróciła do domu i dała jej zimny obiad ;) (i nici potem ze spaceru)
                  Widocznie wtedy nie była głodna, ale jest teraz.

                  Myślę, że kluczem nie jest karanie dziecka, ale jego zrozumienie.
                  Dwulatki z reguły mają odmienne zdanie od rodziców ;) Mają do tego prawo, w ten sposób uczą się samodzielności i ćwiczą w podejmowaniu decyzji. Zawsze warto wysłuchać dziecka, może ma rację?
                  Z drugiej strony są za małe, aby rozumieć polecenia słowne (tzn. wydaje się, że tak dużo rozumieją, ale bardzo często jest to złudne).
                  Nie chodzi o to, aby słuchało Twoich poleceń, ale aby robiło to, na czym Ci zależy. Ucz się rodzicielskiego sprytu :) Niektórym dzieciom fajnie odwraca się uwagę. Miałam taki egzemplarz :)

                  Małe dzieci przeżywają uczucia bardzo intensywnie: cieszą się "całym sobą", ale podobnie denerwują i złoszczą. Są na tyle małe, że mają prawo złościć się, wrzeszczeć, rozpaczać. A ty masz prawo stawiać granice i ich pilnować. Spokój, spokój i jeszcze raz spokój :)

                  Pozdrawiam
                  Jola
Pełna wersja