Mój synek mnie nienawidzi....

IP: 83.1.105.* 27.05.09, 20:19
Mam synka 5,5 letniego-jest wspaniałym chłopcem a ja... Zacznę od
początku. Wychowuję go samotnie, czsem też pomaga mi w wychowaniu
jego tata.
Wczoraj miała miejsce taka oto sytuacja (nota bene w Dzień Mamy):
poszliśmy z synkiem (tzn jego babcia i ja) na plac zabaw; były tam
dmuchane zjeżdżalnie i Kubuś kilka razy z nich zjeżdżał wkońcu
chcieliśmy już wyjść a synek zapytał czy może jeszcze raz się
przejechać-powiedziałąm że nie bo musimy wracać do domu; było już
trochę późno; na co on się obraził i wyprzedził nas bez słowa i
ruszył w kierunku domu nawet nie reagując na moje wołanie.
Zdenerwowałam się bardzo że nas zlekceważył i w domu rozpętała się
prawdziwa awantura. Powiedziałam mu że jak będzie się tak zachowywał
to już nie pójdziemy więcej na zjeżdżalnie i koniec z bajką i
komputerem. Krzyczałam na niego a on wkońcu powiedział że mnie
nienawidzi i że ja też kiedyś umrę. Zatkało mnie. Ale to jeszce nie
był koniec - machina ruszyła dalej. Powiedziałam skoro tak to proszę
ubieraj się i idziesz do taty. Niewiem czemu to powiedziałam. Żałuję
tego bardzo. On ubrał się, spakował w reklamówkę swoje niektóre
zabawki i to naprawdę straszne otworzyłam drzwi-Kuba wyszedł a ja
zamknęłam drzwi. Obserwowałam go przez wizjer. Czekał na klatce
jeszcze jakąś chwilę i chciał już wychodzić; wtedy ja przestraszyłam
się i wpóściłam go do domu. Kuba poprosił żebym zadzowoniła do taty
żeby go zabrał bo on już nie chce ze mną mieszkać i napewno już do
mnie nie wróci. Nawe mnie zaszantażował, bo powiedział że jak nie
pójdę z nim na zjeżdżalnię albo mu na coś nie pozwolę to on idzie do
taty.
Wiem, mój syn się mnie boi. Często na niego krzyczę, wpadam wtedy w
w taką złość że nad tym nie panuję. Wybieram się do psychologa żeby
pomógł mi zapanować nad emocjami.
Wiem że muszę się zmienić bo mój syn mnie wkońcu zostawi i już nic
nie będę mogła zmienić.
Tak naprawdę wcale się Kubusiowi nie dziwię; sama nie chciałąby
mieszkać z kimś takim jak ja. On wytrzymuje to wszystko dzielnie.
Kocham go. Bardzo. Boję się że takie sytuacje odcisną na nim swoje
piętno.
Mam straszne wyrzuty sumienia. Co o tym wszystkim sądzicie?
    • aniniaw Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 27.05.09, 20:47
      Szkoda mi Twojego dziecka bo wyglada na to ze masz w domu madre i wrazliwe dziecko dla ktorego jestes zolza,jedyna nadzieja w tym ze widzisz ze nie radzisz sobie z emocjami i wybierasz sie do psychologa.Obys tam dotarla.
    • triss_merigold6 Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 27.05.09, 21:38
      Sądzimy, że reagujesz kompletnie niewspółmiernie do sytuacji na
      zachowania, które odbierasz jako lekceważenie. Masz jakąś obsesję
      kontroli i panowania nad dzieckiem? Natychmiast do psychologa i
      psychiatry, IMO powinnaś brać przynajmniej przez jakiś czas leki
      stabilizujące nastroje i skoki emocji.
      Pięciolatek ma w d... czy to był Dzien Matki czy inna okoliczność,
      dzieci nie przywiązują aż takiej symbolicznej wagi do świąt.
      Byc może dla dobra psychicznego i emocjonalnego dziecka, powinno ono
      mieszkać z ojcem?
    • ca.melia Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 27.05.09, 22:02
      sądzę, że masz skłonności do bycia toksyczną matką, która w imię źle pojętej
      miłości zaczyna chrzanić dziecku życie. I do tego z siebie niejako robi ofiarę
      - "mój synek mnie nienawidzi" - ojej.

      To go nie krzywdź. Myśl. zapytaj siebie, czy chciałabyś być tak traktowana,
      jak Ty traktujesz swoje dziecko.

      na wszelki wypadek zajrzyj proszę tu

      f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=2201600

      i zobacz co się dzieje po latach z tak traktowanymi dziećmi.

      Pozdrawiam
    • Gość: windy spring Re: Mój synek mnie nienawidzi.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 22:03
      Twój syn Cię nie nienawidzi. Był zły na Ciebie, bo nie pozwoliłaś mu
      się nadal bawić. Miał prawo się obrazić,ale nie wolno mu pokazywać
      emocji i być rozczarowanym, miał być szczęśliwy szczególnie w Dniu
      Matki...Pokazanie mu,że ma iść do Taty, to rozgrywka z nastolatkiem,
      pięciolatek zrozumiał jedno: mamie na mnie nie zależy, nie jestem
      ważny.A powinien wiedzieć,że jest najważniejszy,ukochany przez
      mamę.Naucz się przepraszać swojego synka, mówić,że go kochasz
      najbardziej na świecie,że jak wybiega z przodu to się o niego
      boisz,że coś mu się stanie. Tłumacz to! Dawaj drobiazgi bez okazji,
      licz się z jego zdaniem, pytaj, rozmawiaj. Nie bądź matką warunkową,
      ma dopiero 5 lat, a już żyjecie w 2 światach, a co będzie dalej? Nie
      szantażuj i nie wylewaj frustracji na niego. Jak nie wytrzymasz i
      skrzyczysz , przeproś go za to. Szukaj dla Was pomocy,powodzenia.
    • kachape Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 28.05.09, 11:53
      po pierwsze to nieprawda - synek bardzo Cię kocha. A mówiąc, że Cię
      nienawidzi miał na myśli, że jest na Ciebie bardzo zły - co Ty
      powinnaś mu wytłumaczyć, zamiats obrażać się, że on tak powiedział.

      czytając Twoją opowieść zadawałam sobie kilka pytań - dlaczego nie
      pozwoliłaś mu zjechać jeszcze raz? Moim zdaniem lepiej było
      powiedzieć tak synku, ale tylko raz bo bardzo nam się spieszy -
      pójść z nim na zjeżdżalnię, poczekać na jej dole, przytulić tuż po
      tym jak zjechał, bić prawo jak super to zrobił i wykombinować jakąś
      zabawę - choćby w podskakiwanie czy cokolwiek, żeby wyjść z parku

      zlekceważył Cię potem, bo Ty zlekceważyłaś jego. nie zrozumiał
      dlaczego nie mógł zjechać, był zły.

      groźba kary, zekoniec z komputerem była totalnie nieadekwatna.
      Koniec z oplacem zabaw też nie, bo raczej powinnaś porozmawiać o
      zachowaniu na ulicy. że nie może Tobie uciekać itp, ale raczej
      tłumacząć i przytulając niż grożąc karami. No i na ulicy zamiast
      wołać lepiej po prostu uniemożliwiść dziecku ucieczkę - to w końcu
      niebezpieczne

      w domu gdy usłyszałaś, że Cię nienawidzi najpeoiej chyba powiedzieć
      wtedy a ja Cię bardzo kocham synku. Idziesz do taty jako kara to też
      kiepski pomysł.
      Wciągnęłaś malucha w gierkę ze swoimi emocjami.
      niestety nasze dzieci szybk oteż od nas uczą sie sztuki panowania
      bądź nie panowania nad emocjami. Jesli mały widzi, że w gniewie
      można robić i mówić wszytsko, to nie oczekuj, że będzie w takich
      sytuacjach umiał sam nad sobą zapanować

      synek Cię nie zostawi, bo ma 5,5 roku i najbardziej na świecie chce
      kochać swoją mamę - dziwne, że w ogóle takie myśli przychodzą Tobie
      do głowy
      na pewno warto, byś popracowała nad swoimi emocjami, opanowaniem w
      chwilach złości. Rozejrzyj się, może Twojej okolicy ktoś organizuje
      warsztaty temu poświęcone? jest tego teraz sporo

      • Gość: annak Re: Mój synek mnie nienawidzi.... IP: 83.1.105.* 29.05.09, 17:15
        Droga kachape!
        Dziękuję za zrozumienie i wyjaśnienie na spokojnie całej sytuacji.
        Oczywiście że moja złość była bezpodstawna i całkowicie niadekwatna
        do sytuacji.
        Obiecałam sobie że już nigdy więcej nie dopuszczę do takiej
        sytuacji. Zresztą zapisałam się na wizytę do miejscowego psychologa;
        czekam bo to dopiero pod koniec czerwca.
    • sop.hie Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 31.05.09, 16:20
      Witam,

      zgadzam się w zupełności z tym co napisała kachape. Nie będę się powtarzać.
      Myślę też, że to co napisałaś Ty świadczy o tym, że już widzisz absolutną
      konieczność zmiany swojej postawy. Problem leży po Twojej stronie, nie po
      stronie 5 letniego synka. Ale wymaga dużo odwagi przyznanie tego otwarcie. Wiele
      osób tkwiłoby w błędnym przekonaniu o swojej rodzicielskiej nieomylności. Życzę
      powodzenia i koniecznie udaj się do psychologa!
    • catrina23 Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 06.10.09, 22:38
      Myśle,że nie powinna Pani ulegać maluchowi-wiem co piszę poniewaz
      mam podobną sytuację z moim 2,5 letnim synem-co prawda wychowuje go
      z mężem,ale mąż pracuje od 6-22,a ja skolei chodze na różne
      zmany,mały często wykorzystuje momenty kiedy jestem zmęczona wtedy
      wie że na pewno się zgodze na jego zachcianki,rzadko się to zdaża
      ale się zdaża-mąż przystaje na każde zawołanie syna-dlatego to ja
      jestem ta zła,niedobra i wtedy często słysze od niego"nie chce
      cie"'idz sobie juz do pracy"albo "nie kocham Cie"ale jego dąsy
      szybko mijaja i przeprasza za swoje zachowanie,musi byc Pani
      stanowcza to podstawa,pozdrawiam
      • krztyna Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 08.10.09, 21:14
        catrina23 napisała:

        > musi byc Pani
        > stanowcza to podstawa,pozdrawiam

        Stanowczość jako klucz? Nigdy w życiu. Klucz to porozumienie, wtedy
        nie trzeba dziecku nic kazać, bo ono rozumie, że tu musimy się
        pospieszyć, tu możemy jeszcze się pobawić, a tu nie ma na to czasu.
        Mam dwóch synów i gdy tylko jestem stanowcza w sytuacjach
        absolutnie tego nie wymagających, to wprowadzam nerwową atmosferę i
        osiągam skutek odwrotny od zamierzonego.

        Stanowczość zostawiam sobie na chwile, gdy naprawdę mi się spieszy
        albo sytuacja jest np. niebezpieczna.

        O dziwo działa, dzieci nie wchodzą mi na głowę, lubią moje
        towarzystwo, a ja ich.
        -----------
        Platek, Skorpek i Hans Helmut
    • sylwester.bielas Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 09.10.09, 00:08
      Witam.
      Opisana przez Panią sytuacja wyglądała dość dramatycznie - być może
      dlatego, iż samotnie wychowuje Pani swojego syna, co utrudnia
      zdystansowanie się do jego zachowań i własnych uczuć. Zachowanie na
      placu zabaw było w zasadzie typowe dla dzieci w wieku Kuby. Mama nie
      zajmuje już tak ważnego miejsca w życiu dziecka, jak dawniej, schodzi
      na
      drugi plan. Dziecko chce być pępkiem świata, a siła dziecięcych dążeń
      i
      pragnień jest duża, co prowadzi do gwałtownych i emocjonalnych starć
      z
      otoczeniem, które próbuje stawiać jakieś granice (a, że trzeba je
      stawiać, to inna sprawa). Ponieważ to Pani przerwała tę niesamowitą
      zabawę, chłopiec całą swoją frustrację i złość okazał Pani. Rozumiem,
      że
      to Panią na początku rozzłościło, bo przecież Pani go kocha i uważa
      za
      wspaniałego chłopca.
      Wydaje mi się jednak, że jak na pięciolatka Kuba początkowo zachował
      się
      w sposób wyjątkowo opanowany - uniósł się i wyminął Panią bez słowa
      (co
      za dystynkcja!). Z dalszego przebiegu wydarzeń widać, iż raczej to
      Pani
      się na niego śmiertelnie obraziła i przestała panować nad swoimi
      emocjami. W zasadzie role się odwróciły - to Pani stała się
      wybuchowym
      5,5-latkiem wyrażającym gwałtownie emocje, udowadniającym kto jest
      najważniejszy, ma władzę. Jako pierwsza uciekła się Pani do szantażu
      i
      grożenia, mówiąc chłopcu, że ominą go wszelkie przyjemności, jeżeli
      będzie nieposłuszny i nadal próbował okazywać autonomię. Być może
      poczuł, że Pani go w tym momencie nie kocha, no bo nie pójdziecie
      więcej
      na zjeżdżalnię, koniec z bajkami, komputerem ... koniec świata, nic
      tylko umierać. Być może nie doszłoby do całej sytuacji, gdyby Pani
      potrafiła wówczas trochę ustąpić, nie wymagała bezwzględnej uległości
      i
      lojalności (sparafrazuję -"jak Ci źle ze mną, to idź sobie do ojca").
      Wierzę, że ta sytuacja była dla Pani trudna. Myślę jednak, że nie
      tyle z
      powodu nierespektowania granic przez syna, co raczej z Pani
      niepewności
      i lęku że syn staje się inny (nieznośny), odrębny, a dla Pani może to
      oznaczać, że już Pani nie kocha (?). Dość często podobne reakcje
      przeżywają rodzice, którzy sami w dzieciństwie czuli, że muszą się
      zmienić, bo inaczej ich opiekunowie nie wytrzymają z nimi dłużej i
      ich
      zostawią (nie koniecznie fizycznie).
      Zachęcam Panią do nabycia bardzo dobrej książki:
      Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sidney M.Baker "Rozwój psychiczny
      dziecka od 0 do 10 lat" (Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2007).
      Serdecznie pozdrawiam.
    • Gość: GG Re: Mój synek mnie nienawidzi.... IP: *.197.172.161.threembb.co.uk 07.02.10, 10:39
      cześc ! czytałam twój list i tak sie zastanawiam nad panowaniu nerw,
      ja też jestem bardzo nerwowa mama 6 letniego synka też na niego
      krzycze i strasze go że zostawie go samego w domu jak się nie
      wyszykuje do szkoły,mój syn jest cały czas w stresie i w biegu a
      zwłaszcza jak jestem po drugich zmianach i mam rano wstac a synek
      bardzo powoli się szykuje i wtedy musimy biegiem iśc do szkoły.Jako
      6-latek ma duzo obowiązków uczy sie czytac pisac , przychodzi do
      domu odrabia lekcje i jeszcze ja odniego wymagam innych obowiązków ,
      krzycze na niego przy lekcjach jak zle coś pisze i jak ochlone to
      przecież wiem że on ma tylko 6 lat , ale jak mam nerwy to nie moge
      sie opamietac i takie rzeczy krzycze ze az nie chce mówic juz nie
      raz brałam ziolowe tabletki , ja z kolei mam męża jest wspaniały i
      cierpliwy wiem ze syn woli meza niż mnie nad mężem też się wyżywam
      sama z sobą niemogę wytrzymac i daje sobie z tego sprawe a nie moge
      nad tym zapanowac. Jestem ciekawa co tobie doradza psycholog bo ja
      nie pójdę, raz ze nie mam czasu a dwa nie jestem wylewna,a musze coś
      z tym zrobic bo wiem że moje dziecko też się mnie boi chcem go
      wychowac jak naj lepiej a ze maz jest za dobry i za duzo jemu
      pozwala to ja musze nadrabiac. To jest mój pierwszy taki list nie
      wiem po co go napisałam jak sama nie moge sobie pomóc to kto mi
      pomoże? ale pozdrawiam wiem że Ci nie pomogłam tylko sama czekam na
      pomoc ale chyba musimy same to wszystko opanowac :( :( GG
      • kobraluca Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 08.02.10, 04:20
        > maz jest za dobry i za duzo jemu
        pozwala to ja musze nadrabiac.

        czy naprawde uwazasz,ze warto niszczyc Twoja relacje z dzieckiem, bo wedlug Ciebie tato jest za dobry? czy myslisz,ze jest to korzystne dla dziecka?
        dziecko potrzebuje kochajacej matki, bliskosci i wiezi

        --
        Nothing you become will disappoint me;
        I have no preconception that I'd like to see you be or do.
        I have no desire to foresee you, only to discover you.
        You cannot disappoint me.
        • Gość: GG Re: Mój synek mnie nienawidzi.... IP: *.196.132.216.threembb.co.uk 08.02.10, 14:36
          ooo powiem tobie że z szokowało mnie to troche , napewno masz rację
          ale nie chcem żeby moje dziecko było rozwydrzonym dzieckiem. I to
          nie jest tak do konca ze chcem nadrobic tym że mąż jest za
          dobry ,choc to prawda , ale ja chyba muszę sobie jakoś poradzic z
          soba,bo to ja jestem za nerwowa,tylko problem chyba jest że życie za
          szybko idzie i na to nie ma rady chyba ze się zwolnie z pracy a to
          nie możliwe. :(
          • laurah Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 10.02.10, 21:23
            Może spróbuj porozmawiać z mężem, żeby również był czasem bardziej stanowczy. Myślę, że gdyby ojciec dziecka raz na jakiś czas zabraniał, a Ty byłabyś milsza i bardziej wyrozumiała, sytuacja by się wyrównała.
            Nie mam tu na myśli nakłanianie męża do bezsensownych zakazów. Po prostu, ustalcie wspólnie pewne reguły i kiedy będziesz miała zamiar odmówić czegoś synkowi, niech mąż Cię wtedy wyręczy.
            Nic innego nie przychodzi mi do głowy w tym momencie.
            Pozdrawiam,
            • Gość: GG Re: Mój synek mnie nienawidzi.... IP: *.196.159.80.threembb.co.uk 12.02.10, 12:20
              czesc! dziękuje za podpowiedz ale ja już rozmawiałam z nim na ten
              temat, mówiłam mężowi ze to ,ze synowi da cukierki na noc jak wymył
              zeby , a pozniej nie chce jemu sie wymyc jeszcze raz to nie robi mu
              dobrze że mu pozwala na wszystko tylko mu szkodzi. Takich spraw jest
              mnóstwo,no i oczywiscie mąz obiecuje że bedzie miał takie same
              zdanie jak ja ale tylko jak mam druga zmiane w pracy to on znowu
              robi to samo i szykuje jemu talerzyki słodkości tak to nazywają hi
              hi myśle że uda mi sie to rozwiazac,mimo wszystko mąż jest kochanym
              człowiekiem ale nie zaszkodzi jak nie będzie tak robił hi hi
              pozdrowienia ;)
    • Gość: anja29 Re: Mój synek mnie nienawidzi.... IP: *.aster.pl 24.03.10, 22:39
      jak można stosowac taką, jakakolwiek agresję wobec małego
      dziecka????? w głowie mi się to nie mieści. też jestem mamą takiego
      małego chłopca i lza kreci mi sie w oku, gdy czytam coś takiego...
      bardzo mi żal twojego synka. dobrze się zastanów, jaką robisz mu
      krzywdę.... :((((
      • asia_i_p Re: Mój synek mnie nienawidzi.... 29.03.10, 08:30
        Jak ci się łza kręci w oku nad niedolą dziecka, pomóż jego matce. Na
        przykład takimi rzeczowymi radami, jak w postach powyżej.
        Wiesz, od czego zaczynają psychologowie w poradniach, do których
        przychodzą matki nie radzące sobie ze swoją złością? Od podbudowania
        ich. Od wypisania razem z nimi cech, co dobrze robią jako matki. Bo
        dołowanie matki z reguły pogarsza sprawę.
        Więc jeśli chcesz pomóc, pomóż konkretnie, a jeśli chcesz się
        powzruszać twoim wzruszeniem, to sobie puść Casablankę.
Pełna wersja