Gość: anna kuba
IP: 83.1.105.*
02.06.09, 22:32
Mam synka 5,5 roku - nie mam z nim większych problemów jest raczej
dzieckiem posłusznym; martwi mnie natomiast co innego. Wynika to
głównie z mojej winy gdyż synek był karany cieleśnie - nie często
ale zdarzało się; krzyczałam na niego i od jakiegoś czasu zauważyłam
że często podciąga nosem (nie ma kataru) tak jakby był to tik
nerwowy. Oczywiście napominam go żeby tak nie robił ale wydaje mi
się że robi to odruchowo. CZy moje dziecko może mieć problemy natury
newicowej?
Zauważyłam też że np. nie potrafi współczuć gdy ktoś płacze np.
gdybym się rozpłakała w jego obecności nie zwróciłby na to większej
uwagi.
Jest z reguły grzecznym chłopcem ale też trochę rozpieszczonym; np w
towarzystwie babci potrafi wymusić prawie wszystko bo wie że babcia
mu na wszystko pozwoli.
Jestem też wobec niego mam takie odczucie zbyt wymagająca; nie
pozwalam mu na taką pełną swobodę - często mówi że chce iść do babci
bo w domu tego lub tamtego mu niewolno.
Jedynym moim celem jest dobrze go wychować ale zdaję sobie sprawę że
popełniłam po drodze masę błędów za które on "zapłaci" swoim
stosunkiem do świata.
JA jestem pesymistką i taki też świat mu niechcący przedstawiam i on
nie potrafi cieszyć się jak to się mówi pełnią życia. Od lat borykam
się z depresją; leczę się i boję równocześnie że mój synek będzie
miał podobne problemy w przyszłości.
Jeśli chodzi o jego kontakty międzyludzkie to nie są one
niepoprawne; synek szybko odnalazł się w grupie przedszkolnej ale
też jest raczej nieśmiały.
Co o tym sądzicie...