Niejadek - jak postępować?

19.06.09, 22:55
Witam,

Jestem mama 4,5-letniego niejadka, a może raczej "dziwnojadka".
Synek jada od ponad 2 lat tylko kilka wybranych potraw. Chodził do
żłobka, teraz do przedszkola i bardzo często w przedszkolu zjada w
ciągu 8 godzin tylko chleb z masłem na śniadanie. Czasami zje też
same ziemniaki lub ryż na obiad (o ile ten ryż lub ziemniaki nie
zostały pobrudzone sosem, sałatką itp) ewentualnie kotleta lub
paluszki rybne. Zwykle odbieram go z przedszkola bardzo głodnego,
ale mimo przegłodzenia nie decyduje się na zjedzenie tego co inne
dzieci. W domu po powrocie z przedszkola nadrabia zaległości.
Proponuję mu taki obiad jak je cała rodzina, ale najczęsciej nie
chce nawet spróbowac i prosi o coś innego.
Przyznam się, że już nie mam siły. Synek nie je wogóle owoców, z
warzyw tylko fasolkę. Zup teraz wogóle nie jada. Nie wiem jakim
cudem wyniki badań ma bardzo dobre.
Jak powinnam postępować? Przegłodzenie nic nie daje, nagradzanie też
nie jest skuteczne?
Bardzo proszę o jakąś radę. Pozdrawiam.
    • mskaiq Re: Niejadek - jak postępować? 20.06.09, 07:01
      Sprobuj dowiedziec dlaczego nie chce jesc innych potraw i owocow.
      Wedlug mnie to blokada ktorej podlozem jest strach. Nie staraj sie
      uzyskac odpowiedzi na sile ale probuj pytac go od czasu do czasu o
      to. Nie pytaj go przed jedzeniem bo wtedy moze byc wystresowany.
      Mysle ze dla niego jedzenie to jeszcze wiekszy stres niz dla ciebie.
      Najlepiej pytaj kiedy razem sie bawicie, kiedy jest radosny i
      otwarty. Jednego dnia ci powie.
      Kiedy bedziesz wiedziala wtedy powoli mozesz mu pomoc pozbyc sie tej
      psychicznej blokady. Trzeba to robic niezwykle ostroznie, nie mozna
      wymuszac, byc przy nim, wspomagac jego wysilek.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • gacusia1 A ty swoje,mskaiq .-D 20.06.09, 16:22
        Czy nie przyszlo ci do glowy,ze dziecku zwyczajnie moze sie nie
        podobac KOLOR potrawy,zapach,ksztalt???? Ale zeby STRACH i znowu
        STRACH? Czy zycie dziecka to nic innego jak tylko zewszad czychajacy
        i czajacy sie STRACH???? Juz daj spokoj,plizzz.. .-))))
    • gacusia1 Ale komu to przeszkadza? 20.06.09, 16:29
      Jesli wyniki sa dobre,to wlasciwie w czym jest problem? W tym,ze
      dziecko jest inne niz bys chciala? Ze nie je tak,jak INNE dzieci? No
      i co z tego? Taki juz jest. jesli wszystkie wyniki sa w normie,waga
      i wzrost rowniez,to naprawde nie masz sie czym martwic tylko
      przestac zwracac na to uwage i klasc nacisk,wtedy moze nawet syn
      zacznie SAM probowac nowych potraw-bez Twojej namowy. Daj mu spokoj.
      Nie rozmawiaj z nim na temet jedzenie,nie zwracaj uwagi. Ja to
      przeszlam z corka i do tej pory czasem sie zastanawiam czym ona zyje
      a ma prawie 14 lat,wyniki dobre(w szkole tez ,-) )Moj syn natomiast
      jak mu sie kolor nie spodoba to nie ruszy. Zapach odgrywa kluczowe
      znaczenie. Z jakiegos powodu ma odruch wymiotny-prawdziwy,
      nieudawany,na knedle z owocami. Nie nalegam,bo po co?
      Daj odpoczac sobie i synkowi. To pomoze,zobaczysz.
      • ald77 Re: Ale komu to przeszkadza? 20.06.09, 22:02
        Dzięki za szybką odpowiedź.
        Wyniki badań synek ma dobre, ale ze względu na to co je cierpi na
        poważne zaparcia, ma czasami krwawienia z odbytu i dostaje laktulozę.
        Dla mnie jest to jedyny problem i dlatego przeszkadza mi brak
        warzyw, owoców, pieczywa wieloziarnistegi itp w jego diecie.
      • ald77 Re: Ale komu to przeszkadza? 20.06.09, 23:43
        Rozmawiałam z synkiem i zwykle mówi, ze coś nowego mu nie smakuje,
        mimo, że wogóle tego nie spróbował. Owoce według niego brzydko
        pachną i nie jest w stanie nawet wziąść do ręki np. jabłka. U nas w
        domu zawsze jadło sie dużo owoców, ale on nigdy w życiu nie miał w
        ustach kawałka owocu poza etapem słoiczków dla niemowlaków.

        Nie zmuszam go, nie namawiam. Siada z nami do stołu, patrzy co jest
        na talerzu i zwykle mówi: "nie będę tego jadł, dziękuję" i odchodzi.
        Jak zgłodnieje to prosi o chleb z masłem lub serek Danio waniliowy :-
        )
        Na szczęscie w przedszkolu też to szanują. Cała grupa je normalnie,
        a mój mały wrażliwiec-indywidualista konsekwentnie
        powtarza: "dziękuję, nie będę tego jadł" i siedzi głodny.
        • gacusia1 Re: Ale komu to przeszkadza? 21.06.09, 00:41
          A co z braniem witamin? Nie wiem czy w Pl sa takie,ktore sie podaje
          dzieciom,jesli nie jedza warzyw i owocow? Drugi rodzaj to takie dla
          dzieci,ktore nie jedza miesa i nabialu. Poszukaj w aptekach. Moze to
          wystarczy by ruszyc perystatyke jelit?
          • engee1 Re: Ale komu to przeszkadza? 21.06.09, 03:11
            Moj syn tez jest niejadkiem.Niepokoi mnie to ze je bardzo male porcje.Ma kilka
            wybranych potraw.Ale zupy to przecietnie zjada 7 lyzek.Ma prawie 3 latka.Lubi
            owoce wszystkie z warzyw to ogorki kiszone i mizerie ze smietana i
            pomidory.Chleb to je jak ma natchnienie ale posny ,kiedys jadl z maslem a teraz
            nielubi posmarowanego.kanapki niezjadl w zyciu.je oddzielnie wedline pomidora
            zciagnie z gory ale chlebek poniewaz jest posmarowany ,juz zostawia.Nielubi
            sosow majonezu.Codziennie sie glowie czym go nakarmic.
            • ald77 do engee1 22.06.09, 10:10
              Jak ja bym chciała, żeby moje dziecko tak jadło :-)
              Naprawdę nie masz się czym martwić.
              Dla porównania, wczoraj mój synek wypił rano kakao, w południa zjadł
              bułkę z masłem, a popołudniu serek Danio. I nic innego nie chciał, a
              energii miała za 10. Ja już się nie głowię czym go nakarmić, tylko
              mam w lodówce zestaw kilku rzeczy, które jada. Jak pojechaliśmy na
              wczasy to jadł przez tydzien tylko chleb z masłem i serki, bo nie
              mieliśmy kuchni, żeby zrobić mu jego paluszki rybne i ryż, a
              paluszki w restauracji zupełnie mu nie pasowały (pewnie były innego
              producenta). Porcje też je małe: zwykle obiad to 2 paluszki rybne i
              dwie łyżki stołowe ryżu i ewentualnie 5 małych fasolek :-)
          • ald77 do gacusia1 22.06.09, 10:13
            Niestety w Polsce nie ma w aptece takich witamin, na razie dostaje
            zwykły Multisanostol.
            A w jakim kraju można kupić takie witaminy? Jeśli możesz to podaj mi
            nazwę witamin dla niejadków owocowo-warzywnych :-) Jeśli są w USA
            lub GB to poproszę kogoś z rodziny o wysłanie.
    • mskaiq Re: Niejadek - jak postępować? 23.06.09, 12:21
      Twoj syn powiedzial ci bardzo wiele. Sprobuj wykorzystac to.
      Przekonaj go ze jablka nie pachna brzydko. Poszukaj ksiazeczek o
      jablkach, pomaranczach, truskawkach, itp. Zabieraj go rowniez do
      ogrodu gdzie sa owoce.
      Jego blokada na owoce wedlug mnie polega na tym ze jest do nich
      uprzedzony. Nie probuj na sile przekonywac go do owocow, baw sie z
      nim, wplataj w zabawe owoce, ze sa dobre, ze pieknie pachna, ze maja
      bardzo wiele wartosci.
      Czytaj ksiazeczki o owocach, przegladaj razem z nim strony na
      internecie poswiecone owocom.
      Niezwykle wazne jest to w co wierzy dziecko. On wierzy ze jablka
      brzydko pachna dlatego nie je. Jesli przekonasz go i uwierzy ze
      jablka pieknie pachna i sa dobre to bedzie je jadl.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • nowy99 Re: Niejadek - jak postępować? 26.06.09, 19:08
        MÓJ NIEJADEK (MA 12 LAT:) też dziś mi powiedział, że nie zje
        naleśników z serem, bo dodałam parę plasterków truskawek (truskawki
        lubi) i takich nie zje, bo są niedobre...
        Pytam skąd wiesz że niedobre, coś odburknął. I też mamy z mężem
        dosyć jadania tego co on lubi. Od jutra gotuję wszystko.
        Zapowiedziałam pesto. Powiedział że nie zje. Zupy botwinkowej nie,
        krupnik nie.
        Zawsze był niejadkiem. Ale my z mężem też. Lekarka powiedziała że to
        dziedziczne niestety...
    • zarzycka.anna Re: Niejadek - jak postępować? 27.06.09, 18:48
      Witam,
      Przeczytałam Pani posty też te wcześniejsze i to co wydaje mi się
      niezbyt spójne to to, że pisze Pani "Zwykle odbieram go z
      przedszkola bardzo głodnego,
      > ale mimo przegłodzenia nie decyduje się na zjedzenie tego co inne
      > dzieci", a potem "W domu po powrocie z przedszkola nadrabia
      zaległości.
      > Proponuję mu taki obiad jak je cała rodzina, ale najczęsciej nie
      > chce nawet spróbowac i prosi o coś innego." Ja rozumiem to tak, że
      synek nie musi decydować się na próbowanie czegoś czego nie zna lub
      nie lubi, bo i tak w końcu dostanie to co lubi. Widocznie ten głód,
      o którym Pani pisze nie jest wystarczająco motywujący. Poza tym
      synek korzysta ze specjalnego statusu, kogoś komu przyrządza się
      specjalne potrawy. Z takiego statusu rzadko chcemy (nie tylko
      dzieci) rezygnować. Jeśli synek ma dobre wyniki badań, warto aby
      zadbała Pani o siebie, swój odpoczynek, szczególnie, że pisze Pani "
      Przyznam się, że już nie mam siły" i przygotowywała proste potrawy
      dla całej rodziny, nie pytała syna, co będzie jadł (tak jak rozumiem
      nie pyta Pani każdorazowo innych członków rodziny). Warto zadbać o
      dużo ruchu na świeżym powietrzu, angażowanie się w aktywności, które
      lubicie Państwo razem z synkiem, wspólne spędzanie czasu i nie
      koncentrowanie się tak na jedzeniu.
      Pozdrawiam A.Z.
    • edytairka Re: Niejadek - jak postępować? 30.06.09, 04:51
      Jestem mamą niejadka i w naszym przypadku ważnych jest kilka spraw.
      Po pierwsze trzymanie się pór posiłków. Organizm przyzwyczaja się do pewnego
      rytmu i na określone godziny szykuje się na jedzenie (odpowiednia ilość soków w
      żółądku) bez względu na to o jakich porcjach mówimy. Po drugie sprawa podjadania
      między posiłkami i ilość cukru w diecie (dotyczy także produktów typu soki, wody
      smakowe) - wiadomo, że jeśli poziom glukozy jest wysoki we krwi to ośrodek głodu
      w mózgu nie zadziała tak jakbyśmy chciały. Po trzecie wreszcie sprawa pasożytów
      układu pokarmowego. Większości rodziców wydaje się, że robale mają "duże oczy i
      są wielkości palca":) - nic mylnego. Myślę, że w populacji dość powszechne i
      często spotykane u dzieci są owsiki. Jeśli dziecko zaczyna jeść wybrane pokarmy,
      a zwłaszcza rzeczy kwaśne, skarży się na jakieś bóle brzuszka, ma problem z
      kupą, budzi się w nocy po 2-3 godz snu, ma awersję do jedzenia, trzyma się lub
      drapie w pupę, zjada gile, jest bardziej niespokojne, ma podkrążone oczy itp. to
      szansa że złapało właśnie owsiki. Oczywiście, że nie wszystkie te objawy muszą
      wystąpić jednocześnie i w takim samy natężeniu. Niestety na naszą niekorzyść
      działa też fakt, że nawet w badaniach nie zawsze skubańce wychodzą.
      Polegajcie na własnej intuicji i obserwujcie dzieci. Nasza pani pediatra oraz
      inne które znam twierdzą, że dzieci powinno się odrobaczać średnio co rok. Moim
      zdaniem mają rację. Dbamy o zwierzaki (psa średnio odrobacza się co pół roku -
      rok), pomyślmy o naszych pociechach też i pod tym kątem.
      Jest też taki syrop - Bioaron C - wyciąg z aloesu itp, koszt to ok 10 zł, oprócz
      działania wspomagającego układ odpornościowy przy i po infekcji działa również
      pobudzająco na apetyt.
      Mój syn ma obecnie 3ipół roku - akcję "robakom stop" robiłam już dwa razy. Moja
      pani pediatra zawsze zalecała ten syrop właśnie między dawkami preparatów
      odrobacz. (1 dawka odrobaczająca, 2 tyg. syrop na czczo, 2 dawka odrobaczająca).
      Uwierzcie mi, że intuicja nie zawiodła mnie, choć wyniki badań były ok. Wojtek
      zdecydowanie zaczął lepiej funkcjonować.
      Moja odpowiedź ma raczej charakter ogólny, bo jedzenie małych porcji i tego co
      dziecko lubi to jedno, a drugie jeśli problem nasila się a dieta dziecka wydaje
      się podejrzanie wybiórcza.
      Po wtóre znam takiego osobnika, który przez całe swoje życie z warzyw jadł tylko
      ogórki, owoców zero.
      Mój Wojtek też nie znosi jak ziemniaki są w sosie mięsnym czy pobrudzone np.
      buraczkami, sos z mięsa nie może zaś mieć śladów sosu sałatki itp. Właśnie
      zamierzam kupić mu talerz z podzieloną przestrzenią na 3 części. Jak tak chce to
      ok.
      • mskaiq Re: Niejadek - jak postępować? 01.07.09, 12:53
        >Mój syn ma obecnie 3ipół roku - akcję "robakom stop" robiłam już
        >dwa razy. Moja pani pediatra zawsze zalecała ten syrop właśnie
        >między dawkami preparatów odrobacz.
        >Uwierzcie mi, że intuicja nie zawiodła mnie, choć wyniki badań były
        >ok. Wojtek zdecydowanie zaczął lepiej funkcjonować.
        Mysle ze problemy twojego dziecka moga byc zwiazane z twoim
        niepokojem o niego.
        Badania wykazaly ze wszystko jest ok ale ty i tak w to nie
        uwierzylas i dalas mu syrop. To ciebie uspokoilo i automatycznie
        twoje dziecko, bo przestalas przekazywac swoj niepokoj dziecku.

        Jesli chodzi o problemy z nie jedzeniem to sa to bardzo powazne
        problemy, nie mozna nie zwracac uwagi na nie.
        Dziecko wcale nie musi czuc laknienia kiedy nie je. U dziecka czesto
        moga pojawiac sie negatywne opinie na temat owocow, warzyw i
        wiekszosci dostepnego jedzenia. Te negatywne opinie moga zamienic
        sie w strach przed jedzeniem ktory moze ograniczyc jeszcze bardziej
        to co dziecko je.
        Owoce i surowe warzywa sa niezwykle istotne do prawidlowego rozwoju
        dziecka. Zgadzam sie ze cwiczenia fizyczne moga pomoc ale konieczne
        jest usuwanie uprzedzen dziecka do owocow czy innego jedzenia
        ktorego nie chce jesc.
        Serdeczne pozdrowienia.

        • edytairka Re: Niejadek - jak postępować? 02.07.09, 17:54
          Moje problemy wynikają z czego innego niż moje osobiste obawy. Uwierz, że
          przeszłam sporo w kwestii karmienia i zgadzam się że niejedzenie to problem
          bardziej złożony niż niektórym może się wydawać.
          Po drugie nie podaję dziecku preparatów bez konsultacji z lekarzem. Tak się
          składa, że moje wnioski potwierdziła pani doktor i dlatego zdecydowałyśmy się na
          takie rozwiązanie. Sytuacja poprawiła się znacznie (znaczy że w ciągu dnia
          Wojtek zechce cokolwiek zjeść).

          W swojej wypowiedzi uznałam, że nie ma sensu powtarzać spostrzeżeń, które padły
          już od innych mam. Chciałam tylko zwrócić uwagę, że czasem są problemy, które
          mogą spotęgować niejedzenie. Ot tylko tyle:)
    • mamciakasia do ald77 02.07.09, 23:26
      Czytając twój post miałam wrażenia,że to ja opisuję swojego 5-latka. Mój synek
      także je kilka wybranych potraw.Pieczywo z masłem, danio lub danonki wyłącznie
      waniliowe, frytki, paluszki rybne. Zero zup, mięs, warzyw i owoców, czasem uda
      mi się go przekonać do deserku w słoiczku jabłko-banan(ale wyłącznie takiego i
      jeszcze wybranej firmy. Na wczasach jadł w pieczywo i danonki przez 2
      tygodnie.Zaliczył rok pobytu w przedszkolu- i dalej nic. Wg opinii lekarzy
      powinien zacząć jeść, bo zasadniczo dzieci w grupie lepiej jedzą.Doszło do
      tego,że w porze obiadu pani przygotowywała mu kaszkę mleczno-ryżową z bananami i
      karmiła go!!!!Czasem płakać mi się chce, jak widzę pałaszujące z radością dzieci
      znajomych i nieznajomych.A moja dziecko zachowuje się tak, jakby w ogóle nie
      odczuwało głodu, lub jakby musiało jeść za karę. Próbowałam wszystkich cudownych
      recept, ziół, homeopatii, medycyny chińskiej, bioenergoterapii.... i
      nic.Niestety rady Ci nie dam , bo sama szukam cudownego środka.

      Ps. Do wszystkich tych, którzy proponują przegłodzić dziecko, lub przestać
      zwracać uwagę , czy je i ile- odpowiadam NIE DZIAŁA.Moje dziecko bez problemu
      może nie jeść kilka dni z rzędu.
      • ald77 do mamciakasia 03.07.09, 22:59
        Mamciakasiu!
        Nie pocieszyłaś mnie, ale przynajmniej wiem, że nie tylko ja mam
        takiego niejadka i że ktoś mnie rozumie.
        U nas sytuacji nie zmieniło przedszkole (cała grupa ładnie je), ani
        pojawienie się młodszej siostry, która ma pół roku i chciałaby zjeść
        wszystko co jest w zasięgu ręki.
        Próbowałam (zgodnie z radami ekspertów i Pani psycholog z tego forum)
        przez 2 tygodnie robić całej rodzinie zwyczajne posiłki, ale wtedy
        nie jadł nic, więc u nas to przegłodzeni się też nie sprawdza.
        Może we wrzesniu zasugeruję pediatrze odrobaczanie "w ciemno" (w
        badaniach kału do przedszkola nic nie wyszło).
        Myślę też o zrobieniu synkowi diagnozy integracji sensorycznej - na
        forum niejadków kilka mam sugerowało, że problemy z jedzeniem mogą
        być objawem zaburzenia integracji sensorycznej.

        A na razie na czas wakacji odpuściłam :-) Rodzinie gotuję normalnie,
        synkowi nie gotuję osobno obiadów i wszyscy są zadowoleni. My
        jesteśmy spokojni i najedzeni, a on żyje powietrzem, serkami i
        chlebem z masłem :-)
        • verdana Re: do mamciakasia 03.07.09, 23:18
          A ja się zastanawiam, dlaczego niejadkom dajecie potrawy, ktore
          nawet dla dzieci o dobrym apetycie sa "zapychajace', niezdrowe i
          niszczą ochote na cos innego.
          Kakao i danonki z powodu zawartosci cukru w ogóle nie powinny się
          znaleźć w diecie niejadka. Zabijają apetyt na dlugo i skutecznie. W
          dodatku są slodkie - a wiekszość dzieci wybierze slodkie danie
          zamiast czego innego, jesli ma pewność, ze gdy nie będzie jadło mama
          da to, co lubi.
          Co to znaczy "przez dwa tygodnie nie jadł nic?" - wladował na
          kroplowkach w szpitalu? Jesli nie, to chyba jednak jadł. Tylko
          zdaniem mamy za malo - wiec sie zalamala. I teraz synek już wie -
          może jeść tylko to, co mu odpowiada.
          Nie je w przedszkolu - a po co, skoro mamada cos lepszego? Moze
          gdyby w domu nie bylo absolutnie nic, to po pewnym czasie cos jednak
          zacząłby jeść.
          Nie jestem teoretykiem, miałam niejadka. oczywiscie nie wmuszałam w
          niego tego, czego nie lubił, ale i nie gotowalam specjalnie dla
          niego. Nie chciał - nie jadł. czasem trzy dni. Potem cos jednak
          jadł, podobnie chyba jak Wasze dzieci, bo z glodu nie umarł.
Pełna wersja