mam problem- ciągle krytykuję syna

29.06.09, 11:55
zdaje sobie z tego sprawę, a jednoczesnie ciągle to robię. jak się
powstrzymac. fakt,ze mały jest dosyc niegrzeczny, ciągle cos
zmaluje, niedbały, nic mu się nie chce itp. chwalę za sukcesy, ale
niestety dużo częsciej zdarzają się momenty kiedy muszę go zganic.
czy może jest jakis sposób żeby sobie poradzic - własciwie sama ze
sobą. chciałabym widziec tylko jego mocne strony, nie te słabe,
wtedy wiem ze i ja i on będziemy szczęśliwsi!!
    • kachape Re: mam problem- ciągle krytykuję syna 29.06.09, 13:32
      ile syn ma lat? w jakich sytuacjach go krytykujesz? za jakie
      zachowania? czy jest z Tbą w domu, czy chodzi do przedszkola/szkoły?
      • bee-rka Re: mam problem- ciągle krytykuję syna 29.06.09, 14:23
        synek ma 6 lat, chodzi do zerówki, ale spędzam z nim dużo czasu w
        domu po powrocie. robimy różne rzeczy i jesteśmy naprawdę blisko,
        jednak ciągłe go strofuję, nie wiem dlaczego, wiem że to jemu
        szkodzi, ale nie jestem w stanie przemilczec kolejnych wariactw,
        choc wiem że powinnam, moje zwracanie uwagi potęguje kolejne
        nieakceptowalne zachowania.
        • ullena2 Re: mam problem- ciągle krytykuję syna 29.06.09, 15:55
          powiedz to samo tylko w inny, łagodny sposób, motywując pozytywnie:

          np zamiast "przestań krzyczec", powiedz "mów ciszej kochanie"
          zamiast "nie syp piachem" powiedz "zbuduj ładny zamek" ;
          zamiast "usiądz przy stole jak człowiek" powiedz "chodz przysunę ci
          krzesło zebys mial wygodnie siedzeć"

          warunek jest jeden, trzeba sie zastanowic za kazdym razem zanim sie
          cos powie do dziecka.
        • kobraluca Re: mam problem- ciągle krytykuję syna 30.06.09, 03:27
          Ullena dobrze prawi :)

          bee-rka piszesz,ze wiesz ze powinnas przemilczec wariactwa, znasz wiec rozwiazanie swojego problemu.

          Czytalam niedawno o eksperymencie w jednej ze szkol.
          Jeden z nauczycieli zmienil swoje zachowanie w stosunku do najgorszych uczniow, przestal krzyczec i strofowac, upominac i karcic, przez pare dni wykorzystywal kazda nadarzajaca sie okazje do tego aby pochwalic tych uczniow, jak nie bylo za co chwalic to poklepal po ramieniu i sie usmiechal. Podkreslam - ZERO NEGATYWNYCH ZACHOWAN. Po tygodniu uczniowe Ci zaczeli odrabiac zadania domowe, chetniej udzielali sie w czasie zajec.

          Sprobuj moze przeprowadzic taki maly eksperyment w domu, przez pare dni zachowuj sie jak ten nauczyciel, oznacza to zero strofowania chocbys ze skory miala wyskoczyc.Nie masz nic do stracenia, przy okazji potrenujesz swoja cierpliwosc ;)
    • zarzycka.anna Re: mam problem- ciągle krytykuję syna 30.06.09, 13:48
      Witam,
      Zastanawia mnie ten wewnętrzny przymus, o którym Pani pisze "niestety dużo
      częsciej zdarzają się momenty kiedy muszę go zganic. " Dlaczego Pani musi? Jakie
      przekonanie za tym stoi? Dalej pisze Pani "chciałabym widziec tylko jego mocne
      strony, nie te słabe" a jednak tak się dzieje że jest Pani wyczulona i widzi
      Pani głównie jego "słabe strony". Jak Pani myśli dlaczego? Co powoduje "takie
      przesterowanie" w Pani widzeniu syna? Nadmierne wymagania, perfekcjonizm, coś
      jeszcze innego ...? Warto to sobie uzmysłowić, bo krytyka, szczególnie kogoś
      bliskiego "podcina skrzydła", powoduje brak pewności siebie, zaniża samoocenę.
      Czasem tak jest że w perspektywie rodziców, czy wychowawców krytyka zastępuje
      stawianie granic, wychowanie, dyscyplinę. Wydaje się, że brak krytyki to brak
      dyscypliny a jest to zupełnie co innego. Wychowanie, stawianie granic,
      dyscyplina, wymaga zaangażowania, pokazywania przyczyn i konsekwencji,
      rozumienia. To wszystko wymaga dużo więcej czasu i energii. I nie chodzi tu o
      widzenie tylko mocnych stron i bycie ślepym na słabe, ale na pomoc słabym aby
      stawały się mocniejsze, a nie tępienie ich.
      Polecam artykuł jednak o chwaleniu w zakładce Przedszkolak, Wychowanie -
      "Chwalić dobrze czyli jak".
      Pozdrawiam A.Z.
Pełna wersja