Dzieci a wyprowadzka z miasta

IP: 91.194.188.* 08.07.09, 09:26
Mamy dwójkę dzieci (1 i 5 lat). W chwili obecnej planujemy wyprowadzkę z
centrum dużego miasta na peryferie (domek kilka kilometrów za miastem). Nasze
obawy związane są z tym, jak dzieci odnajdą się w nowym otoczeniu, jak będą
się rozwijały "na odludziu". Jesteśmy w stanie zadbać o odpowiednie
przedszkole lub szkołę, ale o rówieśników w miejscu zamieszkania może być
trudno. Zarówno ja, jak i żona, wychowaliśmy się w blokowiskach dużych miast
dlatego jesteśmy pełni obaw. Bylibyśmy wdzięczni za wszelkie opinie i porady
na co zwrócić uwagę, w jaki sposób zminimalizować te negatywne dla dzieci
skutki przeprowadzki (bo i takie są).

Pozdrawiam
    • mruwa9 Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 08.07.09, 10:08
      To Ty widzisz negatywy, dzieci, zwlaszcza tak male, beda widziec
      przede wszystkim pozytywy (wlasny ogrodek do biegania, zamiast
      brudnego, odleglego placu zabaw, pewnie wlasne pokoje zamiast
      gniezdzenia sie w blokowych klitkach). Chcesz pozytywow- poczytaj
      sobie Dzieci z Bullerbyn. I zastanow sie, ilu rowiesnikow-kolegow
      na codzien teraz maja Wasze dzieci (zwlaszcza roczniak), ktorych
      strata mialaby spowodowac traume.. Zorganizujcie im ladne pokoje i
      atrakcyjny ogrod, zeby mialy w nim co robic, a za kilka miesiecy
      mieszkanie w bloku bedzie dla nich abstrakcja.
      • Gość: d2b Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta IP: 91.194.188.* 08.07.09, 10:20
        Moje obawy budzi nie najbliższy okres, bo rzeczywiście takie maluchy w nowym
        miejscu będą miały lepiej. Zastanawiam się, co będzie gdy wejdą w wiek szkolny.
        Rówieśnicy będą jedynie w szkole, a w miejscu zamieszkania już będzie z tym problem.
        • morekac Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 08.07.09, 12:35
          Dlaczego mają się nie zaprzyjaxnić z dziećmi sąsiadów? Bo na wsi to
          tylko nieodpowiednie towarzystwo mieszka? Ja bym się bardziej
          martwiła, jak logistycznie pogodzicie wożenie/przywożenie do szkół i
          przedszkoli..
        • mruwa9 Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 08.07.09, 15:26
          Gdy dzieci wejda w wiek szkolny, to nie beda pamietaly innej
          rzeczywistosci, jak podmiejska. Nie beda mialy punktu odniesienia,
          dla nich obecny (przyszly) dom bedzie domem "od zawsze". I nie sa to
          jedyne dzieci , niemieszkajace w centrum miasta. A te pare
          kilometrow, o ktorych piszesz , bedzie do pokonania komunikacja
          publiczna czy rowerem, kiedy dzieci wejda juz w wiek samodzielnosci
          komunikacyjnej. Do tego czasu i tak bedziecie musieli wozic dzieci
          sami. Cos mi sie zdaje, ze tam, gdzie Ty widzisz problem, dzieci
          widziec go nie beda (chyba, ze w kolko bedziecie im o tym
          przypominac).
          • verdana Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 08.07.09, 16:17
            Nie do konca tak jest.
            Moi znajomi naja juz dzieci znacznie starsze. Zazwyczaj podstawowke
            konczyly 'u siebie", ale gimnazjum, a zwlaszcza liceum - w miescie.
            Rekordzista dojeżdzał 2,5 godziny w jedną stronę..., no ale to
            wyjatek. Zazwyczaj dojazd w jedna stronę to ok. godziny+dojście. To
            JEST problem, trudno by dzieci go nie dostrzegly. Kazde wyjscie do
            kina, do teatru, na zajecia dodatkowe wymagają przewidywania,
            planowania, logistyki. Nie można po prostu "wyskoczyć" z kolezanka z
            klasy. Rodzice skarżą się, ze sa kierowcami nastolatkow -
            nastolatki, ze sa zbyt zalezne od rodzicow.
            Male dzieci problemu nie widza, starsze - tak, zdecydowanie go
            widza, niestety.
            • morekac Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 08.07.09, 17:53
              Raczej będą dojeżdżać/będą dowożone do odpowiednich szkół i
              przedszkoli... Sprawy dojazdowe są niestety największym problemem
              przy mieszkaniu podmiejskim.
            • morekac Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 08.07.09, 17:55
              Też mam znajomą, co to mieszkali pod miastem. W tej chwili wrócili -
              głównie z powodu dojazdów do szkoły przez córkę (dziecko w
              gimnazjum).
    • veev Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 09.07.09, 13:43
      Ja z tych, co się wynieśli z miasta na wieś i niczego nie żałują :)

      Wady? Są oczywiście. Jak w tej bajce o księżniczce, co mieszkała za siódmym
      lasem, za siódmą górą i za siódmą rzeką, a któregoś dnia wstała rano, wyszła
      przed zamek, ziewnęła, przeciągnęła się i zawołała "WYRAZ, jak ja mam wszędzie
      daleko" ;)

      Więc: trzeba wszędzie jeździć. Jak nie autem, to autobusem lub rowerem (my
      szczęśliwie mamy niezłą komunikację podmiejskim autobusem), ale życie na wsi bez
      samochodu (a najlepiej dwóch) i z małymi dziećmi to poważny kłopot. Z drugiej
      strony, nawet gdy mieszkaliśmy w mieście, wszędzie poruszaliśmy się autem -
      teraz po prostu jedzie się trochę dłużej.

      Trzeba też liczyć się z tym, że inaczej planuje się zakupy, rozrywki i wszelkie
      wyjścia - nie ma sklepu pod domem, do którego można było skoczyć w kapciach, na
      pocztę jest 8 km, do lekarza jeszcze dalej itd. Dla kogoś, kto zawsze mieszkał w
      bloku, to może być trudne.

      Są też problemy techniczne: przerwy w dostawie prądu i Internetu, zamarzające
      rury, zaopatrywanie się w gaz/opał, konieczność dbania o "obejście", w którym
      ZAWSZE jest coś do zrobienia (nawet jeśli się ma mały, nowy domek z niewielkim
      ogródkiem) itd. Z tym trzeba się liczyć, a najlepiej w ogóle to lubić :)


      A zalety? Mnóstwo.

      Spokój. Cisza. Las blisko. Dystans do wszystkiego. Własny ogród zamiast
      betonowego podwórka. Brak hałasujących sąsiadów z góry, z dołu, z boku i za
      oknami, brak wyjących motorów, śmierdzących samochodów. Bezpieczeństwo (wszyscy
      się znają, żaden alarm nie pilnuje domu tak jak życzliwy sąsiad).

      Nasza córka ma swobodę, kontakt z naturą, przyjaciółkę u sąsiadów (w okolicy
      zresztą mieszkają/budują się same rodziny z małymi dziećmi, a już teraz widzę,
      że te "wiejskie" relacje między dzieciakami są jakoś fajniejsze i bliższe, niż
      te "miejskie"). Mogę ją spokojnie puścić samą na ogród, a nawet na ulicę (mało
      kto tędy jeździ, a jak już jedzie, to Młodą zna) - a nie wyobrażam sobie
      kompletnie puszczenia czterolatki samej na blokowy plac zabaw.

      Teraz wozimy ją do przedszkola (przedszkole mąż ma po drodze do pracy i z
      różnych względów nie chcieliśmy go zmieniać), ale do szkoły poślemy ją
      najprawdopodobniej tutaj - bo będzie w klasie z dziećmi z sąsiedztwa, bo będzie
      miała blisko (przystanek autobusem, 10 min rowerem), bo będzie bezpieczniejsza w
      małej wiejskiej podstawówce niż w dużej blokowiskowej szkole połączonej z gimnazjum.

      A co będzie później - się zobaczy, może zdążą w ogóle zlikwidować ten chory
      wypłód myśli reformatorskiej, jakim są gimnazja, a może za parę lat całkowicie
      zmienimy pomysł na życie. Na razie jest ok. A dla Młodej to chyba najlepszy
      możliwy wariant.

      Oczywiście, nie każdy "nadaje się" do mieszkania na wsi. Ale nigdy nie jest tak,
      żeby się nie dało z tej wsi do miasta wrócić.

      Pozdrawiam,

      v.
      • Gość: d2b Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta IP: *.dc2.allegro.pl 10.07.09, 13:01
        Wielkie dzięki. Zaczynam odnosić wrażenie, że martwienie się na zapas nie ma
        sensu, a problem jest bardziej po mojej stronie niż po stronie dzieci.
    • deela Re: Dzieci a wyprowadzka z miasta 11.07.09, 22:50
      dzieki bogu wychowalam sie z dala od blokowisk, a rowniesnikow bylo jak na lekarstwo
      boze jakie cudowne mialam dziecinstwo
      zabawy w indian, kowbojow, gwiezdne wojny
      palenie ogniska i pieczenie ziemniakow
      na dworze bylismy od rana do wieczora i to bylo wspaniale
      a co dzisiejsze blokowiska oferuja? szkoda slow
      ja wieje z miasta w najblizszym czasie
      HURA
Pełna wersja