roczny urwis!!!

IP: *.adsl.szeptel.net.pl 14.07.09, 09:03
Witam , musze komuś sie wyżalić mój roczny synek jest taki niedobry , może troche przesadzam że nie dobry ale jak sie uprze to nie ma zmiłuj , jak mu coś nie dam to albo bije głową o mnie albo kładzie sie na podłodze i w nią wali głową, staram sie nie zwracać na to uwagi ale jak już widze że za mocno udeżył to ide i mu tłumacze że tak nie wolno, rozumie że nie wolno brać różnych zeczy bo jak powiem i kiwne głowo że nie wolno to on patrzy sie na mnie i tez kiwa głowa że nie wolno. Rano jest zawsze awantura o śniadanie, nie chce jeść a tym bardziej nie da mi go przygotować , tylko odpycha mnie od kuchenki , czasami nie wytrzymuje i nie zwracam uwagi na to że on płacze tylko w milczeniu robie swoje a on płacze u nogi i płacze jak już tak długo płacze to wtedy na ratunek przychodzi teściowa zagaduje go a on nie zwraca na nia uwagi, przyznam sie że raz dostał odemnie w dupe, bo o mały włos by nie wpadł do oczka, babcia tylko siedziała i sie przygladała co on robi ,w ogóle to moja tesciowa i babcia to są udane rozpeszczają go a jak krzykne na niego to po co krzyczysz to małe dziecko , wiem że małe ale na wszystko to mu nie pozwole, mam mocny charakter że jak nie to nie i koniec.czasami mam już dośc tego wszystkiego, a na dodatek mam niedługo wrócić do pracy teściowa nie chce sie zajmowac małym a mąż wogóle niewiem czy zdaje sobie z tego sprawe że chce wrócic do pracy i z czym ten powrót sie wiąże, jak go zostawiam w domu z nim to tylko mówi szybko wracaj bo ja musze zrobić jeszcze to i tamto,a jak mówie że chce troche odpocząć to on ktoś musi zarabiac(dodam że jego od 7rano do 18 wieczorem nie ma w domu). Czasami żałuje że wyszłam zamąż i że (po 6 latach)urodziłam synka,nikt mi w niczym nie chce pomóc a co do pouczeń w wychowaniu dziecka i do robienia i buntowania go to dziadkowie sa piersi.Prosze skomentujcie ten mój temat i co nieco doradzcie jak mam postepować ,z góry dziekuje!!!
    • Gość: wychowanie Re: roczny urwis!!! IP: 217.111.75.* 14.07.09, 10:30
      O Matko...
      Mam nadzieję, ze jesteś trollem.
    • bobas_1 Re: roczny urwis!!! 14.07.09, 12:33
      przykro mi bardzo ale trolem nie jestem, nie jesteś w mojej sytuacji i nie bende ci jej szczegółowo opisywać, dam ci przykład a potem mnie oceniaj co byś powiedziała na to jakby dziadek namawiał dziecko do picia piwa bo to dobre na trawienie , nie jest tak że zawsze mu wszystkiego zabraniam , to jest mój bobas kochany krzycze na niego wtedy jak dziadkowie stwarzaja właśnie takie sytuacje a nie z byle powodu w moi mniemaniu chce dla niego jak najlepIEJ a stare metody wychowania dziadków niech zachowają dla siebie
      • mruwa9 Re: roczny urwis!!! 14.07.09, 12:48
        Ile Ty masz lat? Skonczone 18? A Twoje dziecko? Bo niby ma rok, a
        masz wobec niego oczekiwania, jakby bylo co najmniej 4-latkiem.
        Krzyczysz na dziecko? Awantury przy sniadaniu? No, sorry, ale jaka
        akcja, taka reakcja. IMHo to nie w dziecku tkwi problem, tylko w
        neurotycznej matce.
      • cichociemnylas Re: roczny urwis!!! 14.07.09, 14:26
        Roczne dziecko wielu rzeczy nie rozumie, za to od urodzenia dzieci
        wiedza czego chca........tak to juz jest. Tlumaczyc mozna
        parolatkowi, a z takim brzdacem musisz ulozyc wlasny jezyk kilku
        znakow i tego sie trzymac, kiedy ma rok mozesz mowic "nie
        wolno", "zostaw", "stoj" etc...Krzyk nie pomoze bo dziecko przyjmie
        komunikat mama jest zla i tyle a o co i dlaczego? Skad ma wiedziec
        jezeli nie wie czy moze czy nie moze czegos robic. Akcje z piwem nie
        komentuje..........ciut jak w meliniarnii.........a nikt nie ma
        obowiazku zajmowac sie nie swoim dzieckiem, od tego sa rodzice.
        • morekac Re: roczny urwis!!! 14.07.09, 19:44
          Otóż to. I dlaczego masz krzyczeć na dziecko a nie na tego, comu to
          piwo daje?
    • morelee Re: roczny urwis!!! 14.07.09, 23:16
      Gość portalu: bobas_1 napisał(a):
      nie chce jeść a tym bardzie
      > j nie da mi go przygotować , tylko odpycha mnie od kuchenki , czasami nie wytrz
      > ymuje i nie zwracam uwagi na to że on płacze tylko w milczeniu robie swoje a on
      > płacze u nogi i płacze

      I Ty się z roczniakiem pod kuchenką przepychasz?????? Dziecko w tym wieku nie
      powinno mieć wstępu do kuchni w okolice kuchenki!!!

      Gość portalu: bobas_1 napisał(a):
      Rano jest zawsze awantura o śniadanie, nie chce jeść a tym bardzie
      > j nie da mi go przygotować
      Jeśli nie chce śniadania to po co mu dajesz? I jeszcze krzyczysz przy tym...

      A opieka nad dzieckiem to sprawa rodziców, nie babci, więc się nie wściekaj że
      teściowa tylko siedzi i patrzy - widać nie ma na nic więcej ochoty.
    • Gość: slawex76 Re: roczny urwis!!! IP: *.adsl.szeptel.net.pl 16.07.09, 13:56
      Widze że szukasz pomocy, a autorki odpowiedzi raczej CI nie pomogły, co tu ukrywać mają racje. Każda matka jest inna jedna dobra druga wręcz odrotnie, ale każde dziecko kocha tylko swoją matkę dobrą czy złą.NIKT a nikt na tym świecie nie jest doskonały,tak więc nie dołuj się, nie licz też na pomoc dziadków, licz tylko na siebie. Postaraj się troche opanować , a co do dziadków wysłuchaj ich ale wcale ich porad nie musisz wcielać w życie, ty jesteś matką i wiesz co dla twojego dziecka jest najlepsze.
    • rybkamonika Re: roczny urwis!!! 17.07.09, 11:16
      A ja uważam, że matka małego dziecka tez człowiek i jak każdy inny ma swoją
      wytrzymałość. A jeśli ktoś prosi o rade to bardzo dobrze i nie rozumiem tych
      głupich komentarzy. Ja tez mam prawie roczne dziecko i jedno co mnie dziwi w
      Twojej wypowiedzi to to, że albo Twój synek jest nadzwyczajnie rozwinięty, albo
      Ty strasznie dużo od niego wymagasz i może dlatego tak Cię denerwuje jego
      zachowanie. Rozumiem, że robisz sniadanie o jakiejś określonej porze, skoro
      jednak nie chce go jeść, to może spróbuj dostosować te pory do jego głodu - nie
      książkowo, ale może rezultat będzie lepszy. Pokombinuj z zabawkami, może on sie
      po prostu nie umie czymś zająć - moja mała uwielbia wszystko wyrzucać - pozwalam
      jej wyrzucac np. śliniaki z kosza pod krzesełkiem do karmienia, albo cała
      szufladę niską (zabezpieczywszy ja przed zamknięciem). Ma ubaw na pół godziny.
      Dziecko musi się zmęczyc zabawą, wtedy jest zadowolone, głodne i nie ma sily
      marudzić. A facetowi trzeba wytłumaczyc, że nie jestes robotem - znasz go tyle
      lat, musisz znaleźć jakis trafiający sposób. Mój mąż tez ma podobne gadki i
      zaiste w domu niewiele robi oprócz zarabiania piniędzy, ale jesli ja faktycznie
      czuje się bardzo zmęczona, albo musze coś załatwić to nie ma problemu. Też chcę
      za miesiąc wracać do pracy i ustalamy wszystko w najmniejszych szcegółach, on
      się uczy gotowac dla małej i innych rzeczy, które dotąd tylko ja robiłam i chyba
      będzie dobrze:-)
    • z_lasu No, to Ci dziewczyny doradziły... 19.07.09, 17:49
      W internecie jak zwykle same idealne matki, żadna nigdy na dziecko
      nie wrzasnęła.

      1. Walenie głową. Przerabialiśmy, dość intensywnie. Jak wali głową w
      podłogę - jego problem, nic nie mówię, odwracam się i robię co
      innego. Jak walnie za mocno i przychodzi się wypłakać, to przytulam.
      Jak wali we mnie, mówię, że nie wolno, bo to boli i odsuwam (na
      krócej lub dłużej) od siebie. Nie pamiętam ile to trwało, kilka
      miesięcy, teraz ma 15 i już tak nie robi.
      2. Śniadania. A co Ty dziecku pichcisz rano na kuchence? Dziecko
      jest na jakiejś diecie czy może jeść w miarę normalnie? Kiedy moje
      dziecko zorientowało się, że dają mu do jedzenia niekoniecznie to,
      co sami jedzą, chciało jeść już tylko to co my. No i najlepiej co
      parę dni coś innego, bo w kółko to samo, to nudne, więc nie będę
      jadł.

      U nas około roku śniadania wyglądały tak: 1. dziecko dostaje do ręki
      kawałek suchego chleba i nim się zajmuje, mama przygotowuje
      śniadanie, 2. dziecko je widelcem z miseczki (mniej lub bardziej
      samodzielnie) pokrojonego w kostkę pomidora, mama je śniadanie, 3.
      mama pije herbatę, dziecko pije mleko. Czyli można przyjąć, że
      dziecko zjadło kanapkę z nabiałem i pomidorem, a że trochę dziwna ta
      kanapka, to nie ważne. Wariant drugi: mama daje dziecku "gryzy"
      robiąc śniadanie. Suchy chleb - gryz - smarujesz masłem - gryz -
      potem twarożkiem - gryz - na to sałata - gryz. Każdy gryz jest inny,
      więc dziecko się nie nudzi i jest ciekawe jaki będzie następny.

      Kiedy jednak musisz coś ugotować na kuchence, to polecam chustę.
      Dziecko nie czuje się odrzucone, patrzy co robisz (Ty opowiadasz co
      robisz), więc się nie nudzi, Ty się nie martwisz, że coś zmaluje.
      Mój - jeśli nie jest chory - po kilkunastu minutach noszenia już nie
      protestuje, gdy go wyjmuję z chusty. Idzie się spokojnie bawić, a ja
      mogę spokojnie gotować. Tu dziewczyny ci doradzą jaka chusta dla
      początkującej mamy z rocznym dzieckiem będzie najlepsza:

      forum.gazeta.pl/forum/f,44603,Kawalek_szmaty_chusty_i_.html
      3. Opieka innych nad dzieckiem. Nie ma czegoś takiego jak "domyślne"
      przekazanie dziecka. Zawsze przekazujesz dziecko pod czyjąś
      opiekę "oficjalnie": "Mamo, czy mogłaby mama przypilnować dziecka
      przez ... minut?". Wtedy teściowa wie, że ma pilnować, bo Ty tego
      teraz nie robisz (inaczej tego nie wie), Ty wiesz, że ona wie i
      pilnuje, no i przede wszystkim teściowa wyraża zgodę (lub nie ) na
      to pilnowanie. Jeżeli nie przekazujesz dziecka "oficjalnie" to
      zawsze może się okazać, że nikt go nie pilnuje, bo każdy myślał, że
      ktoś inny ma oko na dziecko.

      4.
      > a na dodatek mam niedługo wrócić
      > do pracy teściowa nie chce sie zajmowac małym a mąż wogóle niewiem
      > czy zdaje sobie z tego sprawe że chce wrócic do pracy i z czym ten
      > powrót sie wiąże,

      Yyyy, tego fragmentu chyba nie rozumiem. Niedługo wracasz do pracy i
      do tej pory nie ustaliliście co z dzieckiem? I nie rozmawiacie o tym
      w ogóle? Na załatwianie żłobka już jest chyba za późno. Pozostaje
      niania albo ktoś z rodziny. Trzeba jak najszybciej zwołać rodzinną
      naradę i ustalić: kto sprawuje opiekę nad dzieckiem w godzinach
      pracy rodziców (czy ktoś z rodziny jest chętny czy szukacie niańki,
      tylko musicie pamiętać, bo to bardzo ważne: rodzina MA PRAWO odmówić
      bez podania powodu), jeśli opieka jest poza domem (np. u niani) to
      kto zawozi i odbiera dziecko, kto sprawuje opiekę w sytuacjach
      awaryjnych (np. gdy oboje rodzice nie wrócą z pracy na czas). A
      skoro sądzisz, że mąż nie wie, że wracasz, to mu to po prostu
      powiedz: "Wiesz, bo jak za miesiąc wrócę do pracy, to .....".

      5.
      > Czasami żałuje że wyszłam zamąż i że (po 6 latach)urodziłam
      > synka,nikt mi w niczym nie chce pomóc

      Nie dziwię się, skoro jesteś ze wszystkim sama. Mąż pewnie twierdzi,
      że musi odpocząć, bo się strasznie zmęczył zarabianiem pieniędzy
      przez kilkanaście godzin, ale Ty nie musisz odpoczywać, chociaż masz
      dyżur 24h/365. Przede wszystkim musisz wywalczyć czas dla siebie,
      wywalczyć, bo nikt Ci go dobrowolnie nie da. Po prostu raz na jakiś
      czas OŚWIADCZASZ mężowi (ale z wyprzedzeniem), że ma się zająć
      dzieckiem, bo Ty idziesz ... (do koleżanki, na basen, na spacer,
      zamykasz się w łazience na 2h - co chesz). Nie pytasz go o zgodę,
      tylko ewentualnie ustalasz termin.

      A dziecko będzie z każdym miesiącem "fajniejsze", bo coraz bardziej
      kumate. Jeszcze trochę musisz wytrzymać, sądzę, że niedługo
      przestaniesz żałować. A czy przestaniesz żałować zamążpójścia to już
      zależy tylko od Twojego męża.

      A kiedy narasta w Tobie żal, że nikt Ci nie pomaga, wyobraź sobie
      (na chwilę), że jesteś sama z dzieckiem. Kiedy wiesz, że ktoś jest,
      to jakoś tak podświadomie oczekujesz pomocy. A jak założysz z góry,
      że jesteś sama to zamiast żalu do tych co nie pomogli, poczujesz
      dumę, że sama sobie poradziłaś. A mężowi i tak za jakiś czas
      wystawisz rachunek. Jak nie będziesz pielęgnować w sobie żalu, to
      może się okazać, że jednak obie strony rachunku są równe.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    • Gość: eeeeeeeech Re: roczny urwis!!! IP: *.chello.pl 19.07.09, 21:11
      Kilka różnych rzeczy było poruszonych. Ale do rzeczy

      1. Nie wiem, czego wymagasz od rocznego dziecka - ale z opisu wynika, że
      stanowczo za dużo. To tak, jakbym ja spodziewał się, że wszyscy na grupie o
      dzieciach będą wiedzieli, co to jest "łamanie zapachu kwarków" (to nie wymysł,
      tylko prawdziwe)

      2. Roczniak nie jest w stanie "zająć się sobą" i to na zawołanie (jak robisz
      śniadanie). Co więcej - on chce robić to, co ty! tak więc pozwól mu uczestniczyć
      (jakkolwiek). Możesz mu dać plastykową miskę, żeby sobie turlał po podłodze -
      będzie super zadowolony i jeszcze się nauczy jaki dźwięk wydaje turlana miska
      (nauka przez zabawę).

      3. Takie małe dziecko przy jedzeniu się po prostu nudzi. Nie powiem ci jednak,
      co masz zrobić, bo u mnie to było kilka do kilkunastu różnych powodów buntów
      przy jedzeniu - np. w którymś momencie mały chciał jeść sam i nie wziął nic do
      ust, dopóki nie dało mu się drugiej łyżeczki, którą próbował włożyć kaszkę do
      ust (wtedy jedzenie było na 2 łyżki). Innym razem musiał mieć zabawkę przy
      jedzeniu. I nie jest niejadkiem - wprost przeciwnie.

      4. itd. itp
Pełna wersja