7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o radę

23.07.09, 21:00
Witam,
Mój syn który skończył niedawno 7 lat nadal przychodzi do nas w nocy (ok godz
2-3). Wieczorem procedura usypiania wygląda tak, że po toalecie, czytam mu
książkę, potem na 5-10min kładę sie obok niego w jego pokoju, chwilę
rozmawiamy i chwilę leżę z nim w ciszy. Wychodzę mówimy sobie dobranoc itd.
Syn zasypia, ale budzi się w nocy i przychodzi do nas.
Od paru dni odzwyczajamy go od tego- nie pozwalając mu wchodzić do naszego
łóżka i odsyłając do swojego pokoju. Dwa dni płakał po ok 2 godz w nocy, w
końcu usnął. Nie reagowaliśmy na jego a"groźby" że będzie wymiotował, że go
boli brzuch, że nie może zasnąć.
Ale wczoraj w nocy zaczął się się bać, twierdzi, że widzi straszne zwierzęta i
słyszy dziwne piosenki. Było to bardzo wiarygodne i wierzę że się bał
naprawdę. Pozwoliliśmy mu spać na podłodze w naszym pokoju.
czy ktoś z Was miał podobną sytuacje, albo może potrafi mi coś doradzić? czy
pozwalać mu spac u nas na podłodze czy zmuszać do spania w jego pokoju mimo
jego strachów.
Z góry dziękuję za Wasze komentarze
    • verdana Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 23.07.09, 21:04
      ja miałam - tylko ja bylam takim siedmiolatkiem. takiego strachu nie
      zaznałam juz nigdy potem w zyciu - myslę,ze to strach, ktory odczuwa
      dorosly, gdy do domu wchodzi bandyta z nozem. Niewyobrazalny
      Weźcie dziecko do siebie. A na przyszlość - jesli nie macie psa,
      byloby nieźle go kupic i nauczyć spać w pokoju syna. kot tez moze
      być:)
    • jola_ep Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 23.07.09, 21:37
      Moja córa potrafiła do nas przychodzić nawet gdy miała 9 lat. Potem
      już nie. W jej wypadku pomagał młodszy brat. Choć był okres, gdy
      przychodziło do nas raz jedno, raz drugie.

      Nie zostawiajcie dziecka samego. Leki są rzeczywiste i dla niego
      realne. Wiek 7 lat jest dość typowy dla strachu przed
      nierzeczywistymi, przerażającymi zagrożeniami: duchy, potwory,
      złodziej w szafie itp.

      Może pomóc:
      -wygodne, bezpieczne, "gniazdko" do spania, otoczone maskotkami itp.
      -lampka w zasięgu ręki
      -spokojne bajki do słuchania (np. bajki-grajki), pilot w zasięgu
      ręki, którym można je włączyć, ustawić samowyłączenie
      -nauczyć dziecko "czytania" przed snem (chyba, że rzeczywiście już
      umie czytać), wtedy w nocy może włączyć lamkę i poczytać

      Zachęcić dziecko, aby gdy obudzi się w nocy najpierw spróbowało coś
      z tych środków (poczytać, posłuchać, zapalić lamkę). Ale jeśli mu
      się nie uda, to niech wie, że może zawsze na was liczyć. Możecie
      przychodzić do niego i poczekać, aż sam zaśnie. Albo wpuścić go do
      siebie. Metoda z przyprowadzaniem go do jego łóżka wydaje się nieco
      lepsza, ale moim zdaniem wybierzcie tę, która wyda wam się
      zwyczajnie wygodniejsza i pozwoli mimo wszystko na wyspanie się.
      Przy pierwszym dziecku odprowadzałam. Przy drugim, jak miał
      przejściowy okres wędrówek (miał wtedy 7 lat), zaproponowałam, że
      jak chce, to niech bierze swoją kołdrę (mniej się wtedy kopie),
      poduszkę, przychodzi do nas i kładzie się z brzegu łożka. Czasem
      dopiero nad ranem zauważałam, że mam towarzystwo ;) zwykle wtedy
      dawał się odprowadzić i zasypiał już u siebie. Ze starszą było nieco
      gorzej i często kończyło się tym, że odprowadzałam ją do jej łóżka,
      kładłam się obok i smacznie spałam do rana.

      Nie zostawiałam dzieciaków samych, bo pamiętałam z dzieciństwa, że
      zdarzało mi się bardzo bać w nocy, przychodziłam wtedy do moich
      rodziców, a oni mnie nie wyganiali :) Pamiętałam, jak bardzo tego
      poczucia bezpieczeństwa potrzebowałam.

      Jakiś rok temu moja starsza (14 lat) wyjaśniła mi, dlaczego w swoim
      łóżku zawsze zapycha poduszeczkami i wałkami brzeg łóżka od strony
      ściany. Otóż było to po to, aby wapmir nie wyciągnął ręki przez tę
      szparę... Dodała też, że spanie w nocy z twarzą w stronę pokoju było
      bardzo niewygodne, ale musiała, aby szybko zauważyć niepokojący ruch
      w pokoju i zawołać rodziców na ratunek ;) Z jednej strony byłam
      wstrząśnięta tym, że mimo pozornie dobrego kontaktu dopiero teraz mi
      o tych wampirach opowiedziała, z drugiej było mi miło, że tak
      wielkie w nas pokładała zaufanie: wierzyła, że zawsze przyjdziemy
      jej na ratunek. Nawet jeśli chodzi o coś tak nieprawdopodobnego jak
      wampiry.... Bo jak powiedziała mi kiedyś moja córa: "mamusiu, ja
      wiem, że duchów nie ma, ale moja wyobraźnia tego nie wie"

      Pozdrawiam
      Jola
      • verdana Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 23.07.09, 21:42
        Czyzbym byla jedyna, pamiętającą leki dzieciństwa?
        Poradzic , aby poczytało, zapalilo lampkę itd. działa, o le dziecko
        boi sie "trochę", albo po prostu przychodzi do rodziców, bo lubi, bo
        się przyzwyczaiło. W przypadku autentycznego lęku to tak, jakby
        poradzic,że gdy facet z nozem stanie przy łóżku, to nalezy
        zareagować spokojnie, poczytac - a sobie pójdzie. Nie pójdzie, jest
        szybszy.
        Rodzice nie zdążą na pomoc i to nie zalezy od zaufania - nie zdążą i
        już.
        • jola_ep Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 09:32
          > Poradzic , aby poczytało, zapalilo lampkę itd. działa, o le
          dziecko > boi sie "trochę", albo po prostu przychodzi do rodziców,
          bo lubi, bo
          > się przyzwyczaiło.

          Właśnie tak często jest.
          Kto lepiej niż dziecko będzie wiedział, czy w danym momencie jest to
          tylko zwykły niepokój, na który pomoże lampka i bajka?

          Ja prosiłam, aby spróbowała sama zasnąć, ale jeśli naprawdę będę
          potrzebna, to zawsze może na mnie liczyć.

          Myślę, że takie podejście w niczym mojemu dziecku nie zaszkodziło.
          Skoro pamięta, że spała twarzą do pokoju, aby w razie czego
          _zawołać_ mamę. Bo o wyjściu z łóżka w takiej sytuacji nie było
          mowy :/ Najczęściej przychodziła, ale czasem budziłam się w nocy i
          widziałam zapalone światełko i grającą bajkę.

          Pozdrawiam
          Jola
          • verdana Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 10:29
            Mnie rodzice radzili to samo. W rezultacie zrozumiałam, ze uwazają,
            ze powinnam sobie ze strachem radzic sama. I balam się panicznie się
            balam, uwazając jednoczesnie, ze nie wypada mi budzić rodziców,
            skoro uznali, ze raczej nie powinnam.
            • jola_ep Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 12:41
              > Mnie rodzice radzili to samo. W rezultacie zrozumiałam, ze
              uwazają,
              > ze powinnam sobie ze strachem radzic sama.

              Może rzeczywiście warto i to uwzględnić.
              A ile miałaś wtedy lat?

              "To samo" - to znaczy co konkretnie? Ja nie mówiłam, że ma spróbować
              samodzielnie zasnąć, gdy się _boi_, tylko jak się _obudzi_.
              Jednocześnie deklarowałam, że zawsze może na mnie liczyć. I
              zapewniam, że często to wykorzystywała :) Nawet jeśli nie chodziło o
              strach, tylko o zwykłe "nie mogę zasnąć". Albo "przeniknąłem" - jak
              robił mój syn :) Ważne jest moim zdaniem nasze podejście, to jak
              przywitamy nocnego wędrownika. Jeśli potraktujemy jako coś
              zwyczajnego, przyjmiemy go bez zniecierpliwiania, to dlaczego 7
              latek ma się obawiać, że sprawi kłopot rodzicom?

              Przyjęłam, że chodzi raczej nie o incydentalne wędrówki (parę razy w
              tygodniu lub rzadziej), ale o coś stałego. Wtedy może chodzić nie
              tylko o lęk, a zwykłe przyzwyczajnie. Incydentalnie wędrował mój syn
              i jemu o lampkach nie opowiadałam (zresztą nawet jej nie ma). Bo jak
              nauczyła mnie mama: "Nocne wędrówki dzieci są jak dziecięce choroby,
              każdy je przechodzi, a z czasem mijają. Wystarczy poczekać"

              Pozdrawiam
              Jola
        • mruwa9 Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 15:47
          Ja rowniez swietnie pamietam owe leki, choc nie pamietam, ile
          wowczas mialam lat. I rodzice odsylali mnie z powrotem do pokoju,
          rzadko zostawali do zasniecia ( w ich lozku zreszta nie bylo miejsca
          na dodatkowych lokatorow). Moim dzieciom pozwalamy na nocne wedrowki
          ludow, nie barykadujemy sie przed nimi w sypialni, u starszakow
          problem praktycznie juz nie istnieje, najmlodsze jeszcze czasem
          przychodzi, ale wie, ze ma sie szybciutko polozyc, bez wiercenia, i
          szybko zasnac. Wlasna koldra mile widziana.
    • amb25 Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 12:10
      Moze ja jestem z innej planety, ale moj synus ma 6,5 roku a ja z nim
      zasypiam albo i czesto spie. Bo wiem, ze to dla niego wazne. Jak
      bedzie gotowy to bedzie chcial spac sam i nie bedzie chcial zebysmy
      spali razem. Potem ide spac do naszego lozka (ale kiedy synus sie
      budzi w nocy i mnie wola to ide do niego w nocy spac, do naszego
      lozka nie przychodzi bo nieywgodne, tatus chrapie niebosko, sie
      rozwala a sen ma kamienny), albo maz przychodzi i spimy w trojke.
      Jakie dziecie jest wtedy szczesliwe. Dlaczego mam mu zabierac te
      ostatnie chwile szczescia i bliskosci. On tak szybko wydorosleje.
      Keidys cale rodziny sypialy w jednym lozku i bylo wszystko ok.
      • verdana Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 15:15
        No, ja bym jednak nie mowila o "ostatnich chwilach szczęścia", bo to
        wrecz niebezpieczne dla dziecka - uznać, ze szczeście to tylko więź
        z matką.
        I jednak mam wrażenie, ze co innego dziecko, ktore przychodzi do
        rodziców, bo się boi, czy że chce się przytulić, a co innego stałe
        spanie z dzieckiem.
        • weronka-to-ja Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 19:20
          Dziewczyny Wielkie dzięki za Wasze wpisy. Dopiero teraz miałam czas wejść na
          forum. Z moim synkiem jest tak, że on przychodzi do nas co noc i dlatego na
          pewno jest to przyzwyczajenie z którym ciężko walczyć. Parę miesięcy temu gdy
          był u babci nie mógł długo zasnąć i od tego momentu jest przekonany, że nie umie
          zasypiać. Co wieczór pyta się mnie czy dzisiaj zaśnie (każe obiecywać że na
          pewno zaśnie). Nie chcę zrobić z niego sierotki, która nie potrafi samodzielnie
          spać. Choć tak ogólnie jest dość pewnym siebie chłopakiem.
          Myślę, że na razie będę go konsekwentnie odsyłała do swojego pokoju, ale gdy
          będzie narzekał, że się boi to pozwolę mu spać u nas w pokoju na materacu. Żeby
          był blisko. Choć nie jestem pewna czy ten pomysł z materacem nie jest dziwny.
          • beatulek Re: 7 lat i przychodzi do nas w nocy - prosze o r 24.07.09, 22:54
            Ja mam troszkę młodsze dzieci. 6,5 roku i 3,5 roku. Najczęsciej
            zasypiają razem w łóżku ale rano jedno budzi się w moim łóżku a
            drugie w dziecięcym pokoju z drugim dzieckiem. Jakoś tak te nasze
            nocne wędrówki rodzinne weszły nam w krew :-( Nie wiem czy to dobrze
            ale ja póki co nie słyszałam od moich dzieci nic o lękach nocnych. W
            każdym razie planujemy za miesiąc zmienić im meble w pokoju - w tym
            sofę zamienić na łóżko piętrowe. Obie już od nas słyszały, że ani ja
            ani mąż na łóżku piętrowym spać nie będziemy i zakomunikowaliśmy im
            ze jako iż o takie łóżko prosiły będą mogły spać z przytulanką ale
            już nie z rodzicami. Co z tego wyjdzie hm... zobaczymy .....
          • verdana Na bezsenność 24.07.09, 23:42
            Polecam doskonałe lekarstwo, ktore usypiało mnie i moja trojke
            dzieci bez pudła. Jeden warunek - nie wolno stosowac zbyt czesto.
            Gdy dziecko jest przekonane, ze nie zasnie, nalezy powiedzieć, ze
            zaraz dostanie łyżeczkę lekarstwa, bardzo silnego, niezbyt
            smacznego, ale po ktorym na pewno zaśnie.
            Iść do kuchni , nalac na łyzeczkę wody i wode posolić. Te miksturę
            podac dziecku, zapewniając, ze teraz będzie już spał.
            Można podawać kilka dni, tydzień , aby przełamac bezsenność. Potem
            tylko czasami. Choc to woda z sola nie nalezy uzalezniac dziecka od
            środkow nasennych, chocby byly tylko placebo.
            • kjojik Re: Na bezsenność 25.07.09, 00:48
              Ja należałam do dzieci z bujną wyobraźnią. Mając 5-6 lat nie chodziłam do
              rodziców, bo w przedpokoju widziałam duchy, ale nigdy nie wchodziły do mojego
              pokoju. Kiedy w niskiej podstawówce obejrzałam film "wiedźmy" pilnowałam, żeby
              spać z zamkniętymi ustami, żeby mnie w mysz nie zamieniły - a to była bajka dla
              dzieci była.
              W IV klasie pojechaliśmy z klasą na wycieczkę w Góry Świętokrzyskie, poszliśmy
              do klasztoru na Święty Krzyż a następnie do krypty, w nocy obudziłam się bo
              miałam zły sen, słyszałam szkielety chodzące po domu, czytające gazetę, po ok 45
              min. przełamałam się doskoczyłam do terrarium żółwia zapaliłam światło (światło
              "wyłączało" złe myśli i pobiegłam do rodziców zlana potem.

              A co do duchów, podobno dzieci dzięki swojej czystości, naiwności etc. mogą
              widzieć to czego nie widzą dorośli, w tym duchy, które wg. tej teorii istnieją.
              • verdana Re: Na bezsenność 25.07.09, 16:36
                Teraz sobie przypomnialam. Mój ojciec pamieta mieszkanie, z ktorego
                wyprowadzil sie w wieku 3-4 lat.
                Z mieszkania pamieta głównie jedno - w przedpokoju byly WĘŻE.
                Pamietaj je po siedemdziesięciu paru latach i choć już hmmm...
                zdecydowanie wie, ze ich w przedpokoju byc nie moglo pamieta je jak
                żywe...
Pełna wersja