jak nauczyć córkę zachowania w grupie.

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.09, 09:50
Córka ma 3,5 roku, nie ma rodzeństwa więc nigdy nie musiała uczyć
się rywalizować czy walczyc o swoje. To nie znaczy również ze miała
wszystko na zawołanie. Od września 2008r.poszła do przedszkola, więc
myślałam że sama na własnej skórze nauczy się "walczyć" o swoje, nie
dać sie wykorzystywać itd. Czasem przychodziła z przedszkola i
żaliła się że kolega ją uderzył it. więc ja pytałam: czy nie umiesz
oddać?wiem że to nie jest pedagogiczne wychowanie ale nie chciałabym
żeby była życiowa niedorajdą, popychadłem. Dużo rozmawiałam z nią na
te tematy ze dzieci sobie wyrywają, że nie zawsze musi oddawać jeśli
inne dziecko chce, może powiedzieć że jak skończy to odda.Pragnę
również dodac ze Oliwia jest bardzo wrażliwym dzieckiem, a ja
niestey z czym staram się walczyć nerwową mamuśką (niektóre
zachowania trudno wykorzenić).Często i szybko tracę cierpliwość,
zauwazyłam nawet że Oliwia czasem się mnie boi.Okazuje jej bardzo
dużo miłości,dużo z nią rozmawiałam, mówię ze ją bardzo kocham - ale
przez czyny też daję jej odczuc że jest bardzo wazna dla mnie. Mój
mąż natomiast jest bardzo spokojny, wyważony i ma ogromna
cierpliwość. Prosiłam go nawet że jeśli widzi ze jestem w transie to
ma wkroczyć do akcji:-), odkąd pamiętam obiecywałam sobie że moje
dzieci będe wychowywała całkiem inaczej, bez stresu, bez bicia, że
będziemy rozmawiać, mówić o swoich uczuciach, odczuciach.
Przechodząc do meritum: wczoraj byłam z córką na placu zabaw, bawiła
się z koleżankami, i pewnym momencie doszło między nimi do
konfliktu. bawiły się w zjeźdżanie na linie i miały jakąs pewna
ustaloną kolejnośc. Niestety jak to między dziecmi bywa jedna
dziewczyna która zreszta była z siostra chciała zjechac raz jeszcze
i raz jeszcze, moja Oliwia próbowała wyrwac jej ta linę i tłumaczyła
ze teraz jej kolejka ale że ta druga miała pomoc siostry więc Oliwii
nie udało się (były to dzieci w wieku mojej córki). Więc moje
dziecko od razu rozpłakało się i obraziła się odchodząc nafuczana na
bok. Zreszta wcale się jej nie dziwię:-) Tłumaczyłam jej że ja nie
będę ingerowała w sprawy między jej koleżankami, że musi sama
rozwiązywać te konflikty,Oliwia płakała, więc ja swtierdziłam że
idziemy do domu (byla już prawie 20 więc i tak miałysmy już iść) i
po drodze trochę podnisionym tonem tłumaczyłam jej że niepotrzebnie
się obraża, ze to nie jest powód, że dzieci nie lubią beksy itd.
Chciałam jeszcze dodać że płakała równiez przez to że coś jej się
nie udało. Tłumaczę jej wtedy że musi próbowac aż do skutku, ze nie
każdemu udaje się wszystko za pierwszym razem. Często podaje wtedy
wymyslone przykłady że mnie czasem tez cos się nie udaje ale nie
poddaje się tylko próbuje aż do skutku. powiedziałam jej ze wierzę
i na pewno tak będzie że jej się w końcu uda.
Potem w domu mówiła ze płakala dlatego ze chciało jej się pić, a
potem że chciało jej się siku - zaczeła zmyslac żeby nie przyznac
się że płakała bo one nie chciały oddać jej tej liny.

troszkę to chaotyczne co napisałam ale starałam się wszystko w
skrócie ując. Jak powinnam w takim razie postępować żeby nauczyć jej
trochę "gruboskórności", jak postępowac by dziecko się mnie nie
bało?, nie chciałabym zrobic teraz czegoś co będzie skutkowało ze
się zamknie przede mną. Powiedziałam jej wczoraj że ma nie wymyslac
picia siku itd, ze oczka chciały się przytulić itp. tylko ma po
prostu pwoedziec dlaczego płakała, że to nie jest powód do płaczu,
ze jeśli chce się przytulic ma po prostu podejśc (zreszta bardzo
dużo przytulamy się w domu, rano zawsze budzimy się buziakami, dzien
dobry stópki, dzien dobry brzuszku itd.). Proszę sobie nie myśleć że
jestem jakąś zimną babą pozbawioną uczuć, hodująca a nie wychowującą
swoje dziecko. Popełniam błedy - wiem, ale przeciez każdy rodzic to
robi. Staram uczyc się na błedach i poprawiac swoje postępowanie.
Ale niepokoi mnie to ze ona jest taka wrażliwa, że nie potrafi
sobie radzić w takich sytuacjach tylko od razu płacze i się obraża.
Może zbyt wiele od niej oczekuję/ może nabierze tej krzepy i będzie
sobie radziła?

wczoraj przy kapieli przepraszała mnie że ona taka niegrzeczna- ja
jej tłumaczylam ze nie chodzi o to że jest niegrzeczna, bo jest
bardzo grzeczna i kocham ją nad życie, ale nie może się od razu
obrażac bo ktoś czegoś jej nie dał. Oczywiście nie może tez pozwalać
na to żeby dzieci jej zawsez wszytsko zabierały też musi walczyć o
swoje.

czy ja jestem taka okropna:(
    • ocochodzi28 Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. 07.08.09, 10:54
      witaj.
      mam wrazenie jak bym czytała o sobie i swojej córce.
      Rwnież chętnie się dowiem co na to pani psycholog
    • Gość: Violet Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. IP: 195.68.192.* 07.08.09, 11:15
      Rozumiem że chciałabyś nauczyć jej zachowania w grupie takiego jak
      ty byś chciała żeby się zachowywała... Każdy jest inny i jeden
      będzie się rozpychał łokciami a drugi szybciej zrezygnuje i zajmie
      się czym innym...ale i popłacze..nie mogą wszyscy zachowywać się tak
      samo. Chciałabys widzieć jak twoja córeczka odpycha tą dziewczynkę
      która korzystała z zabawy poza kolejnością, wyrywa jej linę i może
      jeszcze mówi jej parę słów do słuchu? O to ci chodzi? Rozumiem, że w
      przedszkolu nie możesz reagować w sytuacjach spornych pomiędzy
      dziećmi ale czemu zostawiasz ją z jej problemami kiedy jesteś przy
      niej tego nie rozumiem... Nie chodzi o to że ty masz krzyczeć na
      dzieci które zachowują się nie tak jak należy ale przecież mogłabyś
      podejść i pokazac jej jak powinna się zachować ( pod warunkiem że to
      właśnie nie jest zachowanie typu odpechnę kogoś albo uderzę bo on
      jest wobec mnie nie fair...)
      • justina_w Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. 07.08.09, 12:04
        przypomniałam sobie hasło:-)
        nie chodzi mi wcale o to żeby zachowala się dokladnie jak to
        opisałaś, głownie chodziło mi o to obrażanie i płacz że one nie chca
        jej dać.tłumaczyłam że przeciez nic się nie stanie jeśli któraś
        dziewczynka zjedzie raz czy dwa razy więcej, wczesniej zwracałam
        uwagę że każda jedzie kolejno po 1 razie.ale przeciez nie będę stała
        cały czas przy nich żeby nie doszło do kłótni. dzien wczesniej była
        ta sama zabawa i bawiły się zgodnie gdyż ja pilnowałam kolejki.
        wczoraj córka chciała zebym siedziała na ławce a ona sama będzie się
        bawiła. tak też zrobiłam.
        Ja oczywiście rozumiem że każde dziecko jest inne i wcale nie
        oczekuję żeby była harpią, chciałabym żeby umiała sobie w takich
        sytuacjach radzić, że to wcale nie jest powód do płaczu i takiej
        obrazy.po drugie niestety w przedszkolu na pewno wystepują podobne
        sytuacje i mnie wtedy przy niej nie ma.ja oczywiście moge ingerować,
        ona może mi się poskarżyć i popłakać, ale za każdym razem jak minęła
        ją kolejka to było podobnee zachowanie.nie chce jej również
        zostawiać z problemami przecież po to jestem żeby jej pomóc, ale
        jesli będzie sama na dworze i przyjdzie do domu poskarżyc się ze
        chłopczyk uderzył ją łopatką to ja mam iśc mu oddać?chcę żeby
        nauczyła się samodzielności. ja nie będę przy niej cały czas.
        • Gość: Violet Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. IP: 195.68.192.* 07.08.09, 12:37
          To co nam się wydaje błahe i nie stanowiące powodu do obrazy i
          płaczu to dla dziecka może być sprawą bardzo ważną. Jako dorośli
          mamy przecież zupełnie inne priorytety i skalę wartości niż dzieci i
          ich problemy. Myslę że nie tyle chodzi o to żeby jej mówić że sprawa
          która ją poruszyła jest nie warta uwagi (bo dla niej przeciez jest i
          to jak najbardziej) tylko o to żeby pomóc tą sytuację przeżyć w
          miarę bezboleśnie. Rozumiem twoje intencje ale postaraj się wczuć w
          jej rolę - ona coś przeżywa, coś ją poruszyło czy zdenerwowało a tu
          mama jej wmawia że to nieważne... A poza tym...pewnie życie ją
          nauczy że trzeba czasem walczyc o swoje - nie bój się nie
          będzie "popychadłem"... :-)))
          Pozdrawiam :-)
          • justina_w Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. 07.08.09, 13:09
            dziękuję za przedstawienie sytuacji z innej perspektywy,
            rzeczywiście masz rację na pewno ją to poruszyło, zresztą widac było
            po córce. Ale co ja mam w takim razie robić? czy za każdym razem
            mam ingerować, upominać inne dzieci że robia nie fair? tak racja ona
            potrzebowała pomocy, zbyt gwałtownie i nerwowo zareagowałam, uczę
            się sama jak postępować, dlatego dziekuję za wszystkie sugestie. nie
            chcialabym żeby córka zamknęła się przede mną i bała się mówić o
            swoich problemach. staram się dużo z nią rozmawiać, tłumaczyć,
            pkkazywac na swoich przykładach - czasem wymyslonych żeby nie czuła
            się źle. staram się nauczyc ją tego by wierzyła w siebie, często
            płaczę albo smuci się ze coś na pewno jej się nie uda. tak jak
            wczoraj płakała bo nie udało się jej zjechać na stojąco. tłumaczyłam
            by się nie poddawała, poćwiczy pare razy na pewno się uda, wierzę w
            nią. mówię że mi tez się czasem nie udaje ale próbuje do skutku. nie
            chciałabym żeby mi kiedyś powiedziała mamo to przez Ciebie taka
            jestem.chcialabym miec z nia bardzo dobry kontakt, ja nie
            rozmawialam w ogóle ze swoją mamą, i chciałabym żeby w mojej
            rodzinie było inaczej.
            • Gość: Violet Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. IP: 195.68.192.* 07.08.09, 13:23
              No cóż, nie ma recepty na "dobre wychowanie"...zresztą co to takiego
              to dobre wychowanie? Ja jako rodzic tez niejednokrotnie ponoszę
              porazkę (według mojej oceny oczywiście) ale nauczyłam się jednego -
              starać się patrzeć na daną sytuację z perspektywy dziecka - prosze
              mi uwierzyć że jak się spróbuje to ta sama sytuacja wyglada zupełnie
              inaczej... I to że dziecku sie nie uda zjechac na stojąco to jest
              taki dramat jak dla dorosłego na przykład to że nie można się
              nauczyć obsługi skomplikowanego aparatu cyfrowego...:-))) Dorosły
              wścieknie się i rzuci ustrojstwo w kąt a dziecko? Po prostu się
              rozpłacze. Myślę że Pani córeczka jest po prostu bardzo wrazliwym
              dzieckiem (mój syn też taki był) i dlatego na takie stresowe
              sytuacje reaguje bardzo emocjonalnie. Czasem się nie da nic zrobić -
              w sensie wytłumaczyć, zainterweniować - i niech Pani wcale tego od
              siebie za każdym razem nie wymaga - czasem trzeba po prostu
              przytulić i pokazać że jest się przy niej w tej trudnej (w jej
              ocenie chwili) . Życzę powodzenia
              • justina_w Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. 07.08.09, 13:33
                Ma Pani rację Oliwia jest nad wyraz wrażliwym dzieckiem. Dlatego w
                większości sytuacji staram się podtrzymywać ją na duchu i pocieszać
                że wcale nie jest tak źle jak się jej wydaje. A co najwazniejsze
                walczę ze swoją flustracją i newrami, niestety czasem mi się nie
                udaję, wybucham a potem mam ogromne wyrzuty sumienia. dzisiaj
                zreszta też.
                ten forumowy dialog z Panią dał mi do myślenia...patrzeć na daną
                sytuację z perpsektywy dziecka.dziękuję raz jeszcze za dobre rady.
                pozdrawiam

                Oliwia - mój największy skarb.
                • Gość: gość Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. IP: 195.74.134.* 07.08.09, 14:03
                  Dlatego w większości sytuacji staram się podtrzymywać ją na duchu
                  i pocieszać że wcale nie jest tak źle jak się jej wydaje.

                  No to pocieszenie po byku....
                  jak zniszczysz sobie najlepszą spódniczke to jakie byłoby dla Ciebie
                  pocieszenie: "nie jest tak źle jak się jej wydaje".
                  To jest dołowanie a nie pocieszanie.

                  tłumaczyłam jej że niepotrzebnie
                  się obraża, ze to nie jest powód, że dzieci nie lubią beksy itd.

                  To dopiero jest dołowanie a nie pocieszanie.
                  Potem w domu mówiła ze płakala dlatego ze chciało jej się pić, a
                  potem że chciało jej się siku - zaczeła zmyslac żeby nie
                  przyznac
                  się że płakała bo one nie chciały oddać jej tej liny.


                  Dziwisz się???

                  ale nie może się od razu
                  obrażac bo ktoś czegoś jej nie dał


                  Może... tylko to nie jest skuteczne.
                  naucz ja czegoś co jest skuteczne lepiej zamiast dołować.

                  Oliwia - mój największy skarb

                  jak sobie myśle o sobie to bycie największym skarbem dla mojej mamy
                  to dla mnie za dużo do uniesienia.
                  Wolałabym, żeby raczej była zadowolona i wesoła i nie zapewniała
                  mnie na okrągło, że mnie kochai i jestem jej najwiekszym skarbem. To
                  Duża odpowiedzialnośc dla tak malego dziecka. Nie wiem może Pani
                  Psycholog coś powie.
                  • justina_w Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. 09.08.09, 09:35

                    odpowiem krótko bo nie chce mi się pisać wywodów na takie posty,
                    skoro krytykujesz nawet mój podpis pod tym profilem.Nie skonczylam
                    psychologii, nie czytam miliony poradników odnośnie wychowania
                    dziecka. Moja córka jest bardzo wesołym i szczęsliwym dzieckiem, nie
                    ma presji zeby zapewniać swoją mamę na każdym kroku ze ją kocha nad
                    życie...wcale nie mam zamiaru dolować mojej corki, wbudzać w niej
                    poczucia winy, napisałam ten post bo szukam wskazówek jak
                    postępować, wskazowek osób ktore znają się na temacie. Ty jedynie
                    rożlożyłaś/es moją wypowiedź na czynniki pierwsze, nie podając
                    żadnych konstruktywnych wniosków,
                    Oliwia - mój największy skarb.
    • rivia to ja z drugiej strony 07.08.09, 21:15
      mam dwóch synów jeden ma 10 a drugi 3
      dziesieciolatek wypisz wymaluj Pani córa. Wiecznie popychany, taka d... wołowa"
      przepraszam- nie nazywam go tak, po prostu takie okreslenie, bardzo wrazliwy,
      ułozony, zawsze ustępuje...Walczyłam z tym długo i przegrałam.Taki ma charakter
      ze woli isc do kątka niz sie z kims wykłócać o cokolwiek.I naprawde superowy z
      niego mały niezalezny facecik :)Proszę ingerowac , ale wg mnie przyzwyczaic sie
      , ze to co nam nerwusom podnosi od razu cisnienie i walczymy do upadlego -czy
      zawsze słusznie?- jego/jej udziałem nie bedzie.
      I dobrze-drugi syn dla odmiany -nerwus , ruchliwiec, nie mówi za wiele i nie
      moze sie wypowiedziec wiec co rusz kogosd popchnie itp. Powiem pani ze choc
      swietnie sobie daje rade ze wszystkim, wcale nie jestem zadowolona z tego ze
      wszystko wywalczy- bo bopli mnie ze inne dzieci-tak jak mój starszy cierpią...
      I takk zle i tak niedobrze,.Z dwojga złego wolę juz chyba te problemy ze
      starszym.Ja mu zawsze mówiłam ze dzieci dzielą sie na spokojne i nerwusy tak jak
      mama i tata :) ale bic nie wolno, a pewne rzeczy musi zaakceptowac i jesli nie
      chce ingerowac-przetrzymac.
      Brutalne i okropne, ale nic lepszego nie udało mi sie wymyslic.
      Życzę powodzenia.
    • zarzycka.anna Re: jak nauczyć córkę zachowania w grupie. 09.08.09, 22:55
      Witam,
      Za dużo wymaga Pani od swojej córeczki - zachowania zgodnie z Pani
      wyobrażeniem i instrukcją a potem zaregowania zgodnie z Pani wizją i
      nie przejmowania się. Pyta Pani co robić, wtedy gdy Pani jest w
      pobliżu, a córeczka nie radzi sobie z sytuacją może Pani jak
      najbardziej ją wspomóc, powiedzieć, że przecież jest teraz jej
      kolej, w sposób delikatny pokazać jak można "walczyć" o swoje. A
      wtedy gdy nie może Pani lub nie chce ingerować - przytulić i
      wesprzeć to znaczy powiedzieć że to jest trudne i że pewnie jest jej
      smutno. To co wzmaga poczucie bezradności, nieumiejętności, chaosu i
      niepokoju to zaprzeczanie uczuciom, ignorowanie ich u dzieci lub
      pokazywanie swojego niezadowolenia ich zachowaniem w takiej jak
      opisana sytuacji. Polecam też artykuł o nieśmiałości, do którego
      podaję link:
      www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,1334886.html i o
      rozwijaniu wiary w siebie
      www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,2686745.html
      P.S. Czasem też doskonale radzimy swoim dzieciom w sytuacjach, które
      nas samych przerastają, bo wiemy co należy zrobić, ale nie umiemy
      tego zrobić i to wzbudza w nas samych silne uczucia, które
      przenosimy na dzieci. Wtedy nie dość, że dziecko musi radzić sobie z
      własnymi uczuciami, to jeszcze z frustracjami rodziców np.
      bezradnością dotyczącą tego jak zareagować - czy okazać się matką
      ingerującą czy pozostawić swobodę dziecku - ale jest to dylemat
      dotyczący własnego wizerunku. Najlepiej byłoby, gdyby dziecko tak
      się zachowało, żebyśmy tego dylematu i związanych z nim uczuć nie
      przeźywali. Jeśli jednak musimy stawić mu czoła to jesteśmy w stanie
      zrobić wiele, aby "wyposażyć na przyszłość" dziecko w takie
      tłumaczenie i tak naprawdę presję z naszej strony, aby po raz wtóry
      nie stawiało nas w takiej sytuacji. Ale ciągle chodzi o nas i nasze
      wewnętrzne uczucia.
      Pozdrawiam A.Z.
Pełna wersja