joaska26
23.08.09, 22:06
Czytam o napadach histerii u dzieci, jej objawach, przyczynach, sposobach
opanowania, itp. Uwierzcie mi spróbowałam już wszystkiego aby opanować te
ataki mojej 4 letniej córki:Ignorowanie, tłumaczenie, wyciszanie, chwalenie,
nie podnoszenie głosu i nie krzyczenie na dziecka, wspólne zabawy, spędzanie
czasu, odwracanie uwagi, chwytanie za rękę i ściskanie przy złoszczeniu córki,
karny jeżyk, krzesełko ciszy, plusy i minusy - nagrody i kary, konsekwencję,
itp. itd, już nie pamiętam więcej. Może coś przeoczyłam???
Jest bardzo mądrą, inteligentną dziewczynką i naprawdę nie rozumiem dlaczego
ona nadal wrzeszczy o byle głupotę, itp.
Już dotychczas powinna zauważyć i zrozumieć że jej ataki na mnie nie wywołują
wrażenia. Jeśli wrzeszczy, ja ją ignoruję (ten sposób działa najlepiej bo
najkrócej wrzeszczy). Ale ona i tak to robi, potrafi nawet do godziny czasu. A
dobrze wie że jak powiem nie, to nie ustąpię. Jestem konsekwentna i raczej
rzadko ustępuję. Ale dlaczego ona nadal histeryzuje? czy mądre dziecko nie
nauczyło się w ciągu czterech lat tłumić tej złości?
Zaczynam podejrzewać przyczynę neurologiczną bo dla mnie to za długo trwa i
nie uspokaja się. Poprosiłam o skierowanie do neurologa i pediatra aby mi je
dać musiała uzasadnić to podejrzeniem o padaczkę. Co gorsza, moja córka nawet
u laryngologa boi się otworzyć buzię, na usg nie da sobie posmarować brzuszka,
od razu wrzask. A więc jak tu zrobić tomografię czy eeg? Przecież ona nawet
się nie położy.
Znajoma uspokaja mnie że takie ataki mijają po ukończeniu 5 lat. Faktycznie
tak jest? Pocieszcie mnie. Jutro idę na wizytę u lekarza po jakiś lek na
nerwy, może coś jej pomoże i uspokoi przynajmniej na chwilę.
Dodam że miała taki nocne do ok 3,5 roku. Ustąpiły po wyleczeniu owsików.
Proszę o opinię, poradę i wskazówki jak dalej postępować. Jestem już u kresu
sił. A sąsiedzi tylko mi współczują...