praca w domu - organizacja, dyscyplina ;)

05.10.09, 20:08
Witam :)
Przy okazji czytania różnych wątków zauważyłam, że sporo forumowiczek pracuje
zdalnie, z domu. Szczególnie popularne jest to chyba wśród humanistek-
tłumaczek, edytorek tekstów. Ciekawi mnie bardzo, jak oceniacie taki sposób
pracy, w jaki sposób rozwiązujecie kwestię organizacji czasu pracy, przerw,
motywacji, żeby wziąść się do roboty ;)Jakie w Waszym odczuciu są wady i
zalety takiego sposobu pracy?

Temat mnie bardzo interesuje, gdyż do tej pory widziałam się w przyszłości w
roli tłumaczki-freelancera, gdzie zlecenia pisemne robię w domu. Jednak po
roku pracy w takim systemie (równolegle ze studiami robię różne prace
tłumaczeniowe) zaczynam się obawiać, że to nie dla mnie - ciężko u mnie z
systematycznością i motywacją ;) Często tak mam, że przez pół dnia nie mogę
się zagonić do roboty, bo przecież na internecie zawsze jest tyle ciekawych
rzeczy, a to kwiatki niepodlane, to może sobie jeszcze w szafce sprzątnę, itp.
W rezultacie praca odłożona na potem + wyrzuty sumienia, że się obijam, i już
dawno mogłabym coś skończyć, tylko mi się nie chce :|

A jak to jest u Was?
    • yaga7 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 20:26
      Praca w domu jest dla mnie ideałem pracy zawodowej i jestem mega happy, że tak
      pracuję.

      Nie mam żadnych problemów z systematycznością i motywacją - i nigdy nie miałam.
      Na studiach należałam do osób, które uczyły się systematycznie, dzięki temu
      mogłam spokojnie bez obaw imprezować przez cały rok, nawet w sesji, gdy inni
      zakuwali, a ja już byłam nauczona ;)))

      Poza tym lubię pracować.
      Jeżeli mam do wyboru ciekawe zlecenie, a robienie czegokolwiek innego - wybieram
      robotę. Na pewno mam zadatki na pracoholiczkę, o ile już nią nie jestem.

      Nie jest dla mnie problemem wstawać codziennie o 6 czy 7 i zabrać się - w miarę
      od razu - do pracy.
      Natomiast nie jestem typem pracującym po nocach - pracuję tylko w dzień.

      Wiem, że moi znajomi uważają, że wadą jest to, że nie mam kontaktu z ludźmi, bo
      jednak większość osób lubi ludzi i lubi mieć z nimi jakiś tam kontakt. Ja z
      kolei zawsze byłam typem samotnika, więc absolutnie ludzi mi nie brakuje ;)

      Jak dla mnie taka robota ma praktycznie same zalety :)
      • pierwszalitera Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 20:51
        Praca w domu jest dla mnie znakomitym rozwiązaniem, bo pozwala mi na życie moim biologicznym rytmem. Żadnego nieprzytomnego wstawania o świcie i stresu, że powinnam przed północą położyć się do łóżka, bo będę rano kompletnie niewyspana, chociaż właśnie dopiero zaczynam się rozkręcać. A tak idę spać o 2 w nocy, nie wstaję przed 10-tą i wszystko funkcjonuje. Przed południem mogę się dłużej rozgrzewać i zajmować rzeczami łatwiejszymi, a za te wymagające większej koncentracji biorę się wieczorem. Mam często problemy z motywacją, ale wiem, że nikt za mnie pracy nie zrobi, więc czasem robię sobie kilka dni słodkiego lenistwa i korzystam na przykład z pięknej pogody, a potem przysiadam się i pracuję na okrągło. To też zalety pracy w domu, bo nawet przy takim maratonie krótkie przerwy dają się w domu wykorzystać maksymalnie, na przykład na ugotowanie czegoś do jedzenia, odżwieżający prysznic, kawę na balkonie, gimnastykę na dywanie, kilka minut choreografii tańca brzucha, albo nawet malutką drzemkę.
        Niestety, oprócz pracy w domu muszę też jeszcze "do ludzi", ale staram się układać tak terminy, by nie musieć wychodzić z domu przed 12.
    • jul-kaa Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 21:28
      morra -> ja mam ten sam problem - wieczne odkładanie na kiedyś, potem kończenie
      w pośpiechu. Jak mąż bywał częściej w domu, to jakoś znajdowałam motywację.
      Teraz jest ona ZE-RO-WA, więc koniec końców obijam się straasznie i myślę, że
      zatoczenie czterech liter do jakiegokolwiek biura by mi pomogło.
      Ale na studiach też tak było - uczenie się tylko w sesji, jeśli w ogóle, a
      najchętniej to 2h przed egzaminem...
      Z drugiej strony nie lubię wstawać rano, lubię własny rytm, więc praca nie w
      domu by mi zupełnie nie pasowała.
      Ech...

      yaga -> a czym Ty się dokładnie zajmujesz?
      • yaga7 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 21:49
        Tłumaczenia ;)
        • morra111 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 22:18
          Yaga7-> ja właśnie mam takie wrażenie, że ten brak kontaktu z ludźmi w pracy
          również dla mnie jest zaletą. Typem samotnika może nie jestem, ale dość
          starannie dobieram ludzi, z którymi przebywam. Mam swoje grono znajomych, z
          którymi często spotykam się w wolnym czasie, wyjeżdżam, itp. Natomiast w
          miejscach pracy, gdzie dotychczas zaczepiałam się tymczasowo to właśnie ludzie
          mi nie odpowiadali - miałam wrażenie, że to taka chaotyczna zbieranina, częste
          zmiany kadry, jakieś dziwne intrygi, itp. No i konieczność utrzymywania
          kontaktów - choćby grzecznościowych - z wieloma osobami, z którymi wcale nie mam
          ochoty się znać. Wyjścia do baru z kolegami z pracy, imprezy firmowe, bleee.
          Poza tym brak szefa, który stoi nad tobą to również zaleta :)

          Tylko właśnie ta motywacja. Ja raczej nigdy nie byłam osobą zbyt systematyczną,
          jeżeli chodzi o naukę. Presja czasu działa na mnie bardzo motywująco, ale
          jednocześnie na dłuższą metę męczy. Póki co praca idzie mi zrywami - raz siedzę
          do oporu, a innym razem wcale nie mogę zacząć. Mam nadzieję, że tą
          systematyczność można wypracować - obecnie staram się wyznaczać sobie jakieś
          limity i się ich trzymać, ale z różnym skutkiem ;)

          jul-kaa-> właśnie jakoś tak jest, że z jednej strony fajnie nie mieć nad sobą
          szefa-poganiacza i sztywnych godzin pracy, a z drugiej weź się tu człowieku sam
          zmuś...
          • yaga7 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 06.10.09, 06:42
            Mnie też właśnie ludzie przeszkadzali w miejscach, w których pracowałam.
            I to, że zaczynało się od kawki, ploteczek, a w środku dnia znów kawka, ploteczki ;)) Mnie skręcało, bo ja najchętniej zrobiłabym to, co należy do mnie i poszła do domu - bez kawy i ploteczek ;)

            A niestety w kwestii motywacji nie pomogę, bo po prostu zupełnie nie mam z tym problemu i nie wiem, jak można to zmienić.
            Ale myślę, że jest dużo osób, które tak pracują zrywami i im wychodzi - może po prostu taki masz styl pracy?
    • heliamphora Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 22:26
      Mam teraz taki etap zawodowy, że większość pracy wykonuję w domu. I straaasznie
      trudno mi się zdyscyplinować tak, jak bym chciała. Godzinami przygotowuję sobie
      pole do działania, zbieram dane, układam plany... a potem jestem już tak tym
      zmęczona, że muszę zrobić przerwę albo w ogóle odłożyć resztę (tj. właściwą
      pracę) na następny dzień :/

      W końcu zazwyczaj jakoś się wyrabiam w terminie, ale systematyczności to mi
      bardzo brakuje... Dlatego wszystkie patenty chętnie przyjmę :)
      • pierwszalitera Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 22:52
        heliamphora napisała:

        > W końcu zazwyczaj jakoś się wyrabiam w terminie, ale systematyczności to mi
        > bardzo brakuje... Dlatego wszystkie patenty chętnie przyjmę :)

        Ja nie wiem, co jest bardziej stresujące, wprowadzenie w życie sztywnych planów i ciągłe pilnowanie się, czy po prostu pogodzenie się z faktem, że pracuje się w porywach i na ostatnią minutę. ;-) Dla mnie to nawet ekonomiczniej, na ostatnią minutę pracę ogranicza się z konieczności do absolutnego minimum, a rezultaty wcale nie są gorsze, gdy robi się systematycznie. Więc precz z wyrzutami sumienia! Nie czas poświęcony pracy się liczy, tylko efekty. ;-)
        • heliamphora Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 23:15
          pierwszalitera napisała:

          > Dla mnie to nawet ekonomiczniej, na ostatnią minutę
          > pracę ogranicza się z konieczności do absolutnego minimum,
          > a rezultaty wcale nie są gorsze, gdy robi się systematycznie.
          > Więc precz z wyrzutami sumienia! Nie czas poświęcony pracy
          > się liczy, tylko efekty. ;-)

          Ha, żeby to u mnie tak pięknie było... ;)

          Na ostatnią minutę jestem zwykle zmęczona (odwlekaniem i stresem że już ostatnia minuta), więc pracuję wolniej, mylę się, niespodziewanie kasuje mi się plik, boli mnie głowa i wydarza się mnóstwo niefortunnych zdarzeń (część z nich sama generuję, np. tracąc w stresie dobrą koordynację ruchów i wylewając sobie kawę na kolana). Naprawdę dużo bym dała za jakiś czarodziejski eliksir systematyczności... :))
          • pierwszalitera Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 05.10.09, 23:43
            heliamphora napisała:

            > Na ostatnią minutę jestem zwykle zmęczona (odwlekaniem i stresem że już ostatni
            > a minuta), więc pracuję wolniej, mylę się, niespodziewanie kasuje mi się plik,
            > boli mnie głowa i wydarza się mnóstwo niefortunnych zdarzeń (część z nich sama
            > generuję, np. tracąc w stresie dobrą koordynację ruchów i wylewając sobie kawę
            > na kolana). Naprawdę dużo bym dała za jakiś czarodziejski eliksir systematyczno
            > ści... :))

            Niektórym adrenalinka przed terminem jest potrzebna. I nie wolno się przy tym samemu pogrążać. Dobra praca nawet, gdy nie jest perfekcyjna, ciągle zostaje dobra. ;-)
            Ale jeżeli chcesz zmiany, to potrzebujesz przede wszystkim dobrego planu czasowego. Ogarnij, co ma masz do zrobienia, pomyśl w jakiej kolejności do tego się zabrać, potem podziel wszystko na konkretne mniejsze etapy, nadaj im robocze tytuły i zastanów się ile czasu potrzebujesz na każdy etap w optymalnych warunkach. A potem pomnóż ten czas razy 3. ;-) To jest czas zbliżony do realistycznego. Wywieś plan w widocznym miejscu i odrabiaj każdy etap w ściśle wyznaczonym, czasowym planie. Takie małe cele są dla nas łatwiejsze do wykonania i nie obciążają tak psychicznie. Musisz się wtedy zmobilizować tylko do małego etapu i nie masz przed sobą wizji olbrzymiego, pochłaniającego wszystko zadania. Wiesz, gdzie początek i koniec, odwalisz jedną cegiełkę, robisz haczyk i myślisz tylko o następnej. Metodą małych kroków odrabiasz wtedy swój plan, punkt po punkcie.
    • wielebnna Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 06.10.09, 00:01
      dopóki nie masz dzieci - luz i rewelacja: wiesz co masz zrobic, robisz kiedy
      masz ochotę i masz zadanie by zdążyć przed terminem
      potem trochę trudniej ale da się
      a odrobina lenia jest każdemu potrzebna (poza cyborgami i kobietami.idealnymi :P)
    • magdalaena1977 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 06.10.09, 00:45
      Mam nienormowany czas pracy, co w praktyce oznacza, że pracuję dobrze powyżej 40
      godzin tygodniowo.
      Bardzo fajna jest możliwość wygospodarowania sobie wolnego w dzień powszedni
      rano i wczesnym popołudniem - wtedy można spokojnie zrobić zakupy, iść do
      lekarza, załatwić sprawy w urzędach. W południe Warszawa nie jest tak zakorkowana.

      Część pracy mogę wykonywać w domu, ale mam wrażenie, że jakoś tak zdrowiej i
      zgrabniej jest pracować w pracy (czasem w sobotę czy wieczorami) a w domu mieć
      wolne. Tylko, że ja jestem samotnym singlem, bo moje zamężne i dzieciate
      koleżanki patrzą na to inaczej.
    • kasiamat00 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 06.10.09, 08:04
      Dobra organizacja pracy nie oznacza robienia wszystkiego najszybciej jak się da,
      tylko wyrabianie się z terminami. Jeśli w domu nie możesz się skupić, to może
      idź z lapkiem do jakiejś (cichej i spokojnej!) kawiarni i popracuj stamtąd przez
      kilka godzin? Może masz w okolicy jakąś bibliotekę, w której możesz się zaszyć?
      Latem można się rozłożyć z pracą na trawie w parku. Jeśli przy okazji nie
      będziesz mieć dostępu do netu, to ilość rozpraszaczy drastycznie spadnie.
      • zaj-czik Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 06.10.09, 17:22
        to z brakiem netu to jest prawda. Kiedy pisałam pracę magisterską (a
        raczej udawałam, bo tak naprawdę miałam wrażenie, że przeczytałam w
        tym czasie całe archiwum wyborczej, la repubblica i paru innych
        gazet) w pewnym momencie przeniosłam się w najdalszy kąt buwu, gdzie
        nie dochodzi internet i po godzinie gry w pasjansa zabrałam się do
        pisania. Przychodziłam tam aż do końca, który nastąpił wcześniej, niż
        myślałam ;)

        A teraz też w zasadzie powinnam zajęcia dla studentów przygotowywać,
        ale dziś zrzucam winę na pogodę...;)
        • morra111 net = zuo ;) 06.10.09, 20:57
          Zgadzam się w całej rozciągłości. Kiedy tylko zajęcie, które aktualnie
          wykonujemy nie wymaga dostępu do internetu, warto uniemożliwić sobie do niego
          dostęp :) Kiedy jednak musimy poszukiwać jakichś materiałów lub informacji do
          daszej pracy, lub co gorsza cały czas musimy pracować online, trzeba wykazać się
          silną wolą ;)
    • juannita Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 06.10.09, 22:37
      > Często tak mam, że przez pół dnia nie mogę
      > się zagonić do roboty, bo przecież na internecie zawsze jest tyle ciekawych
      > rzeczy, a to kwiatki niepodlane, to może sobie jeszcze w szafce sprzątnę, itp.

      Skad ja to znam? ;)
      przezywalam to samo, kiedy pisalam doktorat.

      W domu zawsze znajdowalam jakis pretekst, zeby nie siedziec nad doktoratem. A to cos poczytac, a tu sobie zrobic herbatke. Nawet szorowac mieszkanie na wysoki polysk, byle tylko uciec od doktoratu.
      W koncu skapitulowalam i zaczelam chodzic do biblioteki, codziennie, w godzinach biurowych. I tam dopiero wsrod ludzi udalo mi sie zmusic sie do systematycznej pracy.

      Teraz kiedy pracuje na etacie wole nadal zostac dluzej w biurze, zrezygnowac z przerwy, przyjsc wczesniej, w razie czego nawet w sobote, byle tylko nie pracowac w domu.

      W domu po prostu juz nie walcze ze swoja natura - jestem len, i juz!

      • 987ania Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 07.10.09, 14:33
        Ja też nie mogę w domu nic zrobić. Zero systematyczności i silnej woli do pracy
        w domu. W bibliotece to co innego.
      • turzyca Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 07.10.09, 18:01
        > Skad ja to znam? ;)
        > przezywalam to samo, kiedy pisalam doktorat.
        >
        > W koncu skapitulowalam i zaczelam chodzic do biblioteki, codziennie, w godzinac
        > h biurowych. I tam dopiero wsrod ludzi udalo mi sie zmusic sie do systematyczne
        > j pracy.

        a ja biestety nie moge. Potrzebuje biurka i stolika, bo inaczej nie mieszcze sie
        z absolutnie niezbednymi mi do zycia materialami. Zabranie tego calego chlamu do
        biblioteki i rozlozenie w odpowiedniej kolejnosci przekracza moje sily. A do
        tego net musi byc, bo szesciotomowego XIX-wiecznego slownika inaczej nie mam
        skad wziac. Ciezkie jest zycie humanisty. ;)
        Na szczescie wiem, ze biblioteka na nic mi nie pomaga, bo (a) za duzo tam
        znajomych (b) za duzo tam ciekawych ksiazek na zupelnie inny, duzo ciekawszy
        temat. ;)
    • cissnei Praca w domu jest super :) 07.10.09, 14:48
      Zawsze o czymś takim marzyłam i jestem bardzo zadowolona, że udało mi się
      znaleźć taką pracę :) Też jestem wolnym strzelcem, zajmuję się korektą składu
      tekstów wielojęzycznych (i niepotrzebne mi były do tego żadne studia). Ma to na
      pewno więcej plusów niż minusów. Minus jest właściwie tylko jeden - brak stałego
      zatrudnienia, a więc niepewność finansowa i niemożność zaciągnięcia kredytu na
      mieszkanie. To na pewno będę musiała kiedyś zmienić... chyba, że mój R. zostanie
      szefem działu ;)

      Najfajniejsze jest to, że człowiek nie musi się nigdzie spieszyć, nie jest
      zależny od innych ludzi, pogody czy komunikacji miejskiej. Nie muszę się stroić,
      często zaczynam pracę w piżamie, mogę w trakcie jeść, pić herbatę i robić sobie
      częste przerwy. Czasami drzemka jest niezbędna ;) Do tego mam kontrolę nad tym,
      jak wygląda mieszkanie, nie dopuszczam do sytuacji, w której zlew zarastają
      tygodniowe gary. No i jednak czuję się w domu bezpieczniej. Też jestem
      samotnikiem, ludzi mi nie brakuje. Czasami nawet mi przeszkadzają, jak do mnie
      dzwonią :P Mam za to świetne towarzystwo - dwie kotki, które większość dnia
      przesypiają, ale czasami ładują mi się na kolana. Żyć nie umierać ;)

      Z motywacją czasami jest problem, faktem jest, że kiedy pracowałam w biurze,
      robiłam więcej. Ale teraz postanowiłam sama sobie organizować czas pracy, tak
      żeby w międzyczasie móc umyć te gary, zrobić zakupy czy odkurzyć. Staram się
      dzielić pracę na mniejsze etapy - zrobię 20 stron i mam półgodzinną przerwę. W
      ten sposób idzie mi szybciej, a ja się nie rozwlekam i nie modlę się nad każdym
      zdaniem :P

      Szczerze mówiąc, moją największą obawą w tym momencie jest to, że firma, w
      której pracuję, zechce mnie w końcu zatrudnić na stałe. To na pewno się kiedyś
      stanie, bo firma wciąż rośnie. Oczywiście, będę musiała się zgodzić, ale na
      pewno będę tęsknić za teraźniejszą wygodą. Już nie mówiąc o tym, że jako
      freelancer mam znacznie mniejszą różnicę między brutto a netto :P
      • kasiamat00 Re: Praca w domu jest super :) 07.10.09, 19:27
        Ale nawet jak Cię zatrudnią na stałe, to czemu masz nadal nie pracować zdalnie?
        Rozumiem, że od czasu do czasu powinnaś się pojawić w biurze, dobrze jeśli przez
        kilka godzin dziennie będzie uchwytna pod mailem, telefonem czy komunikatorem,
        ale konieczność siedzenia w biurze? Szczególnie jeśli wcześniej pracowałaś
        zdalnie i wszystko było OK?
        • cissnei Re: Praca w domu jest super :) 08.10.09, 07:50
          Pewnie od czasu do czasu będę mogła pracować zdalnie, ale jednak zwykle będę
          musiała pojawiać się w pracy i siedzieć przez osiem godzin jak normalny
          człowiek. Poza tym w domu nie mogę robić wszystkiego, bo nie mam dostępu do
          specjalistycznego oprogramowania, które jest drogie. Wiem, że mają takie plany
          wobec mnie, więc w końcu trzeba będzie ruszyć tyłek z domu, pewnie mi to dobrze
          zrobi ;) Ale na razie cieszę się swobodą w domu.
          • anna-pia Re: Praca w domu jest super :) 09.10.09, 10:42
            cissnei napisała:

            > Szczerze mówiąc, moją największą obawą w tym momencie jest to, że firma, w
            > której pracuję, zechce mnie w końcu zatrudnić na stałe. To na pewno się kiedyś
            > stanie, bo firma wciąż rośnie. Oczywiście, będę musiała się zgodzić, ale na
            > pewno będę tęsknić za teraźniejszą wygodą. Już nie mówiąc o tym, że jako
            > freelancer mam znacznie mniejszą różnicę między brutto a netto :P

            Z podatkowego punktu widzenia etat to fatalne rozwiązanie - spróbuj przekonać
            firmę do zatrudnienia na DG i umowę. To jest korzystne dla obu stron, tylko że
            dobrze by było, żebyś czasem wykonała też pracę dla kogoś innego, żeby DG nie
            miała znamion umowy o pracę.

            > Pewnie od czasu do czasu będę mogła pracować zdalnie, ale jednak zwykle będę
            > musiała pojawiać się w pracy i siedzieć przez osiem godzin jak normalny
            > człowiek.

            Ej, no, nie przesadzaj ;) Nie czuję się wariatką ;p

            > Poza tym w domu nie mogę robić wszystkiego, bo nie mam dostępu do
            > specjalistycznego oprogramowania, które jest drogie. Wiem, że mają takie plany
            > wobec mnie, więc w końcu trzeba będzie ruszyć tyłek z domu, pewnie mi to dobrze
            > zrobi ;) Ale na razie cieszę się swobodą w domu.

            Oprogramowanie można udostępniać on-line, logowałabyś się na serwer firmy, albo
            instaluje się u ciebie w komputerze - testowałam oba rozwiązania.
    • kaga9 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 07.10.09, 15:46
      Jakiś miesiąc temu dokonał się w moim życiu przełom. Po raz pierwszy
      uświadomiłam sobie, o jaką pracę mi chodzi. Po 10 latach tej nielubianej, w
      hałasie i z kilkuset osobami dziennie już wiem- chcę pracować w domu! Też jestem
      z tych mało systematycznych, przyznaję, ale nie zawalam terminów.

      Jestem polonistką, mam certyfikat potwierdzający znajomość angielskiego, brakuje
      mi natomiast doświadczenia w pracy innej niż nauczycielska. Wiem, że mogę
      próbować aplikowania na stanowisko redaktora lub korektora- podpowiedzcie, czy
      gdzieś jeszcze? Czy (pytam nieśmiało) ktoś powierzy tłumaczenie tekstu osobie
      "tylko" z certyfikatem?
      • mszn Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 08.10.09, 10:20
        A jaki to certyfikat? Bo myślę, że jeśli tylko CPE, to bez szans, albo szanse
        marne. Albo certyfikat musiałby być super wypasiony (nie wiem, jakiś język
        biznesowy na przykład? ale chyba z angielskiego nie ma takich za bardzo), albo
        firma szemrana.
        • kaga9 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 08.10.09, 16:35
          Rozumiem, dzięki.
      • anna-pia Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 09.10.09, 10:35
        kaga9 napisała:

        > Jakiś miesiąc temu dokonał się w moim życiu przełom. Po raz pierwszy
        > uświadomiłam sobie, o jaką pracę mi chodzi. Po 10 latach tej nielubianej, w
        > hałasie i z kilkuset osobami dziennie już wiem- chcę pracować w domu! Też jeste
        > m
        > z tych mało systematycznych, przyznaję, ale nie zawalam terminów.
        >
        > Jestem polonistką, mam certyfikat potwierdzający znajomość angielskiego, brakuj
        > e
        > mi natomiast doświadczenia w pracy innej niż nauczycielska. Wiem, że mogę
        > próbować aplikowania na stanowisko redaktora lub korektora- podpowiedzcie, czy
        > gdzieś jeszcze? Czy (pytam nieśmiało) ktoś powierzy tłumaczenie tekstu osobie
        > "tylko" z certyfikatem?

        Certyfikat nie ma nic do rzeczy, ważne są rzeczywiste umiejętności - ja nie mam
        żadnego certyfikatu znajomości j. angielskiego, a tłumaczę teksty
        specjalistyczne :) Tyle że jestem tłumaczem z wykształcenia, tłumaczyć nauczono
        mnie na studiach, potem po prostu podszlifowałam znajomość kolejnego języka.

        -
        • kaga9 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 09.10.09, 14:29
          Wiem, że certyfikat nie jest konieczny. Chodziło mi o to, że pracodawca zwykle
          żąda jakiegoś potwierdzenia deklarowanych umiejętności- w Twoim przypadku są to
          studia, ja takowych (=potwierdzających umiejętności translatorskie) nie mam i
          niestety, nie mogę sobie pozwolić w tej chwili na żadne dodatkowe dokształcanie.
          • yaga7 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 09.10.09, 14:39
            A moim zdaniem to wszystko zależy ;)

            Ja akurat mam certyfikat + studia specjalistyczne i zajmuję się tłumaczeniami z mojej specjalizacji (tudzież specjalizacji pokrewnych). I jakoś to leci od ładnych paru lat i na brak pracy nie narzekam.

            Może po prostu zacznij się wgryzać w temat? Może warto poczytać fora branżowe? Wysyłać CV do biur tłumaczeń? Tłumaczyć próbki tekstów dla tychże biur? Zaangażować się w jakiś tłumaczeniowy wolontariat?
            • anna-pia Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 09.10.09, 22:30
              yaga7 napisała:

              > A moim zdaniem to wszystko zależy ;)

              To chyba najlepsza odpowiedź :)

              > Ja akurat mam certyfikat + studia specjalistyczne i zajmuję się tłumaczeniami z
              > mojej specjalizacji (tudzież specjalizacji pokrewnych). I jakoś to leci od ład
              > nych paru lat i na brak pracy nie narzekam.


              Jako polonistka, Kaga, mogłabyś zacząć od korekt językowych - uderz do wydawnictw.

              > Może po prostu zacznij się wgryzać w temat? Może warto poczytać fora branżowe?

              Koniecznie, to kopalnia wiedzy: www.proz.com, www.globtra.com, www.forumtlumaczy.pl

              > Wysyłać CV do biur tłumaczeń? Tłumaczyć próbki tekstów dla tychże biur? Zaangaż
              > ować się w jakiś tłumaczeniowy wolontariat?

              CV i próbki, owszem - ale uwaga, próbka (z jednej dziedziny) to maks. pół
              strony, chyba że chodzi o tłumaczenie literackie, wtedy owszem, może być kilka
              stron.
              Może znasz jakiegoś tłumacza j. angielskiego, u którego mogłabyś popracować? Na
              zasadzie, że ty tłumaczysz, tłumacz sprawdza, dostajesz nędzne grosze
              (niestety...), ale zaczyna się kręcić. Zastanów się, na czym się znasz.
              • kaga9 Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 10.10.09, 22:13
                O, dzięki, to już brzmi bardziej optymistycznie:)

                Korekty wzięłam pod uwagę. Tłumacza znajomego nie mam, ale zaczynam wgryzać się
                w temat. Wolontariat też jak najbardziej wchodzi w grę.

                Dziękuję za adresy www. Zaczynam kompletować portfolio:)


      • certain_whatsit do kagi9 10.10.09, 22:25
        A tłumaczyłaś już coś - choćby ulotki, artykuły z gazet? Popróbuj,
        nawet do szuflady albo na potrzeby znajomych. Zobacz, czy to ci w
        ogóle podchodzi, czy czujesz niuanse stylistyczne, czy wiesz, co w
        tekście źródłowym wymaga szczególnej uwagi, np. bo czytelnik tekstu
        docelowego ma inne zaplecze kulturowe niż autor, i
        samo "przetłumaczenie" nie wystarczy.

        Bez tak pojętego doświadczenia translatorskiego nie ma co marzyć o
        znalezieniu np. pracy w wydawnictwie czy dobrym biurze tłumaczeń,
        ale *jakoś* to nieszczęsne doświadczenie trzeba przecież zdobyć.
        Studia filologiczne ze specjalnością translatorską dają człowiekowi
        pewien warsztat, uczulają na najważniejsze problemy, uczą czytania
        tekstów pod kątem przyszłego przekładu, ale znam wielu znakomitych
        tłumaczy, którzy zdobywali ten warsztat samodzielnie, właśnie
        analizując przekłady innych i swoje własne próbki. Niestety znam też
        wielu tłumaczy z Bożej łaski, którzy z braku oficjalnego
        wykształcenia translatorskiego robią wręcz swój wypielęgnowany atut,
        twierdząc, że wystarczy dobrze pisać po polsku i jako tako znać
        język obcy, bo czytelnik jest guła i tak się nie kapnie. Czytelnik
        może i się nie kapnie, ale inny tłumacz albo ktoś lepiej znający
        język już tak.

        Świetnym studium warsztatu, zarazem bardzo fachowym i przystępnym
        dla laika, jest "O przekładzie na przykładzie" Tabakowskiej. Polecam
        też gazetowe forum "Wydawnictwa i ich obyczaje" - czasami trochę
        biją tam pianę, ale znajdzie się też wiele merytorycznych wątków dla
        debiutantów i aspirantów;)
        • kaga9 Re: do kagi9 11.10.09, 20:18
          Masz rację, przy opisanym przez Ciebie nastawieniu łatwo o bylejakość lub -w
          najlepszym (?) wypadku -nijakość.

          Nie upieram się przy tłumaczeniach. Redagowanie i korekta są bardziej zgodne z
          moimi umiejętnościami i zainteresowaniami. Popróbuję, zobaczę, co będzie mi dane
          w życiu;)

          Dzięki za namiary na Tabakowską.

          Aspirant;)
    • joankb Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 07.10.09, 21:03
      Ja pracuję tak i tak. Etap negocjacji, konsultacji, założeń robię w biurze,
      konkrety (projekt) w domu. Realizacja - w terenie.
      I to jest świetne rozwiązanie...
      Jedno, czego NIENAWIDZĘ z całej duszy, ze wszystkich sił :)) to biura typu open
      space, a jeszcze gorzej - te ze zmiennymi miejscami pracy.
      Tam się nie dam zaprosić już nigdy.
    • anna-pia Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 09.10.09, 10:50
      Pracuję w domu, jestem tłumaczem, jak Yaga.
      Zalety: pracuję w dogodnym dla mnie czasie, nie muszę ubierać się "pracowo", jak
      jestem chora, to nie biorę zwolnienia (to samo dotyczy dzieci, ale nie będę się
      nad tym rozwodzić, bo, o ile rozumiem, ten aspekt nie jest brany pod uwagę).
      Mogę siedzieć przy komputerze ciurkiem, mogę wstawać co 10 minut. Mam taki
      sprzęt, jakiego potrzebuję (w granicach możliwości finansowych, oczywiście), a
      nie taki, jaki szef uznaje za potrzebny; sama kupuję słowniki, bez czekania na
      decyzję tegoż szefa. Nie muszę znosić niczyich humorów ani słuchać rozmów przez
      telefon. Itd.
      Wady: czasem brakuje mi towarzystwa w "realu", ale to się daje załatwić :)
      Trzeba się samemu motywować i samemu dbać o zlecenia.
      • normalna_ja Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 09.10.09, 14:54
        praca w domu to by było chybo coś idealnego dla mnie :) wstawać po
        10 i pracować w dresie, bez makijażu ;)

        tylko jak szukać takiej pracy? i na co pracodawcy zwracają uwagę?
    • certain_whatsit Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 10.10.09, 21:53
      A do mnie przemawia jeszcze jeden pozytywny aspekt pracy w domu,
      nieporuszany tu wcześniej, a mianowicie - MÓJ DOM JEST ŁADNY. A
      biuro (zwykle) nie jest. A tak na serio - mogę pracować sobie w
      gabinecie urządzonym przez siebie samą - żadnych biurowych potworków-
      foteli z czarnego skaju, żadnych krzeseł na kółkach, żadnych biurek
      z rozklejającej się sklejki i widoku na sąsiedni biurowiec. Mogę
      zalec z kompem na balkonie albo na kanapie, z widokiem na ulubiony
      obraz, mogę łazić po domu i myśleć, mogę stawać na głowie i tańczyć
      w poszukiwaniu inspiracji - i nikomu nie będę przeszkadzać.
      • jul-kaa Re: praca w domu - organizacja, dyscyplina ;) 10.10.09, 22:08
        certain_whatsit napisała:
        > A do mnie przemawia jeszcze jeden pozytywny aspekt pracy w domu,
        > nieporuszany tu wcześniej, a mianowicie - MÓJ DOM JEST ŁADNY.

        Przypomniało mi to pewną historię: otóż jak miałam jakieś 5 lat, rodzice zabrali
        mnie na wakacje do "kwatery prywatnej" (która teraz pewnie zwałaby się
        agroturystyką).
        Weszliśmy do przygotowanego dla nas pokoju, a właścicielka pyta: "I jak ci się,
        dziewczynko, podoba?"
        Na co ja rozejrzawszy się rzekłam rezolutnie: "U nas w domu jest ładniej!!"

        Cóż, może nie byłam dzieckiem dobrze wychowanym, ale za to jakim szczerym :)
        Dla mnie też uroda tego, na co patrzę, jest dobrym argumentem. Do tego dochodzą
        zapachy - zarówno ludzie, jak i sprzęty biurowe, wykładziny itp. często
        śmierdzą, jestem bardzo wyczulona na zapachy i byle smrodek unoszący się w
        powietrzu może uniemożliwić mi pracę.
Pełna wersja