Dodaj do ulubionych

Kocie charaktery :)

07.12.09, 20:41
Opinia o kotach krąży taka (obiegowa, nie wśród znawców chyba), że koty chodzą
swoimi ścieżkami, że nie przywiązują się do człowieka tak jak psy, że nie
potrzebują tyle uwagi. Tyle wiem ogólnie.
Natomiast z moich obserwacji wynika nie do końca to samo... znam oczywiście
koty, które nie lubią głaskania albo gryzą, kiedy się je głaszcze nie tak jak
im odpowiada, ale większość kotów, które znam, to raczej pieszczochy:
-mój były miał dwa koty, jednego małego, po prostu aż żyć nie dawał, krok w
krok za mną i jak tylko usiadłam, wskakiwał na kolana, druga, wielka kocica,
zawsze przychodziła do mnie spać. No, chyba, że bawiłam się z z małym kotkiem,
wtedy się potrafiła obrazić i szła sobie się schować ;)
-kolejne dwa koty - u koleżanki. Jeden taki pieszczoch, że mógł leżeć w
najdziwniejszej pozycji, byle go tylko nie wyganiać i głaskać, byle blisko,
drugi z kolei - jak wszedł na kolana, to kapota. Nie dał się zdjąć ani
zrzucić, patrzył tylko jakoś dziwnie, jak się chciało wstać i wczepiał się
pazurami (chociaż potrafił też dziabnąć, w ramach protestu)
-kot u pewnej starszej pani, też wiecznie na kolanach, kiedy bym nie poszła,
od samych drzwi zaczepia, ale może dlatego, że zawsze mam coś do jedzenia dla
niego :)
-i największy pieszczoch, jakiego znam, wielki, rudy kocur, który przychodzi w
odwiedziny do ogrodu teściów. Wyszłam kiedyś wieczorem przed dom zadzwonić,
ciemno. Usiadłam sobie na schodkach i nagle coś wskoczyło mi bezceremonialnie
na kolana i zaczęło się ocierać, domagać głaskania. W pierwszej chwili
pomyślałam - wściekły jak nic. Pobawiłam się z nim trochę, ale w końcu poszłam
do domu - a on siedział i miauczał pod drzwiami. I tak za każdym razem kiedy
przychodzi - chce się głaskać i przytulać bez końca, a z do zmęczenia. Chyba
nie jest bezpański, bo widać, że zadbany, no i nieco grubaśny, ale przepiękny :)
-i w końcu kot przyjaciółki mojej mamy, no ale przednim uciekam, bo gryzie jak
szalony i zwyczajnie się go boję.

Więc jakie w końcu są te koty? Bo mało widziałam kotów, które by tak totalnie
ignorowały ludzi albo nie dały się pogłaskać, przynajmniej domowych. A może to
do mnie tak idą...?
Obserwuj wątek
    • azymut17 Re: Kocie charaktery :) 07.12.09, 22:00
      Do Ciebie tak idą, albo masz szczęście spotykać takie przytulne egzemplarze :-)
      Jedna moja kotka była wielkim pieszczochem, wręcz nachalnym, dopóki nie pojawiła się druga kotka. Wtedy strzeliła focha i daje się głaskać mniej więcej co drugi dzień. Druga natomiast ucieka gdzie pieprz rośnie jak tylko zrobię krok w jej stronę. Muszę ją zaskoczyć głaskaniem w czasie snu, wtedy aż mruczy z zadowolenia. Dlatego myslę, że da się ją oswoić.

      A może chodzi o pochodzenie kotów? Moje są uratowane przed mrozem
      1. z piwnicy
      2. ze stajni
      A jak kot od początku jest w domu, to głaskanie jest bardziej naturalne? Tyle że moja 1 to kiedyś lubiła, a potem jej przeszło.
    • plica Re: Kocie charaktery :) 07.12.09, 22:17
      wszystkie znane mi koty uwielbiaja przytulanie, glaskanie i pieszczoty. czasami maja tylko miejsca wrazliwe, w ktore nie lubia glaskania. np. brzuch i zebra.
      sklonnosc kota do przytulania najczesciej wzrasta proporcjonalnie do czestotliwosci dostarczania dobrego zarcia przez otwieraczdopuszek (czyt. czlowieka).
      maly przykladzik. strasznie juz tesknilam za kotem moim/moich rodzicow ktory mieszka daleko i ze 2 tygodnie go nie widzialam, moja osiedlowa kotka cos tez wtedy nie przylazila, a ja tak bez kota w ogole to nie moge, nie wytrzymuje. postanowilam zaprzyjaznic sie z pewnym smietnikowcem pod blokiem. regularne wynoszenie jedzenia poskutkowalo tym, ze mam teraz wspanialego podworkowego przytulaka, ktory gada do mnie, ociera sie, przybiega gdy go wolam itd. i pomyslec , ze pare miseczek temu nie dal do siebie podejsc blizej niz na metr.
      to moze nie regula, ale kocia sklonnosc do miziania jest mocno uzalezniona od charakteru czlowieka. a przede wszystkim od tego, czy daje jesc, czy nie wykonuje gwaltownych ruchow i nie ma straszacego glosu, czy lubi koty itd, czy nie smierdzi zbyt jakimis pachnidlami i innymi zwierzetami.
    • miss-alchemist Re: Kocie charaktery :) 07.12.09, 22:46
      sama nie mam kota z racji posiadania psa - jeden zwierzak w domu to wystarczająco dla moich rodziców. kochają zwierzaki, ale już utrzymanie psa sporo kosztuje :)

      natomiast moja ciocia (w zasadzie siostra mojej babci) jest prawdziwą kociarą i średnio ma 4-5 kotów, w szczytowej formie miała osiem. zbiera wszystkie koty z podwórka. koty u niej są zadbane, szczepione, dobrze karmione i w ogóle ukochane (ciocia jest samotna). i pełen przekrój charakterów aktualnie:
      - najstarsza kicia, jeszcze parę lat temu bardzo nieufna, nikomu nie dała do siebie podejść, ale dzisiaj chętnie przychodzi na kolana do znajomych osób. kiedy ktokolwiek przychodzi do cioci, od razu jest przy niej, taka zazdrośnica z tej kotki :P
      - kot przytulak - kocur, który lubi się włóczyć, ale jak przychodzi do domu, to nic, tylko chce się głaskać
      - kotka złośnica - owszem, da się pogłaskać, po czym zniecacka podrapie. atakuje czasem z zaskoczenia, nie lubi się z innymi kotami. ciocia nazywa ją Wredną Zośką.
      - kotka leniwiec - po sterylizacji jej ulubionym zajęciem jest leżenie na parapecie i wygrzewanie się na słoneczku. nie przychodzi po głaskanie, ale i nie protestuje.
      - kotka uciekinierka - od roku u cioci, ale nadal strasznie dzika. znaleziona jako małe kociątko, umierające z głodu i wyglądające na mocno poturbowane. bardzo nieufna, unika ludzi, nikomu nie da się pogłaskać.

      to są aktualne koty, ale był i Kot Wesołek, Kot Dumny, Kot Ciekawski... każde z tych stworzeń jest inne i to jest fajne w kotach :P
    • fanka_tomcia Re: Kocie charaktery :) 07.12.09, 22:57
      koleżanka miała kotkę - przychodziła, dawała się pieścić i głaskać, ale czasem
      po prostu nie chciała i zeskakiwała z kolan. potrafiła się obrażać i np nasikać
      do siatki z zakupami czy kwiatka w doniczce ;)

      w sąsiedztwie jest kot, którego blisko nie znam, ale to podobno "arystokrata",
      czasem da się łaskawie pogłaskać, "kici-kici" zazwyczaj olewa, tylko popatrzy.
      oczywiście w stosunku do domowników może zachowywać się całkowicie inaczej, tego
      nie wiem.
    • zmijunia.lbn Re: Kocie charaktery :) 09.12.09, 22:29
      madzioreck napisała:

      > swoimi ścieżkami, że nie przywiązują się do człowieka tak jak psy, że nie
      > potrzebują tyle uwagi. Tyle wiem ogólnie.

      No to ja chyba mam psy, nie koty. ;) Najbardziej łażą za mamą, zwłaszcza kotka -
      mama czyta, Kruszyna śpi. Mama idzie do kuchni, Kruszon już za nią siedzi,
      trzeba uważać żeby nie nadepnąć. :D

      Moje koty są baaardzo przywiązane do nas, najbardziej właśnie do mamy, która
      prawie zawsze jest w domu, ale jak wyjdzie, to koty śpią praktycznie cały czas,
      kilka razy dłużej niż zwykle. Futrzaki domagają się uwagi, muszą być zawsze
      blisko. Sierściuch pakuje się do łóżek i liże po rękach (choroba kocięca? ;) ),
      a Kruszyna notorycznie kładzie się na biurkach, zasłaniając pół monitora i
      przesuwając myszkę. Kruszon jeszcze jakoś by sobie poradził sam, ale El
      Sierścino jest całkowicie uzależniony od ludzi.
    • kotbert Re: Kocie charaktery :) 10.12.09, 17:06
      Nasze koty wręcz domagają się uwagi człowieka, niektóre nachalnie :)

      Najstarsza (i najgrubsza, hehe) to kot z fochem, kocha tylko mojego męża i moją
      Babcię (u której na kolanach spędziła dzieciństwo), mnie toleruje, podobnie jak
      niektóre moje przyjaciółki. Ale zdarzają jej się wyskoki typu "a teraz zakradnę
      się z tyłu i otrę o nogi i będę taka uparta, aż zostanę wzięta na ręce". Kolejna
      kota jest schroniskowa, bardzo bojaźliwa i nieufna, ale jak już się do kogoś
      przekona, kocha bezgranicznie. Uwielbia być głaskana, ma też dziecięcy odruch
      udeptywania. Potem jest Rudzielec, wielkie, piękne i niezwykle głupie kocisko,
      nachalne jak diabli. Kocha wszystkich ludzi, ładuje się na kolana, głowę i
      plecy, a jeśli człowiek przez chwilę nie zwraca uwagi, drze się rozdzierająco,
      próbuje wspinać po nogawkach i daje do zrozumienia, że natychmiast chce na ręce!
      No i najmłodsza Foka, która pogłaskana potrafi zrobić fikołka z zadowolenia,
      turla się po podłodze i domaga więcej. Nienawidzi za to być brana na ręce,
      protestuje energicznie, warcząc i miaucząc.
      Ona też potrafi się dopominać o pieszczoty, co prawda nie pruje się jak Rudy,
      ale staje przy człowieku, piszczy cicho i patrzy tak znacząco, że można się
      przewrócić od samego ciężaru tego spojrzenia:]

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka