Dodaj do ulubionych

Czy to już promowanie otyłości?

04.01.10, 21:56
Nie jest to moja opinia, że dziewczyny na tych zdjęciach są otyłe.
Mam jednak mieszane uczucia co do sesji, jakby za wszelką cenę
ubrano je w za małe, niedopasowane, zgniatające biust i nie tylko
ciuchy, aby podkreślić ich fałdki.

No i czy to nie przesada? Czy pomiędzy obecnymi bardzo chudymi
modelkami a tymi dziewczynami, które mają w większości chyba nadwagę
nie ma innych kobiet?


models.com/v-magazine/v-size-2.html
Podobne tematy były, ale nigdy nie mamy ich dość, prawda? ;) Zawsze
można spojrzeć na to z innego punktu widzenia. Sesjsa warta uwagi,
niezależnie, czy się podoba czy nie.

( FATALNIE dobrana bielizna :( )
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: Czy to już promowanie otyłości? 04.01.10, 22:18
      Dla mnie otyłe to one na pewno nie są. Nadwaga tak, ale otyłość?
      No ale to pewnie dlatego, że sama szczupła nie jestem i nigdy nie byłam, więc trochę inaczej patrzę na takie sylwetki.

      Mnie osobiście na pewno dużo bardziej przeszkadzają wychudzone modelki - no ale to też wynika z punktu powyżej po prostu.

      I dla mnie promowanie otyłości z tymi zdjęciami nie ma nic wspólnego. Hasło "promowanie otyłości" kojarzy mi się ze stereotypową wielką Amerykanką ubraną w rozciągnięty T-shirt, zajadającą hamburgera z Maca ;) Z związku z czym taki obraz ma się nijak do prezentowanej sesji zdjęciowej ;)
      • plica Re: Czy to już promowanie otyłości? 04.01.10, 22:27
        > I dla mnie promowanie otyłości z tymi zdjęciami nie ma nic wspólnego. Hasło "pr
        > omowanie otyłości" kojarzy mi się ze stereotypową wielką Amerykanką ubraną w ro
        > zciągnięty T-shirt, zajadającą hamburgera z Maca ;) Z związku z czym taki obraz
        > ma się nijak do prezentowanej sesji zdjęciowej ;)

        dla mnie te modelki i promowanie otylosci ma sie do siebie jak marsze tolerancji i promowanie homoseksualizmu :)
    • madzioreck Re: Czy to już promowanie otyłości? 04.01.10, 22:34
      Za mały ciuch widzę tylko na dwóch zdjęciach, i to nie aż tak za małe, żeby
      wyciskały fałdki. I ściskają raczej biust, co zdarza się i na fotkach ze
      szczuplutkimi modelkami. Zresztą, może osoby szczupłe nie zdają sobie z tego
      sprawy, ale nawet dobrze dobrane pod względem rozmiaru ciuchy potrafią lekko
      wrzynać, np. gumka od majtek czy pasek od spodni.
      Nie uważam, że to promocja otyłości. Taka miałaby miejsce, gdyby na zdjęciach
      były osoby otyłe, a nie są. No i wolę takie modelki, niż te wychudzone, którymi
      ciągle się nas częstuje.
    • ederlezi1981 Re: Czy to już promowanie otyłości? 04.01.10, 22:46
      Jak dla mnie ani promowanie, ani otyłość.
      Ja w ogóle niexzbyt wierze w promowanie czegokolwiek, inna rzecz.
      Otyłość zaczyna się od BMI powyżej 30, nie sadzę, by one tyle miały. Nadwaga może, ale co z tego? Wyglądają super. Fakt, mogli im nie dawac tak wrzynających się ubrań.
    • pierwszalitera Re: Czy to już promowanie otyłości? 04.01.10, 22:54
      Śmieszne słowo - promowanie. Według tego chude modelki promują anoreksję i powinny być zabronione przez prawo, bo anoreksja jest niebezpieczną, a nawet śmiertelną chorobą. Ale nie są jeszcze zabronione, oprócz nie wartych dyskusji wyjątków. Więc i w przypadku okrąglejszych modelek nie powinno się mówić o promowaniu otyłości. Jak dla mnie te modelki nie są nawet otyłe. Mają nadwagę, ok, ale nadwaga nie jest znowu takim rzadkim zjawiskiem i do pewnego stopnia nie jest w ogóle tak poważnym zagrożeniem dla zdrowia. A estetyka i gusty, są sprawami indywidualnymi. Ja jestem zdecydowanie za większą różnorodnością w każdej dziedzinie.
      A propos zdjęć normalnych kobiet, dzisiaj wyszedł kolejny numer popularnego w Niemczech czasopisma dla kobiet Brigitte. Po raz pierwszy bez profesjonalnych modelek. Trendowa moda prezentowana jest w nim przez zwykłe kobiety, w różnych rozmiarach konfekcyjnych. To fajny pomysł, bo co mi po tym, że jakiś ciuch wygląda szałowo na nastoletniej dziewuszce w rozmiarze 34, gdy ta sama sukienka w rozmiarze 40 traci na normalnej kobiecie całkowicie fason.
      • magdalaena1977 Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 06:53
        pierwszalitera napisała:
        > Śmieszne słowo - promowanie. Według tego chude modelki promują
        > anoreksję i powinny być zabronione przez prawo, bo anoreksja jest
        > niebezpieczną, a nawet śmiertelną chorobą.
        Dla mnie promowaniem anoreksji jest zachęcanie do odchudzania osób, które tego
        nie potrzebują, bo ich waga jest prawidłowa i np. ilustrowanie artykułów o
        odchudzaniu zdjęciami kobiet o niskim BMI.

        Z drugiej strony typowe rozmiary są szyte na osoby o bardzo niskim BMI. Z
        czasów, kiedy mieściłam się w górnych strefach normalnej wagi przy wzroście 164
        cm, pamiętam, że kupowałam ciuchy w rozmiarach 42 - 44.
        To ile musiałabym ważyć, żeby wejść w 34 czy 36 ?
        • pierwszalitera Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 13:49
          magdalaena1977 napisała:

          > Z drugiej strony typowe rozmiary są szyte na osoby o bardzo niskim BMI. Z
          > czasów, kiedy mieściłam się w górnych strefach normalnej wagi przy wzroście 164
          > cm, pamiętam, że kupowałam ciuchy w rozmiarach 42 - 44.
          > To ile musiałabym ważyć, żeby wejść w 34 czy 36 ?

          Przy wzroście 164cm pewnie jakieś 50kg. Ja nosiłam rozmiar 34-36, gdy przy wzroście 168 ważyłam coś koło 52-53kg. Większość ludzi odbierała mnie wtedy jako za chudą, chociaż mam drobny kościec i nigdy żadne żebra nigdzie mi nie wychodziły. W talii miałam 63cm w biodrach 89, w biuście nie wiem, ale nie było na mnie staników, 75A było za duże, więc chodziłam wtedy bez. Prawdę mówiąc marzłam też wtedy sporo, psioczyłam na ciuchy, ładne rzeczy zawsze w którymś miejscu u mnie wisiały, a starsze panie podpychały mi zawsze dodatkowy kawałek ciasta. ;-)
          • 100krotna Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 21:23
            magdalaena1977 napisała:
            > To ile musiałabym ważyć, żeby wejść w 34 czy 36 ?

            Noszę 36, czasem 38 (34 rzadziej, chyba, że rozmiarówka jest zawyżona) a moje
            BMI wg kalkulatora na kobieta.wp to ok 21 - co nie jest bardzo niską wartością,
            biorąc pod uwagę, że niedowaga jest poniżej 18,5 a nadwaga powyżej 24 (wg
            tabelki) Mam 163cm, 55-57 kg, jestem chyba w średniej, dużo widzę dziewczyn
            takich jak ja.

            Z drugiej strony (nieco offtop), opis przy wyniku mam taki:
            "Gratulacje! Twoja waga ciała jest idealna. Nie słuchaj koleżanek, które mówią
            Ci, że jesteś gruba – są po prostu zazdrosne"

            I teraz mnie zastanawia - skąd ten tekst o koleżankach, które mówią mi, że
            jestem gruba?? (Nie mówią) Czy takie coś tym bardziej nie wpędza kobiet w
            kompleksy? Bo w końcu skoro mi kalkulator taką radę dał, to pewnie istnieje
            możliwość, że ktoś pomyśli, że jestem gruba;) Może powinnam zacząć się
            odchudzać? ;) (może i jestem pokręcona, ale na podstawie swoich doświadczeń i
            rozmów z koleżankami wiem, że kobiety po czymś takim łatwo wpadają w pułapkę
            własnych kompleksów)

            Sprawdziłam, kalkulatorek wyświetla ten sam tekst nawet przy wadze 50 kg i BMI
            18,8...
            Rzadko bywam na tzw kobiecych stronach o modzie, urodzie, dietach i odżywianiu,
            ale pewnie tego typu kwiatków jest więcej? I może stamtąd się właśnie te
            zazdrosne kobiety biorą?
            • martvica Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 21:50
              Może uznali że jak ktos sobie sprawdza BMI to znaczy że pewnie ma 15 lat i się
              martvi opinią koleżanek ;)

              Kurczę, a ja się zdziwiłam - mam 154cm wzrostu, po ostatnich świętach ważę 56
              kg, i wydawało mi się że to już prawie za dużo, a kalkulator mówi że BMI 23,6 i
              przy tym wzroście prawidłowa waga to do 59,1... Ja bym chyba jednak wolała
              zrzucić te poświąteczne dwa worki cukru ;)
              • mirka.zdzirka Re: Czy to już promowanie otyłości? 06.01.10, 08:54
                To BMI to jedna wielka ściema ;)
                Obecnie noszę rozmiar 36 w BiuBiu (powinnam 34, ale prawie nie ma
                ubrań w tym rozmiarze), w innych firmach nosiłabym 34, gdyby nie
                biust, a w talii mam 65 cm, a moje BMI to prawie 23, przy czym sporo
                osób nazywa mnie "chudziną". Kiedy ważyłam kilka kilogramów więcej i
                miałam wg BMI nadwagę, to i wtedy ludzie mówili, że jestem szczupła.
                Inna sprawa, że mam sporo mięśni i mało tłuszczu w organizmie, a
                mięsnie, jak wiadomo, ważą więcej. Ale kiedy ważyłam te kilka kg
                więcej, to i tak nie czułam, żebym miała nadwagę. Ale jak się
                dowiedziałam, że wg BMI mam, to się załamałam, choć byłam
                szczuplejsza od większości kolezanek, które mają BMI w normie.
                Jestem tym faktem załamana i sama nie wiem, co mam zrobić, żeby
                ważyć poniżej 60 kg, jak normalna kobieta o moim wzroście (164 cm),
                i jak przy takiej wadze bym wyglądała.
    • fanka_tomcia Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 00:21
      pewnie, że mogą mieć i nadwagę i otyłość.
      wystarczy mieć 82kg przy 165cm wzrostu i już "wskoczyć" w przedział "otyłość I
      stopnia". i wcale nie trzeba wyglądać na tą otyłość.
      akurat część z tych dziewczyn ma kształty przypominające mi moje znajome mające
      właśnie ok. 165cm i 80kg wagi ;)
      no i tam nadwagi nie ma może ta ostatnia dziewczyna z prawej na zdjęciu gdzie
      stoją cztery (ciemna cera, dżinsy).
      takie fakty, ale czy to złe powiedzieć, że owszem, wyglądają jakby miały
      nadwagę, bo mają wcale nie najmniejsze brzuchy, czy fałdki?
      przede wszystkim wyglądają przeciętnie, naturalnie, jeśli chodzi o figurę.
      na pewno nie nazwałabym tego propagowaniem, a pokazaniem przeciętnego kobiecego
      ciała
    • jul-kaa Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 00:23
      Świetne te dziewczyny :) Komentarz mojego męża - "fajne kształty mają :)".

      Ja - jak wszystkie pewnie wiecie nie mam niestety nadwagi, tylko jestem otyła.
      Dopiero niedawno dowiedziałam się dlaczego tak jest, ale na razie odchudzać się
      jako żywo nie będę :)))
      Ale ad rem - jestem wyczulona na kobiety z nadwagą i otyłe, bo jestem jedną z
      nich. Znaczna część nienawidzi swojego ciała, ubiera się naprawdę strasznie, nie
      mówiąc już o stanikach, których niedobranie widać na takich kobietach
      szczególnie (te biusty na plecach...). Oczywiście - dla własnego zdrowia powinny
      (przynajmniej część z nich) schudnąć, ale przecież do tego czasu też mogłyby
      wyglądać ładnie, nie?
      Jest moda na chudość - temu nikt nie zaprzeczy. I tym nieszczęsnym dziewczynom i
      kobietom, które chude nie są, poniekąd nie daje się prawa do życia - nie ma dla
      nich ciuchów, nie ma poradnictwa (no, jest JDWN, gdzie bywają większe kobiety),
      są wyśmiewane, obrażane. Gruba kobieta wg kanonów nie może być seksowna, nie
      może być kokieteryjna.
      Podsumowując - super, że taka sesja powstała, bo pokaże ludziom (tym, którzy ją
      obejrzą), że są różne sylwetki. A kobietom z większą ilością ciała, że można
      wyglądać pięknie.


      I tak offtopując. Co jakiś czas przewala się tu (i na balkonetce) dyskusja o
      kanonach urody. O obowiązkowej depilacji, braku rozstępów, absolutnej
      "idealności". Gdzieś nawet czytałam, że wielu facetom wydaje się, że kobieta NIE
      MA włosów, szczególnie poza nogami i rękami.
      Niedawno rozmawiałam z dobrym kolegą (moim "byłym" zresztą) własnie o kanonach
      kobiecego piękna. Doszło do owłosienia właśnie, na co on z rozmarzeniem
      stwierdził: "taki pasek włosków pod pępkiem jest suuuuper" :))
      • milstar [o/t] Jul-kaa 05.01.10, 10:13
        Może Cię to pocieszy: mam znajomą, która przed ciążą była otyła, po urodzeniu dziecka "samo się" jej schudło. Wcześniej też była śliczna, a teraz jest jeszcze śliczniejsza.
        Dziecko ma ponad 2 lata
        • jul-kaa Re: [o/t] Jul-kaa 05.01.10, 12:11
          milstar napisała:

          > Może Cię to pocieszy: mam znajomą, która przed ciążą była otyła, po urodzeniu d
          > ziecka "samo się" jej schudło. Wcześniej też była śliczna, a teraz jest jeszcze
          > śliczniejsza.
          > Dziecko ma ponad 2 lata

          Taki mam właśnie plan, a że jestem śliczna i taka też byłam przed utyciem, to po
          ciąży będę suuuuper laską :)
          serio!
    • besame.mucho Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 00:30
      Otyła IMO nie jest żadna z tych modelek. Nadwagę niektóre pewnie
      mają. Ale zgadzam się z wypowiedziami powyżej, że żadne to
      "promowanie". Pokazanie, że z nadwagą można być atrakcyjną fajną
      laską, to żadna "promocja", chyba że promocja sloganu "czuj się
      dobrze w swoim ciele" co nie jest równoznaczne z "tylko panie z
      nadwagą są ładne" (a tak kojrzy mi się hasło "promowanie nadwagi".
      No i ja bardzo przepraszam, ale żeby powiedzieć, że na przykład na
      tym zdjęciu:
      i.models.com/v-magazine/i/V63_SOLVE-SUNDSBO_04.jpg
      są panie otyłe, to trzeba mieć trochę nierówno ;).

      A trochę mniej w temacie, to ahhhh to zdjęcie jest cudne i
      gdybym była facetem, to pani na nim śniłaby mi się po nocach, z
      nadwagą czy bez.
      • fanka_tomcia Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 00:46
        besame ----> niekoniecznie ;) jak pisałam - otyłość to jest już 82kg przy 165cm
        wzrostu. moja mama tyle ważyła i też nikt by nie powiedział, że jest "otyła". a
        nawet niektórzy by powiedzieli, że nie ma nadwagi (i nie, nie jest wybitnie
        umięśniona ;)) ).
        bo ludziom otyłość się kojarzy z takim wyglądem
        drjanephilpott.files.wordpress.com/2009/03/obese-woman-460x276.jpg
        tak samo pomiędzy wagą w normie a nadwagą jest 1kg, a przecież po przekroczeniu
        tego 1kg nie wyglądamy raczej inaczej xD
        • besame.mucho Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 00:58
          No niby z jednej strony racja, ale z drugiej porównuję sobie te
          panie do mnie - ja mam BMI 22 i te panie nie wyglądają na duużo
          większe niż ja, a żeby być ledwo ledwo na samiutkim dole otyłości
          pierwszego stopnia wg wskaźników BMI musiałyby mieć po 25 kilo
          więcej ode mnie. No chyba, że rzeczywiście wszystkie są ode mnie
          dużo niższe i przez to proporcje wyglądają kompletnie inaczej...
          • fanka_tomcia Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 02:48
            besame ----> no w sumie one są wysokie. ale widzisz - moja mama na granicy
            nadwaga/otyłość nie była postrzegana jako osoba "gruba", a ja kiedy miałam BMI
            22 byłam przez niektóre osoby (i to czasem te, które mówiły że moja mama nie
            wygląda na nadwagę) postrzegana jako osoba z nadwagą... więc wygląd to bardzo
            śliski wyznacznik xD
        • kasienka.b Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 14:07
          racja - mi brakuje bardzo bardzo mało do otyłości I stopnia - wg wskaźnika BMI.
          Noszę rozmiar 40/42 a waga moja w większości bierze się z bardzo ciężkich kości
          (no i trochę brzucha ;) ). Tak to sobie tłumaczę. "Wyglądowo" dałabym sobie
          jakieś 10 kilo mniej niż mam.
          Chyba, że to mózg taki ciężki :D
    • magdalaena1977 Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 00:47
      Ja tak jak julkaa mam BMI powyżej 30 i porównując do mnie, oceniam część, jeśli
      nie większość, z tych modelek jako otyłych.

      Z drugiej strony - dla mnie one wyglądają jakoś tak dziwnie. Wiem jak ja
      wyglądam bez ubrania i widziałam zdjęcia w galerii, gdzie nie wszystkie jesteśmy
      szczupłe i idealne. A modelki na zdjęciach gdzieniegdzie mają fałdki tłuszczu, a
      gdzieniegdzie są sztucznie wyfotoszopowane. Niektóre mają za szczupłe ręce i
      nadgarstki w stosunku do tułowia albo za mało pulchne buzie.

      A już sposób ubrania większości modelek wydał mi się jakimś takim szyderstwem z
      ich rozmiaru - IMHO najgorsze, jeśli kobieta chce być zalotna w dużym rozmiarze
      jest to, że wszystko co fajne i seksowne jest za małe, źle uszyte (bo
      przeskalowane z mniejszego), wrzyna się tu i ówdzie. I ja do takiej sesji
      oczekiwałabym bielizny i ubrań idealnie dobranych rozmiarowo i zaprojektowanych
      na duży rozmiar.
      I przez to najlepiej bo najnormalniej wygląda IMHO ta pierwsza całkiem naga.
      • jul-kaa Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 00:53
        magdalaena1977 napisała:
        >
        > Z drugiej strony - dla mnie one wyglądają jakoś tak dziwnie.

        Dla mnie też, ale pewnie dlatego, że mam wrażenie, ze w porównaniu ze mną mają
        za małe biusty i za duże pupy - ja prawie wcale nie mam zadniej części (choć uda
        mam spoore), ale za to biustną mam wielce pokaźną :)) Ale w różnorodności siła!

        I w sumie zgodzę się, ze po pierwsze widać sporo zabawy z ps, a po drugie, ze
        nie ma nic gorszego, niż za małe lub za duże ubrania. Już sama nie wiem, czy
        gorsze są wrzynające się wszędzie paski, czy wielkie wory namiotowe.
      • beauty-gosiek Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 09:24
        magdalaena1977 napisała:

        Niektóre mają za szczupłe ręce i
        > nadgarstki w stosunku do tułowia albo za mało pulchne buzie.


        A moim zdaniem wcale nie mają za szczupłych rąk czy nadgarstków w stosunku do
        tułowia, i wcale nie trzeba mieć pulchnej buzi żeby mieć nadwagę czy otyłość..

      • madzioreck Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 16:56
        magdalaena1977 napisała:

        A modelki na zdjęciach gdzieniegdzie mają fałdki tłuszczu,
        > a
        > gdzieniegdzie są sztucznie wyfotoszopowane. Niektóre mają za szczupłe ręce i
        > nadgarstki w stosunku do tułowia albo za mało pulchne buzie.

        No, bez fotoszopa na pewno się nie obyło, ale akurat szczegółów typu szczupłe
        nadgarstki nie czepiałabym się, ja też mam szczupłe przy BMI 28. Mam też
        koleżanką, na którą jak się popatrzy od bioder w dół, jest szczuplutka, ma
        szczupłe nogi (nawiasem mówiąc, boskie) i mały tyłeczek, jest za to potężniejsza
        os pasa w górę. Inna znajoma całkiem odwrotnie - drobna góra, szczupłe ramiona,
        szczupła buzia, za to porządną pupę, biodra, uda, a do tego płaski brzuch. Nie
        wszyscy tyją równomiernie na całym ciele.
    • slotna Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 01:15
      Zaraz tam promocja, zwykly szoking reklamowy. Wylamie sie, bo wcale nie podobaja mi sie te zdjecia, modelki imo wygladaja strasznie sztucznie z idealnie gladka skora, szczuplymi twarzami i takimi faldami do kompletu. Nie podobaja mi sie tez ubrania, moze ten gorset na przedostatnim zdjeciu, ale reszta wyglada jak zdjeta z chudych modelek i rozdeta.
      • fanka_tomcia Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 02:54
        no ja jestem przykładem, że nie trzeba być chudą, aby mieć zapadnięte policzki,
        wystarczy stres ;)
        co do gładkiej skóry, to usłyszałam ostatnio od koleżanki, która straciła
        kilkanaście kg, że przy wadze 80kg miała gładką skórę, zero cellulitu i
        rozstępów, a teraz koszmar...

        photoshop widać - np na zdjęciu dwóch dziewczyn w dżinsach ta w prawej ma jakoś
        dziwny brzuch zaraz nad paskiem spodni :/
        oczywiście to, że twarze zrobione, to norma :P
    • sarahdonnel Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 02:53
      Ja tak wyglądałam w późnej podstawówce i w ogólniaku (szczerze mówiąc dopiero
      niedawno zeszłam do przeciętnego sieciówkowego rozmiaru, czyli w wieku 25+), i
      jak życzyłam sobie ciuchów w rozmiarze 44/46/48, to panie w sklepach patrzyły
      się na mnie jak na ufo, bo to przecież rozmiary dla 'dużych' były.
      A gó...eria w wieku podstawówkowym owszem, krzyczała za mną to i owo. Ale
      nazwanie tych kobiet otyłymi to dla mnie raczej ponury żart i echo tych
      podstawówkowych wyzywanek. Taki poziom.
      Jednak popularne media zaburzają percepcję...
    • the_mariska Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 03:03
      Dziewczyny mają bardzo ładne twarze, boskie proporcje pomiędzy
      biustem/talią/biodrami i podejrzewam że te ważąc 10 kilo mniej czy 10 kilo
      więcej byłyby równie atrakcyjne. Część z nich ma figurę optycznie zbliżoną do
      mojej (tyle, że przeskalowaną na wzrost modelki, do którego brakuje mi co
      najmniej kilkunastu centymetrów ;)), i w życiu nie przeszłoby mi przez myśl, że
      paradując na imprezach w gorsecie promuję właśnie otyłość ;)


      Mam taką swoją małą spiskową teorię, że cały ten szum o 'promowanie otyłości'
      jest tak naprawdę hałaśliwym odwracaniem uwagi od tego, że ciuchy wielkich i
      słynnych projektantów naprawdę rzadko kiedy mają szansę na kimś leżeć. Spotkałam
      się gdzieś z wypowiedzią jakiegoś top-kreatora niewiadomojaksłynnego domu mody,
      że modelki muszą być bardzo szczupłe, i nikt innych nie będzie zatrudniał, 'bo
      tylko na takich ubrania dobrze się układają'. Zaraz, wróć... To do czego mają
      służyć te ubrania? Czy jest to sztuka dla sztuki, czy coś, co ma służyć KOBIETOM
      aby wyglądały PIĘKNIEJ? Zresztą, na szczuplutkich modelkach też nie zawsze
      wszystko leży, czasem coś zwisa, czasem coś masakruje biust, czasem coś
      dramatycznie zaburza proporcje, tyle, że ich sylwetce takie zabiegi robią
      stosunkowo najmniejszą krzywdę ;) Zatrudnienie krągłych modelek do prezentowania
      takich rzeczy kompletnie mijałoby się z celem.


      Jak na razie na wybiegach królują 'artystyczne wizje' nie dające się zbytnio
      przełożyć na trójwymiarową kobiecą sylwetkę, celebrytki z mniejszym lub większym
      trudem wciskają swoje mniejsze lub większe wdzięki w te artystyczne wizje
      (sprezentowane im przez artystę, zazwyczaj w uniwersalnym rozmiarze 36),
      sieciówki małpują wielkich artystów lub sami zapraszają ich do współpracy,
      Chińczycy małpują produkty sieciówkowe, a nieszczęsna dojrzała kobieta o
      przeciętnej figurze nie ma się za bardzo w co ubrać. Ech, marzy mi się, że
      kiedyś na światowych wybiegach pojawią się ubrania nie tylko piękne, ale również
      dopasowane do różnych typów figury - i faktycznie wydobywające z tych figur to,
      co najpiękniejsze. Wtedy problem 'promowania' jakiegokolwiek typu sylwetki by
      zniknął, bo sukienkę uszytą na klepsydrę najlepiej byłoby prezentować na
      prawdziwej klepsydrze, czyż nie? ;)
      • thorrey Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 09:21
        the_mariska napisała:

        > Mam taką swoją małą spiskową teorię, że cały ten szum
        o 'promowanie otyłości'
        > jest tak naprawdę hałaśliwym odwracaniem uwagi od tego, że ciuchy
        wielkich i
        > słynnych projektantów naprawdę rzadko kiedy mają szansę na kimś
        leżeć.

        Marisko - mam dokładnie taką samą opinię. Szczuplutką modelkę bez
        biustu i bioder można ubrać np. w artystyczną wizję z dwóch
        srebrnych prostokątów zszytych u góry i po bokach i będzie to
        wyglądać pięknie. Spróbujcie ubrać w takie coś kobietę, choćby i
        szczupłą, ale z biustem.
            • kasienka.b Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 15:06
              no właśnie o tym pisałam, że sam rozmiar to nie wszystko :)
              Normalnie noszę 42 najczęściej, mam też ciuchy w rozm. 38,40, 44 :) Suknia była
              46 mimo, że byłam szczuplejsza niż teraz.
              Ale faktem jest, że ważę 87 kg przy wzroście 172 cm - mogłoby się wydawać, że to
              już znaczna nadwaga albo i otyłość, a w rzeczywistości wyglądam mniej więcej tak:

              fotoo.pl/zdjecia/files/2010-01/ccb7c9f8.jpg
              • cissnei Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 16:03
                Serio? W życiu bym nie powiedziała. Ja ważę 10 kilo mniej przy podobnym wzroście
                (1,70) i nigdy bym nie powiedziała, że jestem szczuplejsza. Masz bardzo fajnie
                zaznaczoną talię, a górę wręcz szczupłą - na pewno nie dałabym Ci więcej niż 70
                kg. Nie widzę tu nie tylko otyłości, ale też nadwagi. Najwidoczniej więc BMI to
                nie wszystko :)
                • kasienka.b Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 16:53
                  Dokładnie, BMI to nie wszystko :) Mi np. pokazuje, że idealna moja waga to od
                  57.7 kg do 73.7 kg. O ile jeszcze 73 jest ok, tak gdybym ważyła 58 kilo to bym
                  się chyba złamała. Po prostu nie ma takiej fizycznej możliwości, żebym tyle
                  ważyła. 65-70 byłoby dla mnie idealnie :)
                  • madzioreck Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 17:01
                    U mnie pokazuje prawidłowa wagę od 53 kg (BMI 18, bo to chyba dolna granica?) do
                    74 kg (BMI 25). Przy 74 byłam w miarę szczupła, ale ważyłam kilka lat temu 58 kg
                    i już to było troszkę za mało jak na mój gust. Więc przy 53 byłabym po prostu
                    chuda.
              • magdalaena1977 Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 16:17
                kasienka.b napisała:

                > Normalnie noszę 42 najczęściej, mam też ciuchy w rozm. 38,40, 44 :)
                > Suknia była 46 mimo, że byłam szczuplejsza niż teraz.
                > Ale faktem jest, że ważę 87 kg przy wzroście 172 cm -
                > mogłoby się wydawać, że to już znaczna nadwaga albo i otyłość,
                BMI 29,9 czyli faktycznie znaczna nadwaga ;-)
                > a w rzeczywistości wyglądam mniej więcej tak:
                Bo na zdjęciu liczą się proporcje - patrząc na zdjęcie nie widać, czy dziewczyna
                ma 180 wzrostu i 120 w biuście czy 150 wzrostu przy 100 w biuście.
                A różnice między kobietami są na tyle małe, że patrząc na zdjęcie automatycznie
                przyrównujemy je do siebie.
              • olusimama Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 17:07
                kasienka.b napisała:

                > Ale faktem jest, że ważę 87 kg przy wzroście 172 cm

                To Ty masz tak jak ja: to co pokazuje waga ma się nijak do wyglądu. Ja mam 171cm
                wzrostu i moja waga waha się między 78 a 84 w zależności od całego stada
                czynników ;-) Według tabelek i wskaźników jestem na granicy otyłości. Phi.
                • kasienka.b Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 19:53
                  No właśnie - PHI :D
                  A pamiętam czasy, jak ważyłam kiedyś 58 kilo - to było w 8 klasie podstawówki. W
                  sumie wzrost już miałam chyba taki jak teraz, nie wiem jak mogłam tyle ważyć - i
                  wcale nie byłam jakaś wychudzona... Chyba, że kości mi się rozrosły czy co ;)
                  • yaga7 Re: Czy to już promowanie otyłości? 05.01.10, 20:09
                    Ja u siebie (171 cm) nie pamiętam takiej wagi.
                    Najniższą, jaką pamiętam, to 67 kg w liceum, a i tak byłam najgrubsza w klasie.

                    W podstawówce niestety dobiłam pod 80 kg ze względu na chorobę i unieruchomienie
                    na parę miesięcy.

                    Ale w sumie dzięki temu raczej nie mam problemów z akceptacją tego, ile ważę, bo
                    po prostu "od zawsze" ważyłam mniej więcej tyle samo. I zawsze byłam większa od
                    innych.

                    I nie wyobrażam sobie siebie z wagą poniżej 60 kg. Chyba bym się złamała ;))
    • masza.s Hmmm... 05.01.10, 14:23
      Dla mnie też one nie są otyłe, zresztą oceniać otyłość "na oko" nie
      za bardzo gra, ale jak wrzuciłam ten link na pewien portal
      społecznościowy, to takie zdania padły. Głównie ze strony mężczyzn,
      dodajmy. Wcale nie nastolatków, już nie nastolatków.

      Co mnie za to ciekawi, to to, że nadwaga nie jest specjalnie
      zdrowa,a już na pewno nie jest zdrowa otyłość. A jednak wychudzona
      dziewczyna z ED wzbudza mniej sympatii ze strony kobiet niż otyła
      kobieta. Dlaczego? W jakiś sposób chronimy ludzi z nadwagą, chronimy
      ludzi otyłych. Ja sama chudzinką nie jestem ( przy wzroście 160
      noszę rozmiar najczęściej 38/40), nigdy nie byłam i zapewne nigdy
      nie będę i jestem jak najdalej do tworzenia chudego ideału, do
      którego mają się wszyscy wpasować.

      Ale jeśli uznamy, że dziewczyny jak Anja Rubik promują anoreksję czy
      ruch pro-ana, będąc różnymi "thinspirations", czy nie powinniśmy
      konsekwentnie uznawać kobiety z nadwagą/otyłe w świecie mody i
      reklamy za promujące nadwagę/otyłość/niezdrowy styl życia?

      Ja uważam, że niebezpieczeństwo pojawia się z obu stron. I
      zastanawia mnie, czemu rzadko pokazuje się dziewczyny wyglądające
      bardzo przeciętnie. Któraś z Was napisała, że te zdjęcia pokazują
      przeciętną kobietę. Jeżeli tak, nie powinniśmy się martwić, że
      przeciętna kobieta waży jednak za dużo?
      • thorrey Re: Hmmm... 05.01.10, 14:29
        masza.s napisała:

        > Co mnie za to ciekawi, to to, że nadwaga nie jest specjalnie
        > zdrowa

        A mnie ciekawi, skąd masz takie informacje? Serio, jakieś badania
        pojawiły sie ostatnio, możesz podać źródła?
        • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 14:34
          Zawsze byłam przekonana, że tak po prostu jest, uczą mnie tego na
          lekcji biologii w szkole, skądś powstały normy wagowe BMI, bo
          przecież nie z powodów estetycznych. O ile wiem, badano właśnie
          podatność na wiele chorób, długość życia etc. Pomijając już to, że
          oczywistym zdaje się, że osoba z nadwagą szybciej się często męczy,
          jej organizm nie pracuje tak dobrze, jak mógłby, gdyby miał wagę
          prawidłową. Oczywiście, są odchylenia w tym zakresie i lepiej mieć
          małą nadwagę niż ciągłą zmianę wagi, ale to, że nadwaga nie jest
          zdrowa wydawało mi się faktem.
          • bebe.lapin Re: Hmmm... 05.01.10, 15:05
            O ile wiem, badano właśnie
            > podatność na wiele chorób, długość życia etc. Pomijając już to, że
            > oczywistym zdaje się, że osoba z nadwagą szybciej się często męczy,
            > jej organizm nie pracuje tak dobrze, jak mógłby, gdyby miał wagę
            > prawidłową.

            A tu sie wlasnie mylisz :)
            Osoby szczuple albo nawet chude, ale prowadzace niezdrowy tryb zycia (paskudne
            jedzenie, brak sportu, papierosy itd.) moga mies organizm w duzo gorszym stanie
            niz osoby z nadwaga, ale dbajace o siebie (wiem, ze moze to byc dla Ciebie
            oksymoronem, ale coz..).
            A np. ja, osoba kiedys z nadwaga, nie mialam problemow nigdy, zeby przechidzic
            dziesiatki kilometrow w czasach licealnych, miec gietkie cialo. a i teraz, kiedy
            dorobilam sie niestety szalonej wagi (nie wiem jak w dodatku ;(), po 1.5 h zajec
            z tanca afrykanskiego (non stop podskakujesz, podbiegasz i machasz rekoma-tak w
            skrocie)jestem w lepszym stanie niz niektore chudziaczki (inne kragle kobiety
            tez sobie swietnie daja rade), a juz na orientalnym to jestem gwiazda w swojej
            grupie ;)

            ach, i po ok. 2 miesiacach mieszkania na 3 pietrze starej kamienicy po
            wniesieniu gory moich kilogramow pod drzwi mieszkania oddech mam wlasciwie
            normalny, bez jakiegos zasapania - to tylko kwestia treningu :)
            • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 15:23
              To jest absurd po prostu. I o tym mówię. Nikogo w tym wątku nie
              obraziłam, mnie samą nikt by chudą ani pewnie nawet szczupłą nie
              nazwał, a już usłyszałam, że osoby z nadwagą, ale dbające o siebie
              mogą być dla mnie oksymoronem. Naprawdę, czy chociaż jeden z moich
              wpisów zasłużył na taką uwagę?

              Jasne, że tryb życia ma tu znaczenie i jasne, że osoba chuda, ale
              prowadząca zły tryb życia będzie się miała gorzej niż osoba z
              nadwagą, ale dbająca o siebie, prowadząca dobry tryb życia. Pytanie
              powstaje ( i odpowiedź, którą ja podałam podaje się najczęściej,
              także w środowisku medycznym) czy nie miałaby się lepiej, mając
              prawidłową wagę i czy z jej nadwagą nie wiążą się zagrożenia,
              których może miałaby większą szansę uniknąć, gdyby tę wagę miała
              prawidłową. I na tym polegają zagrożenia związane z ewentualną
              nadwagą, nie na tym, że KAŻDA szczupła osoba jest zdrowsza niż KAŻDA
              osoba z nadwagą. Pomijając fakt, że jestem ostatnią osobą, która by
              twierdziła, że wychudzenie jest zdrowie.

              Naprawdę zastanów się, czy polemizujesz z tym, co piszę ( co w
              dodatku nie musi być moją prywatną opinią) a z tym, co wydaje Ci
              się, że piszę.
              • bebe.lapin Re: Hmmm... 05.01.10, 15:32
                A dlaczego nie mam uwazac, ze moglabys uznac to za oksymoron, bazujac na takim,
                a nie innym poscie, ktory sama napisalas? Jak napiszesz cos innego, to odpowiedz
                tez bedzie inna ;)

                A Pierwszalitera juz napisala, ze lekka nadwaga nie jest problemem.

                Zreszta, nalezaloby moze zastanowic sie, skad sie wziely rozne normy, bmi i inen
                takie, i ile w tym jest "polityki", a ile surowej wiedzy medycznej; moze sie
                okazac, ze za duzo to jednak nie jest za duzo, a w sam raz.

                I oby nikt mnie nie posadzal o promowanie kaszalotctwa, ale do bialej goraczki
                doprowadza mnie to, ze kobiety o normalnej, tzw. kobiecej figurze musza sie z
                tego tlumaczyc i dziekowac za laske wpuszczania na strony katalogow z moda, a
                ich pojawienie sie jest komentowane a calym swiecie jako ewenement
                (przypomnijcie sobi moje panie watek dot. zdjecia modelki "xxl" z faldka na
                brzuchu).
                • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 15:40
                  Obawiam się, że jednak nie bazujesz na tym, co piszę. Który fragment
                  mojego postu sprawił, że zaczęłaś uważać, że uznaję wszystkie osoby
                  z nadwagą za ZANIEDBANE?

                  Czy gdziekolwiek pisałaś coś o kaszalotach, czy gdziekolwiek pisałam
                  coś o upodobaniach estetycznych, czy gdziekolwiek kogoś obraziłam?
                  To, o czym pisze Pierwszalitera to NIE JEST wiedza powszechna. W
                  mojej szkole, robię specjalną opcję o żywieniu uczono mnie czegoś
                  innego, no, oprócz tego, że są odchylenia o BMI czasem, ale nie
                  tego, że nadwaga nie powoduje żadnych zagrożeń albo że ma swoje
                  zalety. Dlatego nie życzę sobie absurdalnych uwag o oksymoronach,
                  które z moim zdaniem i moim postem nie mają za wiele wspólnego.
                  • bebe.lapin Re: Hmmm... 05.01.10, 15:46
                    Pomijając już to, że
                    oczywistym zdaje się, że osoba z nadwagą szybciej się często męczy,
                    jej organizm nie pracuje tak dobrze, jak mógłby, gdyby miał wagę
                    prawidłową.
                    na podstawie powyzszego pozwolilam sobie na stwierdzenie, ze mozesz uznac za
                    niemozliwe, ze osoby z nadwaga i wiecej nie musza miec specjalnych problemow
                    zdrowotnych ani w zyciu codziennym. Nie pisalam, ze uwazasz je za zaniedbane.

                    o kaszalotach pisalam juz ja, ironicznie ;)

                    Nie bierz wszystkiego tak osobiscie :)
                    • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 15:54
                      Nie napisałam, że szybko, w dodatku w kontekście porównania do
                      możliwej wagi prawidłowej. Osobiście nie protestuję przed
                      twierdzeniem, że mój organizm na poziomie wytrzymałości etc
                      pracowałby lepiej, gdybym ważyła mniej i naprawdę nadal nie widzę
                      żadnej korelacji między tym, a zdanie, że osoba z nadwagą nie musi
                      mieć specjalnych problemów zdrowotnych ani w życiu codziennym. Bo
                      nie musi. I NIGDZIE temu nie zaprzeczyłam. :>

                      Nie biorę wszystkiego osobiście, ale lubię, jak ludzie polemizują ze
                      mną, nie ze słowami, których nie napisałam.
          • yaal Re: Hmmm... 07.01.10, 14:19
            Według BMI jestem otyła.
            ...tylko że jednocześnie jestem w stanie:
            - wskoczyć do basenu i przepłynąć kilometr,
            - wsiąść na rower i przejechać 50 km,
            - podnieść 30-kilogramową walizkę i włożyć ją na półkę w pociągu.
            Ile ważących połowę-dwie trzecie tego, co ja (i nie ćwiczących regularnie), jest
            w stanie zrobić to samo?
        • pierwszalitera Re: Hmmm... 05.01.10, 14:52
          thorrey napisała:

          > masza.s napisała:
          >
          > > Co mnie za to ciekawi, to to, że nadwaga nie jest specjalnie
          > > zdrowa
          >
          > A mnie ciekawi, skąd masz takie informacje? Serio, jakieś badania
          > pojawiły sie ostatnio, możesz podać źródła?

          Nie ma żadnych dowodów na to, że szczupłość jest zdrowsza. Ten mit wywodzi się z byle jak przeprowadzonych w przeszłości badań i błędnych wniosków. To lekka nadwaga jest nawet oznaką zdrowia. Dodaje odporności i przedłuża życie, a w późniejszym wieku przedłuża u kobiety młodość. A niedożywnie, a o tym mówimy, gdy BMI spada poniżej 18, może być zagrożniem dla zdrowia, a nawet życia. Większość modelek wpada w tą kategorię, a nie każda ma genetycznie przewidziany tak niski set point. To nie są wzory dla normalnych dorosłych kobiet, u którym zaczynają się hormonalne problemy, gdy procent tłuszczu w organiźmie spadnie poniżej 20. Większość modelek, to też prawie jeszcze nastolatki, a w tym wieku wygląda się jeszcze inaczej. Nawet już 30-letnia, czyli młoda jeszcze kobieta, może mieć trudności z utrzymaniem wagi tak niskiej, jaką miała jeszcze w wieku lat 20-tu.
          • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 14:55
            Serio lekka nadwaga jest zdrowa? W jaki sposób?

            Generalnie te wnioski dla mnie są cudowne, więc nie będę protestować,
            ale chciałabym wiedzieć, na czym to polega. :)
            • pierwszalitera Re: Hmmm... 05.01.10, 15:26
              masza.s napisała:

              > Serio lekka nadwaga jest zdrowa? W jaki sposób?
              >
              > Generalnie te wnioski dla mnie są cudowne, więc nie będę protestować,
              > ale chciałabym wiedzieć, na czym to polega. :)

              Przez demonizowanie tłuszczu zapomina się całkowicie, że natura nadała mu bardzo ważną rolę. To nie jest jakaś tam martwa masa, tylko produkuje się tam hormony i neuroprzekaźniki. Od ilości tłuszczu zależy u kobiety funkcjonowanie żeńskich hormonów i płodność. Wiele (zbyt) szczupłych, albo przeprowadzających częste diety kobiet, ma problemy z zajściem w ciążę. Zaburzenia hormonalne wpływają na cały organizm, na masę mięśniową, na kościec, skórę, starzenie się ogranizmu, stan życia seksualnego. Niska masa tłuszczowa w późniejszym wieku u kobiety sprzyja osteoporozie. Ludzie zbyt szczupli narażeni są też częściej na infekcje. Mają mniej grzejącej masy mięśniowej, dlatego narażeni są na szybsze wychłodzenie organizmu i spadek odporności. Sztuczne utrzymanie niskiej wagi, poniżej indywidualnego set pointu, może sprzyjać rozwijaniu insulinooporności, ta może prowadzić do cukrzycy i chorób układu krążenia oraz serca, zupełnie tak samo jak przy otyłości. Ponadto badanie, na bazie którego ustalono wagę tzw. idealną, było połączne z olbrzymim metodycznym błędem. Ludzi nie ważono, a proszono tylko o podanie aktualnej wagi. Akurat wiem, że nikt nie zna swojej dokładnej wagi i mamy do tego tendencję do jej zaniżania. Tabele wprawdzie później, w latach 80-tych, poprawiono, poprawki były jednak tylko kosmetyczne i pewnie ta bujda utrzymywać się będzie jeszcze tak długo, jak długo utrzymywał się mit o żelazie w szpinaku.
              • luliluli Re: Hmmm... 05.01.10, 15:30
                to w szpinaku nie ma żelaza???? jeeeej to cudownie, może to zakończy szpinakowy
                terror jaki mnie otacza ostatnio:D

                LOBBY_BIUŚCIASTYCH
                  • luliluli Re: Hmmm... 05.01.10, 15:41
                    no właśnie - ostatnio po paru próbach pogodzenia się ze szpinakiem odkryłam, co
                    mi w nim nie pasuje. Smak tynku! szpinak ma smak tynku ze starej ściany, to
                    jasne jak słońce. I na tym kończę przekonywanie się do tego warzywa(?) ;)))
                      • luliluli Re: Hmmm... 05.01.10, 15:51
                        osobiście nie przyrządzam, teściowa robi jakąś zieloną paciaraję, raz chciałam
                        się przekonać i dostałam go na pizzy, ale chyba zawsze jakoś "klasycznie" -
                        zielona papka z posmakiem czosnku
                        • bebe.lapin Re: Hmmm... 05.01.10, 15:59
                          To moze, jesli masz jeszcze sily, sprobuj u kogos innego? Czasem jest tak, ze
                          ktos nie potrafi przygotowac potrawy i sie zniechcecamy, a odkrywamy jej uroki
                          po czasie, przez przypadek :)
                      • martvica Re: Hmmm... 05.01.10, 16:05
                        Moja siostra nie lubi brukselki, ale uległa chłodnej brukselce polanej
                        winegretem z octu balsamicznego i ziarnistej musztardy z dodatkiem czosnku. Ona
                        ma wyrazisty smak i można go przełamywać wyrazistymi dodatkami :)
                    • martvica Re: Hmmm... 05.01.10, 16:07
                      Nie przepadam za szpinakiem, ale surowy na przykład jadłaś? Albo taki świeży,
                      szybko podsmażony, zachowujący formę liściastą?
                      Zielona paciaja z mrożonki mnie odrzuca natychmiastowo ;)
                    • yaal Re: Hmmm... 07.01.10, 14:23
                      Spróbuj kiedyś zrobić surówkę z młodych świeżych liści, z rukolą i rzeżuchą,
                      lekko podlaną oliwą i posypaną ziołami do smaku. 99% szans, że zmienisz zdanie.
                • jul-kaa Re: Hmmm... 05.01.10, 15:40
                  luliluli napisała:

                  > to w szpinaku nie ma żelaza????

                  Jest 10 razy mniej, niż wykazały badania, w których ponoć sekretarka pomyliła
                  miejsce przecinka :)
                  Poza tym ponoć się źle wchłania. Ale jest pyszny ;))
                • pierwszalitera Re: Hmmm... 05.01.10, 15:40
                  luliluli napisała:

                  > to w szpinaku nie ma żelaza???? jeeeej to cudownie, może to zakończy szpinakowy
                  > terror jaki mnie otacza ostatnio:D

                  No nie rozwalaj mnie. ;-) To ty jeszcze nie wiesz? Jasne, że w szpinaku jest jakieś żelazo, ale na pewno nie tyle, by terroryzować nim dzieci. Bujda powstała przez pomyłkę. Świeży szpinak zawiera bowiem w 100gramach tylko 3,5mg żelaza, a nie jak mu przypisywano 35mg. Ale ja myślałam, że o tym się już wie. Poza tym szpinak zawiera całą masą azotanów i jedzenie go w dużych ilościach nie jest w ogóle zdrowe.
                    • pierwszalitera Re: Hmmm... 05.01.10, 15:55
                      luliluli napisała:

                      > proszę, powiedz też, że buraki są bezwartościowe oraz że lody nie są kaloryczne
                      > .
                      > To na zawsze odmieni moje życie:D

                      No już nie przesadzajmy, czas na prezenty gwiazdkowe minął. ;-)))
                    • elrosa Re: Hmmm... 05.01.10, 15:55
                      O ile dobrze kojarzę, to lody akurat do najbardziej kalorycznych przysmaków nie należą, szczególnie sorbety (no, bo bakaliowe albo czekoladowe to dietetyczne nie są ;))
              • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 15:35
                Czyli jeżeli jestem sprawna, mam ładną, gładką skórę ( pomijając
                AZS, ale to ććć), błyszczące włosy i lekką nadwagę, ale np. jędrne
                ciało, to mam się w ogóle nie przejmować tym, że mam grubsze ręce
                czy uda? I duży biust i biodra? I nie muszę walczyć o - kilka kg
                mniej?

                Jak można ustalić swój tzw "set point"?

                Tak strasznie żałuję, że nie masz gabinetu w Warszawie, od razu bym
                się wybrała na konsultacje.

                • jul-kaa Re: Hmmm... 05.01.10, 15:41
                  masza.s napisała:

                  > Czyli jeżeli jestem sprawna, mam ładną, gładką skórę ( pomijając
                  > AZS, ale to ććć), błyszczące włosy i lekką nadwagę, ale np. jędrne
                  > ciało, to mam się w ogóle nie przejmować tym, że mam grubsze ręce
                  > czy uda? I duży biust i biodra? I nie muszę walczyć o - kilka kg
                  > mniej?

                  A przejmujesz się? Po co...?
                  • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 15:47
                    Bo chce być przede wszystkim zdrowa i bez sensu nie narażać się na
                    ewentualne choroby, jeżeli mogę schudnąć, bo mogę, tylko nie zawsze mi
                    się chce. To już poza moją wizją tego, jak powinna wyglądać moja
                    atrakcyjna sylwetka. Nie chciałabym być grubsza, niż jestem, nie
                    czułabym się w tej wadze dobrze. Tak samo, jak nie czułabym się dobrze
                    mając proste włosy albo mając mały biust. Byłoby dziwnie. ;)
                    • fanka_tomcia Re: Hmmm... 05.01.10, 18:16
                      hehe no właśnie, a CO to jest "lekka nadwaga" xD ja mam wagę w normie, sporo
                      tłuszczu, pewnie gdzieś 30%, do lekkiej nadwagi brakuje mi jeszcze hm 4kg i
                      śmiem wątpić, żeby to była w moim przypadku oznaka i gwarancja zdrowia :PP chyba
                      żebym była tak nabita mięśniami, że te 4kg to byłby jedyny tłuszcz na moim
                      ciele, to wtedy tak. tylko musiałabym chyba uprawiać bardzo aktywnie sport, mieć
                      umięśnioną sylwetkę, taka mi się nie podoba ;/
                • pierwszalitera Re: Hmmm... 05.01.10, 15:53
                  masza.s napisała:

                  > Jak można ustalić swój tzw "set point"?

                  Natura sama go sobie ustala. ;-) Ale poważnie, jeżeli masz procent tłuszczu w organiźmie pomiędzy 22-27, to masz jako młoda kobieta idealną wagę. Mniej więcej tyle potrzebują dziewczynki, by zacząć miesiączkować. Z wiekiem ten procent może trochę rosnąć, nie ma się co denerwować, tak już jest. Jeżeli mieścimy się w tym przedziale i utrzymujemy swoją wagę z pewną łatwością, to nie ma co eksperymentować i kosmetycznie się odchudzać. Wtedy mamy bowiem swój set point. I tak w ogóle, co znaczy, masz lekką nadwagę? Lekka nadwaga zaczyna się, gdy przekroczysz 30 procent. Zanim zaczniesz jednak mniej jeść, sprawdź swój tryb życia, Być może wcale nie potrzebujesz mniej jedzenia, a tylko więcej ruchu. ;-)
                  • bebe.lapin Re: Hmmm... 05.01.10, 16:01
                    Mozesz mnie poprawic, pierwszalitero, ale poniewaz nie masz jeszcze gabinetu w
                    polsce, to chyba Masza moze sie przejsc do apteki, w ktorej sa urzadzenia do
                    pomiaru tluszczu w organizmie i ustalic orientacyjny wynik.
                  • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 16:08
                    O, to z pewnością, ale w amoku przedmaturalnym o solidną ilość ruchu
                    jest trudno. ;)
                    I NIGDY nie będę jeść mniej, bo bym umarła. Chodzi o to, że inaczej.
                    Diety "mniej kcal" odrzuciłam dawno, bo mój mózg by nie pracował, jak
                    mam deficyt kcal, to jestem zła i nie mogę się uczyć.
                      • fanka_tomcia Re: Hmmm... 05.01.10, 18:19
                        ale Masza ma międzynarodową maturę ;) gdybym ja się cofnęła o 7 lat też bym
                        stwierdziła, że chrzanię bo i tak się tylko egzaminy liczyły na studia ;)))
                        • bebe.lapin Re: Hmmm... 05.01.10, 18:28
                          No tam tym bardziej liczy sie wszechstronny rozwoj ;)
                          A na serio Masza, jesli nie robisz nic ruchowego, a tylk osiedzisz w ksiazkach,
                          to daj sie namowic na jakis taniec czy basen, czlowiek od razu inaczej mysli i
                          ma inna energie zyciowa.

                          I oczywiscie najlepsze zyczenia polamania obcasow na studniowce :)
      • jul-kaa Re: Hmmm... 05.01.10, 14:49
        masza.s napisała:

        > A jednak wychudzona
        > dziewczyna z ED wzbudza mniej sympatii ze strony kobiet niż otyła
        > kobieta. Dlaczego? W jakiś sposób chronimy ludzi z nadwagą, chronimy
        > ludzi otyłych.

        A to ciekawa teoria, ale moim zdaniem zupełnie nieprawdziwa! Osoby z nadwagą i
        otyłe są bardzo narażone na naprawdę chamskie komentarze, niewybredne żarty,
        uwagi o tym, jak to zabierają "normalnym" miejsca w kolejce do usług służby
        zdrowia. Osoba z nadwagą jedząca publicznie może liczyć na wywracanie oczami,
        nieprzyjemne komentarze, obrzydzenie na twarzy innych ludzi, sugestie, że
        publiczne jedzenie jest obrzydliwe itp.
        Uwagi, jakie można usłyszeć w sklepach z działami B&B już gdzieś były.
        • pierwszalitera Re: Hmmm... 05.01.10, 14:57
          jul-kaa napisała:

          > masza.s napisała:
          >
          > > A jednak wychudzona
          > > dziewczyna z ED wzbudza mniej sympatii ze strony kobiet niż otyła
          > > kobieta. Dlaczego? W jakiś sposób chronimy ludzi z nadwagą, chronimy
          > > ludzi otyłych.
          >
          > A to ciekawa teoria, ale moim zdaniem zupełnie nieprawdziwa!

          Też jestem tego zdania. Więcej, moim zdaniem ludzi z nadwagą nie trzeba jakoś sztucznie chronić, tylko dać im takie same prawo do pokazywania ciała w dowolnych pozycjach i dowolnych kostiumach, jakie mają ludzie szczupli.
        • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 14:57
          Julka, byłaś kiedyś bardzo chuda? Bo myślę, że punkt widzenia zależy
          od punktu siedzenia. Ja zauważyłam, że w środowisku ludzi powiedzmy
          wychowanych osoba rzucająca jakąkolwiek uwagę względem osoby z nadwagą
          czy otyłej byłaby narażona na ostracyzm społeczny, ale mówienie "ale
          jesteś chuda" czy "słuchaj, nie powinnaś przytyć paru kg?" nie polega
          już czemuś takiemu.
          • jul-kaa Re: Hmmm... 05.01.10, 15:07
            masza.s napisała:

            > Julka, byłaś kiedyś bardzo chuda?

            Tak. Wychudzona, z kośćmi na wierzchu. Wyglądałam wtedy strasznie, bo mam grube
            kości, które wyłaziły ze wszystkich stron.
            I stanowczo wolałam ówczesne komentarze związane jednak z troską (nawet jeśli
            nie była ona potrzebna) niż obecne związane z obrzydzeniem (choć przyznam, że
            mnie przydarzają się one na szczęście w miarę rzadko).
          • luliluli Re: Hmmm... 05.01.10, 15:22
            i tu się zgodzę jako przyjaciółka bardzo szczupłej osoby, która szczupłość
            zawdzięcza genom a nie morderczej diecie i która wielokrotnie usłyszała np.
            "żarcik" - "nie obraź się, bo jesteś bardzo fajna, ale na worek kości nikt nie
            poleci" (!!!) lub zabierając głos w dyskusji o wadze: "ty się nie odzywaj,
            chudzielcu", czy ktoś wyobraża sobie analogiczne odzywki do kogoś z nadwagą
            (worek tłuszczu? grubasie?)
              • luliluli Re: Hmmm... 05.01.10, 15:27
                kurcze, a ja jakoś nigdy (naprawdę!) nie słyszałam, żeby ktoś tak w mojej
                obecności nazwał osobę z nadwagą. Za to komentarze o trupiej chudości, o chorym
                wyglądzie, o wystającym obrzydliwie szkielecie słyszę często, choć poza tą jedną
                przyjaciółką resztę mam w "normie" lub górnej granicy tolerancji społeczeństwa;)
                • plica Re: Hmmm... 05.01.10, 15:40
                  a ja slysze czesto komentarze odwrotne. na moja mamus BMI ok. 17,5
                  bliskie osoby wolaja "grubasku" a na inna bliska osobe BMI ok
                  41 "maluszku". efekt komiczny. jesli chodzi o nieprzyjemne
                  komentarze, to obie osoby maja ostatnio cos rowne kolekcje.
                  konkurencje na "omojboze" wygrywaja ekspedientki w sklepie.
            • jul-kaa Re: Hmmm... 05.01.10, 15:34
              Jeśli macie wątpliwości, jak ludzie reagują na nadwagę i otyłość, poczytajcie:
              wkurzanie.blox.pl/html;jsessionid=26D56752E5B59A3FCA664F1E18D3C929.ib4tom1?page=webLogView&parentPage=index&webLogView.tagFilter=6425
              I kilka cytatów ze strony: grubababa.ask.blink.pl/czarna2.html
              taka gruba a jeszcze loda je. (facet na ulicy - Kasia lat 8)
              *
              masz nogi jak dwie beczki kapusty a ręce jak dwa balerony. no dlaczego nie
              chcesz schudnąć? chcesz tak wyglądać, taka (wydyma policzki) wielka? Mama się martwi. Żadnego chłopca nie będziesz miała. (matka chrzestna, Kasia lat 11)
              *
              jak ty sobie z tym radzisz? tak wyglądasz a wydajesz się całkiem szczęśliwa. (koleżanka. III kl. liceum)
              *
              pani wygląda jak świnia, po prostu jak świnia. (ginekolożka Kasia - 17lat)
              *
              ej, zobacz! ta to musi mieć pizde tak rozjebaną że pociąg by się tam zmieścił! (z forum o Agnieszce Koziołek. Kojarzycie? z BB)
              *
              w tych czasach miłość do otyłej kobiety wymaga nie lada odwagi (na okładce książki)
              *
              nie mógłbym uprawiać seksu z otyłą kobietą. dlaczego? bo one nie mogę się umyć. (ktoś z widowni w "rozmowach w toku")
              *
              powiesiłabym się gdybym była taka piękna. (żeńska odmiana lumpa, miałam potem ciężkiego doła)
              *
              córko, łakomstwo jest strasznym grzechem. nie zasmucaj pana naszego swoim niedbalstwem. (standard przy spowiedzi? ? już nie chodzę do spowiedzi)
              *
              Jezus, Maria - ty masz już uda grubsze niż ja! nie chciałabyś trochę schudnąć? (brat - Kasia- lat 14)
              *
              "no stary, ty kiedyś lubiłeś takie "większe" kobiety. - (on - wyraźnie zawstydzony, obejmując szczupłą narzeczoną) - dajcie spokój. błędy młodości. - patrz, nigdy się nie przyznał! (to narzeczona. ŚMIECH) - fragment z filmu "dług" Krzysztofa Krauzego
              *
              tej, zobacz ją, jaki kaszalot, jaka latryna! zoba jaką ma dupe! (standard w komentarzach młodocianych widzów ławkowych)
              *
              Tadeusz! ale ty masz potężną tą córę! jest już większa od ciebie! (ksiądz na pogrzebie mojej mamy)
              *
              reklama: gruba baba siada na kanapie i wszystko wybucha. To teściowa. Biedny zięć patrzy przerażony. Pożyczki Prowident Polska jeśli dobrze pamiętam.
              *
              z forum: (zresztą dotyczącego mojej strony) W polskiej rzeczywistości ubezpieczycielem jest de facto państwo finansowane z kieszeni podatnika. Grubasy - stali klienci opieki zdrowotnej - obciążają swoimi schorzeniami szanujących się obywateli. Nie mówię, żeby obżartuchów nie leczyć. Powinni mieć jednak świadomość, że korzystają z systemu opieki zdrowotnej w większym zakresie niż ludzie prowadzący mniej gnuśny styl życia. i dalej: Jeśli ktoś żre bez opamiętania, to znaczy, że nie wie, co to charakter, godność, człowieczeństwo. Człowiek, który stacza się do poziomu pochłaniającego wszystko tucznika, nie jest godzien szacunku. Wziąć się za siebie, trochę honoru, samozaparcia. W USA ulicami suną opasłe potwory zadowolone ze swojego wyglądu - do tego właśnie prowadzi konsumpcyjny styl życia. Grubasy - wstydźcie się!
              • luliluli Re: Hmmm... 05.01.10, 15:39
                omajgot:|
                kurczę, brat to wiadomo - stworzony do dogryzania. Ale lekarz? albo reszta rodziny?
                Jestem zszokowana (choć mam jedną ciotkę, która jest w stanie człowiekowi
                wytknąć nawet rozmiar stopy...)
                Właściwie to tylko potwierdza moją teorię, że 3/4 mieszkańców ziemi urodziło się
                bez mózgu;)))
                • jul-kaa Re: Hmmm... 05.01.10, 15:55
                  luliluli napisała:

                  > omajgot:|
                  > kurczę, brat to wiadomo - stworzony do dogryzania. Ale lekarz? albo reszta rodz
                  > iny?
                  > Jestem zszokowana (choć mam jedną ciotkę, która jest w stanie człowiekowi
                  > wytknąć nawet rozmiar stopy...)
                  > Właściwie to tylko potwierdza moją teorię, że 3/4 mieszkańców ziemi urodziło si
                  > ę
                  > bez mózgu;)))

                  Poczytaj sobie jeszcze te historie (każda inna):
                  grubababa.ask.blink.pl/rzeczy.html
                  • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 16:12
                    Przeczytałam dwie i te dziewczyny natrafiły na jakiś psychopatów.

                    Boże, mój facet jest cudowny. Coraz bardziej to rozumiem. ;)
                    • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 16:38
                      Naprawdę, to nie jest kwestia ich wagi, ale problemów psychicznych.
                      Jak jakaś kobieta pisze o sobie w kontekście relacji małżeńskiej
                      "słoni nikt nie kocha, można je tylko pieprzyć", to jak schudnie, to
                      przecież NIC się nie zmieni. Problem jest w jej głowie, nie ciele.
                      :/ I nie w otoczeniu, którego tego niby nie akceptuje, ale w
                      psychopatach, którzy lubią znęcać się nad innymi.

                      Bo osoba, której zależy na dobrej kondycji drugiej i np. pomaga
                      żonie w dojściu do wymarzonej wagi poprzez np. pomoc jej w wysiłku
                      fizycznym "biegamy, kochanie!" to tylko dobrze, bo miłość nie
                      oznacza, że trzeba to akceptować. Ktoś, kto mówi do swojej żony per
                      "słoniu" to po prostu emocjonalny psychopata.

                      Ja myślę, że to szerszy problem niż wszystko o czym mówiłyśmy.
                      • jul-kaa Re: Hmmm... 05.01.10, 16:44
                        masza.s napisała:

                        > Naprawdę, to nie jest kwestia ich wagi, ale problemów psychicznych.
                        > Jak jakaś kobieta pisze o sobie w kontekście relacji małżeńskiej
                        > "słoni nikt nie kocha, można je tylko pieprzyć", to jak schudnie, to
                        > przecież NIC się nie zmieni. Problem jest w jej głowie, nie ciele.
                        > :/ I nie w otoczeniu, którego tego niby nie akceptuje, ale w
                        > psychopatach, którzy lubią znęcać się nad innymi.

                        A przeczytałaś mój post z 16:04?
                        Jeśli całe życie człowiek jest traktowany jak nic nie wart śmieć/słoń/kaszalot,
                        to problem jest rzeczywiście bardzo, bardzo głęboko.
                        • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 16:52
                          Tylko, że tutaj rozwiązaniem nie jest "otyłość jest super świetna",
                          bo wszystkie kobiety, których historie, miały nadwagę/były otyłe w
                          dzieciństwie, a tutaj nadwaga i otyłość ma naprawdę ogromne
                          znaczenie dla prawidłowego zdrowia etc. Ktoś powinien był zareagować
                          i odchudzić te dzieci i to powinni być rodzice, którzy najczęściej
                          są sami tego winni, wprowadzając niedobre nawyki żywieniowe.
                          No i całe życie? Może mam jakiś dziwnych znajomych, ale w szkole też
                          niekiedy słyszałam uszczypliwe uwagi od kolegów, bo kiedyś się np.
                          miało trądzik, ale NIGDY nie usłyszałam czegoś takiego, chodząc do
                          normalnej, państwowej podstawówki i państwowego gimnazjum. Mam też
                          przynajmniej jednego otyłego znajomego, który jest absolutnie
                          czarującym facetem i nie sądzę, by ktokolwiek mu to wypominał.
                            • masza.s Re: Hmmm... 05.01.10, 17:03
                              Dlaczego? Facet nie musi być śliczny i och ach, ale istnieje archetyp
                              mężczyzny wysportowanego, dającego sobie radę w każdych warunkach,
                              sportowca. Chłopiec, który jest otyły i nie radzi sobie na wfie też
                              będzie odrzucony przez rówieśników.
                              • bebe.lapin Re: Hmmm... 05.01.10, 17:05
                                Dlatego tez napisalam, ze niekoniecznie ma lekko, lae generalnie nie ma wobec
                                chlopcow takiej dyskryminacji jak wobec dziewczat. Maja zwykle inne pole do
                                popisu (chyba, ze dostanie im sie rola kozla ofiarnego), a z grubymi
                                dziewczynkami rowiesnicy nawet nie chca utrzymywac kontaktu, jak to widac z
                                opowiesci na stronie podlinkowanej przez Julke.