Dodaj do ulubionych

Pomocy z plackami ziemniaczanymi...

26.01.10, 21:26
Patrzę na przepisy w necie - w jednym na 0,5 kg ziemniaków zalecają dać pół
szklanki maki, w drugim - na 1 kilogram ziemniaków - 3 łyżki. Więc ile...? :)
Od mamy, babci i siostry się nie dowiem, bo one wszystkie mają miarkę w oku i
mówią: "No tak wiesz... trochę", "No będziesz widziała jak się masa
zachowuje"... Ja też mam tę miarkę, ale nie kiedy robię coś pierwszy raz ;) A
muszą się udać, bo chce jutro na obiad zaserwować placki po węgiersku, gulasz
już ugotowany :D
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Pomocy z plackami ziemniaczanymi... 26.01.10, 21:32
      yyy. Ja jestem ostatnią osobą, która wie ILE, bo nawet ciasta robię częściowo na
      oko. Ziemniaki mają różną (bardzo!) ilość wody, różnie się też je odsącza,
      dlatego nie ma jednej prawidłowej ilości mąki. Zacznij od 3 łyżek i badaj
      spoistość :)
      A robisz z takich tartych na miazgę czy na szersze paski?
      • madzioreck Jeszcze jedno 26.01.10, 21:37
        Jeśli to ważne - chciałabym zrobić takie większe te placki i grubsze niż
        normalnie się robi, takiej mniej więcej wielkości, żeby na patelnię 30 cm weszły
        2 sztuki - jadłam takie pyszne w górach, prawie surowe w środku, pyyyszne były.
        • zarin Re: Jeszcze jedno 26.01.10, 22:11
          Najlepiej jest zrobić masę min. pół godziny wcześniej i odstawić, skrobia zwiąże składniki. Jest też różnica pomiędzy różnymi gatunkami ziemniaków jeśli chodzi o zawartość skrobi, ale nie wiem, które najbardziej się nadają, trzeba by wyguglać. Dobra patelnia też robi swoje. Da się nawet nie użyć w ogóle mąki, ale jeśli to ważne, to nie eksperymentowałabym.
          Też lubię takie półsurowe :).
          Jeśli chodzi o to, żeby były bardziej grube, to nie sprawdzałam, ale może zadziałałoby coś takiego jak przy naleśnikach, czyli np. dodawanie sody oczyszczonej?
          • pierwszalitera Bez mąki 27.01.10, 12:05
            zarin napisała:

            Da się nawet nie użyć w ogóle mąki, ale j
            > eśli to ważne, to nie eksperymentowałabym.

            Oczywiście, że placki można robić bez mąki. Ja nigdy nie daję mąki i nawet nie wiedziałam, że ktoś daje. W mojej rodzinie się nie dawało. Zupełnie nic się nie stanie, placki się nie rozlecą, bo mają przecież skrobię. Trzeba tylko dobrze odcedzić masę na sitku i najlepsze wychodzą jak bierze się ziemniaki z dużą ilością skorbi. Im gęstsza masa, tym placki mogą być grubsze, bo rzadka się po prostu rozleje. Można robić nawet z masy takiej, w której łyżka już prawie stoi, tylko nie robiłabym tego przy pomocy mąki, bo nadmiar mąki obniża walory smakowe w każdym daniu. Lepiej odcedzić. Ciekawe, że w Polsce nie ma zwyczaju dzielenia ziemniaków na kategorię przydatności, a Wikipedia podaje tylko ziemniaki wczesne, późne itd. W Niemczech ziemniaki są oznakowe według trzech kategorii i kupując ziemniaki wiadomo, czy dana odmiana ma mocną, nierozpadającą się konsystencję i nadaje się bardziej na krojoną sałatkę, czy są to ziemniaki robiącą pulchne puree i doskonałe do zup. Ja robiąc placki włączam zwykle piekarnik na 100-150 stopni i gotowe placki wrzucam do środka, by nie przestygły i zostały chrupiące. W ten sposób mogę podawać wszystkie na raz i usiąść do stołu, bo smażenie placków może frustrujące, gdy inni już sobie podjadają, a ty stoisz ciągle nad patelnią. ;-)
            • palacsinta Re: Bez mąki 27.01.10, 13:53
              pierwszalitera napisała:

              >Ciekawe, że w Polsce nie ma zwyczaju dzieleni
              > a ziemniaków na kategorię przydatności, a Wikipedia podaje tylko ziemniaki wcz
              > esne, późne itd. W Niemczech ziemniaki są oznakowe według trzech kategorii i ku
              > pując ziemniaki wiadomo, czy dana odmiana ma mocną, nierozpadającą się konsyste
              > ncję i nadaje się bardziej na krojoną sałatkę, czy są to ziemniaki robiącą pulc
              > hne puree i doskonałe do zup.

              W Polsce oznaczane są w ten sposób ziemniaki sprzedawane w Tesco. Bardzo wygodne:)
    • turzyca Re: Pomocy z plackami ziemniaczanymi... 26.01.10, 21:39
      Ja w takich wypadkach daje raczej mniej maki, wrzucam probny placek na patelnie
      i patrze jak sie zachowuje. Jak jest w porzadku, to jest w porzadku, jak nie, to
      dorzucam wiecej maki. W przypadku plackow ziemniaczanych ma to jeszcze te
      zalete, ze zaden przepis Ci nie podaje rodzaju ziemniakow, a roznica w
      zawartosci skrobii potrafi byc znaczna.
      • agafka88 Re: Pomocy z plackami ziemniaczanymi... 26.01.10, 22:23

        > Ja w takich wypadkach daje raczej mniej maki, wrzucam probny placek na patelnie
        > i patrze jak sie zachowuje. Jak jest w porzadku, to jest w porzadku, jak nie, t
        > o
        > dorzucam wiecej maki. W przypadku plackow ziemniaczanych ma to jeszcze te
        > zalete, ze zaden przepis Ci nie podaje rodzaju ziemniakow, a roznica w
        > zawartosci skrobii potrafi byc znaczna.

        Ja robię metdą Turzycy, czyli robię placek próbny.

        jak zaczynałam z plackami, to zawsze mi się rozrywały na strzępy lub
        przywierały, niezależnie od ilości mąki. Potem okazało się, że zbyt szybko
        próbowałam je przewracać. Tak więc lepiej poczekać z przewracaniem aż się
        zarumienią.
    • anka_z_lasu można spróbować odcedzić masę ziemniaczaną 26.01.10, 22:19
      Po prostu nachylić miskę nad zlewem i odlać cieczy ile się uda. Ewentualnie
      wylać na gęste gęste sitko. Ja mam wbite w głowę przez mamę, że im mniej mąki,
      tym lepiej. Nie wiem, czemu - bo niby są mniej mączne, a bardziej ziemniaczane? ;)
      Co prawda o tej porze roku kartofelki podczas zimowego przechowywania zazwyczaj
      zdążyły już stracić część wody, więc odcedzanie może dać mierne rezultaty ;)
    • anka_z_lasu jeszcze o pianie z białek 26.01.10, 22:24
      Nie wiem, czy w Twoim przepisie jest o niej mowa, ale ja stosuję taki sposób. Do
      ciasta kartoflanego dodaję żółtko - dwa, a białka ubijam na pianę i dodaję na
      sam koniec (delikatnie mieszając!). Są bardziej puchate :)
    • sarahdonnel Re: Pomocy z plackami ziemniaczanymi... 26.01.10, 23:33
      Mniejwięcej jak Turzyca - odcedzić nad garnkiem, dac się sokowi z kartofli
      odstać, wodę zlać, a wrzucić z powrotem to, co osadzi się z dna, bo to mączka
      ziemniaczana.

      Ja lubię część na tarce 'marchewkowej', a część na grubsze wióry. Cebulkę siekam
      grubo (czerwona ładnie wygląda), jeszcze potem dodaję czosnek (dużo), świeży
      posiekany koper i 1 małą marchewkę startą na grubych oczkach ( w oryginalnym
      przepisie, od 'Cygana' z Wetliny, były jeszcze skwarki). Do tego jajko, sól,
      majeranek, mąki jak najmniej - bo im więcej mąki, tym twardsze i bardziej gumiaste.

      Smaży mi się najlepiej na oleju rzepakowym albo z odrobiną kokosowego (jak
      tolerujesz smalec - warto akurat do placków dorzucić trochę na patelnię, one
      lubią wysoką temperaturę, prawie palący się tłuszcz, wtedy są chrupkie z
      wierzchu i kremowe w środku). Olej najlepiej lać 'półgłęboko', potem placki
      przerzucac na talerz wyłozony ręcznikiem papierowym. Nie przyklepuj ich łyżką do
      patelni, wtedy lubią przywierać ;). Jak w knajpie u Gesslerowej w Zamku
      Ujazdowskim - najbardziej pasuje mi mocno ziołowy sos tzatzikopodobny, albo
      indyjska miętowa raita z ogórkiem (cos na bazie jogurtu).

      Moja druga babcia robiła też placki z kartofli gotowanych, takie kopytkopodobne,
      z kremowym sosem pieczarkowym. Niestety, mnie nie wychodzą ani kopytka z
      prawdziwego zdarzenia (ta cholerna mąka, zawsze zasypię za dużo i wychodzi
      guma), ani to ciasto na placki. Zaczęłam już z tego wszystkiego kupować
      fabryczne gnocchi. Za to pieczarki na wierzch - natychmiast. ;)
      • agafka88 Re: A z czym placki? 26.01.10, 23:48
        Z cukrem jadłam ostatni raz z 10 lat temu :)

        Najbardziej lubię same, bez niczego. Ewentualnie z gulaszem lub śmietaną. Do
        środka często wrzucam posiekaną cebulę, koperek, lub fistaszki.
      • turzyca :) 26.01.10, 23:51
        Moja babcia z Maggi. Nauczyla sie od rodziny meza jesc placki na ostro.
        Ja teraz do plackow obowiazkowo robie mus jablkowy (podziabac jablko na
        niewielkie kawalki, postawic na malym plomieniu, ew. dolac odrobine wody, samo
        sie zmusuje, cukru zazwyczaj nie trzeba), bo Niemcy tak jedza i luby sobie tak
        zyczy.
        A po wegiersku jadlam w wykonaniu ciotki pol-Wegierki. I jak ona je robi to sa
        naprawde pyszne. Ma kilka malych patelenek, zeby jednoczesnie usmazyc placki dla
        wszystkich.
      • velika Re: A z czym placki? 26.01.10, 23:51
        Jako dziecię jadłam z cukrem, teraz same, choć jem bardzo rzadko(no max raz do
        roku). Chłopu robię czasami i on preferuje z gzikiem, po wielkopolsku- ser biały
        i śmietana plus sól i pieprz. Raz zrobiłam po węgiersku, ale średnie były. No
        ale ja gotować nie umiem;)
        • victoria1985 Re: A z czym placki? 27.01.10, 16:23
          bardzo dobre placki po węgiersku jadłam..... z paczki ;)
          Knorr placek po węgiersko - w paczce jest ciasto w proszku na placki które się
          tylko dodaje jajko, zalewa wodą i odstawia na 15min. W opakowaniu jest też sos
          w proszku który się rozrabia z woda i dodaje do uprzednio pokrojonej i
          podsmażonej piersi z kurczaka na patelnie. Przepyszne są te placki a sos po
          prostu rewelacja
          szkoda ze go nie sprzedają oddzielnie .
      • zarin Re: A z czym placki? 27.01.10, 19:25
        Ja najchętniej jem z sosem pieczarkowym, takim najprostszym, czyli: pokrojone pieczarki wrzucić na patelnię (bez oleju, puszczają mnóstwo płynu), usmażyć i albo skończyć na tym etapie, albo zalać je jeszcze wodą/bulionem, trochę odparować i dodać łyżeczkę rozpuszczonej w wodzie mąki ziemniaczanej.
        Lubię też takie "posmarowane" surówką.
        Oczywiście przez ten wątek nabrałam ochoty :).

        Na marginesie, nie kupujcie nigdy placków ziemniaczanych w proszku. Kiedyś próbowałam - po rozmieszaniu z przepisową ilością wody powstała blada woda, nijak nie pachnąca ziemniakami, po odczekaniu zalecanych 10 minut zrobiło się białe gęste coś, które uformowane i wrzucone na patelnię odmówiło usmażenia się, to jest przez dłuższy czas nie chciało się zrumienić, stwardnieć ani dawać żadnych innych oznak gotowości. Do dzisiaj nie rozumiem, co producent miał na myśli.
    • yaga7 a pierogi z masą ziemniaczaną znacie? ;) 27.01.10, 08:27
      Zwykłe pierogi, ale w środku mają taką masę jak na placki ziemniaczane - znacie?
      Bo Luby mnie nauczył jeść coś takiego, wcześniej nie miałam pojęcia, że takie
      danie może istnieć. I od tego czasu jestem fanką :)
      I tak się czasem zastanawiałam, czy to jest popularne - a jak tak, to w jakich
      regionach.
      • eponak Re: a pierogi z masą ziemniaczaną znacie? ;) 27.01.10, 13:07
        A jak się robi farsz ziemniaczany? Bo chcę taaakie :) Przez Was znowu mam ochotę
        na placki ziemniaczane, takie na słono z cebulką :P Albo polane rydzami w sosie
        pomidorowym... Jeśli ładnie mi napiszesz, jak się robi te pierogi, to może
        wytrzymam do jutra. Bo na razie to płaczę, że kupiłam kilka młodych ziemniaczków
        (ze szklarni, ale liczył się wiek), które zrobię w mundurkach z koperkiem na
        życzenie faceta. A szkoda mi przerabiać takie drogie ziemniaki na placki :P
        • yaga7 Re: a pierogi z masą ziemniaczaną znacie? ;) 27.01.10, 13:52
          To jest taki sam farsz jak do placków ziemniaczanych :)
          Tylko ziemniaki są tarte na tarce marchewkowej w paseczki (zresztą ja uznaję
          tylko takie placki ;))
          Ale dokładnie niestety nie powiem nic, bo ja się na gotowaniu nie znam i w życiu
          ich nie robiłam. Zawsze się zajadam u teściowej, jak jedziemy w odwiedziny.

          Aha, i na pewno nie smakują jak pierogi z pyzą, no bez przesady. Może ważne jest
          to, że farsz ma paseczki, a ziemniaki nie są starte na ciapę.
          • victoria1985 Re: a pierogi z masą ziemniaczaną znacie? ;) 27.01.10, 14:50
            o to widać że jadłam zupełnie inne ziemniaczane niż ty bo ten farsz był z
            ziemniaków utartych tak jak na placki ziemniaczane i odciśnięte przez ścierkę
            tak jak się robi pyzy i kartacze, do tego smażona cebulka i troszeczkę drobnego
            boczku do smaku sół i pieprz to miesza wszystko razem i farsz gotowy .
          • eponak Re: a pierogi z masą ziemniaczaną znacie? ;) 27.01.10, 17:01
            Czyli odlać wodę, w porządku :P W moim domu nie uznawało się nigdy odlewania
            "soku z ziemniaków", a było go sporo po przepuszczeniu przez sokowirówkę, jak
            robię dla dwóch osób to zawsze na najgrubszej tarce, żeby czuć smak placków, a
            nie ciasta.

            Ja jeszcze lubię taką mieszankę warzywną, gdzie wrzucam ulubione warzywa w
            drobną kostkę oraz trochę startych ziemniaków i dalej jajko plus mąka,
            tradycyjnie. Im więcej różnych warzyw, tym lepiej :)

            Dzięki za informację o pierogach-plackach, już wiem co jutro gotuję :D
            • eponak Re: a pierogi z masą ziemniaczaną znacie? ;) 27.01.10, 17:06
              Ech, dopiero wstałam, więc piszę trochę jak potłuczona :P Chodziło mi o to, że
              tradycyjnie mama dodaje sok z ziemniaków, bo tam też jest skrobia - jak się dużą
              ilość ziemniaków przez maszynkę puści (a mamy spooorą rodzinę), to widać
              idealnie jak się skrobia osadza na spodzie.

              A jak robię dla dwóch osób - na grubej tarce, to masa jest taka bardziej sucha i
              nie widzę potrzeby odlewania.
          • turzyca Re: Relacja na żywo ;) 27.01.10, 19:49
            > Tarką zacięłam się tylko 3 razy :)

            Jak dla mnie - o 3 za duzo. Co tlumaczy dlaczego malutki malakserek (a
            dokladniej odpowiednia przystawka do miksera) byly jednym z pierwszych nabytkow
            w nowym mieszkaniu. Nie cierpie trzec recznie i starannie tego unikam. :)
              • jul-kaa Re: Relacja na żywo ;) 27.01.10, 20:59
                Dlaczego warto mieć robota:
                - 20.25 postanawiam usmazyć placki (zła madzioreck! zła!)
                - 20.30 staram się jeszcze powstrzymać
                - 20.55 połowa placków usmażona, sos pieczarkowy zrobiony :)

                (węglowodany na noc to ZŁO!)
                • sarahdonnel Re: Relacja na żywo ;) 28.01.10, 00:00
                  Po dzisiejszej części wątku chyba sobie nie daruję, robię jutro skok na rynek po
                  duże kartofle, marchewkę i koperek :).
                  Przystawkę do blendera mam, ale starcie dwóch - trzech dużych kartofli na
                  grubiej i jednej małej marchewki trwa niewiele dłużej.

                  Jakbym miała ziemniaki, jajko i parszywą chuć, to smażyłyby się nawet o 3 nad
                  ranem. Ostatnio moim mrocznym przedmiotem pożądania są kartofle we wszystkich
                  postaciach. Z ekstremów: ostatnio gotowałam ziemniaki koło północy, razem z
                  leczo z czerwona fasolą (leczo przyznaję, z puszki, ale dobre ;). Przynajmniej
                  jak wstaję, to nie mam efektów specjalnych. Czasami nie chce mi się w ogóle jeść
                  przez cały dzień, więc niespecjalnie mam wyrzuty.
                  • jul-kaa Re: Relacja na żywo ;) 28.01.10, 09:25
                    sarahdonnel napisała:
                    > Jakbym miała ziemniaki, jajko i parszywą chuć, to smażyłyby się nawet o 3 nad
                    > ranem. Ostatnio moim mrocznym przedmiotem pożądania są kartofle we wszystkich
                    > postaciach. Z ekstremów: ostatnio gotowałam ziemniaki koło północy, razem z
                    > leczo z czerwona fasolą (leczo przyznaję, z puszki, ale dobre ;)

                    Uff, nie jestem jedyna. Już zwierzałam się kilka razy, że ostatnio moim
                    największym przymusem wewnętrznym jest gotowanie. Teraz, już i właśnie to, a nie
                    nic innego. Jak to dobrze że były ziemniaki i cebula. Bo jajka to zawsze mamy.
                    Nie było za to oleju, więc ku przerażaniu własnemu i męża smażyłam na dziewiczej
                    oliwie. Eh...

                    I jeszcze przepis z wczoraj - 1kg ziemniaków, ogromniasta cebula, jedno jajo,
                    mąka. Ziemniaki odciekałam, bo pływały w zupie, odciekła ok. 1 szklanka płynu,
                    osadzoną mąkę ziem. dodałam do masy. Pszennej sypnęłam prosto z torby, ale tak
                    na oko było jej z 3 łyżki kopiate. Sól, pieprz - wiadomo. Świetnie się smażyły
                    (na tej nieszczęsnej oliwie), tylko o 6 rano musiałam prosić męża, żeby umył
                    patelnię, bo mi śmierdziało :( Ciągle coś mi śmierdzi :(
      • madzioreck Zrobiłam :D 27.01.10, 20:32
        Usmażone, pożarte :D Pyyycha to wszystko wyszło, placuszki trochę surowe w
        środku, ale następnym razem dam troszkę mniej mąki. Jeszcze raz dzięki wszystkim
        za pomoc :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka