Garbię się :(

28.01.10, 09:57
Mam problem, trochę się garbię, tzn. jak sę zapominam, a to się
często zdarza... Nieładnie to wygląda na przypadkowo zrobionych
zdjęciach, czasami ktoś zwraca mi uwagę :)Moja pozycja przy biurku
też przypomina paragraf... Było gorzej, trochę pomógł właściwie
dopasowany stanik, ale co jeszcze mogę zrobić? Jak sobie wbić do
głowy, że mam się trzymać prosto? Dodam, że trochę ćwiczę jogę
kundalini, wywijam hula hop i tańczę (rzadko), ale jakoś nie
wpłynęło to na moją śwadomość na stale. Poradźcie :)
    • tfu.tfu Re: Garbię się :( 28.01.10, 10:59
      a jak ćwiczysz tę jogę? tzn. ile razy w tygodniu? ja tylko hatha, ale jak
      zaczynam, to codziennie po min. 50 minut. postawa się zmienia na stałe po około
      3 miesiącach. co do biurka - podsuwaj krzesło maksymalnie ;) innej metody nie
      ma, bo pracując przy kompie siłą rzeczy nabywa się postawy a la zombie ;)
    • daslicht Re: Garbię się :( 28.01.10, 14:25
      Podwyższ monitor/podłóż coś pod laptopa, żeby nad nim nie wisieć. Podwyższ krzesło, żeby się nie zwijać.
    • polta Re: Garbię się :( 28.01.10, 16:27
      Pomaga karteczka na ekranie "Nie garb się". Co spojrzę na ekran to się prostuję ;)
    • mmm-mm Re: Garbię się :( 28.01.10, 17:56
      Powtarzaj sobie ze jak sie jest wyprostowanym to biust wydaje sie
      wiekszy i biodra wezsze:) Mi pomaga, to jest jak czasami zlapie swoje
      odbicie w wystawie czy w innej szybie to normalnie kaczka po prostu
      (zgarbione plecy jakos wysuwaja miednice do przodu przez co wydaje
      sie wieksza, piersi "wpadaja" w glab tulowia i moja calosc wydaje sie
      byc nizsza) i prawie juz udalo mi sie to wyeliminowac. Ale ja mialam
      sklonnosci do czasem "przeprostowanego" chodu od 13-roku zycia. W tym
      problem ze jak chodze nie sztywno to stawiam kroki tak jakos
      sprezyscie, szybko, nieco kolyszac cialem na boki tak jak niektorzy
      faceci (odziedziczone po tacie). Tego nie udalo mi sie jeszcze
      zbalansowac. Na garbienie sie przy biurku pomaga dobrze dobrane
      oparcie, jak sie nie chce plecow trzymac prosto, to sie podpiera je o
      nie. A na kanapie jak sie siedzi to najlepiej podciagnac nogi pod
      brode jak ktos lubi, wtedy punkt oparcia plecy maja od przodu:)
    • sarahdonnel Re: Garbię się :( 28.01.10, 19:39
      Ja 'wyprostowałam się' po jodze ćwiczonej w ramach uniwersyteckigo wf-u (znaczy,
      jestem skoliotyczką i zawodowo biegałam z 'torebką' ok. 10 kg na ramieniu -
      wcześniej szkolne torby też lekkie nie bywały; oczywiście zawsze tym samym
      ramieniu: nawet plecak nosiłam tak samo, więc sobie darowałam wygłupy i zaczęłam
      kupować mniej pakowne torebki).

      Po drugie - wszelkie buty, w których pięta jest podniesiona o min. 3 cm nad
      poziom palców, bardzo, bardzo zmieniają sylwetkę: KORZYSTNIE. Najlepszy jest
      słupek 3 - 5 cm. prostuje się część lędźwiowo-krzyżowa, a zaraz za nią piersiowa.

      Jeżeli nigdy nie próbowałaś, a masz możliwość (również finansową, drogie to
      niestety) - spróbuj paru lekcji jazdy konnej. Takich maksymalnie, żebyś sobie
      trochę pokłusowała na padoku. Postawę koryguje już wsadzenie na stępa (czyli
      spacerkiem) na lonży (czyli koniem 'na sznurku) kierują za ciebie, chodzi sobie
      zwierz w kółeczko) - koń reaguje na napięcie ciała jeźdźca, jak robi się
      'niesterowny', to przede wszystkim musisz się wyprostować.

      Jeżeli bywa już tak, że jak się niechcący dobrze wyprostujesz, to bolą plecy -
      warto pomyśleć.

      Co do samej jogi - u nas pan zalecał powitanie słońca dzień w dzień, a wieczorem
      na podłogę albo przy ścianie, i szukać prostego kręgosłupa. I zupę, ciepła zupę
      warzywna na śniadanie ;). Szczegolnie zimą.
      • scarlet_agta Re: Garbię się :( 28.01.10, 19:53
        sarahdonnel napisała:

        > I zupę, ciepła zupę
        > warzywna na śniadanie ;). Szczegolnie zimą.

        Yyyyyy... A ta zupa to też na garbienie się? ;)
        • 100krotna Re: Garbię się :( 28.01.10, 20:00
          scarlet_agta napisała:
          > Yyyyyy... A ta zupa to też na garbienie się? ;)

          Nie, sarah napisala, że na śniadanie ;)
          -
        • sarahdonnel Re: Garbię się :( 29.01.10, 01:44
          Nie wiem, czy na garbienie się bezpośrednio pomaga, pan Darek (czyli 'Pan od
          Zupy' z AZSu przy Karowej w Warszawie) pewnie by coś znalazł. Na pewno zimą, jak
          Cię grzeje śniadanie, to nie masz tendencji do przemykania się bokami z sylwetką
          jak z przeproszeniem, przemoczony sęp.

          A pan Darek tyle to tej zupie gadał, że już został 'trenerem od zupy'. Jak
          chciało się podpytać administrujących jogą dżudoków o inne terminy, żeby
          'wyrobić' obecności, to pytało się o to, które zajęcia są u 'pana od zupy'.
          • eponak Re: Garbię się :( 29.01.10, 03:57
            Chodziłam do niego :D Ja tam uwielbiałam te zajęcia - przynajmniej mogłam sobie
            posłuchać :P A wykładnię o alergiach i skąd się bierze niemożność zrobienia
            mostka znasz? Ja wolałam u niego obecności wyrabiać niż u pozostałych. Jak się
            ma luźne podejście do takich osób, to się można nieźle na zajęciach bawić :P
            • moniach_1 Re: Garbię się :( 29.01.10, 15:15
              No to jak już jesteśmy przy jodze na UW, to ja polecam panią Anię od Iyengara.
              Wycisk straszny, ale takie fajne, "precyzyjne" zmęczenie. Na hasło, że joga to
              relaks i takie tam leżenie zwiniętym w precelek wybucham śmiechem :)
              • tfu.tfu Re: Garbię się :( 29.01.10, 15:27
                a bo wiesz, sa różne rodzaje dla leniwych jest hatha (to dla mnie) dla
                spragnionych siódmych potów są inne ;)
                jak chcę się spocić to sobie ćwiczę pilatesa ;] po 50-ciu minutach jestem mokra
                i błagam o wodę
              • estreno Re: Garbię się :( 30.01.10, 10:45
                Ja od dwoch lat cwicze body art (fitnessowa odmiana jogi, choc akurat ja chodze
                do instruktorki zdecydowanie jogowej) i ciagle spotykam sie z twierdzeniami
                osob, ktore nigdy nie byly na zajeciach, ze joga to tylko rozciaganie. Wtedy
                opisuje np. pozycje kija, niech sobie tak powisza nad podloga troche, to moze
                zmiesci sie w glowie, ze po zajeciach mozna byc spoconym totalnie :)) Od zawsze
                chodzilam na aerobiki i takie tam, a dopiero teraz zauwazam, ze mam pewne
                miesnie :) Joga na pewno pomaga osiagnac lepsza swiadomosc ciala (taniec tez
                polecam). Mniej sie garbie, ale ciagle zapominam o prawidlowej postawie np.
                siedzac przed komputerem. Zamierzam wyprobowac pomysl z karteczka "nie garb sie".
              • eponak Re: Garbię się :( 30.01.10, 12:13
                A ja do niej tak średnio uwielbiam chodzić. Podpadła mi jak nam wyzamykała
                wszystkie okna i drzwi i w końcu jak dziewczyny zaczęły mdleć to wygłaszała
                jakieś hasła o złym śniadaniu i niewyspaniu. Sytuacja powtórzyła się w grupie
                następnej. Przy czym doceniam, że nie nawracała nas i nie wciskała swojego
                światopoglądu.

                Żeby nie wybić się z tematu: joga jest dobra na garbienie się, ale trzeba ją
                wykonywać pod okiem trenera, który wyłapie błędy. Ćwiczenie na własną rękę, bez
                żadnego przygotowania się tylko utrwali błędy.
              • mefistofelia Re: Garbię się :( 30.01.10, 16:50
                Ja też polecam panią Anię. Konkretna babka i nie plecie farmazonów.
                Dokładnie opisuje każde ćwiczenie i mówi na co ono może wpływać (to
                że i tak nie pamiętam to inna sprawa ;)). Do tego chodzi po sali i
                poprawia błędy. Z tego co słyszałam to to nie jest standard, a
                poprawne wykonywanie ćwiczeń jest bardzo ważne, bo można sobie
                wyrobić złe nawyki i w rezultacie krzywdę.

                O panu Darku bardzo dużo słyszałam i dlatego nigdy się do niego nie
                zapisałam. Po co, skoro większość jego kosmicznych teorii już znam?
                ;)
            • sarahdonnel Re: Garbię się :( 30.01.10, 04:32
              Mostkowe problemy to chyba były od niezakrywania nerek, ale głowy nie dam. O
              alergiach wiem, że coś też było (nie z gatunku nadmiernego 'sterylizowania'
              dzieciom świata?), ale nie pamiętam.
              Fakt faktem - pracowałam wtedy bardzo nieregularnie, w środku zimy o 6 rano
              zdarzało mi się jeździć przez całe miasto, prawie do Ożarowa (na 7/30), potem
              'przerwa' na uczelni i znów prowadziłam zajęcia wieczorem, do 8 - 9. W niektóre
              dni miałam całkiem wolne, w inne tylko rano, w inne tylko popołudnia. Przy takim
              trybie życia pierwszy sezon przeziębiałam się co 2 tygodnie. Jak się przekonałam
              do tej nieszczęsnej zupy na śniadanie, to w ciągu sezonu przeziębiłam się raz,
              czyli w statystycznej normie, i ani razu nie straciłam głosu. Od przeprowadzki w
              bardziej morski klimat, i trzymania się zasady 'bez czegoś ciepłego z rana nawet
              nie wynosić śmieci' (czyli łagodniejsza wersja) - w ogóle nie mam problemów
              przeziębieniowych. Odkąd wprowadziłam mojego partnera w reżim śniadaniowy z
              ciepłą herbatą i grzankami z leczo na rybie (lubi taką paciaję na chlebie, i w
              ogóle do wszystkiego) - pozbył się nadmiaru wałeczków, bólów kręgosłupa (jest po
              wypadku, kręgosłup szyjny poskręcany ze 'sztucznym' kręgosłupem, bez kołnierza
              nigdzie nie wyjeżdżamy na dłużej niż parę godzin - chociaż od roku jest
              niepotrzebny) i totalnie zmieniła mu się sylwetka (jakby unormowały się
              hormony). Skoro tak zadziałało na nas, a europejscy dietetycy krzyczą o
              śniadaniach - jestem w stanie dalej prowadzić tę propagandę.
              Moja przyjaciółka (wciągnęłam ją na 2. roku) czasem chodziła do innych
              instruktorów, ale i tak 'pan od zupy' był największym hitem (poniedziałki
              wieczorem).
              Oczywiście do każdej takiej 'jednej i właściwej drogi' podchodzę na zasadzie
              'podziel na pół, a potem odejmij 3/4, wtedy wyjdzie prawda'. Ale jak głosy
              przysłowiowych 'panów od zupy' są tożsame np. ze zdaniem większośći lekarzy, to
              zakładam, że taka totalna bzdura to nie jest.

              Tja, mnie jak ktoś mówi, że joga to takie 'nico', to stwierdzam... a na
              jakimkolwiek treningu był(a)? Bo mnie nie 'zachapywała' jak wiekszość sportów
              (może dlatego, że wymagała też podstawowego wysiłku intelektualnego; poza tym -
              jestem totalnie 'antysportowa', czysto filozoficznie), ale zmuszała do
              przyjemnej pracy. Raczej cięższej niż lżejszej. Z pływaniem mam podobnie.
              • eponak Re: Garbię się :( 30.01.10, 12:07
                Ja do zupy nic nie mam, akurat to co on mówi o żywieniu idealnie pokrywa się z
                dietą, którą mój brat poprawił sobie wyniki wątroby. Zrobił to w pół roku, a
                wcześniej miał orzeczenie o niepełnosprawności, tak bardzo miał wyniszczony
                organizm. Teraz ma pozwolenie lekarza na pracę chociażby w kopalni.

                Ale o alergiach i o mostkach wkładam na półkę z bajkami :)
                Alergie - nie istnieją. Jeśli ktoś twierdzi, że ma alergię, to się myli. Pan
                Darek wyleczył sobie łuszczycę ćwicząc jogą - joga lekiem na pseudoalergie.
                Cośtam jeszcze było o odporności i wmawianiu sobie, nie pamiętam :P
                Nie można zrobić mostka, bo źle się ludziom życzy. Tu nie chodzi o małe
                rozciągnięcie i siedzący tryb życia, ale o tą nienawiść i zawiść, którą czujemy
                kiedy ktoś wyprzedza nas w drodze do windy etc :P

                Swoją drogą, w środy o 20 widziałam na jodze dziewczynę w fioletowej Mai i
                fioletowej bluzeczce na ramiączkach. Nie wiem kto to, ale pozdrawiam ;) Częściej
                chodziłam na poniedziałkowe zajęcia.

                Co do wycisku - miałam świetną sytuację. Prowadzący: połóżcie się na brzuchu,
                przejdzcie do psa głową w dół, przenieście ciężar na jedną rękę i nogę,
                oprzyjcie się na nich przekręcając się na bok, a następnie drugą ręką chwyćcie
                nogę i chwytając od wewnątrz wyprostujcie tworząc kąt 90 stopni między nogami. A
                chłopak obok pokiwał głową, mruknął pod nosem coś w stylu: a potem pofruńcie i
                wyszedł z sali ;D
              • eponak Re: Garbię się :( 30.01.10, 12:19
                Jeszcze jedno: w jakim sensie mówisz, że on był hitem? I kiedy studiowałaś? Bo
                jak rozumiem to chodzi Ci o to, że do niego tłumy waliły?
                Teraz to jest tak, że ludzie klną po jego zajęciach na to co on mówi,
                przysięgają ze się już nie zapiszą na te zajęcia, a zadowolonych jest parę osób.
                Do niego w środy tak do 15 osób chodziło, często mniej, a w poniedziałku koło
                15-18. A u wspomnianej Pani Ani piątkowe zajęcia zawsze były odwiedzane przez
                ludzi z zewnątrz, na moje oko cieszyły się większą popularnością. Na imprezy do
                Pana Grzegorza (chyba?) jeszcze nie wpadłam, ale jak ktoś chodzi i może mi dać
                jakąś recenzję - chętnie posłucham, bo będę miała wtedy okienko, kiedy on ma
                zajęcia, a od Pana Darka same superlatywy słyszałam.

                • sarahdonnel Re: Garbię się :( 30.01.10, 14:30
                  2004 - 2006? Było gęsto, nieraz z trudem mieściliśmy się przy ścianach.
                  Może po prostu pan Darek z wiekiem się radykalizuje, a studenci mają coraz mniej
                  dystansu? Nie wiem.
    • balbina11 Re: Garbię się :( 29.01.10, 18:18
      Ja mam odwrotny problem - zadzieram nosa ;-) Chodzę wyprostowana, efekt rytmiki
      w dzieciństwie i babci arystokratki. Wtłoczyli mi chyba w geny prosty kręgosłup.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja